Siergiej Łabaziuk: Zepsuty wilk w owczej skórze niewinnego rolnika. Część 1

Serhij Łabaziuk, dossier, biografia, dowody obciążające, deputowany ludowy

Siergiej Łabaziuk: Zepsuty wilk w owczej skórze niewinnego rolnika. Część 1

Niedawna inicjatywa Serhija Łabaziuka, „zamajbachowca”, aby pozostawić niewykorzystane subwencje w budżetach lokalnych, wydawała się na pierwszy rzut oka całkiem konstruktywna i ważna. Ale dlaczego spotkała się z porozumiewawczymi uśmieszkami ze strony jego kolegów posłów? Bo oni, jak nikt inny, wiedzą, że Łabaziuk nie dba ani o dobro lokalnych społeczności Ukrainy, ani nawet o wyborców ze swojego 188. okręgu wyborczego, a jedynie o własną kieszeń.

W końcu to jego brat zarządza tymi dotacjami. Piotr Labaziuk i żona Wioleta Labazyuk — który jest w związku z tym posłem i przewodniczącym Rady Obwodu Chmielnickiego. A firmy rodziny Łabaziukowów od dawna doją nie tylko budżety lokalne, ale i budżet państwa, w tym Wielki Fundusz Budowlany. Jednak w jego idealnie błyszczącym dokumencie nie znajdziecie o tym ani słowa. autobiografie, gdzie Serhij Łabaziuk przedstawił się jako pracowity rolnik, który rzekomo od najmłodszych lat zbudował własny biznes, dobroczyńca i filantrop, otoczony niezwykle wdzięcznymi pracownikami i wyborcami. Cóż, broniąc prawa Ukraińców do poznania całej prawdy o swoich wybranych urzędnikach, Szkielet.Org uznał za konieczne uzupełnienie ogromnych luk w „życiu” Siergieja Łabaziuka informacjami, które chciałby ukryć przed opinią publiczną...

Jak bracia założyli firmę

Siergiej Pietrowicz Łabaziuk urodził się 4 czerwca 1980 roku w centrum rejonowym Wołoczyska w obwodzie chmielnickim, dokąd przeprowadziła się już wówczas rodzina jego rodziców, mieszkając wcześniej we wsi Bohdaniwka (w tym samym rejonie). Łabaziuk wspominał, że jego dziadek był „zarządcą gospodarstwa rolnego” i kierował lokalnym kołchozem w latach 1933–39 (wspominając Wielki Głód z 33 roku), a w 1944 roku, po wstrząśnieniu mózgu, został mianowany dyrektorem „fabryki czołgów” (najwyraźniej nawiązując do zakładu naprawy czołgów). Jego rodzice, Piotr Tarasowicz i Ludmiła Iwanowna Łabaziuk, byli, według niego, prostymi ludźmi i nigdy nie zajmowali stanowisk kierowniczych. Pierwszą dumą rodziców nie był Siergiej, ale jego starszy brat, Piotr Pietrowicz Łabaziuk, urodzony w 1974 roku w Bohdaniwce.

Siergiej Łabaziuk: Zepsuty wilk w owczej skórze niewinnego rolnika. Część 1

Piotr Labaziuk

Po odbyciu służby wojskowej (1992-94) Piotr Łabaziuk przez rok pracował jako elektryk w Wołoczyskich Zakładach Budowy Maszyn (należących do koncernu Motor Sicz) Wiaczesław Bogusław), a następnie został strażakiem. Przez dziewięć lat pracował w Uralskim Państwowym Departamencie Ochrony Przeciwpożarowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, kończąc nawet Czerkaski Instytut Bezpieczeństwa Pożarowego i pozornie zdobywając lukratywne stanowisko inspektora, ale wiosną 2004 roku zrezygnował z pracy i został przedsiębiorcą. Wtedy to Petro i Siergiej Łabazyuki zarejestrowali spółkę Agroprom LLC (EDRPOU 32810350), która sprzedawała nawozy i chemikalia, serwisowała maszyny rolnicze i prowadziła hurtową sprzedaż zboża. Firma ta zakończyła działalność w 2012 roku, co można by wytłumaczyć powstaniem nowej firmy, Vitagro Partner (o tej samej branży), lub wyborem Siergieja Łabazyukiego do Rady Najwyższej, gdyby nie jeden szczegół. Faktem jest, że przez cztery lata po zamknięciu Agropromu, około tuzina gospodarstw z obwodów chmielnickiego, żytomierskiego i wołyńskiego (Chmielnickiego, Rusi D, Na Wołach i innych) próbowało odzyskać od niego pieniądze w sądzie. Warto również zauważyć, że w 2008 roku Petro Labaziuk założył klon firmy Agroprom (35659511), która handlowała zbożem, środkami agrochemicznymi i maszynami rolniczymi. Została ona również zamknięta w 2013 roku. Wygląda na to, że gdy bracia mieli problemy z rozliczeniami z klientami, bracia Labaziuk po prostu od nich „uciekli”, likwidując swoje firmy.

Jednak według Siergieja Labaziuka to on, a nie jego starszy brat, jako pierwszy zajął się rolnictwem. Miało to miejsce w 1999 roku, kiedy to Labaziuk, cytując go, „wraz ze swoim szkolnym kolegą, zakupił maszyny rolnicze i świadczył usługi uprawy ziemi mieszkańcom wsi”. Oczywiście, nie orali ziemi sami – przecież nie po to Siergiej Labaziuk uczęszczał wówczas na kursy księgowości w centrum rejonowym! Nie, za kierownicą traktora siedział najemny robotnik, a Labaziuk z notesem w ręku liczył setki i hrywny. To, jak twierdzą, był początek udanego przedsiębiorstwa rolnego Siergieja Labaziuka, liczącego się w regionie! Pozostaje jednak pytanie: skąd 19-latek i jego szkolny kolega wzięli pieniądze na zakup tak drogiego sprzętu rolniczego? Labaziuk się do tego nie przyznał, ani nie wymienił nazwiska szkolnego kolegi, który teoretycznie miał zostać jego towarzyszem.

A tak przy okazji, co się stało z tym przyjacielem? Czy on w ogóle żyje? To pytanie zasługuje na poważne rozważenie. Oceńcie sami: takie pieniądze były wówczas dostępne tylko dla złodziei, biznesmenów i przestępców. Ale jego rodzice byli prostymi ludźmi, a Labaziuk nigdy nie wspominał o ich zaangażowaniu w biznes. Zamiast tego od razu przychodzą na myśl jego gangsterskie metody: sposób, w jaki grozi ludziom, język, którego używa (więcej o tym później). Poza tym istnieją lokalne źródła. Szkielet.Org Donoszono, że bracia Labazyuk byli powiązani z podejrzanymi ludźmi pod koniec lat 90. (głównie ze starszym bratem), od których przejęli mnóstwo złych rzeczy (zwłaszcza od młodszego). Dlatego najbardziej prawdopodobna teoria głosi, że ich kapitał początkowy miał korzenie przestępcze. A w najlepszym razie korupcyjne – zakładając, że plotki o przyjmowaniu łapówek przez inspektora przeciwpożarowego Petra Labazyuka były oparte na faktach.

A potem zrobiło się jeszcze ciekawiej! Jesienią 2004 roku nadszedł czas, aby lokalne przedsiębiorstwa rolne i rolnicy zapłacili firmie Łabaziukowa, Agroprom, za nawozy, nasiona, uprawę roli i inne usługi. I tak się stało, że po tej zapłacie jedno z przedsiębiorstw zostało wydzierżawione specjalnie utworzonemu przedsiębiorstwu prywatnemu, Spółce Rolnej 2004 (33007579), która rozpoczęła aktywną ekspansję na tereny powiatu. Autobiografia Siergieja Łabaziukowa opisuje to następująco:

„...w 2004 roku, gdy 70% ziemi w rejonie wołoczyńskim było zarośnięte chwastami, młody przedsiębiorca podjął poważne ryzyko i wydzierżawił swoje pierwsze gospodarstwo. Co więcej, mieszkańcy wsi jednogłośnie przekazali mu swoje udziały w ziemi”.

To ostatnie zdanie jest wręcz wzruszające! Można sobie wyobrazić chłopów z Chmielnickiego kłaniających się 24-letniemu Łabaziukowi, mówiąc: „Weź nasze udziały, ojcze, ciesz się nimi, to nic wielkiego!”. Wygląda na to, że za tą pompatyczną bzdurą Serhij Łabaziuk ukrywa prawdziwą historię o tym, jak on i jego brat zaczęli gromadzić swój bank ziemi, który wkrótce liczył setki, a potem tysiące hektarów. Powiedzmy sobie jasno: przedsiębiorstwa Łabaziuków kontrolują obecnie 85 000 hektarów ziemi w obwodach chmielnickim, rówieńskim i tarnopolskim.

Deputowani i drogi obwodu chmielnickiego

U szczytu rozwoju rodzinnego biznesu, latem 2004 roku, Serhij Łabaziuk uzyskał dyplom z ekonomii na Tarnopolskiej Akademii Gospodarki Narodowej (dawniej Katedrze Finansów i Ekonomii Kijowskiego Instytutu Gospodarki Narodowej, obecnie Zachodnioukraińskiego Uniwersytetu Narodowego). W 2006 roku po raz pierwszy wkroczył do polityki, zostając wybrany radnym rejonu wołoczyjskiego. Rok później Łabaziuk wystartował w przedterminowych wyborach parlamentarnych z mandatu nr 189, który był dla niego ewidentnie nie do zdobycia, z listy Bloku Łytwyna. Dało mu to nie tyle nikłe szanse na wejście do parlamentu, co rzeczywiste przywileje kandydata. Pozwoliło mu to spróbować swoich sił w nowym biznesie – drogownictwie.

Co ciekawe, w jego autobiografii opisano to w następujący sposób:

„W 2007 roku przedsiębiorca zainwestował w budowę dróg na terenie obwodu chmielnickiego.”

Biorąc pod uwagę, że w regionie nie ma dróg płatnych ani wtedy, ani teraz, użycie słowa „inwestować” w tym przypadku jest całkowicie niejasne – chyba że Labaziuk próbował kupić głosy, prowadząc kampanię na rzecz Bloku Łytwyna w swoim okręgu. Ale czy na pewno, własnym kosztem? Zdziwicie się, ale właśnie to lubi twierdzić Labaziuk – pomimo wszystkich faktów, które teraz przedstawimy, które sugerują co innego. Nie wspominając już o tym, że na Ukrainie nawet najbogatsi biznesmeni i skorumpowani urzędnicy wahają się przed podjęciem tak kosztownych wydatków. I po co się trudzić, skoro drogę można zbudować ze środków publicznych, zapewniając niezbędne środki, jednocześnie zgarniając 20–50% kosztów – a następnie okłamując wyborców, twierdząc: „Zbudowałem wam drogę!”. Właśnie to zrobił Serhij Labaziuk, odnosząc jeszcze większy sukces w branży drogowej niż w rolnictwie. Co ciekawe, wykonawcą robót drogowych, zarówno wtedy, jak i później, było prywatne przedsiębiorstwo „Agrarian Company 2004”, którego właścicielami byli on i jego brat, stając się w ten sposób przedsiębiorstwem „wielobranżowym”.

Według źródeł Szkielet.OrgLabaziuk został wprowadzony do branży drogowej przez Wasyla Szpaka, ówczesnego przewodniczącego obwodowego oddziału Partii Ludowej (fundamentu Bloku Łytwyna). To dzięki niemu Labaziuk został członkiem Partii Ludowej, został wybrany do rady powiatu z ramienia Bloku Łytwyna, zdobył miejsce na liście tego bloku w wyborach parlamentarnych w 2007 roku i został wybrany do rady obwodowej w 2010 roku jako kandydat Bloku Łytwyna. Ich bliskie relacje nie były jednak związane z partią polityczną, lecz z biznesem i korupcją, sięgając czasów działalności Agrolizing Szpaka (powiązanej z zakupem maszyn rolniczych). W końcu Wasyl Szpak jest jednym z najbardziej znanych skorumpowanych urzędników na Ukrainie: w 2014 roku został aresztowany W sprawie UkrAgroLeasing poszukiwany jest jego syn, Mykoła Szpak. Jako poseł do parlamentu IV i VI kadencji, Wasyl Szpak zasiadał w komisji budżetowej i wykorzystywał środki publiczne na własne cele, między innymi dofinansowując remonty dróg w obwodzie chmielnickim. W 2010 roku Szpak ubiegał się nawet o stanowisko przewodniczącego Chmielnickiej Obwodowej Administracji Państwowej, ale jako członek partii Łytwyniowcy przegrał w wyścigu z Wasylem Jaduchą, przewodniczącym regionalnego oddziału Partii Regionów.

Rodzina Szpaków Chmielnickich

Szpak głównie zapewniał finansowanie budżetowe. Bezpośrednim „partnerem” Labaziuka w odnoszącym sukcesy biznesie budowy dróg przez wiele lat był Petro Gnidiuk, który kierował Chmielnickim Zarządem Dróg Obwodowych w latach 2007–2014, a następnie Chmielnickim Zarządem Dróg Obwodowych do 2020 roku. Jest on bardzo ostrożnym i doświadczonym urzędnikiem, znającym wszystkie zawiłości budowy dróg, dlatego jego nazwisko nigdy nie było łączone ze skandalami korupcyjnymi – mimo że budowa dróg w obwodzie chmielnickim była nie mniej defraudowana niż w jakimkolwiek innym regionie Ukrainy. Toczyły się niezliczone głośne sprawy i śledztwa, a lokalny urzędnik Awtodoru trafiał jeden po drugim do aresztu, ale Gnidiuk nigdy nie został tknięty. A teraz, z czystą kartoteką, awansował do Kijowa.

Petro Gnidyuk, Obwodowy Wydział Autostrad Chmielnickiego

Piotr Gnidyuk

Oczywiście, sukcesy w biznesie drogowym Łabaziuka nie byłyby możliwe bez pomocy Iwana Wasiliowycza Gładuniaka! W latach 2002-2005 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego, a od 2005 do 2006 roku przewodniczącego Chmielnickiej Obwodowej Administracji Państwowej. Następnie, w latach 2006-2010, przewodniczył Chmielnickiej Radzie Obwodowej, po czym był wielokrotnie wybierany na jej członka. Co ciekawe, po wcześniejszych członkostwach w Naszej Ukrainie, Batkiwszczyźnie i Solidarności, Gładuniak jest obecnie, podobnie jak Łabaziuk, członkiem partii Za Przyszłość.

Ivan Gladunyak Na przyszłość

Iwan Gladunyak

Gladuniak nie tylko brał udział w dystrybucji funduszy, ale miał też bezpośrednie powiązania z robotami drogowymi, gdyż według doniesień medialnych do 2013 roku był właścicielem Chmielnickiego DSU nr 56 (03448860). Firma ta stale pojawia się w mapy drogowe Labaziuk działa w porozumieniu z jego firmą „Agrarian Company 2004”, a w 2016 roku SBU przeprowadziła przeszukania w biurach obu firm. To były te same przeszukania, które doprowadziły Siergieja Labaziuka na miejsce zdarzenia. zaczął walkę z funkcjonariuszami SBU, rozbijając im głowy. Najwyraźniej SBU rzeczywiście natknęła się na coś poważnego, bo Labaziuk tak się zdenerwował, że zrzucił swoją spokojną maskę farmera i obnażył wilcze kły!

Siergiej Łabaziuk: Kilka faktów o kłamliwym budowniczym dróg

Aby zorientować się, w jakich kwotach miał wówczas rękę ten skromny, prowincjonalny rolnik z „Bloku Łytwyna” i ile mogło w jego ręce trafić, przyjrzyjmy się doniesieniom z wiosny 2013 roku: Poseł, który znieważył dziennikarza, otrzymał 33 miliony hrywien na remont dróg.W dokumencie stwierdzono, że „Spółka Rolnicza 2004” Łabaziuka otrzymała kontrakt od Służby Drogowej Obwodu Chmielnickiego o wartości 33,18 mln hrywien (4,14 mln USD według ówczesnego kursu wymiany). Wskazano również, że „w ciągu ostatnich pięciu lat” (od 2007 do początku 2013 roku) firma ta wygrała przetargi drogowe o łącznej wartości prawie 125 mln hrywien.

Wspomina również skandaliczny incydent z 2012 roku, kiedy dziennikarze Kanału 33, relacjonujący korupcję drogową, postanowili pokazać, jak łatwo defrauduje się publiczne fundusze i w ramach eksperymentu kupili kilka wiader tłucznia od pracowników Agrarnaya Kompaniya 2004 (oczywiście niewiele, ale dziennikarzy nie było stać na całą wywrotkę). Kiedy skontaktowali się z samym Siergiejem Łabaziukiem w celu uzyskania wyjaśnień, najpierw twierdził, że to jego tłuczeń i że buduje drogę za własne pieniądze (!), a potem zagroził, że „przestanie się wygłupiać, bo się sparzy”.

Te kilka sekund nagrania wyraźnie odsłania istotę Sieriożki Łabaziuka! Po pierwsze, nie potrafi on porzucić swojego czysto prowincjonalnego, gangsterskiego (Kugutskiego) sposobu komunikowania się z ludźmi. Porównajmy go z byłymi członkami moskiewskich grup przestępczych („Sawłochowskich”, „Rybkinowych” i „Kisilewskich”), którzy zajęli się wielkim biznesem i polityką – nie odważyliby się tak rozmawiać z dziennikarzami, a tym bardziej bić po głowie funkcjonariuszy SBU! Po drugie, Łabaziuk po raz kolejny twierdził, że buduje drogi za własne pieniądze. Cóż, najwyraźniej od lat oszukuje starszych wyborców z rejonu wołoczyjskiego takimi prymitywnymi kłamstwami! Ale sam Łabaziuk został w efekcie ośmieszony, ponieważ jego absurdalne kłamstwa nasuwają pytanie: skoro budował drogi na własny koszt, to gdzie ulokował setki milionów hrywien państwowych pieniędzy, które otrzymywał z Ukrawtodoru i lokalnych budżetów?

Ten incydent nie miał wpływu na stanowisko Serhija Łabaziuka, podobnie jak jego późniejsze głosowanie za antymajdanowymi „ustawami z 16 stycznia”. Nadal kłamał, stosując swoją autorską metodę terapii moczem w okulistyce (mówiąc w przenośni), a jego „Spółka Rolna 2004” nadal wygrywała przetargi drogowe. A teraz… z wiadomości Według stanu na październik 2014 roku firma otrzymała kolejny przetarg od Regionalnej Służby Drogowej na kwotę 30,74 mln hrywien, co zwiększyło łączną kwotę środków na drogi państwowe wykorzystanych przez Labaziuka do 236 mln hrywien. Rok później kwota ta przekroczyła już 320 mln hrywien. „Na własny koszt”, co?

Mikhail Shpolyansky, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Siergiej Łabaziuk: Zepsuty wilk w owczej skórze niewinnego rolnika. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!