Jego nazwisko jest dobrze znane wielu emerytom z obwodu ługańskiego, którzy uważają Szachowa za dobroczyńcę. W końcu, gdy tylko rozpoczynają się wybory parlamentarne lub lokalne, ekipa Siergieja Szachowa natychmiast zaczyna hojnie rozdawać gotówkę, paczki żywnościowe lub cukier wyborcom o niskich dochodach. W zamian otrzymuje nie tylko ich głosy, ale także gotowość do udziału w „pro-Szachowskich” wiecach. Stworzył również oddziały bojowników „babuszek” spośród swoich najwierniejszych fanek, wykorzystując je w swoich politycznych programach i prowokacjach. Jednak według Skelet.Org, Szachow ma również prawdziwych „tituszek” (nielegalnych bojowników), a co gorsza: długotrwałe bliskie powiązania z dowódcami bojowników „Republiki Ługańskiej”, których, według kilku źródeł, również „karmi”.
A przecież Siergiej Szachow nie jest oligarchą, przynajmniej nie oficjalnie, a jego ostatni deklarowany roczny dochód ledwo sięgnął miliona hrywien. Skąd więc regularnie pozyskuje ogromne sumy, by przekupywać dziesiątki tysięcy wyborców?
„Wieloryb” Stachanowa Siergiej Szachow
Przede wszystkim warto dowiedzieć się, skąd pochodził Siergiej Szachow. W końcu jego oficjalna biografia obejmuje większość jego życia w zaledwie kilku linijkach. Urodził się 7 maja 1975 roku w kazachskiej wsi Sajak w obwodzie dżezkazgańskim. Rok później jego rodzice przeprowadzili się do miasta Brianka w obwodzie ługańskim, a w 1986 roku do Stachanowa (obecnie Kadijewka). Tam, w latach 1990-1993, uczył się w Szkole Zawodowej nr 21, aby zostać cukiernikiem. Po ukończeniu szkoły został przedstawicielem handlowym w firmie Mariczka Sp. z o.o., a w 1996 roku zastępcą dyrektora sprzedaży w firmie Rusłan Sp. z o.o. W 2006 roku został wybrany na radnego rady obwodu ługańskiego, od 2007 do 2011 roku figurował na liście zastępców dyrektora kancelarii prawnej RIM LLC, od 2011 roku był szefem Ługańskiej Grupy Przemysłowej LLC, a w wyborach w 2012 roku kandydował na stanowisko dyrektora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Siergiej Władimirowicz Szachow.
Wszystko to brzmi dość przyzwoicie, ale jest jedno zastrzeżenie: publiczne poszukiwanie informacji o tym, czym dokładnie zajmowały się te firmy lub jak ich dyrektorzy zarabiali na życie (i pomagali emerytom), jest bezcelowe. To główna różnica między oficjalnymi biznesmenami, w tym oligarchami, a ludźmi takimi jak Siergiej Szachow. Oligarchowie mają wszystkie swoje interesy na widoku – przynajmniej swoje fabryki i banki – ale działalność tych podejrzanych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością jest ukryta przed wścibskimi oczami; czasami nie jest nawet jasne, czy to prawdziwe firmy, czy tylko fikcyjne firmy. I najwyraźniej ostatnio na Ukrainie dzieje się coś podejrzanego, ponieważ coraz więcej tych „podmiotów cieni” wkracza do polityki i władzy, wypierając starą „gwardię”.
Ale to, co Szachow ukrywał w swojej przeszłości, wyszło na jaw Szkielet.Org Jego starzy znajomi. Na przykład tak opisywali jego lata szkolne: mieszkał na obrzeżach Stachanowa, uczęszczał do chuligańskiej, leniwej „klasy specjalnej” w 11. klasie, z której, jak się tam zebrało, dzieciaki miały tylko dwie drogi – zostać górnikami albo gangsterami. Nawiasem mówiąc, według jednego z kolegów Szachowa, połowa tej klasy już nie żyje: niektórzy zginęli w walkach gangów lub pijackich bójkach, inni zmarli z powodu narkotyków lub alkoholizmu.
Szachow zapisał się do szkoły zawodowej „kucharzy” tylko po to, by uzyskać świadectwo ukończenia szkoły średniej, wybierając ją, ponieważ nie miał dostępu do algebry i fizyki w tego typu instytucjach. Zaraz po studiach Siergiej Szachow udał się na targ, gdzie został kantorem. W ten sposób stał się znany w niektórych kręgach stachanowskich pod pseudonimem „Wieloryb” – pseudonimem, który zyskał jeszcze w szkole.
Jednak Siergiej Szachow pragnął czegoś więcej, nie tylko pieniędzy, ale władzy nad ludźmi. W połowie lat 90., wraz ze swoim kuzynem Aleksiejem Szachowem, postanowił zaangażować się w proceder haraczy. Jednak bracia Szachow, nie będąc z natury „wilkami” ani nawet „szakalami”, lecz raczej „szczekającymi chihuahua”, obawiali się ataków na tych, którzy mogliby łatwo i publicznie powiedzieć im, żeby poszli do diabła. Wybierali swoje ofiary na miejscu, na targu, wśród cichych, niezdolnych i borykających się z trudnościami drobnych handlarzy, określanych mianem „frajerów”. Dlatego ich „dochody z haraczy” były skromne, a źródła ich dochodów Szkielet.Org Donoszono, że Shakhovowie czasami pobierali daninę w postaci towarów: gumy do żucia, papierosów i rajstop, które następnie przekazywali znajomym w celu odsprzedaży. Wieczorami „Kit” lubił przesiadywać w tanich knajpach, gdzie chwalił się równie tępej publiczności, jaki jest „fajny”. To właśnie wtedy zaczęła się jego fascynacja narkotykami: najpierw trawką, a potem, wraz z pojawieniem się pieniędzy, kokainą. Kto wie, jak skończyłby się ten „pijany zając”, ale ważne osobistości zwróciły uwagę na Shakhova. Najwyraźniej już wtedy Shakhov miał talent do przekonywania ludzi o swojej niezbędności, ponieważ nie został „ukarany”, lecz zatrudniony jako „wąchacz” – czyli chłopiec na posyłki. W ten sposób Shakhov nawiązał mnóstwo użytecznych kontaktów wśród lokalnych gangsterów, biznesmenów i funkcjonariuszy organów ścigania.
Konwerterzy-rabusie
Nowe talenty Szachowa odkrył stachanowiec Aleksander Stetsenko (ur. 1978), który po porzuceniu seminarium duchownego przekwalifikował się najpierw na kupca metali nieżelaznych, a następnie na finansistę przestępczego. Znany jest jako założyciel i dyrektor tzw. centrów konwersji, z których usług korzystały zarówno zorganizowane grupy przestępcze (w tym handlarze narkotyków), jak i biznesmeni różnego kalibru – od drobnych przedsiębiorców po ługańskich oligarchów, w tym tych z… Wiktor TopołowDonoszono, że przez kilka lat ośrodki te działały pod ochroną władz przestępczych: Siergieja Kolinko (pseudonim „Cypa”), który był „nadzorcą” Stachanowa, i Władimira Połubatki z Ałczewska (pseudonim „Piłkarz”).
Aktywna współpraca Szachowa i Stecenko rozpoczęła się w 2002 roku i to właśnie ona uczyniła z Siergieja Władimirowicza bogatego oszusta, którym jest dzisiaj. Warto zauważyć, że przyszły ksiądz Stecenko zapoznał również Szachowa z prawosławiem, ukazując mu korzyści płynące z bliskiej współpracy z Kościołem. W ten sposób w 2006 roku Siergiej Szachow otrzymał od zwierzchnika UCP PM dwa ordery cerkiewne i jeden medal – za duchowość, dobroczynność i patriotyzm.
Charakterystyczną cechą ośrodków konwersji Stecenko-Szachowa były częste upadłości, w wyniku których klienci pozostawali bez pieniędzy. Szkielet.Org Według informacji, pierwotny powód był prosty: centra zostały już kilkakrotnie skutecznie rozbite przez organy ścigania. Gangsterzy, nie chcąc słuchać wymówek Stecenko i Szachowa, po prostu zmusili ich do zwrotu „gotówki” (rzekomo związanej z „obszczakiem”) pod groźbą kary śmierci. Następnie przebiegły Szachow zasugerował, aby Stetsenko zdobył pieniądze, okradając pozostałych swoich klientów – bogatych, ale stosunkowo nieszkodliwych biznesmenów. Zaprowadzili policję do innego ze swoich centrów konwersji, z którego, jak przyznają, wcześniej wyprowadzili większość funduszy – i poinformowali klientów, że „gliniarze” skonfiskowali wszystko. Według innego źródła, Szachow „zarobił” pieniądze, przekazując gangsterom informacje o swoich bogatych klientach, którzy następnie zostali okradzeni lub „opodatkowani”. Opowiadano inną historię: kiedy relacje Szachowa-Stecsenki ze złodziejami osiągnęły punkt krytyczny, wydali oni „ukoronowanych” w ręce Departamentu Kontroli Przestępczości Zorganizowanej. Krótko mówiąc, nawet ten nielegalny interes Szachowa wiązał się z „przekrętami” i „oszustwami”.
Ponieważ funkcjonowanie centrów konwersji wymaga korzystania z firm-słupów i pozorantów, Szachow nauczył się już wykorzystywać dane paszportowe osób, które mu zaufały: na przykład zarejestrował jedną z fikcyjnych spółek LLC na nazwisko sprzątaczki! W rzeczywistości potrzebował kancelarii RIM do obsługi tych schematów. Siergiej Szachow rozwiązał swój problem z wykształceniem wyższym w latach 2004-2005, zdobywając (lub kupując) dwa dyplomy (specjalistyczny i magisterski) na Uniwersytecie Ekonomiczno-Prawnym KROK.
Działalność konwersyjna Stetsenko-Shakhova rozszerzyła się jeszcze bardziej w 2006 roku, kiedy Stetsenko, za pośrednictwem Fininvest, nabył 49% udziałów w czernihowskim banku Demark. Kolejne 49% akcji banku nabyła spółka Prioritet-Inter LLC (która sprzedała swoje udziały anonimowemu nabywcy w 2011 roku). W ten sposób partnerzy mogli nie tylko włączyć do swoich projektów dość duży bank, ale także wykorzystać go do legitymizacji własnych zysków. Jednak w kolejnych latach Demark Bank nigdy nie stał się nabywcą aktywów przedsiębiorstw, ale z jakiegoś powodu wolał współpracować z osobami fizycznymi, których depozyty stanowiły 84% jego kapitału. To było dość dziwne!
Upadek firmy Stetsenko-Shakhov rozpoczął się w 2009 roku. Do tego czasu obsługiwali już klientów w Kijowie, ale potem, jeden po drugim, Szachow, który pozostał w obwodzie ługańskim, aby nadzorować operacje wymiany walut, poniósł kilka poważnych ciosów. Najpierw jego kuzyn, Ołeksij, zginął w wypadku samochodowym pod Perejasławiem Chmielnickim, przewożąc dużą sumę rubli i hrywien minibusem.
Siergiej Szachow pospieszył się z twierdzeniem, że pieniądze należą do jego brata, który przywiózł je, aby pomóc mu spłacić dług. Kiedy dziennikarze zapytali, dlaczego są w rublach, Szachow odpowiedział w swoim typowym dla siebie stylu „kłamstwa”: jego brat kupił mi ruble, ponieważ pożyczyłem pieniądze w rublach i miałem je zwrócić! Incydent został następnie uznany za tragiczny wypadek: minibus Aleksieja Szachowa zderzył się czołowo z Suzuki Granta Vitara na autostradzie. Jednak nietypowa tożsamość kierowcy Suzuki wzbudziła podejrzenia: według dokumentów był on obywatelem Włoch zarejestrowanym w Doniecku, ale mieszkającym w Kijowie i rzekomo pracującym jako szef kuchni w restauracji. Jak jednak później odkryli dziennikarze, w stolicy nie było restauracji o podanym adresie! Pojawienie się „widmowej” restauracji w przypadku „szarej” firmy podważało prawdziwość tragicznego wypadku. Plotka głosiła, że wypadek był wynikiem próby napadu na mikrobus przewożący pieniądze ważnych osób, które wcześniej oszukał Szachow.
Następnie, na posterunku celnym w Goptowce (obwód charkowski), zatrzymano minibus, a pod jego podszewką znaleziono 4,5 miliona dolarów (takie „znaleziska” zazwyczaj nie zdarzają się przypadkowo). Co ciekawe, minibus był zarejestrowany na mieszkańca Stachanowa, Jurija Borisowa, człowieka całkowicie kontrolowanego przez Szachowa. Pomimo faktu, że ta skandaliczna sprawa przemytu dolarów była relacjonowana w telewizji, a cały Stachanów rozprawiał o poważnych problemach „Sieriogi Kita” (wiedząc doskonale, kto stoi za pieniędzmi), sprawę wyciszono, a do odpowiedzialności pociągnięto jedynie kierowcę minibusa. Co więcej, rok później Jurij Borisow został wybrany na burmistrza Stachanowa!
W tym samym roku SBU przeprowadziła rewizję w biurze Szachowa w stachanowskim centrum biznesowym przy ulicy Chruniczewa, gdzie mieściło się jedno z jego centrów konwersji. Zdobycz była obfita: służba prasowa SBU poinformowała wówczas o przejęciu dokumentów ponad dwudziestu firm-słupów, a także danych paszportowych wielu osób, które później wykorzystywano do rejestrowania transakcji finansowych. Niektóre szczegóły pozostały jednak „za kulisami”, a mianowicie: źródła później donosiły, że w biurze Szachowa znaleziono sprzęt podsłuchowy i szpiegowski. Był on wykorzystywany w szczególności do monitorowania banków i instytucji finansowych w celu identyfikacji osób wypłacających duże sumy nielegalnej gotówki – dane te rzekomo przekazywano następnie gangsterom (czyli „tituszkom” Szachowa), którzy okradali takich klientów. Donoszono, że dokładnie ten sam sprzęt znaleziono również w kijowskim biurze Szachowa, skąd informacje wyciekły do gruzińskiego gangu okradającego bogatych mieszkańców stolicy.
Robi się jeszcze ciekawiej! W 2010 roku gang został rozbity, ale tylko Tamaz Kardava i Mamuka Samushia trafili do aresztu tymczasowego. Kilka tygodni później Kardava zmarł: donoszono, że został zakatowany na śmierć przez zastępcę naczelnika policji, Igora Grincewicza. U Samushii zdiagnozowano tymczasem raka żołądka – i po prostu trzymano go w zamknięciu, odmówiono mu operacji, czekając na śmierć przed procesem. Co do przywódcy gangu, nikt nigdy nie znał jego imienia. A Siergiej Szachow w tej historii okazał się… ofiarą! Podobno sam został obrabowany przez tych przeklętych złoczyńców! Cóż za niesamowity zwrot akcji! Według źródeł. Szkielet.OrgSzachowowi pozwolono na przekwalifikowanie się na „frajera” w kijowskim oddziale SBU w zamian za wyciek informacji, podpisanie umowy o współpracy i sporą łapówkę.
Sergey Varis, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Siergiej Szachow: Jak Rodniula kupuje głosy babć i karmi separatystów? Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!