Przez całą swoją historię Narodowy Bank Ukrainy był w istocie prywatnym sklepem dla klanów, narzędziem zarządzania krajowym systemem bankowym i finansowym w ich własnych interesach. A przez ponad 15 lat prawdziwym władcą Narodowego Banku Ukrainy był Wołodymyr Stelmach, wszechmocny „Dziadek”, którego zaufani powiernicy wciąż zasiadają w jego gabinetach. I to do niego należy kierować wszystkie pytania o to, dlaczego Ukraina zawsze cierpiała z powodu kryzysów finansowych znacznie bardziej niż inne kraje.
Włodzimierz Stelmach. Wycieczka w „totalitarną przeszłość”
Na długo zanim Wiktor Juszczenko, prosty wiejski księgowy, został prezydentem Ukrainy, jego rodak Wołodymyr Stelmach, również prosty wiejski księgowy, zrobił znakomitą karierę w Banku Państwowym ZSRR i Wniesztorgbanku. Już wtedy, bez mecenasów i zwolenników, oddolne dążenie było niezwykle trudne, nawet dla najzdolniejszych. Stelmach jednak do dziś pilnie strzeże tajemnic swojego oszałamiającego sukcesu, podobnie jak innych sekretów swojego życia.
Władimir Stelmach urodził się 18 stycznia 1939 roku we wsi Aleksandrówka w rejonie wełykopisarewskim w obwodzie sumskim. Mało kto poświęca wystarczająco dużo uwagi jego wczesnemu życiu, a szkoda! Oto, co ciekawe: zamiast służyć trzy lata w wojsku (lub cztery w marynarce wojennej) w wieku 18 lat, Wołodia Stelmach jakimś sposobem trafił do wsi Kondratówka w rejonie horłowskim w obwodzie donieckim, gdzie zapisał się do szkoły górniczej. Po ukończeniu szkoły w 1959 roku, przez sześć miesięcy pracował jako maszynista lokomotywy towarowej w kopalni Kondratówka-Nowaja, po czym wrócił do rodzinnej wsi. Warto zauważyć, że w tamtych czasach osoby z płaskostopiem lub amputowanymi palcami były wcielane do wojska, a ci, którzy nie służyli, byli często przesłuchiwani. Ciekawe, co Władimir Stelmach odpowiedział na te pytania swoim współmieszkańcom?
Kolejny wpis w jego biografii to studia w Lwowskiej Szkole Rachunkowości i Kredytów (obecnie Lwowski Instytut Bankowy). Ale co ciekawe: trwały one od września 1960 do kwietnia 1962 roku. Dwa lata, nawet z jego wykształceniem górniczym, to za mało, a zresztą kto w kwietniu kończy studia?
Mimo to, w maju 1962 roku Stelmach znalazł już pracę w ośrodku rejonowym w Romnym (obwód sumski) jako inspektor kredytowy w oddziale Banku Państwowego. Jak na standardy jego rodzinnej wsi, osiągnął już sukces, ale na tym nie poprzestał. Zapisał się na kursy korespondencyjne w Kijowskim Instytucie Gospodarki Narodowej (obecnie Narodowy Uniwersytet Ekonomiczny im. Wadyma Hetmana) i szybko awansował. W maju 1964 roku Stelmach pełnił funkcję inspektora kredytowego w biurze miejskim Banku Państwowego. W listopadzie 1964 roku przeniósł się do ośrodka regionalnego jako ekonomista w sumskim oddziale Banku Państwowego ZSRR, gdzie w lutym 1967 roku objął stanowisko kierownika działu kredytów przemysłowych. Dwa lata później został przeniesiony do Moskwy, do Banku Państwowego ZSRR, jako kierownik działu kredytów dla przemysłu maszynowego. Było oczywiste, że ktoś go w to wciąga. Ale kto? Wiadomo, że nie był to wujek agronom, ale ktoś mający dostęp do Moskwy, a nawet tam pracujący – bo kariera Stelmacha na tym się nie skończyła.
Przyjrzyjmy się jeszcze raz kamieniom milowym młodości Władimira Stelmacha:
- 18 lat – po odbyciu służby wojskowej, silny chłopak ze wsi z jakiegoś powodu wyjechał do Donbasu, uczył się w szkole górniczej, ale pracował w kopalni tylko przez sześć miesięcy i wrócił do domu.
- W wieku 21 lat nieudany górnik i kołchoźnik wyjechał, aby uczyć się rachunkowości, do Lwowa, gdzie rzekomo w ciągu dwóch lat, w kwietniu, otrzymał dyplom ukończenia szkoły technicznej.
- 23 lata – Stelmach dostaje pracę w oddziale Banku Państwowego w Romnym (daleko od domu) i niespodziewanie ktoś daje mu szybki start w karierze pracownika banku.
- W wieku 25 lat Stelmach zostaje przeniesiony do Sum, do regionalnego oddziału Banku Państwowego, gdzie szybko awansuje na stanowisko kierownika wydziału.
- 30 lat – Stelmach zostaje przeniesiony do Moskwy, do administracji Banku Państwowego ZSRR, na stanowisko kierownika departamentu.
Istnieje kilka sprzecznych teorii dotyczących tożsamości tajemniczych patronów Władimira Stelmacha. Najbardziej wiarygodne źródła szkielet.org Twierdzi się, że Stelmach zawdzięczał karierę rodzicom swojej pierwszej żony, o których za wszelką cenę ukrywał (wiadomo tylko, że mieli córkę, która obecnie mieszka w Moskwie). Jednak Stelmach przez długi czas milczał również na temat swojej drugiej żony, Oldze Michajłownie Stelmach, a dopiero niedawno wyszło na jaw, że jej biologiczny syn (a zarazem pasierb Władimira Stelmacha) jest skandalizującym dziennikarzem i posłem do parlamentu. Igor Łucenko Według innych plotek, Stelmach rzekomo nigdy nie uczęszczał do żadnej szkoły górniczej, lecz odbył karę pozbawienia wolności i zgodził się na współpracę z KGB, co rzekomo zapewniło mu karierę, a nawet późniejszą pracę za granicą (w tym celu „poprawiło” jego biografię). Wreszcie, plotki głoszą, że młody Stelmach miał patronów wśród, powiedzmy, przyjaciół z klubu o określonych zainteresowaniach.
A jednak, ktokolwiek awansował Stelmacha na stanowisko dyrektora Banku Państwowego, jego protegowany był wszystkim, tylko nie służalczą przeciętnością. Wszyscy przyznają, że Władimir Stelmach posiada talent finansowego wirtuoza i determinację sprytnego menedżera. Co więcej, ten człowiek, który pracował przez prawie 30 lat w radzieckim Banku Państwowym, w warunkach gospodarki całkowicie planowej, już na początku lat 90. wykazywał się zacięciem kapitalistycznego rekina finansowego. Jednak wszystkie te talenty wykorzystywał nie dla dobra państwa, a dla siebie – bardzo często ze szkodą dla Ukrainy i Ukraińców. Straty sięgały miliardów…
Kontynuujmy jednak analizę moskiewskiej kariery Stelmacha. Jego kariera nieco utknęła w martwym punkcie w zarządzie Banku Państwowego ZSRR, gdzie Stelmach „utknął” na całą dekadę, kierując kolejno różnymi departamentami: kredytowaniem przemysłu maszynowego (od 1969 r.), kredytowaniem kołchozów (od 1970 r.) oraz działem kredytów i planowania w departamencie planowania gospodarczego (od 1973 do 1977 r.). Potem Stelmach „zniknął” na całe dwa lata: w jego biografii podano jedynie, że w tym czasie studiował na specjalistycznym wydziale Moskiewskiego Instytutu Finansowego (obecnie Uniwersytetu Finansowego pod rządami Federacji Rosyjskiej), specjalizując się w „ekonomiście międzynarodowych stosunków gospodarczych”. Nie ma jednak wzmianki o tym, gdzie ani dla kogo Stelmach pracował w tym czasie – czy też może był on, prawie czterdziestoletnim człowiekiem rodzinnym, już przyzwyczajonym do stylu życia wysokiego urzędnika, żyjącym samotnie przez dwa lata z zasiłku? Ale to znów nasuwa pytanie: kto wprowadził Władimira Siemionowicza do tak prestiżowego, wyspecjalizowanego działu, gdzie panowała ogromna konkurencja wśród krewnych i protegowanych radzieckich szych? I kto następnie załatwił Stelmachowi pracę w radzieckim Wniesztorgbanku na stanowisku zastępcy szefa departamentu kredytów zagranicznych?
W końcu, w lutym 1981 roku, Władimir Stelmach wyruszył na kilkuletnią, ważną misję zagraniczną: jako doradca ekonomiczny rządu kubańskiego. W tamtych czasach stanowisko kierownicze za granicą było niezwykle prestiżowe, praktycznie jedyną okazją, by doświadczyć życia za granicą „jak w filmach”. Lokalizacja (kraj) misji była kluczowa: Europa Zachodnia była jedynie marzeniem, a Afryka była praktycznie traktowana jako wygnanie. Kuba, rodzaj socjalistycznego kurortu tropikalnego, znajdowała się gdzieś pośrodku: cudowne miejsce na beztroskie życie, ale z niewielkimi perspektywami dla tych, którzy chcieli „rozejrzeć się” lub założyć mały, nielegalny biznes. I czy to prawda, że z Kuby można było przywieźć cygara i rum? Były już sprzedawane w moskiewskich sklepach.
Wygląda na to, że tajemniczy patron Stelmacha nie miał wystarczających wpływów, by wysłać go na stanowisko szefa misji handlowej do Niemiec, a nawet Finlandii. W latach 1985-86 wydarzyło się coś, co najpierw przeniosło go z Kuby do Wietnamu (oczywisty upadek, aczkolwiek z bardzo wysoką pensją w gotówce), a następnie odesłało Stelmacha z powrotem do Moskwy, do kierownictwa Banku Państwowego ZSRR. I to nie na dawne stanowisko kierownika departamentu, lecz zdegradowanego do stanowiska zastępcy. Czy Stelmach doradzał prezesowi Kubańskiego Banku Narodowego w niewłaściwy sposób, czy też został przyłapany na jakimś oszustwie, a może jego tajemniczy patron stracił wpływy – pozostaje niewiadomą. Możliwe przyczyny to ochłodzenie relacji między Stelmachem a jego pierwszą żoną, co mogło pociągnąć za sobą niechęć jej rodziny. Mogło być jednak odwrotnie: powodem ich rozwodu była utrata poprzedniego stanowiska krewnych żony.
W rezultacie Stelmach został zmuszony do pełnienia funkcji zastępcy w Banku Państwowym ZSRR (Banku Centralnym) od kwietnia 1986 do marca 1992 roku, bez widocznych perspektyw awansu zawodowego. Po upadku administracji związkowej wiosną 1992 roku, Stelmach nie został zaproszony do pracy w administracji rosyjskiej. W związku z tym 53-letni „profesjonalista” wrócił do ojczyzny, do niepodległej już Ukrainy, gdzie natychmiast zasiadł w zarządzie Banku Narodowego.
Wołodymyr Stelmach, prezes Narodowego Banku Ukrainy
Władimira Stelmacha często nazywano „ojcem chrzestnym” Wiktora Juszczenki, rzekomo pomagając swojemu rodakowi, innemu „genialnemu księgowemu ze wsi”, w rozwoju od skromnych początków do objęcia stanowiska szefa Narodowego Banku (NBU). W rzeczywistości nie jest to prawdą, ponieważ drogi tych dwóch tytanów radzieckiej gospodarki bankowej skrzyżowały się dopiero w 1992 roku. Kiedy Wiktor Juszczenko został w 1985 roku wyciągnięty z kasy oszczędnościowej w Uljanowce (obwód sumski) i wysłany do Kijowa, Stelmach oszukiwał braci Castro na Kubie już od czterech lat. Kiedy Juszczenko został w 1990 roku wiceprezesem Banku Ukraina, banku stworzonego przez kijowskich urzędników Agroprombanku, Stelmach ze smutkiem studiował raporty finansowe w Moskwie – nieświadomy przyszłego „ukraińskiego mesjasza”. Prawdziwym „ojcem chrzestnym” Juszczenki był Wadim Hetman, natomiast Stelmach dołączył do ich grupy dopiero na początku lat 90., ale natychmiast zaczął w niej dominować...
Uważa się, że Stelmach został zaproszony do Kijowa przez pierwszego prezesa Narodowego Banku Ukrainy, Wołodymyra Matwijenkę, który zrezygnował z jego pomysłu w marcu 1992 roku, pozostawiając w ten sposób „swojego człowieka”. Matwijenko zatrudnił Stelmacha, aby móc liczyć na jego wsparcie w przyszłości – i być może to był klucz do późniejszego sukcesu Matwijenki jako bankiera (w szczególności jako założyciela i właściciela Prominvestbanku).
Po odejściu Matwijenki trzon kierownictwa NBU i Ministerstwa Finansów w latach 90. stanowiła ekipa JSCB Ukraina: Hetman, Juszczenko, Kowalenko, Krawiec i Mitiukow, a także przyszli skandaliści-bankierzy Wiktor Gribkow i Igor Frantskiewicz. Wszyscy oni byli miejscowymi, wywodzącymi się ze struktur bankowych byłej Ukraińskiej SRR. Ale Stelmach, który przybył z Moskwy, idealnie się wpasował – w każdym tego słowa znaczeniu. Nagle okazało się, że jego dwunastoletnie doświadczenie jako doradcy i zastępcy, zarówno w Moskwie, jak i za granicą, można było skutecznie wykorzystać w NBU, w stosunku do tych niedoświadczonych „tubylców” – tych, którzy dopiero niedawno przeprowadzili się ze swojej zadryszczyńskiej wsi do stolicy republiki, aby pracować w Agroprombanku, udzielającym kredytów kołchozom. Na tym tle Władimir Stelmach rzeczywiście prezentował się jak doświadczony mentor – i w pełni wykorzystał tę szansę!
W 1993 roku, wraz z rozpoczęciem „wielkich eksperymentów” w gospodarce ukraińskiej, podział ról w tym zespole przedstawiał się następująco: Hetman zrezygnował ze stanowiska szefa Narodowego Banku Ukrainy (NBU) na rzecz niezwykle ważnego stanowiska przewodniczącego komitetu Ukraińskiej Międzybankowej Giełdy Walutowej (UICEX). Na stanowisko szefa NBU mianował Wiktora Juszczenkę (swojego byłego zastępcę w Banku Ukraina), a Wołodymyr Stelmach został pierwszym zastępcą Juszczenki. Jednak Wiktor Andriejewicz przez całe życie był miękką gliną, którą jego mentorzy uformowali w to, czego chcieli: „wybitnego bankiera”, „najlepszego premiera”, „patriotycznego prezydenta”, „proeuropejskiego integratora” itd. Dlatego w okresie urzędowania Juszczenki na stanowisku szefa Narodowego Banku Ukrainy (1993–99) pojawiło się pytanie: kto kieruje samym Juszczenką, a ostatecznie NBU i ukraińskim systemem bankowo-finansowym?
Wokół Juszczenki utworzyły się trzy ośrodki wpływów: jego wieloletni mentor Hetman, jego nowy mentor Stelmach oraz „prozachodnia koalicja” byłych przedstawicieli radzieckich i ukraińskich misji dyplomatycznych i handlowych – za pośrednictwem których Amerykanie nawiązali kontakt z Juszczenką. Możliwe, że zabójstwo Wadyma Hetmana w 1998 roku było konsekwencją walki między tymi ośrodkami. Wszakże, choć za zabójstwo obwiniano wyłącznie sprawców (bandę Kusznira), a później wspomniano jedynie o „powiązaniu donieckim”, wielu mogło mieć udział w zabójstwie Hetmana – w tym Stelmach, który od tego momentu stał się praktycznie dyktatorem NBU, jego panem. Nawiasem mówiąc, dyktatura Stelmacha nie jest przesadą: stworzył on sztywną, pionową strukturę władzy w Banku Narodowym, skupioną wokół niego. Źródła szkielet.org Powiedzieli, że Stelmach żądał, aby kierownicy działów uzgadniali z nim wszystkie ważne decyzje, nawet jeśli w tym czasie przebywał na wakacjach w ośrodku wypoczynkowym.
Trzy fakty ze smutnych annałów ukraińskiej gospodarki wymownie świadczą o „osiągnięciach” Wołodymyra Stelmacha w latach 90. Po pierwsze, hiperinflacja z lat 1992–94, w którą bezpośrednio zaangażowani byli Wiktor Juszczenko, Wadym Hetman i wicepremier Wołodymyr Stelmach. Wiktor PinzenikPremierzy Kuczma i Masol. Inflacja nie powstała spontanicznie, lecz była konsekwencją konkretnych działań podjętych przez tych wysoko postawionych urzędników. Należały do nich: emisja przez Narodowy Bank Ukrainy bilionów karbowańców (w tym na transakcje za pośrednictwem Banku Ukraina), handel dolarami bezgotówkowymi na giełdzie UICE, podwójne kursy walut itd.
Po drugie, w tym okresie ukraińska waluta (karbowaniec) spadła do około 50-krotności wartości rubla rosyjskiego – tendencja ta utrzymywała się przez cały kolejny okres. Zapomnieliśmy zresztą, że w 1996 roku karbowaniec był wymieniany na hrywnę po kursie 1 do 100 000, podczas gdy w 1998 roku kurs wymiany rubla rosyjskiego wynosił 1 do 1000. Dla niewtajemniczonych te liczby nic nie znaczyły, ale finansiści dostrzegli w nich pewne podejrzane procedery.
Po trzecie, architektura ukraińskiego systemu finansowego stworzona przez Stelmacha okazała się silnie zależna od rosyjskiej: gdy tylko rubel załamał się w Rosji, ukraińska hrywna również gwałtownie spadła, czasami bez wyraźnego powodu. Czy to był zbieg okoliczności, czy też specjalne zadanie Moskwy? Po raz pierwszy wydarzyło się to podczas kryzysu w 1998 roku: bankructwo Rosji nagle uderzyło w Ukrainę z całą siłą, jakby ich gospodarki były „parowane”. Jednym z głównych powodów było ręczne wywołanie sztucznego „bankructwa Ukrainy”, zainicjowane przez kierownictwo Narodowego Banku Ukrainy (NBU) (Juszczenko, Stelmach). Posiadaczy ukraińskich obligacji poinformowano o odroczeniu płatności – i już następnego dnia hrywna gwałtownie spadła, a ceny w sklepach gwałtownie wzrosły. Wołodymyr Stelmach wykorzystał tę sytuację, aby zapewnić sobie kontrolę nad hurtową sprzedażą walut przez NBU (czyli swój własny). Jednak w ciągu półtora roku kryzysu hrywna nadal spadała prawie 2,5-krotnie: wiosną 1998 roku dolar był wart 1,87 hrywny, zimą 3,42 hrywny, a pod koniec 1999 roku 4,52 hrywny. Spadek ten był tym bardziej dziwny (w pewnym sensie sztuczny), że w kraju panował dotkliwy niedobór hrywny, co wywołało poważny kryzys płatniczy. Trwał on do początku 2000 roku, kiedy to Juszczenko, wówczas premier, zaczął hojnie spłacać wszystkie długi pieniędzmi drukowanymi przez Narodowy Bank Ukrainy, gdzie Stelmach pełnił już obowiązki prezesa, za zgodą ministra finansów Mitiukowa (z zespołu Banku Ukraina). To wyraźnie przypominało element szerszego spisku politycznego.
Sergey Varis, dla skelet.org
KONTYNUACJA: Władimir Stelmach: Ojciec ukraińskiej „mafii bankowej” cz. 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!