Paweł Rizanenko: Rostec Putina. Część 1

Paweł Rizanenko: Rostec Putina. Część 1

Paweł Rizanenko

Podczas gdy SBU poszukuje „agentów Kremla” w mediach społecznościowych, prawdziwi agenci rosyjskich służb wywiadowczych działają tuż pod ich nosem, czasem nawet na widoku, nie próbując nawet ukrywać swoich intencji. Nie, nie zajmują się „propagandą rosyjskiego świata” ani żadnymi innymi bzdurami; po prostu lobbują na rzecz interesów Rosji, która stopniowo przejmuje ukraińską gospodarkę, w tym strategiczne przedsiębiorstwa zbrojeniowe. A jednak należą do frakcji proprezydenckiej, której liderzy codziennie trąbią o walce z „rosyjskim agresorem”.

Dyrektor z „firmy KGB”

Paweł Aleksandrowicz Rizanenko urodził się 12 lipca 1975 roku we wsi Krasiłówka w rejonie browarskim (niedaleko Kijowa). Jako pracowity i zdolny młody człowiek ukończył w 1992 roku Browarską Szkołę Średnią nr 2 ze srebrnym medalem, po czym wstąpił do Kijowskiego Instytutu Handlu i Ekonomii (obecnie uniwersytetu), gdzie studiował w latach 1992-1994. Jednak zamiast odbyć służbę wojskową, wyjechał na studia do Ameryki, otrzymując stypendium od agencji NAFSA/USAID Departamentu Stanu USA. Według dostępnych informacji, Szkielet.Org Paweł Rizanenko zawdzięczał otrzymanie tego stypendium, jak również późniejsze sukcesy, nie tylko doskonałym wynikom w nauce, ale także umiejętności służenia swoim przełożonym.

W 1996 roku ukończył Graceland College w Stanach Zjednoczonych, uzyskując tytuł licencjata (czteroletnie studia uniwersyteckie) z ekonomii i administracji biznesowej. Tytuł magistra uzyskał dopiero w 2016 roku na Ukraińskim Uniwersytecie Bankowym (dawniej kijowskim oddziale Lwowskiej Szkoły Finansów i Kredytów), będąc już doświadczonym i wpływowym posłem.

Kariera Pawła Rizaninki rozpoczęła się w ukraińskim oddziale międzynarodowej firmy audytorskiej Ernst & Young, gdzie również zatrudnili go Amerykanie. Po około trzech latach pracy jako audytor i starszy audytor, w 1999 roku Rizanienko przyjął znacznie bardziej obiecującą ofertę: w Moskwie, w firmie inwestycyjnej Troika Dialog. Firma ta została założona na początku lat 90. przez rosyjskiego emigranta Petera Derby'ego i armeńsko-rosyjskiego biznesmena Rubena Wardaniana i rozwinęła się dzięki prywatyzacji bonów. W latach 1995–2003 firma należała do Banku Moskiewskiego, założonego i kontrolowanego przez Jurija Łużkowa i Pawła Borodina (nazywanego „ojcem projektu Putina”). W ciągu pięciu lat Rizanienko awansował od konsultanta do dyrektora bankowości inwestycyjnej. W 2005 roku, kiedy Troika Dialog została ostatecznie przejęta przez jej założycieli, Rizanienko przeszedł do grupy Renaissance Capital, gdzie również objął stanowisko dyrektora bankowości inwestycyjnej i odpowiadał za dział górnictwa i metali. Jednocześnie został członkiem zarządu rosyjskiej korporacji VSMPO-AVISMA.

Te suche fakty z biografii Rizanenki skrywają ciekawe szczegóły. Na przykład Renaissance Capital jest znana jako jedna z „firm KGB”, za pośrednictwem których byli i obecni przywódcy sowieckich i rosyjskich służb wywiadowczych prowadzili zakrojoną na szeroką skalę działalność gospodarczą na skalę globalną. Jednym z założycieli i właścicieli korporacji WSMPO-AVISMA, produkującej tytan dla przemysłu lotniczego i kosmicznego, był Wiaczesław Brzeszcz, były pułkownik I Zarządu KGB (wywiadu zagranicznego). Według licznych źródeł, Brzeszcz Szkielet.OrgBył patronem Pawła Rizanenko i osobiście promował „utalentowanego młodego człowieka”, który odwzajemniał się jego pomocą i zaufaniem w różnych drażliwych sprawach. Za pośrednictwem Breszta poznał i zbliżył się do wielu byłych oficerów KGB i GRU, z którymi utrzymuje kontakty do dziś. Jednak, jak wiemy, nie ma byłych oficerów KGB. Paweł Rizanenko jest czasami nazywany „rosyjską wtyczką” – i teraz rozumiemy dlaczego.

Wiaczesław Brzeszt, KGB, Rizanenko

Wiaczesław Brześć

Ale są też inne szczegóły. Na przykład, gdy Bresht łączył WSMPO i AVISMA w jedną korporację, pomagali mu prawnicy z Troika Dialog i sam Rizanenko. I nie była to zwykła fuzja, ale bardzo agresywne przejęcie, któremu towarzyszyła walka z konkurentami – jednym z nich był miliarder Wiktor Wekselberg. Rozprawiono się z nim rok później: gdy tylko Rizanenko przeszedł do Renaissance Capital, który stał się mniejszościowym udziałowcem korporacji, grupa ta pomogła Breshtowi usunąć Wekselberga z listy głównych akcjonariuszy WSMPO-AVISMA, w zamian za co Bresht przyznał Rizanence miejsce w radzie dyrektorów.

Sergey Chemezov, ENO ŁUCH

Siergiej Czemiezow

Ale świętowanie nie trwało długo. Wekselberg wzniecił zamieszanie, a Kreml dowiedział się o sporze o największe rosyjskie złoża tytanu. Wszyscy akcjonariusze WSMPO-AVISMA zostali zaproszeni do siedziby Rosoboroneksportu, państwowej spółki utworzonej przez Putina, na której czele osobiście mianował Siergieja Czemiezowa. Kim jest Czemiezow? Kiedy Putin był jeszcze oficerem KGB i pracował w Dreźnie, gdzie mieszkał przy Radebergerstrasse 101, jego sąsiadem był Siergiej Czemiezow, przedstawiciel tajnej ENO „Łucz”, z którym miał zarówno kontakty zawodowe, jak i osobiste. To czyni Czemiezowa jednym z najstarszych przyjaciół prezydenta Rosji, z którym przyjaźnił się jeszcze przed Petersburgiem, a także doświadczonym weteranem sowieckiego KGB.

Kreml zdecydował więc, że tak strategicznie ważne przedsiębiorstwo jak WSMPO-AVISMA powinno wrócić pod kontrolę państwa. Czemiezow, działając na polecenie Putina, zwołał akcjonariuszy WSMPO-AVISMA na spotkanie, w którym uczestniczyli również generałowie FSB i Ministerstwa Obrony, a także przedstawiciele administracji kremlowskiej, i zaproponował im sprzedaż akcji Rosoboroneksportowi. Nie sprzeciwili się, rozumiejąc, że w przeciwnym razie ich akcje zostaną skonfiskowane, a nie wykupione.

Czemiezow rzeczywiście zaoferował im dobrą cenę, prawie miliard dolarów z pożyczki w Sbierbanku (spłaconej z funduszy państwowych), i nie oszukał też byłych menedżerów Breszta. Chociaż Rizanenko stracił miejsce w zarządzie WSMPO-AVISMA, nadal pracował w Renaissance Capital – oficjalnie do 2007 roku. To było do czasu, gdy Rosoboroneksport zmienił nazwę na Rostec i rozpoczął poważną ekspansję na rynki zagraniczne, nie tylko szukając sprzedaży, ale także podobnych przedsiębiorstw do wykupu lub zniszczenia. Rostec celował również w przedsiębiorstwa ukraińskie. I tu zaczęły się ogromne luki w biografii Pawła Rizanenko…

Walka o tytan

W listopadzie 2005 roku VSMPO-AVISMA nabyła 100% udziałów szwedzkiej firmy Carl. Edblom. Titan AB, która z kolei posiadała 51% udziałów w CETAB Nikopol, odpowiadającym za 20% światowej produkcji rur bez szwu tytanowych. Po tej transakcji firma zmieniła nazwę na VSMPO-AVISMA Pipe Plant CJSC (EDRPOU 31576440) i stała się faktyczną własnością rosyjskiej korporacji. Od 2006 roku jest ona własnością i jest kontrolowana przez kremlowski Rostec. W zakupie tego ukraińskiego przedsiębiorstwa uczestniczył również Paweł Rizanenko. W tamtym czasie był on nie tylko menedżerem rosyjskiej firmy i obywatelem rosyjskim (oprócz rosyjskiego paszportu, Rizanenko posiada również rosyjski numer identyfikacji podatkowej (TIN) 770600208413, o którym dowiesz się później), ale także prawdziwym rosyjskim patriotą. Po tej udanej transakcji publicznie świętował sukces – nie, nawet nie swojej firmy, ale rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego! W wywiadzie dla dziennikarzy stwierdził dosłownie:

Rizanenko VSP-AVISMA

Rizanenko nie przesadzał: produkcja w zakładach w Nikopolu rzeczywiście miała kluczowe znaczenie dla rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, zwłaszcza w budowie nowych rosyjskich okrętów wojennych i atomowych okrętów podwodnych. A od 2005 roku pomaga w ich budowie ukraińska fabryka! Ale sformułowanie „zwrócili aktywa” jest jeszcze bardziej szokujące! Podobnie, w 2014 roku kremlowscy przyjaciele Rizanenki nazwali aneksję Krymu „powrotem”, oddając pod swoją pełną kontrolę zakład Krymski Tytan, o który zabiegali od lat. Według kilku źródeł, Szkielet.OrgWłaśnie po to, aby zdobyć Tytan i inne przedsiębiorstwa tytanowe na Ukrainie, wysłano tu Pawła Rizanenkę, wprowadzając go w struktury ukraińskiego rządu.

W biografii zawodowej Rizanenki jest dziwna luka: od 2007 r., kiedy rzekomo zrezygnował z pracy w Renaissance Capital, do 2010 r., kiedy pojawił się ponownie w rodzinnych Browarach jako radny miejski, kandydując z listy partii Silna Ukraina. Serhij TigipkoCo robił przez te trzy lata? I gdzie? Dlaczego porzucił lukratywne stanowiska w czołowych rosyjskich korporacjach i wrócił na Ukrainę? Na te pytania wciąż nie ma odpowiedzi, ale Paweł Rizanenko najwyraźniej ma coś do ukrycia przed ukraińskimi wyborcami – a być może nawet przed ukraińskim kontrwywiadem.

Nawiasem mówiąc, jego powrót do rodzinnych Browarów nie był przypadkowy: Rizanenko natychmiast zainteresował się miejscowym przedsiębiorstwem, Zakładem Metalurgii Proszków, który może pracować ze stopami tytanu i dlatego jest przedmiotem zainteresowania WSMPO-AVISMA i Rostecu. I cóż za osobliwy zbieg okoliczności: Rizanenko „zmaterializował się” w Browarach natychmiast po tym, jak amerykańska firma ADMA Products wyraziła zainteresowanie zakładem pod koniec 2009 roku. Być może celem Rizanenki było zapobiegnięcie przejęciu zakładu przez Amerykanów. Otóż, rezultatem działań Rizanenki było przekazanie kontroli nad nim… prorosyjskiemu deputowanemu. Oleg Carevi sprawował nad nim kontrolę do 2015 roku, po czym na stanowisko dyrektora zakładu mianowano inną osobę Giennadij Czekita.

W 2011 roku były menedżer Renaissance Capital, wcielając się w rolę ukraińskiego aktywisty, założył i poprowadził w Browarach organizację pozarządową „Transparent Society”. Obiecał swoim współmieszkańcom walkę z grabieżą parku miejskiego, nielegalną budową i dzierżawą, przywrócić przedszkola dla dzieci, zapewnić bezpłatny transport szkolny od władz miasta i wiele więcej. Nigdy jednak nie spełnił swoich obietnic. Musiał się wytłumaczyć, więc w lutym 2012 roku Rizanenko zaatakował siebie i swojego kierowcę. Zorganizował to, ponieważ „wstrząs mózgu i złamane ramię”, jak twierdził, okazały się jedynie drobnymi siniakami, ale medialny szum wokół „ataku na lidera ruchu społecznego” był ogromny – wywołali go sam Rizanenko i jego współpracownicy. Nawiasem mówiąc, w tamtym czasie Rizanenko całkowicie zaprzeczył prowadzeniu działalności gospodarczej i nigdy nie ujawnił źródeł swoich dochodów. Jak więc przetrwał i wspierał swoją organizację pozarządową? Być może otrzymywał pokrycie kosztów podróży ze specjalnych funduszy Rostecu?

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Pavel Rizanenko: Kozak podłożony przez Rostec Putina, część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!