„Naprawiacz” z paskami: Jak Karpuncow awansował na generała i dlaczego trzyma się GPU

Walery Karpuncow

Walery Karpuncow

Minęło zaledwie kilka miesięcy od mianowania Jurija Łucenki na stanowisko prokuratora generalnego (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Jurij Łucenko. „Terminator” ukraińskiej polityki), a powierzony mu wydział działa już, jak to mówią, w pełnym rozkwicie. I choć z zewnątrz nie widać żadnych szczególnych wahań w „morzu prokuratorskim”, pod powierzchnią szaleją prawdziwe namiętności. A dla niektórych prokuratorów, nawet tragedie, donoszą… ANTYKOROZYJNY.

Powód jest dość oczywisty: Jurij Łucenko, po otrzymaniu od prezydenta mandatu na systemową reformę Prokuratury Generalnej, potraktował sprawę poważnie. „Każde wakat zostanie obsadzona przez profesjonalistów, którzy zdali testy… Od dołu chcę obsadzić Prokuraturę prawnikami, którzy nigdy w niej nie pracowali” – oświadczył Jurij Witalijewicz na niedawnej konferencji prasowej, dodając, że jednym z jego priorytetów jest oczyszczenie Prokuratury.

I widać wyraźnie, że takie oczyszczenie jest dla starej gwardii procesem bardzo nieprzyjemnym, która wszelkimi sposobami (na razie bezskutecznie) stara się pokazać nowemu prokuratorowi generalnemu, że od razu stała się uczciwa i czysta jak źródlana woda.

W Prokuraturze Generalnej toczy się obecnie prawdziwa walka między nowym zespołem a osobami już uwikłanymi w korupcję. Podczas gdy Jurij Łucenko niemal natychmiast pozbył się najwyższych rangą urzędników Prokuratury Generalnej, kadra kierownicza średniego szczebla kurczowo trzyma się swojej pozycji, aby utrzymać zdolność do „rozwiązywania problemów”.

Karykatura Kliczki Karpuncowa

Towarzyszu w „piłowaniu”

Jedną z takich postaci jest Walerij Karpuncow. Ostatnio pełnił funkcję starszego asystenta Prokuratora Generalnego Ukrainy do spraw zadań specjalnych, a obecnie jest posłem (został wybrany do Rady Najwyższej z list partyjnych po ostatniej reformie gabinetowej).

To postać zupełnie zwyczajna i nieciekawa: typowy prowincjonalny karierowicz, który przypadkiem znalazł się na lukratywnych stanowiskach. Najpierw pracował w dziale prawnym Naszej Ukrainy, potem został radnym Kijowa z ramienia partii Kliczki, później pomagał Władysławowi Kaskiwowi „odliczać budżety” w Państwowej Agencji Inwestycyjnej (sprawa karna za defraudację 230 milionów rubli została zamknięta dopiero po Majdanie), a w końcu, w 2012 roku, awansował do rangi posła ludowego z mandatu tej samej partii UDAR.

Jako poseł nie zapisał się jednak w pamięci – mówił jak wszyscy i głosował jak wszyscy. Nic więc dziwnego, że w wyborach w 2014 roku zajął 77. miejsce na liście BPP i nie dostał się do Rady. Sytuację dodatkowo zaostrzył konflikt z Witalijem Kliczką, który dowiedział się, że pomimo pseudoopozycji, Karpuncow przekazał Partii Regionów informacje o swoim szefie za prezydentury Janukowycza, a nawet pomógł Partii Regionów obalić Kliczkę.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Witalij Kliczko: Mroczna przeszłość „Patrząc w jutro”) za posiadanie dokumentów niemieckich i amerykańskich.

 

Starszy asystent ds. szczególnie ważnych zadań

Karpuncow został więc bez pracy i zmuszony do szukania nowego mecenasa. Oczywiście, biorąc pod uwagę jego imponujący dorobek, było to dość trudne, ale istniała instytucja, w której „zasadniczość i uczciwość” Karpuncowa okazały się bardzo przydatne: prokurator generalny Witalij Jarema (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa) przyjął Valerę na swoją asystentkę. I nie tylko, ale i na starszego asystenta do zadań specjalnych!

Sądząc po występie Jaremy, Karpuncow nie okazał się zbyt pomocny. Chociaż, ogólnie rzecz biorąc, Walera miał inne cele – wykorzystać swoją mało znaną pozycję, chronić firmy, angażować się w procedery korupcyjne i „naprawiać sytuację”. Krótko mówiąc, przestrzegał wszystkich nakazów Iljicza, a raczej Wiktora Fiodorowicza.

Sprawa była z pewnością lukratywna, ale niebezpieczna. Nic więc dziwnego, że Karpuncow postanowił… ubezpieczyć się na życie na 636 000 hrywien, co wzbudziło dalsze zainteresowanie dziennikarzy. Po pierwsze, nasuwa się pytanie, dlaczego tak mało (choć osoby znające oszczędność Walerego nie są tym zaskoczone)? Po drugie, rodzi się dodatkowe pytanie o „skromną” flotę samochodową tego zwykłego asystenta prokuratora: Hondę CRV, Mazdę CX-9 i Audi Q7. Wydawałoby się – cóż z tego, że ten człowiek kocha samochody? Nic, poza tym, że w oświadczeniu Karpuncowa nie ma mowy o żadnych pieniądzach na samochód – on ich nie zarobił. W końcu od 2009 roku pracuje wyłącznie w administracji rządowej.

Sam Karpuncow zresztą obraził się wówczas na dziennikarzy, publicznie nazywając ich szumowinami za to, że ośmielili się pytać o finanse takiego człowieka, po czym kontynuował „zarabianie pieniędzy”.

 

Sygnalista publiczny

W zamian za możliwość „rozwiązywania problemów” Karpuncow zmuszony był przyjąć rolę lokaja, wykonującego wszelkie polecenia z góry. W szczególności stał się jednym z gadających głów prokuratury. A raczej, jego obowiązki obejmowały nie tyle mówienie, co publiczne „zabijanie” odpowiednich osób na polecenie z zewnątrz.

Praca, choć z pewnością nie jest męcząca, jest, jak to mówią, prawdziwą udręką dla wielu profesjonalistów. Karpuncow jednak nie był tym szczególnie zmartwiony. Zwłaszcza że w ramach bonusu obiecano mu lukratywne stanowisko naczelnika Głównego Zarządu Reprezentacji i Organizacji Udziału w Wspieraniu Sądów Karnych.

Ale jak wiemy, potrzeba trzech lat, aby otrzymać to, co obiecano – miejsce Jaremy zajął Wiktor Szokin (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Wiktor Szokin. Prokurator „Na wakacjach”), a Karpuncow nigdy nie otrzymał awansu (choć próbował nawet ubiegać się o stanowisko zastępcy prokuratora generalnego).

Ale Walera nadal uczestniczył w konferencjach prasowych i bezkrytycznie potępiał wszystkich, od Korbana po Sakwareliziego. Szczególnie sceptycznie odnosił się do tego ostatniego, podejrzewając zresztą, że gruzińska drużyna mogłaby go szybko odciąć.

Co ciekawe, ambicje Karpuncowa wykraczają poza stanowisko głównego asystenta ds. „przynoszenia i doręczania”. Dlatego, gdy pojawiła się kwestia powołania nowego Prokuratora Generalnego, wśród kandydatów pojawiło się nazwisko… samego Karpuncowa!

Oczywiście nikt nie traktował go poważnie, ale Walerij rzeczywiście miał napoleońskie plany (samohypnoza to potężna siła). Jednak jego działania ograniczały się do dzwonienia do znajomych dziennikarzy z prośbą o ujawnienie niezbędnych informacji, po czym zaczął spędzać godziny w pokojach gościnnych wysoko postawionych urzędników.

Ale w przeciwieństwie do Pronii Prokopownej, która „siedziała, siedziała i siedziała”, Walerij nie kandydował na żadną funkcję – kraj miał szczęście, że nie został mianowany Prokuratorem Generalnym. To głęboko uraziło Karpuncewa. Jego wygórowane ambicje urosły do ​​tego stopnia, że ​​gdy zaproponowano mu stanowisko Przedstawiciela Prezydenta w parlamencie, Walerij demonstracyjnie odmówił. Ostatecznie na to stanowisko mianowano innego posła z BPP.Artur Gierasimow).

Emocje opadły, a Karpuncow zdał sobie sprawę ze swojej lekkomyślności. I dziś stara się ze wszystkich sił przekonać władze kraju, że został źle zrozumiany i że nadal, tak jak dotychczas, jest zaangażowany w pracę dla dobra państwa i prokuratury. Jednak na swój własny, niepowtarzalny sposób.

 

Mały, ale mieści dwa krzesła na raz

Nawet w wywiadzie dla Gławkoma subtelnie daje do zrozumienia, że ​​jest gotów zasiadać na obu stanowiskach – jako zastępca i prokurator (styl został zachowany, red.): „Tak naprawdę nie odszedłem z prokuratury. Zostałem wysłany do Rady Najwyższej, aby wykonywać swoje uprawnienia parlamentarne. Kodeks pracy stanowi, że osobę deleguje się na stanowisko wybieralne. Ustawa „O prokuraturze” i ustawa „O statusie posła ludowego” również stanowią, że osobę pracującą w organach ścigania odsyła się na urlop na czas trwania jej uprawnień wybieralnych. Okazuje się, że stanowisko w prokuraturze składa się z dwóch części – stanowiska prokuratorskiego i stanowiska administracyjnego. To znaczy, moje stanowisko administracyjne zostało zawieszone, ale nadal pełnię służbę jako prokurator. Prawo na to pozwala”.

Aby zachować bezpieczeństwo, a jednocześnie podkreślić wagę i „wywyższenie” swojej postaci, Karpuncow nie mógł sobie wyobrazić niczego ciekawszego niż zdobycie stopnia oficerskiego. Nie marnował czasu na drobiazgi. Jeśli chciał się dobrze bawić, robił to przy muzyce. Epolety pełnoprawnego prokuratora generalnego spoczęły na potężnych ramionach Karpuncowa w Dniu Niepodległości.

Czy Jurij Łucenko zachowa tę gogolowską postać w Prokuraturze Generalnej? Biorąc pod uwagę zdrowy rozsądek i potrzebę oczyszczenia struktury, jest to mało prawdopodobne. W końcu Walerij Karpuncow nie pasuje do zmodernizowanego systemu prokuratury. Co więcej, jako osoba piastująca kierownicze stanowiska za rządów Janukowycza, Karpuncow podlega lustracji i po prostu nie ma prawa pracować w prokuraturze ani uzyskiwać w niej jakichkolwiek wpływów.

 

Sprawa Kaskiva

Co więcej, przeszłość Karpuncowa może również wypłynąć na powierzchnię w zeznaniach jego współpracownika, Kaskiwa. Ekstradycja Kaskiwa z Panamy jest, jak wiadomo, bardzo oczekiwana na Ukrainie. W końcu były szef Gosinvestproektu będzie zmuszony ujawnić, kto oprócz niego samego był zamieszany w defraudację 7,5 miliona hrywien państwowych funduszy. Nawet jeśli Karpuncowowi uda się uniknąć kary, z pewnością nie utrzyma się w Prokuraturze Generalnej.

I tak „oficerowi” Walerijowi pozostało tylko jedno: siedzieć samotnie wieczorami przy kominku w swoim wiejskim domu i wpatrywać się w swój ulubiony portret w stylu „Pszonki”: w pełnej postaci, w mundurze generalskim. Bo nic więcej nie powinno go wiązać z prokuraturą. Czas „sprawców w pasiakach” minął.

 

Witalij Nieżyński

 

ТЕМЕ:

Jurij Łucenko. „Terminator” ukraińskiej polityki

Witalij Kliczko: Mroczna przeszłość „Patrząc w jutro”

Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa

Wiktor Szokin. Prokurator „Na wakacjach”

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!