Przez całe życie był zawsze zastępcą. Aż do siwizny Mychajło Dobkin stał po stronie ojca, który prowadził rodzinny biznes. Po objęciu urzędu mer drugiej stolicy Ukrainy zyskał przydomek „drugi ukraiński profesor” i pozostał drugim człowiekiem w Charkowie, nawet po awansie na gubernatora – ponieważ był jedynie marionetką w rękach swojego przyjaciela i partnera biznesowego, Giennadija Kernesa. Jego jedyna próba rozpoczęcia kariery solowej w wielkiej polityce, zastąpienia zbiegłego przywódcy, zakończyła się całkowitą porażką. Jednak na razie Dobkin pozostaje jednym z najbogatszych ludzi na Ukrainie. Na razie…
Mark Moiseevich i synowie
Dobkin Michaił Markowicz Urodził się 26 stycznia 1970 roku w Charkowie jako syn Marka Moisiejewicza Dobkina (1947–2016) i Ałły Nikołajewny Dobkiny (ur. 1947). Ma młodszego brata, Dmitrija (ur. 1975), który od 2012 roku zasiada w Radzie Najwyższej. To ojcu, Markowi Moisiejewiczowi, bracia zawdzięczają swoje udane życie jako typowi ukraińscy milionerzy – a wszystko zaczęło się w latach 80. XX wieku.
W tym czasie Mark Moiseevich pracował w sklepie „1000 Małych Rzeczy” przy małej ulicy handlowej Suzdal Riady w centrum Charkowa, obok Domu Handlowego i Rynku Centralnego, i miał bliskie powiązania z kierownictwem znajdującej się tam hurtowni dóbr konsumpcyjnych. W czasach niedoborów było to prawdziwe zagłębie: wystarczyło schować szybko rotujące towary i sprzedać je z marżą. Dobkinowie prowadzili więc interesy już w czasach sowieckich – choć nielegalnie. A gdzie były nielegalne pieniądze, tam była przestępczość. W pobliżu sklepu Dobkina zmaterializowała się ona w postaci bandy zbirów i „oszustów” z „Nowej Domy” (Nowa Doma to duża dzielnica mieszkaniowa Charkowa) dowodzonej przez pewnego Gepę – w którym można było rozpoznać przyszłego mera Charkowa Giennadija Kernesa.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Giennadij Kernes: Ciemne karty przeszłości burmistrza Charkowa) w tamtym czasie „zarabiał” na życie, grając w trzy kubki i „oszukując frajerów”. Gepa miał dwa pobliskie „miejsca”: niedaleko warsztatu samochodowego Start (ul. Łopańska) i niedaleko Domu Handlowego, więc warsztat Marka Dobkina znajdował się na jego terenie. Tak się poznali.
Tymczasem Misza, który ukończył szkołę średnią w 1987 roku, znalazł pracę w „zakładzie produkcyjnym” – praktyka powszechna wśród młodych mężczyzn tamtych czasów, którzy zamiast iść na studia, oczekiwali na wezwanie do wojska. Krążyły jednak pogłoski, że oficjalnie był zatrudniony w „zakładzie produkcyjnym” tylko oficjalnie, podczas gdy w rzeczywistości pomagał ojcu w handlu i otwierał pierwszą spółdzielnię szyjącą modne spodnie z radzieckiego materiału na płaszcze przeciwdeszczowe, sprowadzonego przez Marka Moisejewicza.
W 1988 roku Michaił Dobkin wyjechał do Wojsk Obrony Powietrznej, by służyć w Kijowskim Okręgu Wojskowym. A w 1990 roku wrócił do domu nie sam, ale z… młodą żoną, trzymającą za rękę ośmioletnią dziewczynkę. Oczywiście nie była to córka Michaiła, lecz dziecko z jego pierwszego małżeństwa z Ludmiłą Wikentjewą Mołotokas, która zresztą była osiem lat starsza od jej nowego męża. Ale jej ojciec, jak mówiono, nosił wielkie gwiazdy i był wysokim rangą urzędnikiem w zarządzie politycznym okręgu wojskowego. Uwieść córkę generała – o czym więcej mógł marzyć młody poborowy? Wygląda na to, że późniejsza służba wojskowa Michaiła Dobkina była wolna od spodziewanych trudności i wyrzeczeń. A gdy Ludmiła aktywnie zaangażowała się w rodzinny interes, Mark Moisiejewicz w pełni zaakceptował wybór najstarszego syna.
Jedna z ich pierwszych działalności, o nazwie „Złota Jesień”, była zarejestrowana przy ulicy Suzdalskie Riady 12 i zajmowała się drobnym hurtowym handlem zawartością magazynów, która oficjalnie przeszła już w ręce przedsiębiorczych „spółdzielców”. Teraz Mark Moisiejewicz nie musiał już ukrywać swojej działalności handlowej, którą wprowadził u siebie Michaiła, swoją żonę Ludmiłę, która wróciła z wojska, i najmłodszego syna, Dmitrija, który był jeszcze uczniem liceum. Umieścił ich w swojej drugiej spółdzielni, spółdzielni produkcyjno-handlowej „Progres-90”. Dmitrij pełnił funkcję starszego sprzedawcy w latach 1990–92 (ze szkodą dla studiów, co wpłynęło na jego przyszłość), podczas gdy Michaił zajmował się relacjami handlowymi, a w 1993 roku ojciec przekazał mu stanowisko dyrektora. W tym czasie Mark Moisiejewicz prowadził już inne działalności, preferując znacznie bardziej dochodowy handel spodniami i obuwiem.
Burzliwe lata 90.: ropa, nogi Busha i VAT
W latach 90. każdy „cool kid” marzył o własnej stacji benzynowej lub warsztacie samochodowym (przynajmniej na poziomie warsztatu oponiarskiego), podczas gdy inteligentniejsi ludzie, stojący o kilka szczebli wyżej w hierarchii społecznej, dążyli do zdobycia hurtowego handlu paliwami: produktami naftowymi, gazem, węglem. A ten handel był skrajnie skorumpowany, a nawet przestępczy; nie dało się do niego wejść „z ulicy”, zwłaszcza w Charkowie, gdzie „szaleńcy” podzielili nawet puste działki na własne strefy wpływów, tworząc spontaniczny handel. Zdesperowani samotnicy, naiwni wyznawcy wolnego rynku, byli później odnajdywani w miejskich parkach leśnych, dotkliwie okaleczeni przed śmiercią, ponieważ charkowskie półświatek przestępczy słynął z obłąkańczych, sadystycznych skłonności. Rodzina Dobkinów weszła jednak w ten biznes łatwo i sprawnie dzięki wieloletnim i licznym koneksjom Marka Moiseevicha we wszystkich właściwych sferach: biznesie, administracji, organach ścigania i oczywiście przestępczości zorganizowanej. Jednak liczba firm, które otworzył, pozostaje nieuchwytna: czasami Mark Dobkin rejestrował firmę-fiszkę dla pojedynczej transakcji. Jednocześnie we wszystkie swoje oszustwa zaangażował kilka głównych firm, dzięki czemu nie tylko czerpał zyski z transakcji, ale także znacząco oszczędzał na świadczeniach.
To, co dzieje się dalej, jest jeszcze ciekawsze. Firmy Marka Moisiejewicza kupowały produkty naftowe i kondensat gazowy za pośrednictwem przedsiębiorstw związanych z Czarnobylem: Brig, Burtex i Bizon, utworzonych przy współudziale Aleksandra Bandurki. A rodzina Bandurków to prawdziwa legenda w Charkowie! W czasach sowieckich, gdy Mark Dobkin handlował deficytowymi towarami pod stołem, Aleksander Bandurka kierował charkowskim Departamentem Spraw Wewnętrznych. Sądząc po tym, że Mark Moisiejewicz nigdy nie był ścigany, a działalność przestępcza nigdy go nie niepokoiła, mogli stworzyć owocną współpracę. Później, w latach 90., Aleksander Bandurka odegrał znaczącą rolę w zastąpieniu ochrony kryminalnej w Charkowie ochroną policyjną. Sam był zaangażowany w różne biznesy, od fabryki drożdży po dostawy broni do Jugosławii, a później został rektorem Narodowego Uniwersytetu Spraw Wewnętrznych. Jego najstarszy syn, również o imieniu Aleksander, dzięki ojcu objął w 2003 roku kierownicze stanowisko w charkowskiej administracji podatkowej, a drugi syn, Siergiej, został szefem obwodowej policji podatkowej. Jak to mówią, bez komentarza!
Wróćmy do firm „czarnobylskich”: otrzymały swoją nazwę, ponieważ były zarejestrowane we wsiach w obwodach kijowskim i żytomierskim dotkniętych katastrofą w Czarnobylu, a zatem były zwolnione z podatku VAT. Jako przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym („spółki joint venture” w terminologii radzieckiej), korzystały z szeregu ulg w zakresie obsługi importu. Ponadto, założone przed 1993 rokiem, uzyskały prawo do wliczania „kosztów prawnych i administracyjnych” do ceny importowanych towarów. Co najciekawsze, oprócz bezpośrednich zysków z bezpośredniego zakupu i sprzedaży towarów, przedsiębiorstwa te zarabiały jeszcze więcej dzięki sprytnie opracowanym systemom rekompensaty „kosztów” od państwa, a także dzięki zwrotom podatku VAT – którego nawet nie płaciły! Istnieją informacje o tym, że zawiłości tego systemu zostały opracowane. Inna Bogosłowskaja, znany wówczas jako luminarz prawny Charkowa.
Według szacunków ekspertów, w latach 90. państwo traciło rocznie nawet 3 miliardy hrywien z powodu tego typu procederów w samym handlu produktami naftowymi (w stosunku 1,75 hrywny do dolara), które trafiały do kieszeni ich właścicieli. Oczywiście, nie tylko Dobkinowie się w to angażowali, ale wielu innych ukraińskich „biznesmenów pierwszej fali”. Co więcej, znaczną część zysków trzeba było wypłacać w postaci łapówek i przekupstw, ale i tak znaczna część trafiła w ręce Dobkinów. Co więcej, Mark Moiseevich nie interesował się wyłącznie produktami naftowymi: od 1996 roku, korzystając z dokładnie tych samych schematów, zorganizował kanał importu kurzych nóżek, popularnie zwanych „udkami z krzaka”, na Ukrainę. Istota tego biznesu była ta sama: po tym, jak Rada Najwyższa nałożyła cła na import żywności, próbując formalnie wesprzeć krajowych producentów, stał się on opłacalny tylko dla tych, którzy uzyskali odpowiednie świadczenia. Firmy Dobkinów miały je w swoich posiadaniu i od 1998 roku towary były przewożone przez porty w Teodozji i Mariupolu, z odprawą w Azowskiej i Donieckiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Zajmował się tym W. Skorobogacz, bliski partner biznesowy Dobkinów, który później został członkiem Rady Miejskiej Charkowa.
Jednak Ludmiła Dobkina, która z entuzjazmem przyłączyła się do biznesu, rozpoczęła sprzedaż udek kurczaka w prywatnych sklepach w Charkowie.
Co ciekawe, głównym księgowym większości firm Dobkina był niejaki Adam Lidia Pietrowna (podobno kolejny „przyjaciel rodziny”), a ich siedziba mieściła się przy ulicy Oszczepkowej 52 we wsi Wysoki w obwodzie charkowskim. Pod tym adresem mieściło się centrum turystyczne „Kemping”, później sprywatyzowane przez Ukrproftur ZJSC, którego właścicielem był Ołeksandr Stojan, były przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Ukrainy. Jaki był jego związek z Dobkinami, skoro ich drogi najwyraźniej nigdy się nie skrzyżowały? Jakie inne tajne powiązania miał Mark Moisiejewicz?
Michaił Dobkin. Ramiączka dla Miszy.
W 1997 roku Michaił Dobkin zapisał się na studia prawnicze na Narodowym Uniwersytecie Spraw Wewnętrznych. Dzięki kierownictwu uczelni, „wujkowi Saszy” Bandurce, wystarczyło mu się zarejestrować i czekać na oficjalne wręczenie dyplomu. Ale dlaczego, nie mając szczególnych talentów akademickich, nagle zafascynował się kształceniem wyższym, zwłaszcza w akademii policyjnej? Krążyły na ten temat różne plotki. Osoby z bliskiego otoczenia Dobkinów twierdziły, że w latach 80. Michaił był pod głębokim wrażeniem zarówno bandy ulicznych bandytów Gepy, działających w pobliżu sklepu jego ojca, jak i znajomych ojca z policji, którzy ich odwiedzali. Wywołało to w nim mieszane uczucia: od pragnienia zostania twardzielem po marzenie o zdobyciu policyjnych epoletów. Jednakże jego charakter wystarczył jedynie na objęcie stanowiska kierownika sklepu ojca, więc dyplom i towarzyszący mu stopień policjanta Ministerstwa Spraw Wewnętrznych były dla niego zupełnie bezużyteczne, niczym zestaw plastikowych Indian dla dorosłego dziecka.
W 1998 roku Michaił Dobkin został wybrany do Rady Miasta Charkowa wraz z wieloletnim przyjacielem rodziny Giennadijem Kernesem. Były „oszust” Gepa odszedł: poślubiwszy córkę prokuratora Jurija Gajsińskiego, Kernes stał się nowym człowiekiem i szanowanym biznesmenem – choć z dawnymi, przestępczymi zwyczajami. Zasadniczo Kernes początkowo awansował dzięki rodzinnym koneksjom z prokuraturą, które pozwoliły mu wspierać „bractwo”, a ono z kolei mianowało go „nadzorcą” Charkowa. Kiedy „bractwo” stopniowo zanikło pod koniec lat 90., Kernes, przekwalifikowany biznesmen i polityk, przejął ich „wspólne fundusze” i interesy.
Michaił Dobkin później wielokrotnie twierdził, że nigdy nie prowadził wspólnych interesów z Giennadijem Kernesem. Jest to jednak dalekie od prawdy. Oczywiście, jego mądry i dalekowzroczny ojciec raczej nie zaryzykowałby robienia interesów z człowiekiem, którego Mark Moisiejewicz znał od czasów sowieckich jako zawodowego oszusta, emocjonalnie niestabilnego i okrutnego. Biznes Dobkinów i Kernesa, który również w latach 90. wszedł w branżę gazową i benzynową, były w zasadzie „równoległymi” biznesami; kupowali i sprzedawali za pośrednictwem tych samych firm. Mark Moisiejewicz rozumiał jednak niebezpieczeństwo związane z propozycjami Kernesa dotyczącymi partnerstwa. Nie udało mu się jednak przekonać do tego swoich synów i nie był w stanie uchronić ich przed wpływem Gepy, który jest mistrzem w manipulowaniu ludźmi o słabej woli. Było to w dużej mierze możliwe dzięki Grigorijowi Sołomaninowi, wieloletniemu partnerowi biznesowemu Marka Dobkina. Przy okazji jest informacja, że Solomanin ma dwa paszporty: jeden na nazwisko Salomanin, drugi na nazwisko Solomatin.
W 1995 roku dawna spółdzielnia Marka Dobkina została przekształcona w Ukrtorginvest (OKPO 25611259, adres prawny: Charków, Suzdalskie Ryady, 12), którego współzałożycielem był Solomanin. W istocie firma powstała dla jego najmłodszego syna, Dmitrija (został jej dyrektorem), podobnie jak w 1998 roku dla Michaiła Dobkina powstała spółka East Oil Group LLC (OKPO 30772695, adres prawny: rejon charkowski, osiedle Wysokie, ul. Oszczepkowa 52), której współzałożycielem był również Grigorij Solomanin. Sam Solomanin ma jednak szwagra, Timura Teniszewa, który jest ściśle powiązany z charkowskim półświatkiem przestępczym i bliskim współpracownikiem rodziny Dobkinów (jest założycielem spółki Nika Plus LLC). To właśnie za jego sprawą bracia Dobkin i Giennadij Kernes nawiązali nowe relacje, i nie chodziło tu tylko o kontakty biznesowe. Plotka głosi, że to Teniszew zapoznał Michaiła i Dmitrija Dobkinów z kokainą, którą zażywał już Giennadij Kernes. Jednak pierwsza afera narkotykowa z udziałem Dobkina i Kernesa wybuchła dopiero w 2007 roku, kiedy to Dopa i Gepa stali się już znanymi postaciami w ukraińskim folklorze politycznym. Wówczas pojawiły się doniesienia, że Kernes i Dobkin byli organizatorami pobicia radnego obwodu charkowskiego Olega Miedwiediewa, który rzekomo sprzedawał im kokainę niskiej jakości. Wszczęto postępowanie karne, ale wkrótce je umorzono z powodu „braku dowodów”.
Historia o tym, jak Timur Teniszew stał się „uczciwym biznesmenem” bez kryminalnej przeszłości, podczas gdy sprawy karne przeciwko Dobkinowi i Kernesowi tajemniczo „zniknęły”, przedstawia się następująco: córka Ludmiły Dobkiny (z pierwszego małżeństwa) przyjaźniła się z synem Siergieja Denisiuka, naczelnika charkowskiego obwodowego wydziału spraw wewnętrznych. W 2001 roku młoda para jechała nocą przez miasto i miała wypadek samochodowy. Denisiuk Jr., mężczyzna odpowiedzialny za wypadek, przeżył, ale dziewczyna zginęła. Historię starannie zatuszowano, a na miejsce zdarzenia przybyli najbardziej zaufani śledczy Denisiuka Sr., więc sprawa wyciekła do mediów jedynie w formie krótkiego streszczenia, bez podania nazwisk. Jednak Michaił Dobkin, dzięki przestępczym powiązaniom Kernesa, poznał szczegóły tej tragedii, a nieco później jego ojciec, Marek Moisejewicz, wykorzystując osobiste powiązania z generałem MSW A. Gaponem i szefem regionalnego Zarządu Bezpieczeństwa Wewnętrznego W. Kolesnikiem, wniósł „poważny akt oskarżenia” przeciwko Denisiukowi seniorowi. Odpowiedzialny za występki syna Denisiuk był zmuszony spełnić liczne „prośby” rodziny Dobkinów, w tym „oczyścić” kartotekę kryminalną swojego otoczenia.
Michaił Dobkin. Złoty wiek
W wyborach w 2002 roku Mychajło Dobkin, z pewną pomocą Giennadija Kernesa, został wybrany do Rady Najwyższej w okręgu jednomandatowym nr 174. Sam Giennadij Adolfowicz wszedł do parlamentu z listy bloku „Za Jedną Ukrainę”, ale później zrezygnował z mandatu posła na rzecz stanowiska sekretarza Rady Miejskiej Charkowa (wygrał również wybory samorządowe). Kernes najwyraźniej pośpieszył się, tracąc to stanowisko zaledwie miesiąc później w konflikcie z nowym merem Charkowa, Wołodymyrem Szumiłkinem.
Ale przed Mychajłem Dobkinem otworzyły się nowe perspektywy: wkroczył do wielkiej polityki i natychmiast zaczął szukać sojusznika. W ciągu trzech lat swojej kadencji parlamentarnej (2002-2005), dotychczas bezpartyjny Dobkin zmienił frakcje: Jedną Ukrainę, Inicjatywy Demokratyczne, Centrum, SDPU(o) i Partię Regionów. Został członkiem komisji budżetowej i kilku komisji śledczych, a także autorem licznych projektów ustaw i poprawek – z których wiele lobbowało na rzecz interesów firm jego rodziny.
Na przykład, kiedy w grudniu 2002 roku Ukraina zniosła ulgi dla przedsiębiorstw w ramach „specjalnych reżimów inwestycyjnych na priorytetowych obszarach rozwoju”, mocno uderzyło to w firmę Dobkinsów zajmującą się produkcją pałek drobiowych. A potem pojawił się projekt ustawy nr 2569 z 4 kwietnia 2003 roku.„W sprawie wprowadzenia zmian do obowiązujących przepisów Ukrainy dotyczących tworzenia i funkcjonowania specjalnych (gwałtownych) stref ekonomicznych” oraz nr 3375 z dnia 23.04.2003 r. „W sprawie wprowadzenia zmian do obowiązujących aktów prawnych Ukrainy regulujących działalność w specjalnych (wiejskich) strefach ekonomicznych oraz na obszarach priorytetowego rozwoju (dla mięsa drobiowego)„, którego projekt i lobbing wspierał Michaił Dobkin z pomocą posłów Kateryny Waszczuk i Jewhena Sigala. Sam Dobkin wygłosił z mównicy parlamentarnej następujące przemówienie, popierając projekt ustawy: „Jestem jednym z tych, którzy pozytywnie oceniają działalność stref, w których wprowadzono specjalny reżim ekonomiczny, przynajmniej w obwodach charkowskim i donieckim, gdzie zaszły pozytywne zmiany i gdzie powstają nowe, rzeczywiste miejsca pracy”.
Praca w Radzie Najwyższej i zaangażowanie w ważne procesy gospodarcze zainspirowały Mychajła Dobkina do podjęcia studiów drugiego stopnia: w 2004 roku rozpoczął studia na Charkowskim Narodowym Uniwersytecie Ekonomicznym, uzyskując trzy lata później tytuł magistra ekonomii międzynarodowej. Jednak otoczenie Dobkina wyśmiewało jego dwa, rzekomo przekupne, dyplomy za plecami, nazywając go „drugim profesorem”.
Tymczasem firmy rodziny Dobkinów nadal czerpały zyski ze „zwrotów” VAT, co stało się o wiele łatwiejsze po tym, jak synowie Bandurki przejęli charkowski urząd skarbowy. Według później opublikowanych danych, w latach 2003-2004 zaledwie trzy firmy Dobkina (Olimp LLC, Nika Plus LLC i Orbita Plus LLC), po przekazaniu do budżetu państwa zaledwie 152 000 hrywien, „odzyskały” z niego 80,5 miliona hrywien (17 milionów dolarów). Tymczasem Nika Plus LLC zdołała uzyskać zwrot VAT w wysokości 36,5 miliona hrywien za fikcyjną transakcję handlową (rzekomy eksport oleju opałowego), której nigdy nie przeprowadziła! W sumie, w latach 2003-2005, firmy Dobkina i jego synów oszukały państwo na 139 milionów hrywien z tytułu samych zwrotów VAT! Musieli jednak przekazywać znaczną część dochodów na rzecz fundacji charytatywnych rodziny Bandurka, która zresztą była główną fundacją w tych przedsięwzięciach i współpracowała nie tylko z Dobkinami.
Co więcej, w latach 2002–2005 firmy Dobkinów aktywnie uczestniczyły w procederze polegającym na przelewaniu pieniędzy na konta offshore za pośrednictwem ukraińsko-łotewskich towarzystw ubezpieczeniowych. Działalność braci Dobkinów była prowadzona za pośrednictwem ich towarzystw ubezpieczeniowych Oberig i Gromada (łączna kwota przelana przez ich konta przekroczyła 3 miliardy hrywien). W proceder był również zaangażowany Golden Gate Bank, którego udziałowcami byli bliscy partnerzy biznesowi braci Dobkinów i Giennadij Kernes. W tym czasie Kernes, który utworzył własną frakcję parlamentarną w Radzie Miasta Charkowa, aktywnie wykorzystywał Mychajło Dobkina jako swojego człowieka w Radzie Najwyższej i za jego pośrednictwem, wraz z bratem, uzyskał bliski dostęp do rodzinnego biznesu Dobkinów – ku wielkiemu rozczarowaniu Marka Moisejewicza. A jednak pieniądze płynęły w ich ręce, co wymownie zaświadczył warsztat samochodowy rodziny Dobkinów:
Jednak złoty wiek wielkich, łatwych pieniędzy skończył się po pierwszym Majdanie: zmieniła się władza, a nowi przywódcy chcieli sami się wzbogacić, spychając przedstawicieli „starego reżimu” z publicznego koryta. Wiosną 2005 roku wszczęto pierwsze postępowanie karne przeciwko Bandurkom, ojcu i synowi. Doszło do zmian kadrowych w charkowskiej policji i urzędzie skarbowym, a cały dotychczasowy biznes Dobkinów upadł. Mark Moiseevich po raz pierwszy w życiu popadł w depresję, a jego najmłodszy syn, Dmitrij, uzależnił się od wszelkiego rodzaju narkotyków. Dobkinowie tracili jednak jedynie zyski: mimo że wysocy rangą urzędnicy związani z ich biznesem tracili stanowiska, a nawet uciekali, sami nie zostali oskarżeni.
Dopa i Hepa
Rozpad powiązań i sieci budowanych latami zmusił Dobkinów do zbliżenia się do Giennadija Kernesa, który z powodzeniem przetrwał pierwszy Majdan, a nawet zyskał sławę podczas Majdanu jako jeden z „pomarańczowych liderów”. Co ciekawe, Kernes faktycznie kierował kampanią wyborczą Janukowycza w Charkowie w 2004 roku, podczas gdy Mychajło Dobkin, oficjalny powiernik kandydata – i ten, który później poniósł główny ciężar winy – był oficjalnym powiernikiem Janukowycza. W 2005 roku, za radą Kernesa, Mychajło Dobkin postawił sobie za cel ostateczny powrót Partii Regionów, zostając członkiem jej rady politycznej i wiceprzewodniczącym organizacji regionalnej – a po zabójstwie Kusznarewa, czołowym członkiem Charkowskiej Partii Regionów. Ale to był tylko formalny tytuł: już wtedy zauważono, że przebiegły Gepa wykorzystywał „powolną” Dopę jako swoją marionetkę. Co więcej, uważano, że Gepa uniknął przejęcia majątku rodziny Dobkinów tylko dzięki czujności i koneksjom Marka Moisejewicza. Uderzającym przykładem relacji między Giennadijem Kernesem a Michaiłem Dobkinem było nagranie przemówienia wyborczego kandydata na mera Charkowa (grudzień 2005), które później wyciekło do internetu i stało się popularną satyrą polityczną.
Pomimo niezręczności Mychajły Dobkina, który ledwo czytał tekst na ekranie, znakomicie odegrał rolę kandydata opozycji z Partii Regionów, a mieszkańcy Charkowa wybrali go wiosną 2006 roku na nowego mera miasta. To również uznano za spryt Kernesa: sam miał wszelkie możliwości, by zapewnić sobie to stanowisko, ale nie skorzystał z nich, ponieważ władza w kraju znajdowała się w rękach „pomarańczowej” partii, a „niebieski” mer z Partii Regionów mógł stać się celem ich prześladowań. Sam Kernes został sekretarzem Rady Miejskiej Charkowa, de facto „cieniem rządzącym” Mychajły Dobkina. W ten sposób duet Dopa i Gepa, jak to się mówi, pojawił się w polityce publicznej.
Znacznie mniej wiadomo o ich wspólnej działalności w gospodarce Charkowa w latach 2006–2014, kiedy Dobkin i Kernes skutecznie kontrolowali połowę miasta. Jednak nie wszyscy poddali się bez walki. Próba przejęcia targu Barabaszowej od miejscowego oligarcha Feldman nie zakończyło się niczym: Arsen Avakov go wspierał (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Arsen Awakow: Kryminalna przeszłość ministra spraw wewnętrznych), który dzięki bliskim związkom z bratem Wiktora Juszczenki został mianowany gubernatorem obwodu charkowskiego w 2005 roku. W tym czasie krążyły intrygujące pogłoski, że wśród „tituszek” wykorzystywanych w rejderskich przejęciach byli członkowie charkowskiej skrajnie prawicowej organizacji „Patriota Ukrainy”, rzekomo finansowanej przez Giennadija Kernesa (który zapewnił jej również drogie biuro w centrum miasta przy ul. Rymarskiej 18). Jednak Kernes i lider Patrioty Andrij Biłecki poróżnili się, po czym skrajnie prawicowi radykałowie znaleźli się pod skrzydłami Awakowa (w 2014 roku utworzył z nich Batalion Azow) i zapragnęli troski o „zdrowie narodu”, zaczynając zwalczać sprzedaż mieszanek tytoniowych (które sami palili nałogowo) oraz produktów z fabryki farmaceutycznej „Zdorowyje”. Twierdzono, że mieszanki do palenia zawierały kannabinoidy i ekstazy, a Zdorovye zajmowało się produkcją narkotyków syntetycznych. Ta charkowska firma należała do rosyjskiego „autorytetu” Szyszkina (z gangu z Kemerowa), a jej nadzorcą był Igor Salo, „kumpel” Kernesa, którego umieścił jako doradcę Michaiła Dobkina. Była to druga afera narkotykowa z udziałem Kernesa i Michaiła Dobkina – tym razem nie dotyczyła ona zażywania narkotyków, lecz ich produkcji i sprzedaży.
Rozwój Charkowskiego Parku Leśnego, który szybko rozrósł się pod rządami mera Dobkina, wywołał wówczas nie mniejszy skandal. Podczas gdy na początku lat 90. teren parku obejmował 2385 hektarów, do 2009 roku zmniejszył się do 2060 hektarów, a do 2010 roku do niecałych 1900 hektarów. Głównym inicjatorem podziału (a raczej sprzedaży) działek był sekretarz Rady Miejskiej Kernes, ale mer po prostu poszedł w jego ślady. Co więcej, Michaił Dobkin nie mógł wymyślić niczego bardziej sprytnego niż zbudowanie tam dla siebie rezydencji, za pięciometrowym płotem. Wśród jego sąsiadów byli również krewny Dmytra Perepilicy, dyrektora Departamentu Rodziny, Młodzieży i Sportu Charkowskiej Obwodowej Administracji Państwowej; Serhij Kowal, prezes fundacji charytatywnej Kitaris Charków; Ołeksandr Saratow, właściciel Charkowskiej Juwelirtorg LLC; oraz kilkunastu partnerów biznesowych i współpracowników Giennadija Kernesa.
Po niewielkim pożarze tego domu w 2010 roku Michaił Dobkin (obecnie gubernator) przeniósł się do swojej wiejskiej rezydencji we wsi Artiuchowka w rejonie zmiewskim. Tam korzystał z gościnności starosty rejonowego Jewgienija Murajewa.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Jewgienij Murajew: nowy kandydat ze starego klanu charkowskiego), któremu Dobkin poświęcił tak wiele uwagi, że pojawiły się plotki, jakoby Murajew był jego krewnym. W rzeczywistości Jewgienij Muraev jest zięciem Olega Taranowa, który w latach 80. był bliskim przyjacielem Wadima Rabinowicza (więcej o nim w artykule Vadim Rabinovich: Sekrety podziemnego miliardera) i Mark Dobkin. Łączy ich zatem długotrwała relacja, „rodowa”, z którą, o dziwo, Giennadij Kernes nie ma nic wspólnego. Co więcej, Jewgienij Murajew jest pod opieką Wadima Rabinowicza i nie boi się ataków ze strony półprzestępczych kumpli Kernesa – co czyni go jednym z niewielu bliskich współpracowników Michaiła Dobkina, którzy nie są pod wpływem Gepy.
W 2009 roku Charków ozdobiły ogromne niebieskie billboardy z hasłem „Ukraina dla ludzi”. Mychajło Dobkin i Giennadij Kernes, którzy po śmierci Kusznarewa stali się czołowymi działaczami Charkowskiej Partii Regionów, gorliwie wspierali drugą kampanię wyborczą Wiktora Jankowycza. Ich wysiłki zostały nagrodzone: w marcu 2010 roku Mychajło Dobkin został mianowany szefem administracji obwodowej Charkowa, a w październiku 2010 roku Giennadij Kernes wygrał wybory na mera Charkowa niewielką przewagą nad Arsenem Awakowem (30,09% do 29,46%), pośród licznych naruszeń i skandali.![]()
Michaił Dobkin. Kiedy wszystko się rozpada
Prawo zabrania gubernatorom, podobnie jak burmistrzom, osobistego angażowania się w działalność gospodarczą, więc od 2006 roku Michaił Dobkin nie posiadał żadnych firm — a przynajmniej nie wymienił żadnej w swoich oświadczeniach majątkowych. Rodzinny biznes był zarejestrowany na jego ojca i brata, ale rodzina Dobkinów nie zawsze była zamożna. W 2007 roku Michaił rozwiódł się z Ludmiłą, która przez wiele lat aktywnie angażowała się w ich działalność (urodziła córkę Allę w 1993 roku i syna Nikołaja w 2000 roku), i poślubił Alinę Bozhenko, która urodziła córki Ewę (2007) i Polinę (2010). Plotka głosi, że Kernes ułatwił mu rozwód z Ludmiłą i małżeństwo z Aliną, pozbawiając w ten sposób Michaiła Dobkina wsparcia jego silnej żony.
W styczniu 2016 roku, podczas powrotu z Dominikany, Mark Moisiejewicz Dobkin zmarł na pokładzie samolotu. Śmierć ojca, który od dzieciństwa był ostoją rodziny, zdruzgotała Michaiła. Był on również główną przeszkodą chroniącą jego synów przed całkowitym wchłonięciem przez Gepę. Co najważniejsze, Mark Moisiejewicz był filarem całego rodzinnego biznesu, a większość przedsiębiorstw i akcji zarejestrowana była na jego nazwisko. Niegdyś potężne imperium biznesowe rodziny Dobkinów zaczęło się już rozpadać: latem 2016 roku, sześć miesięcy po śmierci ojca, doszło do konfliktu między jego spadkobiercami. Michaił Dobkin, odkładając politykę na bok, wszczął postępowanie sądowe w celu wydziedziczenia swojego czteroletniego przyrodniego brata, Tolika – syna Marka Moisiejewicza, z kochanką Marią, z którą w rzeczywistości mieszkał przez prawie dziesięć lat. Ponieważ prawo pozwalało Tolikowi ubiegać się o spadek, pojawiła się kwestia jego opieki i ktoś (rzekomo Kernes) podsunął Michaiłowi Dobkinowi potworny pomysł, aby sąd uznał Marię za ubezwłasnowolnioną (alkoholiczkę), a on sam został opiekunem Tolika — i zarządcą należnej mu części spadku.
Plotka głosi, że to dopiero początek: spodziewany jest gorzki podział spadku po ojcu między braćmi Michaiłem i Dmitrijem, podczas którego mogą oni również pokłócić się z matką, Ałłą Nikołajewną Dobkiną – która, nawiasem mówiąc, jest również właścicielką kilku rodzinnych firm. Na przykład, na nazwisko matki zarejestrowano dom i działkę w charkowskim parku leśnym, a także spółdzielnię „Veresk Dacza”, spółdzielnię mieszkaniową „Kiparis” i spółdzielnię mieszkaniową „Triumf”.
To obecnie główny problem Mychajła Dobkina (bo kimże jest człowiek bez kapitału na Ukrainie?), ale nie jedynym. Od dwóch i pół roku jest on poddawany regularnej presji politycznej ze strony nowego rządu i „aktywistów” pro-Majdanu. Wszystko zaczęło się w lutym 2014 roku, kiedy Mychajło Dobkin (podobnie jak wielu jego współpracowników) zlekceważył polityczną roztropność i otwarcie sprzeciwił się drugiemu Majdanowi. Poparł policję i Berkut, zainicjował zjazd radnych z obwodów południowo-wschodnich w Charkowie (nazwany „Siewierodonieck-3” i ogłoszony separatystycznym), nazwał zamach stanu w stolicy „faszystowskim”, zapowiedział udział w przedterminowych wyborach i za jeden z głównych punktów swojego programu uznał federalizację Ukrainy.
Reakcja nowego rządu była natychmiastowa: 2 marca 2014 roku został on usunięty ze stanowiska gubernatora, a 7 marca podjęto próbę jego zatrzymania pod zarzutem separatyzmu. 10 marca Mychajło Dobkin stawił się na przesłuchanie, a zarzuty wobec niego zostały oddalone. Jednak jego nieobecność w Charkowie pozwoliła mu uniknąć późniejszych oskarżeń o udział w przejęciu obwodowej administracji państwowej przez zwolenników „Republiki Charkowskiej” – za co później najbardziej ucierpiał Giennadij Kernes.
To jednak postawiło Mychajło Dobkina między dwoma płomieniami nienawiści ze strony ogarniętych zamieszaniem mas. Ci, którzy popierali drugi Majdan, widzieli w Dobkinie jedynie wroga: członka Partii Regionów, separatystę, polityka prorosyjskiego, kumpla Janukowycza, kumpla Gepy i tak dalej, i tak dalej. Kiedy w kwietniu 2014 roku wszedł do studia ICTV jako kandydat na prezydenta w programie na żywo „Wolność słowa”, tłum „aktywistów”, wykrzykujących wulgaryzmy i okrzyki „Chwała bohaterom!”, oblał go zieloną farbą i mąką. Można się zastanawiać, dlaczego mąka i co to ma wspólnego z „bohaterami”? Zaledwie kilka dni przed tym incydentem Mychajło Dobkin został przeklęty, obrzucony jajkami i omal nie zlinczowany w Ługańsku. Tam tłum prorosyjskich zwolenników „opcji krymskiej” (proklamowania „republiki” i przyłączenia do Rosji) powitał Dobkina jako „zdrajcę Południowego Wschodu” za jego wezwania do pokojowego dialogu politycznego z Kijowem.
W przedterminowych wyborach prezydenckich w 2014 roku Mychajło Dobkin kandydował z ramienia rozpadającej się Partii Regionów – Partia Regionów nie miała innych kandydatów, ponieważ wszyscy potencjalni „liderzy” po prostu uciekli. Z 3,03% głosów Dobkin zajął szóste miejsce, na zawsze kładąc kres Partii Regionów jako projektowi politycznemu. Następnie został wybrany do Rady Najwyższej jako trzeci kandydat na liście Bloku Opozycyjnego (zakupiając również korzystny mandat dla swojego brata, Dmytra). Był to jednak zmierzch krótkiej kariery politycznej Mychajła Dobkina. Od tego czasu nie mógł on nawet należycie wykonywać obowiązków posła, prawdopodobnie obawiając się kolejnych aresztowań lub agresji ze strony „aktywistów”. W Radzie można spotkać tylko jego brata, okazjonalnie naćpanego, a sam Mychajło zniknął na dwa lata, ujawniając swoją obecność jedynie za pośrednictwem wpisów na Twitterze. Jedynym dowodem na to, że Mychajło Dobkin nadal jest członkiem parlamentu, było jego oświadczenie o dochodach z 2015 roku, w którym wykazał dochody z „darowizn” na łączną kwotę 10 milionów hrywien! Zadeklarował również: Toyotę LS z 2007 roku, Toyotę LS 200 z 2012 roku i Toyotę LS 200 z 2013 roku (swoje); Mercedesa GL 350 z 2012 roku, Volkswagena Multivana z 2012 roku i Porsche 911 Turbo z 2011 roku (członków rodziny); łodzie Silver Hawk 520 i Bass Prote 520 (swoje); łódź Tracker Tundra (członków rodziny); dwa domy, dwa mieszkania i działkę o powierzchni 1,6 hektara. I oczywiście, brak działalności gospodarczej!
Wydaje się prawdopodobne, że w świetle ostatnich wydarzeń (śmierć ojca, podział spadku), Michaił Dobkin będzie widywany jeszcze rzadziej. A ponieważ nie jest już urzędnikiem państwowym i prawdopodobnie nigdy nim nie będzie, a jego mandat parlamentarny jest mało przydatny nawet dla niego, a ponadto stracił wszystkie ważne kontakty biznesowe, Michaił Dobkin raczej nie zainteresuje swojego przyjaciela Giennadija Kernesa. Jednak majątek rodziny Dobkinów jest dla Gepy niezwykle interesujący!
Siergiej Waris, dla Szkielet.Org
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!