Jurij Rodin: wielki intrygant z Banku Piwdennego. CZĘŚĆ 1

Jurij Rodin Piwdenny Mark Becker dossier biografia dowody kompromitujące

Jurij Rodin: wielki intrygant z Banku Piwdennego. CZĘŚĆ 1

Wielki i straszliwy Jurij Iwaniuszczenko miał wielu partnerów biznesowych, a jednym z nich był Jurij Rodin, współwłaściciel i dyrektor ukraińskiego banku Piwdenny i łotewskiego banku Regionala Investiciju. Rodin nie znosi, gdy przypomina mu się o jego konszachtach z najbardziej niesławną postacią ery Janukowycza, ale to nie jedyne, o co go oskarżono, a wśród jego współpracowników są osoby jeszcze bardziej przerażające niż Iwaniuszczenko. Nazwisko Jurija Rodina i nazwy jego banków wielokrotnie pojawiały się w skandalicznych doniesieniach o nalotach na korporacje, różnych planach wyprowadzania funduszy, kradzieżach deponentów, a nawet usiłowaniach zabójstwa. A ta lista będzie się wydłużać, ponieważ Rodin i jego bank Piwdenny nadal ciężko pracują!

Co, gdzie i kiedy

Jurij Aleksandrowicz Rodin urodził się 21 stycznia 1950 roku w Odessie, jako syn Aleksandra Gierszewicza i Wieli ​​Abramowny Rodin. Choć jego oficjalna biografia jest celowo krótka, z dumą napisał, że w czasach sowieckich pracował jako nauczyciel matematyki. Rodin nie chciał jednak zdradzić sekretu, jak prosty radziecki nauczyciel stał się ukraińskim oligarchą, współwłaścicielem i dyrektorem jednego z największych banków w kraju. Dopiero w 2010 roku magazyn Korrespondent, sporządzający listę ukraińskich multimilionerów, krótko napisał o Rodinie, stwierdzając, że rozpoczął karierę biznesową w 1987 roku. Magazyn wspomniał również krótko i zdawkowo o jego partnerze biznesowym, Marku Beckerze. Od tego czasu obaj biznesmeni nie ujawnili niczego nowego o sobie, a nawet próbowali usunąć z publicznego dostępu niemal wszystkie stare informacje – informacje, które zawierały wiele interesujących faktów.

Jurij Rodin Korespondent TOP-100

Jurij Rodin: wielki intrygant z Banku Piwdennego. CZĘŚĆ 1

Jednak mieszkańcy Odessy, którzy znali Jurija Rodina z dawnych czasów, twierdzą, że zajmował się on biznesem jeszcze przed 1987 rokiem (od końca lat 70.). Jego „biznes” był dość specyficzny i obejmował nieruchomości oraz farmaceutyki. Podobno sam Jurij Rodin lub jego krewni „zdobywali” rzadkie leki, a także bony do odeskich sanatoriów – oczywiście nie za darmo. Jednak, jak podają źródła, Szkielet.OrgJurij Rodin zdobył swój kapitał początkowy, odsprzedając mieszkania repatriantów. Setki żydowskich rodzin co roku wyjeżdżały z Odessy do Izraela (i dalej), a zgodnie z prawem ich mieszkania miały trafić do rady miasta bezpłatnie: państwo dawało i państwo brało! Naturalnie repatrianci, niechętni przekazywaniu takich darów władzom radzieckim, uciekali się do różnych sztuczek: przekazywali mieszkania krewnym pozostającym w Związku Radzieckim lub je sprzedawali – na szczęście w Odessie ustawiały się kilometrowe kolejki chętnych do zakupu mieszkań. Oczywiście, sprzedaż i kupno mieszkań państwowych było wówczas możliwe jedynie za sprawą sprytnych, tajnych intryg, w których kluczowym ogniwem byli urzędnicy miejscy, z którymi współpracowali sprytni „pośrednicy w obrocie nieruchomościami”. Nie ma informacji, czy Jurij Rodin miał takich znajomych (lub krewnych) w Komitecie Wykonawczym Miasta Odessy. Jednak plotki, że ten skromny nauczyciel był w latach 80. „pośrednikiem w obrocie nieruchomościami”, nadal krążą w internecie.

Mark Becker Korespondent Pivdenny TOP-100

Yuri Rodin i Mark Becker: wielki intrygant z Banku Piwdennego. CZĘŚĆ 1

Oprócz mieszkań, Żydzi opuszczający ZSRR sprzedawali cały swój dobytek: od telewizorów i lodówek, po samochody i antyki, a pośrednicy również czerpali z tego spore zyski. Według źródeł Szkielet.OrgW ten interes był zaangażowany Mark Becker, przyszły partner biznesowy Jurija Rodina (mogli być wówczas partnerami biznesowymi). Miał rozległe kontakty za granicą. Co więcej, według niepotwierdzonych doniesień, Becker rzekomo miał dostęp do „systemu transferów emigracyjnych” – nielegalnego systemu wymiany i transferu pieniędzy z ZSRR do Izraela, Europy i Stanów Zjednoczonych, z którego korzystali repatrianci. Kiedy, powiedzmy, bogata rodzina żydowska sprzedawała wszystko (w tym mieszkanie), nie mogła zabrać ze sobą ciężaru sowieckich rubli, na które zresztą nie było popytu za granicą. Jednak handel dolarami lub eksport wartościowych przedmiotów był ryzykowny: repatrianci złapani w ten sposób pozostawali w ZSRR jeszcze przez kilka lat, ale jako więźniowie. Dlatego przekazywali ruble tutaj, w Związku Radzieckim, nielegalnym „kantorom”, a po przyjeździe otrzymywali je za granicę. Więcej o tych schematach można przeczytać w naszym artykule na temat Boris Fuksman, którzy właśnie dorobili się na nich swojego pierwszego majątku.

Córka Vanetsyanta Jurij Rodin

Alla Vanetsyants

W rzeczywistości właśnie tym zajmował się ten prosty odeski nauczyciel matematyki do 1987 roku. Wtedy pierestrojka dała zielone światło „współpracy”, więc Jurij Aleksandrowicz mógł rzucić nudną pracę nauczyciela i sformalizować swoją „samozatrudnienie”. Jego biografia nie ujawnia dokładnie, na czym to polegało, ale w 1993 roku Jurij Rodin po raz pierwszy pojawił się w „rocznikach historii” jako właściciel rodzinnej spółki Tekon LLC (nieruchomości), która z czasem rozrosła się w sieć firm z różnych branż. Była to firma rodzinna, ponieważ na liście współwłaścicieli tej firmy znaleźli się wszyscy członkowie rodziny Rodinów: sam Jurij Rodin, Wiela Abramowna i Aleksander Gierszewicz Rodinowie (matka i ojciec), Tamara Rodina (żona), Anna Rodina (córka), Ałła Waniecjanc (córka) i Lewon Waniecjanc (zięć). Do niedawna wszyscy oni należeli również do głównych akcjonariuszy Banku Piwdennego, zarówno poprzez Tekon, jak i bezpośrednio. Co prawda, obecnie nie wiadomo, czy czcigodni rodzice Jurija Rodina wciąż żyją (w końcu urodzili się w 1921 roku).

W 1994 roku rodzina Rodinów, za pośrednictwem spółki Tekon LLC, została udziałowcami Banku Piwdennego, założonego przez miasto jeszcze przed Dako MP, który początkowo działał w jednym małym odesskim oddziale. Stali się również współwłaścicielami banku: ukraińsko-niemieckiej spółki joint venture Vivien (założonej przez Marka Beckera i jego syna Dmitrija (Ariego) Beckera, a także obywatela niemieckiego Leonida Kogana) oraz spółki Strong LLC, związanej z rodziną Morochowskich, znanej zarówno w Odessie, jak i poza jej granicami. Wiktor Jakowlewicz Morochowski (1946–1999) był kapitanem odeskiej drużyny „ekspertów” w latach 80. i brał udział w programie „Co? Gdzie? Kiedy?” wraz z mieszkańcami Odessy Anatolijem Wassermanem i Borisem Burdą. Jego syn, Wadim Morochowski, który studiował w Odesskim Instytucie Gospodarki Narodowej (obecnie Narodowy Uniwersytet Ekonomiczny), zdołał zagrać w KNV w jednej z odeskich drużyn.

Wadim Morochowski Piwdenny

Wadim Morochowski

Syn „eksperta” był „wielozadaniowcem”: nie tylko grał w KVN, ale już na czwartym roku studiów rozpoczął pracę w Nord Banku, gdzie został zatrudniony dzięki pewnym koneksjom. Co ciekawe, w swoich biografiach Morochowski zawsze twierdził, że pracował w Nord Banku do 1993 roku, choć w rzeczywistości pracował tam do początku 1995 roku, a dopiero potem przeniósł się do Banku Piwdennego. Dlaczego? Ponieważ w 1994 roku w nieszczęsnym Nord Banku wybuchł poważny skandal: Narodowy Bank Ukrainy (NBU) przekazał Nord Bankowi 80 miliardów karbowańców w ramach programu udzielania preferencyjnych kredytów producentom rolnym. Kierownictwo Nord Banku zawłaszczyło te pieniądze na swój sposób, rozdając je lombardom, które następnie pożyczały je innym firmom. Ostatecznie prezes Nord Banku Perminow został skazany na pięć lat więzienia, a Wadim Morochowski, który wówczas pracował w Nord Banku jako szef działu audytu wewnętrznego i wiedział o oszustwie, przeniósł się do Piwdennego, gdzie natychmiast został wiceprezesem (w końcu ich firma, Strong, była współzałożycielem banku). W 1999 roku Wadim Morochowski został prezesem Piwdennego JSCB (w 2005 roku mianował swoją żonę, Liję Morochowską, swoim zastępcą) i piastował to stanowisko do 2011 roku, kiedy to opuścił Piwdenny i przeszedł do Wostok Banku.

To właśnie pod rządami Morochowskiego Bank Piwdenny z praktycznie nieznanego banku miejskiego rozwinął się w jeden z największych na Ukrainie, stając się jednym z liderów finansowych w regionach południowych (od Odessy po Mariupol). Co więcej, nikt nie negował wkładu Morochowskiego w ten proces, a wielu wręcz go podkreślało. Jednak według źródeł Szkielet.OrgKluczem do tego nie był ekonomiczny geniusz Morochowskiego, ale… żydowskie pieniądze. I mówię to w najdosłowniejszym sensie. To nie przypadek, że popularne plotki o Piwdennym jako „żydowskim banku” nie były jakimś antysemickim przejawem, lecz prostym stwierdzeniem faktu. I nie narodowość właścicieli i menedżerów miała znaczenie, ale fakt, że Morochowski natychmiast zaczął aktywnie przelewać pieniądze z izraelskich banków (na przykład Hapolayim), żydowskich organizacji charytatywnych (za ich pośrednictwem działał w południowych regionach Ukrainy Połączony Komitet Dystrybucji), społeczności żydowskich, zagranicznych żydowskich biznesmenów i tak dalej za pośrednictwem Piwdennego. Media donosiły kiedyś, że Piwdenny nawet raz wydawał się „zgłaszać na ochotnika” do jednostki Sił Obronnych Izraela.

Sam Wadim Morochowski był przewodniczącym rady nadzorczej szkoły Chabad Ohr Awner w Odessie, głównej instytucji edukacyjnej społeczności żydowskiej w Odessie, kierowanej przez członków chasydzkiego ruchu Chabad (podobnie jak w Dniepropietrowsku, Chersoniu, Mikołajowie i Mariupolu). Przypadkowo, dziennikarze zauważyli kiedyś, że mapa zasięgu regionalnych oddziałów Piwdennego pokrywa się z mapą Południowoukraińskiego Regionalnego Stowarzyszenia Gmin Żydowskich, którym od 1998 roku kieruje rabin Awraham Wolff (Awroom ben Szalom Dow-Ber Wolff), również naczelny rabin Odessy. Sam rabin Wolff przyjechał na Ukrainę z Izraela, ale jego ojciec był zastępcą kierownika Departamentu Koordynacji Działalności Instytucji Edukacyjnych Chabadu.

Awraham Wolff Chabad

Avroom ben Shalom-Dov-Ber Wilk

Ogólnie rzecz biorąc, ukraińscy Żydzi mocno przyjęli ruch Chabad, który angażuje się na Ukrainie nie tylko w działalność duchową. Najsłynniejszymi oligarchami są członkowie Chabadu: Kołomojski i Bogolubow, Wiktor PinczukAleksander Feldman, Jewgienij Chervonenko  и Vadim Rabinovich, źródła Szkielet.Org Donoszono, że Aleksander Granowski również jest powiązany z Chabadem. Jak widać, ukraiński Chabad ma swoje „ulubione” banki, a wśród nich szczególnie popularny jest Bank Piwdenny. Wszakże, o ile PrivatBank i banki Pinczuka były bankami operacyjnymi oligarchów, przez które przelewali oni swoje miliardy, a udział „żydowskich pieniędzy” w nich był bardzo niewielki, o tyle w Banku Piwdennym przez długi czas (za czasów Morochowskiego) stanowiły one znaczną część aktywów. To oczywiście nie narusza prawa – to po prostu interesująca informacja. Bank Piwdenny złamał prawo później, oszukując swoich klientów.

Jurij Rodin. Banki i fabryki

Ponieważ Jurij Rodin praktycznie nie wypowiadał się poza swoim bankiem od czasu przejęcia Piwdennego, można powiedzieć, że cała jego biografia z ostatniego ćwierćwiecza jest historią Banku Piwdennego. Jest on bezpośrednio zaangażowany we wszystko, co działo się w murach jego oddziałów, nawet jeśli próbuje to zaprzeczyć lub przemilczeć.

Do 2003 roku Piwdenny, a właściwie spółki z nim powiązane, przejęły szereg przedsiębiorstw, inwestując zyski w sektor produkcyjny. Rozpoczęły od kilku przedsiębiorstw rolnych w obwodzie odeskim, a następnie skupiły się na fabrykach. Wybór Rodina i Bekkera był bardzo przemyślany: w latach 90. przejęły Odeski Zakład Walcowania Stali im. F.E. Dzierżyńskiego (przekształcony w Stalmetiz ZJSC), który produkował drut metalowy i różne produkty pokrewne. Przejęcie zakładu było dość podejrzane, ale wszystkie szczegóły oszustwa po prostu zniknęły później, podczas likwidacji firmy.

Następnie, w 2001 roku, z pomocą ówczesnego prezesa Kryworiżstalu, Ołeha Dubiny (późniejszego wicepremiera i szefa Naftogazu w latach 2007-2010), Jurij Rodin i Mark Bekker skutecznie „wymusili” na Odeskiej Fabryce Lin, aby spłacić długi. To właśnie ten incydent po raz pierwszy przyniósł Rodinowi i Bankowi Piwdennemu rozgłos jako korporacyjnym rabusiom. Była to dość mroczna historia, która dziesięć lat później doprowadziła do postępowania karnego. Faktem jest, że w 2000 roku fabryka była winna Kryworiżstalowi pieniądze za surowce. Czy dług ten wynikał z przyczyn obiektywnych, czy został sztucznie stworzony przez Leonida Szemiakina, dyrektora fabryki lin, pozostaje niejasne nawet dla śledczych. Ołeh Dubina rzekomo „przekazał” ten dług właścicielom Piwdennego, którzy zaoferowali Szemiakinowi pożyczkę na jego spłatę. Zakład nie miał już środków na spłatę pożyczki, więc sprzedał swoje udziały specjalnie utworzonej prywatnej spółce akcyjnej Stalkanat, która stała się właścicielem przedsiębiorstwa. Założycielami byli Rodin, Bekker i Władimir Niemirowski, zręczny ekonomista, który przybył z Krzywego Rogu. Niemirowski natychmiast został dyrektorem zarządzającym Stalkanatu, a później przewodniczącym rady nadzorczej prywatnej spółki akcyjnej Stalkanat-Silur.

Władimir Niemirowski Stalkanat-Silur Odessa

Władimir Niemirowski

W biografii Niemirowskiego jest pewien ciekawy fakt, który w dużej mierze wyjaśnia jego powiązania z właścicielami Piwdennego: obecnie pełni funkcję przewodniczącego gminy żydowskiej w Krzywym Rogu i już wtedy był tam ważną postacią. A gmina żydowska w Krzywym Rogu... tak, jak się domyślacie, również jest zarządzana przez Chabad. Oto jak ścisła jest współpraca biznesowa między członkami społeczności chasydzkich!

Po przejęciu fabryki lin, Rodin i Niemirowski przeprowadzili „optymalizację produkcji”: postanowili skoncentrować się na produkcji drutu, wyrobów z drutu i lin stalowych (wówczas tylko dwie fabryki na Ukrainie produkowały te produkty), zamykając inne linie produkcyjne. W związku z tym w 2003 roku podjęli decyzję o „zmniejszeniu” Stalmetiz CJSC, doprowadzając ją do bankructwa z powodu długu w wysokości 746 2 euro wobec zagranicznego inwestora. Część byłego Stalmetizu została przekazana Stalkanatowi jako druga siedziba, a pozostały teren (ul. Izwiestkowaja 52 i 52a) był przez wiele lat wykorzystywany „w miarę potrzeb”. Pod tym adresem zarejestrowano kilka innych firm, które należały do ​​sfery działalności rodzin Rodin, Becker i Morochowskich: Ecology LLC, Parus LLC, Most-met PCF, Alimar CHP, Dis CHP, Manar LLC, Odesnefteprodukt OJSC, Evramet CJSC, Rezon CJSC i inne.

Sam teren, należący do byłego przedsiębiorstwa, od dawna prawnie należał do miasta (ale był zarządzany przez właścicieli Stalkanatu). Ostatecznie w 2016 r. decyzją Rady Miejskiej Odessy nr 620-VII Cała ta działka o powierzchni 19,3432 hektara została sprzedana spółce Stalkanat-Silur PJSC za 23,117 mln hrywien (889 000 USD). Czterdzieści tysięcy dolarów za hektar ziemi w Odessie, 1700 metrów od nabrzeża Portu Handlowego w Odessie – dużo czy mało? Może Prokuratura Generalna powinna zająć się tą sprawą! Jednak spółka Stalkanat-Silur PJSC, stając się pełnoprawnym właścicielem tego terenu, podzieliła go na części: jedną zajmuje teren zakładu Stalkanat, a drugą, o powierzchni 8,69 hektara, aktywnie promuje jako „cel inwestycyjny”. Niewątpliwie liczą na zwrot kosztów prywatyzacji gruntów z solidnego zysku. Jednakże w tym czasie Władimir Niemirowski był już jedynym prawnym właścicielem Stalkanat-Silur, natomiast udział Rodina w oszustwie pozostaje ukryty za schematami działania różnych firm i spółek offshore.

Stalkanat-Silur Jurij Rodin: wielki intrygant z banku Piwdenny. CZĘŚĆ 1

Początki PJSC Stalkanat-Silur są dość intrygujące. Doszło do nich w 2004 roku podczas fuzji odeskiego Stalkanatu z charcyzskim Silurem, który przejęła. Co ciekawe, ten drugi należał do Rinata Achmetowa, który budował swoje imperium metalurgiczne. W momencie sprzedaży Silur i Stalkanat pozostawały jedynymi producentami lin stalowych na Ukrainie. Wydawałoby się, że Achmetow powinien był przejąć Stalkanat i stać się monopolistą w tej dziedzinie, ale stało się wręcz przeciwnie! Co skłoniło Achmetowa do podjęcia tego kroku, pozostaje tajemnicą. Wielu dziennikarzy i analityków próbowało przypisać to problemom ekonomicznym Achmetowa, choć żaden z nich nie został zidentyfikowany. A może jednak powód był zupełnie inny? W pewnym momencie media donosiły, że transakcja ta mogła być wynikiem jakiejś wymiany przysług lub ustępstw, w wyniku których właściciele Banku Piwdennego przejęli charcyzski Silur Bank. Ale co Bank Piwdenny mógł wówczas zaoferować Achmetowowi? Pożyczkę? Innym pytaniem jest, co osoby stojące za bankiem mogły zaoferować (lub pomóc) Achmetowowi. Odpowiedź zna tylko Niemirowski, który był „autoryzowanym menedżerem” w tej transakcji. Cóż, teraz możemy stawiać najśmielsze hipotezy, ponieważ ustaliliśmy, że Bank Piwdenny nie był zwykłym odeskim bankiem, ale specyficznym centrum finansowym z rozległymi powiązaniami.

Yuri Rodin: „Pivdenny” okrada wszystkich!

W Banku Piwdennym jawne kradzieże pieniędzy klientów nie są rzadkością. Na przykład w październiku 2009 roku pracownicy banku ukradli 336 088 dolarów z rachunku bieżącego Domu Handlowego Yug-Steklo LLC, otwartego w dniepropietrowskim oddziale Banku Piwdennego. Kiedy kierownictwo Banku Jug-Steklo skontaktowało się z dyrektorem oddziału Piwdennego w Dniepropietrowsku w celu uzyskania wyjaśnień, powiedziano im, że pieniądze rzekomo zostały pobrane z rachunku na podstawie gwarancji (za grudzień 2007 roku). Poproszony o okazanie takiej gwarancji, dyrektor oddziału wzruszył ramionami, mówiąc: „Nie mam jej, jest w głównej siedzibie Banku Piwdennego w Odessie”. Okradzeni przedsiębiorcy zwrócili się bezpośrednio do prezesa banku, Morochowskiego, który również wzruszył ramionami: „Nie mam jej, zniknęła gdzieś, kiedy byłem na urlopie!”. Właściciele Jug-Steklo zwrócili się następnie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o wszczęcie postępowania karnego. Komenda Policji Rejonu Żółtniewskiego odmówiła im pozwolenia, ale Komenda Policji Rejonu Babuszkinskiego zaakceptowała ich wniosek.

Wszczęto śledztwo, ale kierownictwo Piwdennego odmówiło udzielenia śledczym jakichkolwiek informacji, powołując się na tajemnicę bankową! Kilka dni później sprawę całkowicie zamknięto – na osobisty rozkaz prokuratora obwodu dniepropietrowskiego Mychajły Kosiuty, który wcześniej kierował prokuraturą obwodu odeskiego.

Giennadij Soroka Pivdenny South-Glass

Giennadij Soroka

Do

W tym miejscu należy się krótka dygresja: Jug-Stekło należało do braci Soroka. Giennadij Soroka został stracony pod Donieckiem w 2004 roku, ale przeżył.

Później ujawniono nagranie rozmowy telefonicznej między Igorem Kołomojskim (Benia) a Giennadij Kernes (Gepa), w którym Kołomojski w sposób poniżający żąda, aby Kernes rozwiązał problem z pewnym domem towarowym.

 

 

W rzeczywistości sprawa dotyczy centrum handlowego „Ukraina” w Charkowie, które również należało do braci Soroka. Kernes nie był jednak w stanie przekonać Igora Kołomojskiego w sprawie jego rozbiórki.

Kołomojski i Kernes rozmawiają telefonicznie o Giennadiju Soroce.

Problem ten został następnie rozwiązany przez Jurija Rodina i Bank Piwdenny (poprzez „pożyczkę na wypadek niespłacenia długu”, jak to często robią rabusie). To on zorganizował brutalne przejęcie centrum handlowego Ukraina, prawdopodobnie na prośbę Igora Kołomojskiego.

Nawiasem mówiąc, tekstowy zapis rozmowy Kernesa i Kołomojskiego został praktycznie „usunięty” z Internetu.

Do

Kontynuujmy! Komenda Policji Rejonu Babuszkinskiego wysłała oficjalne zaprzeczenie do przedsiębiorcy, który został okradziony (zobacz dokumenty). Dwa tygodnie później, na polecenie Kosyuty, wszczęto nowe postępowanie karne – tym razem przeciwko samej firmie Jug-Steklo, pod zarzutem „świadomego wprowadzenia nieprawdziwych informacji do biznesplanu”.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Rodin Jurij: wielki intrygant z Banku Piwdennego. CZĘŚĆ 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!