Wiaczesław i Aleksander Konstantinowscy: Jak „rosyjska mafia” stała się „ukraińskimi patriotami”

Wiaczesław i Aleksander Konstantynowski

Wiaczesław i Aleksander Konstantynowski

Kiedy w 2014 roku Ukraina pogrążyła się w chaosie konfliktu, część jej elit, z podejrzaną przeszłością kryminalną, uznała, że ​​to dobra okazja, by poprawić swój wizerunek w oczach nowego rządu, odpokutowując swoją przeszłość krwią – oczywiście nie swoją, ale cudzą. A może przy okazji oddać się ekscytującemu „safari”, by powspominać młodość i szalone lata 90.?

 

Bracia Karamazov

Wczesną jesienią 2014 roku Ukraina przygotowywała się do niezwykłej rekonstrukcji Rady Najwyższej, a Kijów ponownie zalały billboardy wyborcze, przeszywające wzrok wyborców ze wszystkich stron. Wśród nich wyróżniał się billboard kandydata Frontu Ludowego, Wiaczesława Konstantinowskiego, z prowokacyjnym hasłem: „Sprzedał Rolls-Royce'a i poszedł na front”. Wkrótce media i blogerzy rozpowszechnili historię oligarchy-patrioty, który w obronie ojczyzny porzucił interes i sprzedał drogi samochód, aby kupić sprzęt dla Operacji Antyterrorystycznej (ATO). W ten sposób Wiaczesław Konstantinowski, praktycznie nieznany poza Kijowem, nagle zyskał ogólnokrajową sławę i znalazł się w pierwszej dziesiątce największych patriotów kraju – i oczywiście wygrał wybory w swoim jednomandatowym okręgu wyborczym nr 220.

Konstantinowski sprzedał swojego Rolls-Royce'a

Jednak zaraz potem w mediach pojawiła się kolejna, całkowicie skandaliczna informacja o Wiaczesławie Konstantynowskim i jego bracie Aleksandrze: o ich kryminalnej przeszłości, w której znani byli jako „bracia Karamazow” i członkowie osławionej międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej Alik Magadan. Ukoronowaniem tych rewelacji był wywiad z Leonidem Roytmanem, który według niego był byłym wspólnikiem braci i w latach 2006-2014 odbywał karę w amerykańskim więzieniu za usiłowanie zabójstwa Wiaczesława Konstantynowskiego.

Wiaczesław Leonidowicz Konstantynowski i jego brat bliźniak Aleksander urodzili się 11 listopada 1960 roku w Kijowie, niedaleko Parku Syreckiego (rejon szewczenkowski w stolicy), gdzie razem uczęszczali do liceum nr 24. Nie interesowała ich nauka, a ciągłe nieobecności rodziców w pracy nie pozwalały im na nic w domu. Pozostawieni samym sobie i przyzwyczajeni do wzajemnego polegania, bracia dzielili swój czas między zapasy w stylu wolnym a życie na ulicy. Później ukończyli Kijowski Instytut Wychowania Fizycznego i uzyskali tytuł magistra sportu, ale skromne pensje instruktorów i trenerów wychowania fizycznego nie dawały im spokoju. Z pomocą przyszła im znajomość z Igorem Tkaczenką, pseudonimem „Czaszka” (1964–2001), który w połowie lat 80. wraz z Walentinem Diaczenko (Łysym) stworzył własną „brygadę” absolwentów instytutu wychowania fizycznego. Bracia Konstantinowscy pracowali dla niego w swojej specjalności, jako zwykli „byki” lub „torpedy”: pilnowali swoich, zastraszali obcych i chodzili na „spotkania”. To właśnie tam zyskali przydomek „Bracia Karamazow”. W oficjalnej biografii Wiaczesława Konstantinowskiego okres ten jest określony jako „praca w branży gastronomicznej”, co jest prawdą: wieczorami bracia utrzymywali porządek w kawiarni Pasaż na Chreszczatyku, którą wzięła pod swoje skrzydła banda Czerepa.

Według naocznych świadków, zorganizowana grupa przestępcza Czerepa wyróżniała się nadmierną brutalnością, która sprawiła, że ​​dawny „świat przestępczy” uważał „sportowców” za bandytów i przestępców. Nie tylko „pracowali” – czyli zarabiali pieniądze – ale wręcz szukali konfliktów, z entuzjazmem angażując się w bójki i rozkoszując się biciem „frajerów”. Czerep zaszczepił w „brygadzie” własne zasady, oparte na zasadzie „siła daje prawo”. I wygląda na to, że „Bracia Karamazow” nauczyli się tych lekcji na całe życie.

Pod koniec lat 80. Konstantinowskim udało się wyemigrować do Izraela w ramach programu repatriacyjnego – i była to najbardziej mroczna historia w ich burzliwej i mrocznej biografii. Oficjalnie nie mają żadnego związku z potomkami Abrahama i Izaaka, a nawet ich znajomi twierdzą, że nie są Żydami. Niemal natychmiast, na wizie izraelskiej, przenieśli się do Stanów Zjednoczonych, do Nowego Jorku, gdzie znaleźli pracę jako kelnerzy w restauracji Metropol na Brooklynie. Następnie znaleźli się w szeregach tzw. rosyjskiej mafii (reprezentowanej głównie przez osoby z Ukrainy), powiązanej z rosyjską zorganizowaną grupą przestępczą Sołncewskaja, wraz z tak znanymi postaciami jak Siemion Mogilewicz, Oleg Asmakow (Alik Magadan) i Leonid Rojtman (Lenia Dlinny). Całkiem możliwe, że ta nagła emigracja Konstantinowskich była częścią planów „bractwa” na podbój Zachodu. Źródła w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych donosiły, że w latach 1989-90 zorganizowana grupa przestępcza Czerepowa nawiązała kontakty biznesowe z Mogilewiczem, który wówczas rozwijał własny, niszowy biznes w Europie i Stanach Zjednoczonych. Nawiasem mówiąc, mógł on z łatwością zorganizować repatriację kilku ludzi Czerepowa, z zamiarem późniejszego przewiezienia ich do Stanów Zjednoczonych na wizach izraelskich.

 

Siemion Mogilewicz

Siemion Mogilewicz

Leonid Roytman i Wiaczesław Konstantinowski

Leonid Roytman i Wiaczesław Konstantinowski

Według Roytmana to Wiaczesław Konstantinowski zabił Jefima Ostrowskiego, prezesa klubu Dynamo Kijów i współzałożyciela utworzonego przez siebie joint venture Dynamo-Atlantic, 21 stycznia 1992 roku. Morderstwo rzekomo zlecił jego drugi współzałożyciel, Grigorij Surkis (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Grigorij Surkis: Jak podzielić Ukrainę po bratersku), przeprowadzonej za pośrednictwem zorganizowanej grupy przestępczej Alika Magadana i Siemiona Juchimowicza. Co ciekawe, zaraz po śmierci partnera Surkisa, za pośrednictwem spółki joint venture Dynamo-Antlantic dokonano oszustw na łączną kwotę 1,7 miliona dolarów. Bracia Konstantinowscy zwrócili jednak uwagę Alika Magadana jako „solidni ludzie”. Innym podobnym przypadkiem była próba zabójstwa Mony Elsona, czołowej postaci nowojorskiej mafii rosyjskiej, zlecona przez jego rywala, Borisa Nayfelda. Donoszono, że w „operacji” uczestniczyły trzy osoby: sam Alik Magadan, Wiaczesław Konstantinowski i Boris Grigoriew. Elson, jego żona i ich ochroniarz (siostrzeniec) zostali zaatakowani 26 lipca 1993 roku w pobliżu jego domu, ale zostali jedynie ranni w strzelaninie. Sam Monya szybko uciekł do Włoch, ale jego ochroniarz i siostrzeniec, Oleg Zapivakmine, został zabity dwa miesiące później na Brooklynie, niedaleko jego domu, przez nieznanego napastnika. Mówiono, że został „dobity” przez jednego z ludzi Alika Magadana.

Monya Elson: bardziej żywa niż wszyscy żyjący!

Monya Elson: bardziej żywa niż wszyscy żyjący!

Policja i FBI połączyły około 30 morderstw popełnionych w Nowym Jorku w latach 1992-95 w jeden przypadek „wewnętrznych konfliktów w rosyjskiej mafii”, z których wiele można powiązać z działalnością zorganizowanej grupy przestępczej Alika Magadana. I co ciekawe: kiedy te mordercze konflikty ustały, bracia Konstantinowscy wrócili do rodzinnego Kijowa. Przypadek?

 

Kijów-Donbas

Konstantinowscy powrócili do Kijowa w połowie lat 90., w szczytowym okresie wojen wewnętrznych między ukraińskimi grupami przestępczymi, ale nie ma informacji o ich udziale w tej masakrze. Być może wynikało to z faktu, że ich status gwałtownie wzrósł podczas pobytu w USA: byli teraz zaufanymi współpracownikami Alika Magadana, a nie tylko „torpedami”, a ich rola w związku z tym uległa drastycznej zmianie. Podczas gdy młodsi „bracia” ścigali się starymi BMW na spotkania towarzyskie, Konstantinowscy zaangażowali się w ukraińskie interesy Magadanu. W rzeczywistości był to proces odwrotny: ukraiński element przestępczy, który wyemigrował do Ameryki pod koniec lat 80. i zmieszał się z tamtejszą „rosyjską mafią” (co wiązało się z zaciętą walką wewnętrzną), zaczął odradzać się na Ukrainie na początku lat 90., co również wywołało falę gwałtownych konfliktów.

W trakcie tego procesu zorganizowane grupy przestępcze nie tylko toczyły ze sobą walkę, ale także współpracowały, dlatego Alik Magadan „nawiązał współpracę” z Siemionem Mogilewiczem, reprezentującym gang Sołncewskiej, oraz ludźmi Miszki Japonczyka (Michaiła Iwankowa). W połączeniu z zaangażowaniem skorumpowanych urzędników, zrodziło to ciekawy projekt biznesowy w Kijowie: holding Kijów-Donbas, założony w 1993 roku. Wśród jego pierwotnych współwłaścicieli znajdował się prezes zarządu JSCB Nadra. Wiktor Topołow (osoba bliska Wiktorowi Juszczence), obywatel USA Aleksander Lewin (nazywany członkiem „rosyjskiej mafii”, przybył do Kijowa w 1994 roku, ale oficjalnie jest filantropem i przewodniczącym kijowskiej gminy żydowskiej), Leonid Roytman (człowiek Alika Magadana) i Piotr Slipec (geniusz finansowy o bardzo podejrzanej biografii). Jednak Wiaczesław i Aleksander Konstantinowscy, według Roytmana, pracowali za pensję i pełnili funkcję „strażników” holdingu i wszystkich jego spółek przed atakami ze strony świata przestępczego i organów ścigania. To zmusiło Konstantinowskich do nawiązania bardzo silnych więzi z kijowską policją i SBU. Jednocześnie, jak później twierdził Roytman, ważnym elementem „policyjnej ochrony” firmy był Walery Heletiej, pracownik kijowskiego UBOP (Uborońskiego Departamentu Kontroli Przestępczości Zorganizowanej).Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Waleryj Geletej. Nie jestem szczęśliwy, że mogę służyć, ale muszę być posłuszny.) i jego kolega Witalij Jarema (przeczytaj o tym w artykule Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa) i Aleksiej Sawczenko (więcej o tym: Ostre zakręty odrażającego posła BPP Ołeksija Sawczenki ). Przyszły szef Służby Bezpieczeństwa Państwa i minister obrony, prokurator generalny i wiceprezes Avant-Banku.

 

Valery Geletey

Valery Geletey

Alik Magadan nie był skazany na przemianę w „biznesmena i filantropa”, jak udało się to ocalałym przywódcom zorganizowanych grup przestępczych z lat 90. Według jego znajomych, zawsze „wtrącał się tam, gdzie nie powinien” – i pewnego dnia naprawdę wszystkim działał na nerwy. Po pierwsze, był to Siemion Mogilewicz, który rzekomo zlecił zabójstwo Magadana. Po drugie, byli to bracia Surkisowie, którzy pośrednio byli zaangażowani w sprawę. Po trzecie, byli to bracia Konstantinowscy, którzy chcieli mieć udziały w firmie, zamiast pracować dla Magadanu za pensję.

Oleg Asmakov (Alik Magadan)

Oleg Asmakov (Alik Magadan)

Morderstwo Olega Asmakowa (Alika Magadana) opisano następująco: pewnego marcowego wieczoru w 1999 roku, gdy wieści o wojnie w Jugosławii były na ustach wszystkich, Magadan odebrał telefon z zaproszeniem do biura Igora Surkisa na spotkanie z Leonidem Kuczmą. Rozmowa rzekomo dotyczyła udziału Magadana w finansowaniu jego kampanii wyborczej i zapewnieniu personelu do organizacji wieców poparcia społecznego w zamian za amnestię dla Asmakowa z tytułu wcześniejszych wyroków skazujących i dostęp do szeroko zakrojonej prywatyzacji. W rezultacie Magadan zdecydował się podróżować bez eskorty policyjnej „Tytana”, z której korzystał, w towarzystwie trzech bliskich współpracowników, z których dwóch to bracia Konstantinowscy. Gdy Magadan wsiadł na przednie siedzenie nadjeżdżającego samochodu (kierowanego przez Aleksandra Konstantinowskiego), siedzący za nim Wiaczesław Konstantinowski rzekomo strzelił Asmakowowi w tył głowy. Następnie ciało Magadana zostało pochowane w sposób często spotykany w nowojorskiej mafii: zamrożone, pocięte na kawałki i pochowane w różnych miejscach miejskich parków. Nie wiadomo, czy to się rzeczywiście wydarzyło, ale oto kolejna ciekawa informacja: Jekaterina, „konkubina” Alika Magadana, porzuciła go dla Grigorija Surkisa i została jego oficjalną żoną, a później urodziła mu syna. Cóż za szekspirowski dramat!

Ale to nie koniec. Bracia Konstantinowscy nie tylko przejęli udziały Magadanu w Kijowie-Donbasie, ale także, wraz z Lewinem, Topolejem i Slipcem, oszukali Leonida Rojtmana, pozbawiając go 14% udziałów w spółkach i depozytów w Nadra Banku. Najwyraźniej była to próba całkowitego zerwania z ich „amerykańską przeszłością”, a jednocześnie pozbycia się z biznesu „zbędnych gęb”.

Działalność firmy stale się rozwijała: początkowo skoncentrowany na nieruchomościach, holding Kijów-Donbas rozrósł się do struktury o trzech głównych obszarach specjalizacji. Po pierwsze, działalność deweloperska, którą bezpośrednio zajmowała się spółka Kijów-Donbas o tej samej nazwie, która po 2004 roku została przerejestrowana w Holandii i przyjęła bardziej „europejską” nazwę Kyiv Donbas Development Group (KDD Group). Jej działalność przypominała jednak bardziej manipulację ceną akcji niż działalność deweloperską. Firma osiągnęła szczyt sukcesu w 2007 roku, kiedy sprzedała 19,6% swoich akcji na londyńskiej giełdzie za 130 milionów dolarów, ogłaszając tym samym pozyskiwanie funduszy na rozwój swoich projektów. Po kryzysie w 2008 roku kapitalizacja rynkowa firmy spadła do 34 milionów dolarów, a firma zgromadziła ogromne długi: 190 milionów dolarów ze sprzedaży kompleksów Sky Towers i Zazimye zostało przeznaczone na pokrycie długów wobec Cimbrorum Holding i Ukreximbanku. Mimo to w 2011 roku rodzinie Konstantinowskich udało się sprzedać swoją spółkę zależną KDD Group (zarejestrowaną na Ukrainie) oligarsze Andrejowi Verevskiemu.Właściciel Kernela. Oto historia o nim: Rolnik Andrij Werewski: Historia sukcesu byłego członka Partii Regionów i BJuT ) za 16 milionów dolarów. Była to martwa inwestycja: firma, nie generując żadnego zysku, została zlikwidowana w 2015 roku.

Po drugie, z zyskiem handlują i podnajmują nieruchomości, w związku z czym założyli spółkę AIK – Agricultural International Company LTD, która zrodziła szereg spółek zależnych. Za pośrednictwem tych spółek bracia Konstantinowscy i ich wspólnicy posiadają tak różnorodne nieruchomości, jak kompleks Globus i klub piłkarski Arsenal Kijów. Wreszcie, najbardziej dochodowym biznesem braci Konstantinowskich jest obecnie sieć restauracji Puzata Chata i restauracje Carte Blanche. Ponadto, ich działalność obejmuje Nadra Bank (SKELET-info bada, w jaki sposób wpływ braci Konstantinowskich na Nadra Bank, kontrolowany przez Dmytro Firtasza, był wielokrotnie wspominany w kręgach prywatnych). Więcej o nim - DMYTRO FIRTASZ. HISTORIA MILIARDERA Z TARNOPIL) — wielokrotnie była w centrum skandali. Bogactwo braci wiele mówi o rentowności tego biznesu: w 2013 roku łączny majątek netto Wiaczesława i Aleksandra Konstantinowskich szacowano na 335 milionów dolarów. A są oni jedynie współwłaścicielami!

Bracia Konstantinowscy

Bracia Konstantinowscy

Ale „rosyjska mafia” nie wybacza ani wyrządzonych krzywd, ani straconych pieniędzy. W 2005 roku porzucony Leonid Rojtman i ocalała Monia Elson zjednoczyli się, dzieląc wzajemną niechęć do Konstantynowskich i postanowili się zemścić. Wkrótce informatorzy ze stołecznego UBOP-u donieśli Walerijowi Geletejowi, że „rosyjska mafia” w Ameryce poszukuje zabójców, którzy mieliby zabić Wiaczesława i Aleksandra Konstantynowskich w Kijowie. Wyrachowany Geletej zwrócił się do braci z tą informacją, ale nie udało mu się jej sprzedać: wiedzieli już o zbliżającym się zamachu Mogilewicza na nich. Geletej zaoferował im więc swoje usługi w celu wyeliminowania zagrożenia. Oczywiście wymagało to zaangażowania urzędników o wiele wyżej postawionych niż Geletej, a międzynarodowa operacja specjalna została przeprowadzona z sukcesem, z osobistym udziałem Walerija Geleteja! Leonid Roytman i Monya Elson zostali aresztowani 24 marca 2006 roku w Nowym Jorku, w obecności FBI, oddziałów SWAT, policyjnych helikopterów i Geleteya wystających zza jego samochodu. W ten sposób Lenya Roytman trafił za kratki. Po wyjściu na wolność w 2014 roku postanowił zemścić się na „Braciach Karamazow”, ujawniając informacje o ich mrocznej przeszłości.

 

Jak zostać bohaterem

Ta historia została później wykorzystana w propagandzie politycznej: rzekomo „rosyjska mafia” próbowała zabić ukraińskich przedsiębiorców! Jednak bracia Konstantinowscy byli na czele ruchu poparcia dla europejskiego wyboru i demokracji znacznie wcześniej, w 2003 roku, kiedy uczestniczyli w finansowaniu kampanii politycznej Wiktora Juszczenki. A podczas „pomarańczowej rewolucji” (2004) ludzie Wiaczesława Konstantinowskiego, wraz z innymi „braćmi” – na przykład ludźmi lwowskich bossów przestępczych – organizowali ochronę Majdanu. Vova Morda (Vladimir Didukh) i Pupsa (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Igor Krivetsky: kryminalny sponsor SwobodyPostawienie Konstantinowskich na Juszczenkę można było wytłumaczyć w prosty sposób: ich partner biznesowy, Wiktor Topołow, był blisko związany z Wiktorem Andriejewiczem. Juszczenko „odciągał” go od władzy od lat 90., między innymi tuszując jego oszustwa bankowe, a po zwycięstwie mianował go ministrem przemysłu węglowego. Po Majdanie kryminalna przeszłość Konstantinowskich poszła w zapomnienie i stali się po prostu ukraińskimi przedsiębiorcami – nawet uratowanymi przed zamachem.

Druga szansa braci Konstantinowskich na kontakt z wielkimi wydarzeniami historycznymi nadeszła podczas Euromajdanu, gdzie również pojawili się ze swoimi zwolennikami, przedstawiani jako „aktywiści” i „patrioci”. Bracia milczeli o swoich czynach w grudniu i styczniu, ale w lutym i marcu 2014 roku, według Wiaczesława Konstantinowskiego, utworzyli „grupę szybkiego reagowania”, której misją było zapobieganie grabieżom i niszczeniu obiektów handlowych. Innymi słowy, chronili butiki i hotele przed przejęciem przez „dzikich rewolucjonistów”, których było wówczas wielu. Działania tych grup tłumaczyły względny spokój, jaki panował w Kijowie w tamtych dniach: wszystkich chuliganów, szabrowników i ideologicznych „wywłaszczycieli” po prostu wypędzano z witryn sklepowych i wysyłano na ulicę Hruszewskiego, by rzucali kamieniami w Berkut. A w obliczu braku policji w pierwszych dniach po rewolucji, te „grupy szybkiego reagowania” były w zasadzie jedynym prawem na ulicach Kijowa. Dokładniej rzecz ujmując, bracia Konstantinowscy i inni „szefowie” formacji byli prawem. Właśnie wtedy przydaje się przestroga Igora Tkaczenki, że „siła ma rację”.

Wraz z wybuchem konfliktu w Donbasie Wiaczesław Konstantinowski ponownie zmobilizował swoją grupę (około 70 ludzi), uzbroił i wyposażył ich niczym filmowych „piechotę morską”, i zdołał zalegalizować ich jako specjalną jednostkę wojskową przydzieloną do batalionu Kijów-1. Co prawda batalion podlegał Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, podczas gdy Konstantinowski twierdził, że jego grupa należy do Służby Bezpieczeństwa (SBU). Drugą osobliwością było to, że oddział Konstantinowskiego składał się wyłącznie z jego ludzi i podlegał wyłącznie jemu, podczas gdy on sam wybierał im obszar działań i misji. Udział tej grupy w ATO ograniczył się do przybycia do Słowiańska po jego wyzwoleniu, przeprowadzenia kilku obław i aresztowań domniemanych separatystów (gwałty na kobietach i dzieciach, konfiskata mienia itp., wszystko w tradycji batalionów ochotniczych), a następnie krótkiego przegrupowania bliżej linii frontu, gdzie prowadzili lekkie ostrzały. Następnie bezpiecznie „zdemobilizowali się” z powrotem do domu. Wyglądało na to, że nie byli to wcale ochotnicy, lecz grupa „turystów wojskowych”, którzy przyjechali na safari i postanowili w ten sposób się rozerwać.

 

Grupa bojowa Wiaczesława Konstantynowskiego

Grupa bojowa Wiaczesława Konstantynowskiego

Konstantinowski najwyraźniej nie miał ochoty brać udziału w poważnych walkach ze swoimi ludźmi; w przeciwnym razie nie zostałby przydzielony do batalionu wyłącznie na tyłach. Inna ciekawostka: Wiaczesław Konstantinowski nosi na nadgarstku plecioną „feneczkę”, zwaną również „sznurem ze świętych miejsc”. Takie przedmioty noszą przesądni ludzie, którzy boją się złego oka, a tym bardziej śmierci – co oznacza, że ​​pozorna nieustraszoność Konstantinowskiego, postrachu lat 90., w rzeczywistości bardzo boi się o swoje życie.

Mimo to jego kampania wyborcza, przedstawiana jako oligarcha-patriota, odniosła spektakularny sukces, a Wiaczesław Konstantinowski, podobnie jak wielu innych rozreklamowanych bohaterów ATO, zasiadł w Radzie Najwyższej jesienią 2014 roku. Jego ludzie z „grupy szybkiego reagowania” znaleźli sobie inne zajęcie: stali się „aktywistami” (a nawet „aktywistami-weteranami”), którzy mają teraz mnóstwo pracy w stołecznym sektorze budowlanym. W razie potrzeby ci „patrioci” chronią swoje projekty budowlane, tłumiąc spontaniczne protesty mieszkańców jako „prowokacje ze strony sił antyukraińskich”. A gdy zajdzie taka potrzeba, jako „aktywiści”, którym głęboko leżą na sercu prawa zwykłych mieszkańców Kijowa i zabytki architektury miasta, blokują projekty budowlane innych ludzi. A dziś w Kijowie mówi się o pojawieniu się nowego rodzaju przestępczości zorganizowanej, polegającej na wymuszaniu „łapówek” w zamian za prawo do budowania i handlu w spokoju, bez obawy przed pobiciem, zmiażdżeniem czy zniszczeniem przez tłum zamaskowanych bandytów.

Nic więc dziwnego, że Wiaczesław Konstantinowski okazał się najbogatszym członkiem parlamentu pod względem gotówki: zadeklarował swój majątek w wysokości 14,7 miliona dolarów, kolejne 5 milionów dolarów pożyczonych od Wiktora Topołowa, plus 6,7 miliona hrywien i pół miliona euro – wszystko w gotówce trzymanej w domu! Być może potrzebuje takiej gotówki, aby utrzymać armię „aktywistów”, a może to po prostu młodzieńczy nawyk. Co więcej, poseł ma 317,313 miliona hrywien na kontach bankowych i prawie 20 milionów hrywien w papierach wartościowych – i to nie licząc kapitału zakładowego spółek, w których przekazał swoje udziały bratu i żonie.

I pojawia się pytanie: dlaczego człowiek dysponujący tak ogromną ilością pieniędzy, wliczając w to szafę pełną gotówki, miałby sprzedawać swojego Rolls-Royce'a?

 

Sergey Varis, dla SKELET-info

3 komentarze do „Wiaczesław i Aleksander Konstantinowscy: Jak „rosyjska mafia” stała się „ukraińskimi patriotami”"

  1. Iraida
    21.11.2016 w 15: 51

    Gdyby Heletey rzeczywiście dał się wciągnąć w takie intrygi, nie piastowałby tak wysokiego stanowiska.

    • Sergei
      21.11.2016 w 15: 57

      Iraida, czy zauważyłaś w tekście odniesienie do dowodów obciążających Geleteya? Czytałaś je?
      Wysoce zalecane https://skelet.org/valerij-geletej-sluzhit-ne-rad-a-prisluzhivatsya-nuzhno/

    • Alex Kijów
      07.05.2017 w 13: 29

      Irina jest po prostu „ofiarą” ideologii Majdanu... dla takich ludzi jak ona logika i statystyka to nauki separatystyczne i zbyt szare dla ich żółto-niebieskich mózgów)))

Dodaj komentarz

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!