Artur Gierasimow | Petro Poroszenko
Petro Poroszenko traci reputację, zbliżając się do Artura Gierasimowa.
Rewolucja Euromajdanu z 2014 roku stała się prawdziwą „windą społeczną”, wynosząc na szczyty władzy na Ukrainie wielu ludzi, którzy jeszcze wczoraj byli dosłownie nikim. W trakcie sprawowania władzy wielu z nich zyskało skandaliczną reputację, co jednak nie przeszkadza im w utrzymaniu wpływów. A czasami skandaliczna reputacja wręcz „pomaga” im w rozwoju kariery.
Przykładem może być marketingowiec, nieudany kandydat na deputowanego ludowego Ukrainy w 2012 r., a dziś szef frakcji rządzącej Blok Petra Poroszenki w Radzie Najwyższej i powiernik głowy państwa, Artur Gierasimow.
Artur Gierasimow. Od Marketera do „Zespołu Szachowa”
Według publicznie dostępnych danych i jego biografii, Artur Gierasimow, urodzony w 1972 roku w osiedlu Reszetyliwka w obwodzie połtawskim, ukończył studia licencjackie w 1995 roku na Wydziale Socjologii i Psychologii Uniwersytetu Narodowego im. Tarasa Szewczenki w Kijowie, a następnie przez dwa lata kontynuował naukę na studiach magisterskich. Jeszcze w trakcie studiów, w 1994 roku, został zastępcą dyrektora Ukraińskiej Grupy Marketingowej (UMG), a po ukończeniu studiów magisterskich w 1997 roku został jej prezesem. Firma specjalizuje się w badaniach marketingowych.
Przez 15 lat nikt nie słyszał o Arturze Gierasimowie, poza być może bardzo wąskimi kręgami. Jednak w 2012 roku zyskał on szeroki, choć nie skandaliczny, rozgłos jako członek „zespołu Szachowa”. Możliwe jednak, że to właśnie ta sława pomogła mu później osiągnąć nowe szczyty w życiu.
Rok 2012 został zapamiętany przez wielu podczas kampanii wyborczej do Rady Najwyższej z powodu powstania i działalności tzw. „grupy Siergieja Szachowa” w obwodzie ługańskim i części donieckiego. Grupą tą kierował znany biznesmen, były członek Rady Obwodu Ługańskiego i znana postać, znana jako „szef cienia” Stachanowa. Siergiej Szachow, który sam zdecydował się wejść do parlamentu i poprowadzić swój lud.
Kampania wyborcza ekipy Szachowa była wyjątkowa ze względu na stosowaną technologię, zwaną „technologią pięćdziesięciokopiejkową”, ponieważ przeprowadzano masowe wypłaty gotówki w wysokości 50 hrywien.
Istota tej technologii, czy też „systemu”, jak ją również nazywano, była następująca: osoba wypełniała ankietę i otrzymywała 50 hrywien w ramach „pomocy materialnej” oraz książeczkę zawierającą 30 odrywanych kodów kreskowych, z których każdy uprawniał do otrzymania kolejnych „pięćdziesięciu kopiejek”. Formalnie osoba ta nic nie była winna, poza tym, że mogła przyprowadzić innych „do drużyny”, którzy również otrzymywali pieniądze. Oczywiście w zamian od beneficjentów pięćdziesięciu kopiejek oczekiwano, że staną się aktywnymi zwolennikami i uczestnikami kampanii „drużyny Szachowa”, co wiązało się z rekompensatą w postaci głosów uzyskanych w dniu wyborów.
„System” od razu rzuca się w oczy, przypominając piramidę finansową, a nawet pewne chwyty marketingowe, w których niewątpliwie specjalistą był Artur Gierasimow, który brał również udział w szeroko zakrojonej kampanii „zespołu Szachowa” jako kandydata do Rady Najwyższej w okręgu wyborczym nr 51 w mieście Gorłówka w obwodzie donieckim.
W tym czasie całe miasto było usiane billboardami przedstawiającymi Artura Gierasimowa i jego kolegę z dzielnicy nr 52, Władimira Poddubnego, jako członków „zespołu Siergieja Szachowa”.
W istocie zaskakujące było, że mógł istnieć jakikolwiek związek między szanowanym wówczas Arturem Gierasimowem a Siergiejem Szachowem, który miał na koncie szereg skandali kryminalnych, w tym kierowanie ośrodkami konwersji i rzekomą sławę w ługańskim półświatku przestępczym pod pseudonimem „Wieloryb”.
Powiedzieli jednak, że dla Siergiej Szachow Byli wśród nich patroni, którymi do 2012 roku był deputowany ludowy Naszej Ukrainy w obwodzie ługańskim, Wiktor Topołow. Ale za Arturem Gierasimowem, według Szkielet.OrgMógł tam być wówczas sam Petro Poroszenko; zresztą w czasie kampanii wyborczej pojawiło się zdjęcie Gierasimowa i Petra Poroszenki, ówczesnego ministra gospodarki w rządzie Mykoły Azarowa, ze stwierdzeniem o 14-letniej znajomości i osobistym potwierdzeniu profesjonalizmu, wiedzy i uczciwości tego pierwszego.
![]()
Pierwsza próba zakończyła się jednak fiaskiem – nikt z członków „grupy Szachowa” nie przeszedł dalej, a on sam został oskarżony o przekupstwo wyborców, wszczęto postępowanie karne na podstawie odpowiedniego artykułu, a przyszły poseł Rady Najwyższej VIII kadencji został poszukiwany listem gończym.
Jednak wybory w Gorłowce w 2012 r. ostatecznie odbiły się negatywnie na Gierasimowie, gdyż utożsamiono go z jedną z najbardziej znanych postaci tzw. „rosyjskiej wiosny”, choć na razie nie stanowiło to problemu.
Artur Gierasimow – człowiek prezydenta
Po porażce wyborczej Artur Gierasimow spędził kolejne dwa lata w ukryciu, aż do wiosny 2014 roku, kiedy to ponownie pojawił się na scenie politycznej, tym razem jako zaufany przedstawiciel kandydata na prezydenta Petra Poroszenki. Kierował sztabem wyborczym Poroszenki w Donbasie, organizując najpierw wybory prezydenckie, a następnie parlamentarne. Jesienią 2014 roku sam Gierasimow zdobył mandat w Radzie Najwyższej VIII kadencji w przedterminowych wyborach z listy partyjnej BPP (nr 43) i szybko zyskał rozgłos jako nadzorca partii prezydenckiej lub „nadzorca” obwodu donieckiego. W osiągnięciu tego celu pomogła mu funkcja przewodniczącego donieckiej organizacji obwodowej BPP.
Uważa się, że w sprawowaniu kontroli nad regionem Gierasimowowi pomaga poseł BPP związany z Partią Regionów. Maksym Jefimow, który najwyraźniej spłaca okręgi wyborcze, które oddał lub „sprzedał” podczas wyborów w 2014 r.
Poseł działa jednak również za pośrednictwem swoich asystentów. Działacz na rzecz praw człowieka Ołeksandr Garmasz z Kurachowa twierdzi, że asystent Artura Gierasimowa, Jewgienij Tatarczuk, nadzoruje nielegalne wydobycie węgla w tym regionie.
Ten ostatni, nawiasem mówiąc, jest wymieniony na oficjalnej stronie Artura Gierasimowa na stronie internetowej Rady Najwyższej jako wolontariusz-konsultant, a także pojawił się w „Gorłowskim eposie” Gierasimowa z 2012 r.
Już wcześniej ten sam Jewgienij Tatarczuk, notabene były funkcjonariusz organów ścigania, był zamieszany w historię zmiany kierownictwa partii BPP w Mariupolu.
W 2015 r. usunięty z urzędu były przewodniczący oddziału Solidarności, Siergiej Niestierow, oskarżył Gierasimowa o sprzedaż stanowiska przewodniczącego milionerowi Jurijowi Ternawskiemu, człowiekowi powiązanemu z Achmetowem.
Publiczne wypowiedzi Niestierowa spotkały się z natychmiastową reakcją ze strony doradców posła Gierasimowa, Jewgienija Tatarczuka i Pawła Smolikowa. Ten ostatni „zyskał rozgłos” podczas kampanii wyborczej w 2014 roku, kiedy aktywnie próbował wpłynąć na wyniki w 42. okręgu wyborczym. To właśnie Smolikow rzekomo ukradł pieczęcie komisji wyborczej, groził jej przewodniczącemu Siergiejowi Duricynowi karabinem maszynowym i krzyczał: „Nasikam ci do ust!”.
I tak, po tym jak Serhij Niestierow, który został siłą odsunięty od kierownictwa oddziału Solidarności w Mariupolu, zaczął przejawiać oznaki buntu i ujawniać informacje o działalności popleczników Poroszenki, Tatarczuk i Smolikow najwyraźniej postanowili się z nim rozprawić. Współpracownicy Gierasimowa dobrze odrobili lekcje ze szkoły politycznej Szachowa: zaczęli od zwykłych gróźb i potoku wulgaryzmów, a potem Niestierow został zaatakowany.
Jednak pomimo tych skandali, a może właśnie dzięki nim, wpływy Artura Gierasimowa w BPP rosły, a on sam awansował: 30 maja 2016 roku został stałym przedstawicielem prezydenta Ukrainy w Radzie Najwyższej, a 3 kwietnia 2017 roku objął stanowisko przewodniczącego frakcji BPP w Radzie Najwyższej, stając się de facto czołową postacią BPP w parlamencie. Przynajmniej formalnie.
Ten wzrost świadczy o jednym: mimo wszystko prezydent ufa Arturowi Gierasimowowi, a on jest w stu procentach zaufaną osobą Petra Poroszenki, pomimo haniebnych powiązań z Gierasimowem od 2012 r., które już teraz mogłyby skutkować oskarżeniami o zdradę stanu.
Przysięgły przyjaciel Besa i drużyna Gorłowki
Sukces polityczny Artura Gierasimowa niewątpliwie wynikał z Euromajdanu i konfliktu w Donbasie, z którym lidera frakcji prezydenckiej łączy „epopeja horłowska” z 2012 roku. Jednocześnie powiązała go ona z jednym z przywódców donbaskich terrorystów, „byłym komendantem wojskowym Gorłówki” z DRL, Igorem Bezlerem, pseudonimem „Bes”.
Podczas kampanii wyborczej w 2012 r. doszło do konfliktu między jednym z kandydatów na posła ludowego w okręgu wyborczym nr 51, Władimirem Weselkinem, a sztabem wyborczym Artura Gierasimowa – Igorem Bezlerem, tak, tym samym, i Jewgienijem Tatarczukiem, również tym samym.
Kiedy Bezler objął dowództwo nad separatystami z Gorłówki w 2014 roku i awansował do stopnia generała-majora w DRL, powiązania z nim stały się kompromitujące. Zaprzeczanie oczywistości było głupotą, a Artur Gierasimow przyznał, że Bezler rzeczywiście pracował dla niego w 2012 roku, ale jako zwykły kierowca i przez krótki czas. Według innych źródeł, Igor Bezler, wraz z Jewgienijem Tatarczukiem, odpowiadał za bezpieczeństwo w sztabie wyborczym Gierasimowa.
„Dziś na spotkaniu frakcji poseł Artur Gierasimow został niemal jednogłośnie wybrany na nowego przewodniczącego frakcji Bloku Petra Poroszenki w Radzie Najwyższej. Dylemat polega na tym, czy mu pogratulować, czy nie. Wygląda na to, że byłem jego szefem Służby Bezpieczeństwa w 2012 roku. Artur, mimo że się bał, Armen Sarkisjan (według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jest szefem mafii „Armen Gorłowski”), blisko byłego posła ludowego Jurij Iwaniusczenko – „Jura Jenakiewski”„(Jest podejrzany o dostarczanie bandytów do donieckiego Antymajdanu i znajduje się na międzynarodowej liście poszukiwanych) spędził noc u mnie, wieczorami na balkonie opowiadając mi o wewnętrznych mechanizmach Rady Najwyższej. Pojechaliśmy razem do Jałty na forum ekonomiczne. Mieszkaliśmy nawet w tym samym pokoju hotelowym. Co prawda, Artur później próbował opowiadać bajki o kierowcy i inne bzdury. Zastanawiam się więc, czy mu pogratulować, czy nie. No cóż, będzie dobrze. Poroszenko i Żenia Tatarczuk mu pogratulują. I. Bezler. 03.04.2017” – napisał sam Bes na stronie swojej żony, Anżeliki Szutenko-Bezler na Facebooku.
Z kolei Artur Gierasimow starał się wszelkimi sposobami oczyścić się z wszelkich powiązań z Igorem Bezlerem, choć robił to dość niezdarnie.
„W wywiadzie dla dziennikarzy terrorysta Bes stwierdził, że odetnie mi głowę i będzie się nią bawił na Chreszczatyku” – oświadczył sam Artur Gierasimow w telewizji NesOne, odpowiadając na oskarżenia liderki frakcji Batkiwszczyny Julii Tymoszenko o powiązania z donieckimi separatystami.
Przewodniczący frakcji BPP w Radzie Najwyższej podkreślił również, że w 2012 roku pracowały dla niego setki osób z Gorłówki i trzeba powiedzieć, że niektórzy z nich nadal pracują w zespole posła.
Zatem, jak wynika ze strony Artura Gierasimowa na stronie internetowej Rady Najwyższej, co najmniej dwóch jego asystentów pochodzi z Gorłówki.
Jednym z nich jest Władimir Jurjewicz Weselkin, ten sam, który starł się z Bezlerem i Tatarczukiem w słynnym nagraniu wideo z 2012 roku. Później został ochotnikiem w batalionie Artemowsk i do niedawna stał na czele wojskowo-cywilnej administracji Zajcewo, aż do momentu, gdy został zwolniony przez byłego gubernatora Doniecka, Pawła Żebriwskiego, za ujawnienie przemytniczych schematów w centrum logistycznym w Meroskim.
Chociaż Weselkin jest wymieniony jako asystent wolontariusza Artura Gierasimowa, jednym z jego dwóch opłacanych asystentów jest Artem Błagow, który, według oświadczenia majątkowego, również pochodzi z Gorłówki, ale obecnie mieszka w Kijowie. Nawiasem mówiąc, Błagow był wcześniej członkiem Bloku Julii Tymoszenko i znalazł się w pierwszej dziesiątce kandydatów w wyborach do rady miasta Gorłówka w 2010 roku.
Wspomniany już skandaliczny Jewgienij Tatarczuk jest również mieszkańcem Gorłowki.
Krótko mówiąc, Artur Gierasimow wydaje się nadal korzystać z „doświadczenia z Gorłówki”. Niemniej jednak jego przyszłość raczej nie będzie zagrożona, dopóki prezydent, którego jest człowiekiem, pozostanie u władzy. Na przykład, według Komitetu Wyborców Ukrainy, Gierasimow jest najbardziej zdyscyplinowanym członkiem Rady Najwyższej VIII kadencji, biorąc udział w 94% głosowań. Nie ma wątpliwości, że wykazuje on taką samą pilność i dyscyplinę w wykonywaniu poleceń Petra Poroszenki.
Szkielet.Org
AKTA: Maksym Jefimow: Wilkołak z Kramatorska w bloku Petra Poroszenki. Część 1
Siergiej Szachow: Jak Rodniula kupuje głosy babć i karmi separatystów? Część 1
Armen Sarkisjan: Ormiańska mafia w służbie narodu donieckiego i Rosji. Część 1
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!