1 lipca br. Prokuratura Generalna wniosła akt oskarżenia przeciwko byłemu szefowi Kijowskiej Obwodowej Administracji Państwowej. Wira Uljanczenko jest oskarżona o popełnienie przestępstwa z części 5 artykułu 191 Kodeksu karnego, „Nielegalne zawłaszczenie majątku państwowego na szczególnie dużą skalę, z wykorzystaniem stanowiska służbowego”. Oskarżony został były zagorzały uczestnik pomarańczowej rewolucji i sojusznik „nadziei narodu”, Wiktor Juszczenko. Jest oskarżona o nielegalne przekazanie terenów łowieckich Suchołuczych Wiktorowi Janukowyczowi.W zasadzie nie ma nic zaskakującego w samym fakcie silnej przyjaźni protestujących na Majdanie w 2004 roku z „przestępczym reżimem” Janukowycza. Nie ma też nic zaskakującego w zamiłowaniu tej ekipy do bezpardonowej kradzieży majątku państwowego. Wystarczy wspomnieć lidera PORA, Władysława Kaskiwa, czy członka BJuT, Andrija Portnowa (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Andriej Portnow: Historia rabusia). Ale przypadek Wiery Iwanowny jest szczególnie interesujący.
Uljanczenko zaczynała w Komsomole. Była członkinią Radyańskiej Rady Rejonowej w Kijowie. Nic dziwnego. Wielu polityków o narodowo-ukraińskim nastawieniu, od Julii Tymoszenko po Irynę Farion, uczęszczało do szkoły Komsomołu i posiadało legitymacje partyjne. Sytuacja stała się interesująca, gdy upadł Związek Radziecki i ci wybitni młodzi ludzie, obecnie byli komuniści i członkowie Komsomołu, uzyskali dostęp do państwowych aktywów. Stało się to w latach 90.
Wiera Iwanowna nie była wyjątkiem. Jej „front operacyjny” stanowiła niesławna firma „CzMP-Błasko”. Kierowała jej kijowskim biurem. Firma ta powstała w wyniku reorganizacji Czarnomorskiej Kompanii Żeglugowej w spółkę akcyjną. Przed rozpadem ZSRR w 1990 roku ta firma żeglugowa posiadała 234 statki, osiągała zysk w wysokości 270 milionów rubli i 788 milionów dolarów przychodu z wymiany walut. Do 1993 roku 160 statków zostało odholowanych i przerejestrowanych na spółki offshore w różnych krajach, a dochody firmy były tam również transferowane. „CzMP-Błasko” zaciągała pożyczki, wykorzystując swoje statki jako zabezpieczenie, i stopniowo zmierzała ku bankructwu. W 1994 roku powołano parlamentarną komisję śledczą pod kierownictwem Jurija Karmazina. W wyniku jej prac prawie całe kierownictwo firmy trafiło do więzienia. Z wyjątkiem Wiery Iwanowny, której udało się uciec do Stanów Zjednoczonych.
Mówi się, że przyjaciółka Ulyanchenko, Jekaterina Czumaczenko, przyszła żona przyszłego „patrona politycznego” Wiery Iwanowny, pomogła jej w porę uciec do Stanów Zjednoczonych. Niektórzy oskarżeni w sprawach z lat 90., jak na przykład były gubernator obwodu mikołajowskiego Ołeksandr Sadykow, twierdzą, że ani on, ani Uljanczenko nie mieli nic wspólnego z defraudacją funduszy z ChMP-Blasco. Sama Wiera Iwanowna twierdzi, że pojechała do Stanów Zjednoczonych, aby urodzić dziecko, powołując się na problemy zdrowotne. Jednak ten „poród” ciągnął się przez pięć długich lat. Tymczasem na Ukrainie oskarżono ją o defraudację 320 milionów rubli; sprawa została wszczęta 3 października 1995 roku. Jest również zamieszana w inną sprawę, w której zarzuca się jej defraudację kilku milionów karbowańców.
Ale do 2000 roku wszystkie te sprawy zostały w jakiś sposób wyciszone. Być może za namową Wiktora Juszczenki, który wówczas został premierem Ukrainy, poślubiwszy dwa lata wcześniej przyjaciółkę Wiry Iwanowny, Katerynę Czumaczenko. Mówiono, że podrzuciła mężowi asystentkę, która miała pilnować „przystojniaka” i zajmować się sprawami organizacyjnymi, podczas gdy sam premier był zajęty „gleczykami” i „bdżolami”. W 2001 roku nieszczęsny premier został usunięty ze stanowiska, a w 2002 roku wszedł do parlamentu jako szef partii „Nasza Ukraina”. „Weriwanna” również pozostała na stanowisku, obejmując stanowisko szefa sekretariatu „Naszej Ukrainy”.
Ale prawdziwy triumf „Baby Wiery” nastąpił, gdy Juszczenko został prezydentem Ukrainy. Nawiasem mówiąc, według redakcji NU-NS, otrzymała ten przydomek mniej więcej w tym samym czasie. Jej wpływy wzrosły szczególnie w drugiej połowie kadencji Wiktora Andriejewicza. Wtedy „mesjasz” całkowicie przeobraził się w politycznego nieudacznika, którego notowania zbliżały się do zera. „Nadzieja narodu”, najwyraźniej w końcu zdając sobie sprawę, że ludzie, których odziedziczył, wcale nie byli tacy, o jakich marzył, wycofała się na dobre w „polityczny plan astralny”. A żeby nie dać się zwieść, otaczał się kobietami – Wannikową, Geraszczenko i oczywiście Uljanczenką. Wszyscy dziennikarze pamiętają, jak wzruszająco, macierzyńsko poprawiała prezydentowi krawat i otrzepywała marynarkę przed jego wystąpieniami publicznymi.
Ale to była tylko widoczna strona jej pracy. Niemal cała komunikacja z prezydentem odbywała się za pośrednictwem Wiery Iwanowny. Innymi słowy, każdy dokument, który trafiał na biurko Juszczenki, przechodził przez „Babę Wierę”. A takie usługi, jak wiemy, są dobrze płatne. Co więcej, Uljanczenko była głównym pośrednikiem Wiktora Andriejewicza w kontaktach z jego przeciwnikami politycznymi z Partii Regionów. Ci desperacko potrzebowali wtedy tych kontaktów. I byli gotowi za nie zapłacić, ponieważ mieli pieniądze, ale żadnych wpływów. Uljanczenko nigdy nie ukrywała dobrych relacji z Rinatem Achmetowem i Wiktorem Janukowyczem. I być może jako dowód tych dobrych relacji, podarowała ówczesnemu premierowi Janukowyczowi 17,48 hektara rezerwatu przyrody Suchołucza za pośrednictwem powiązanych z nim firm „Dom Leśnika” i koła łowieckiego „Kedr”. Nawiasem mówiąc, ziemia ta była dzierżawiona na 49 lat, ale nie było czynszu. Tereny łowieckie były niejako „przypisane” do gospodarstwa łowieckiego.
Dziś Prokuratura Generalna skorzystała z tego wspaniałego „daru”. Sądząc po ostatnich wydarzeniach w agencji, „sprawa Baby Wiery” ma potencjał, by zostać objęta postępowaniem karnym. Jedyne, o czym prokuratorzy powinni pamiętać, to fakt, że Wiera Iwanowna ma doświadczenie w „ucieczkach” za granicę, a ona i Kateryna Juszczenko, była Czumaczenko, podobno nadal się przyjaźnią.
Denis Ivanov dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!