Kiedy pod koniec 2020 roku Starucha został mianowany szefem Zaporoskiej Obwodowej Administracji Państwowej, wielu z rozpaczą postrzegało to jako kontynuację „klątwy korupcji”, która nękała region od kilku lat. Zwłaszcza że piastował on to stanowisko już za prezydentury Juszczenki i zasłynął z licznych oszustw, z których najbardziej znanym była kradzież całych hektarów cennej ziemi z ukraińskiej mapy katastralnej! Tym samym jego nominacja albo zamknęła błędne koło korupcji wśród zaporoskich gubernatorów, albo wprawiła je w nową spiralę.
Czytelnicy Szkielet.Org W Zaporożu dobrze rozumieją ten problem, bo przywódcy tego regionu częściej niż inni są tematem naszych reportaży! To również nieustanne źródło konfliktów. Jewgienij Chervonenkoi „wilkołak” w mundurze generała Konstantin Bryli skandaliczny pracownik tymczasowy Witalij Bogowin.
Ten ostatni, nawiasem mówiąc, ma na swoim koncie dwa dość osobliwe rekordy. W 2020 roku Bogowin, pełniąc funkcję gubernatora zaledwie przez kilka miesięcy, wkrótce po opublikowaniu naszego artykułu na jego temat, pospiesznie przygotowywał się do kandydowania do rady obwodowej. 15 grudnia, będąc jeszcze szefem obwodowej administracji państwowej, Bogowin zorganizował „zamknięte posiedzenie” rady obwodowej, chronione przez zamaskowane „tituszki” (przysłane przez jego brata Jewgienija, który zajmuje się grabieżą gruntów), i zmusił deputowanych do wybrania go na przewodniczącego. W ten sposób Bogowin skupił w swoich rękach dwa stanowiska kierownicze. faktyczne przejęcie władzy Skandal wywołał głośny skandal, który dotarł do Kancelarii Prezydenta – 18 grudnia Bogowin został usunięty ze stanowiska gubernatora, a 24 grudnia stracił również stanowisko przewodniczącego rady obwodowej, które piastował zaledwie tydzień. Ten „zamach stanu” stał się częścią wydarzeń, które doprowadziły do mianowania Ołeksandra Starucha nowym szefem obwodowej administracji państwowej.
Jak widać, ukraińscy skorumpowani urzędnicy uwielbiają chować się za koszulami z haftowanymi napisami „patriotów” i kamuflażem „weteranów”! I choć nowy gubernator Zaporoża nie ma żadnych powiązań z ATO ani nawet z armią, jest jednym z tych „profesjonalnych patriotów”, z doktoratem z historii Ukrainy – dzięki czemu wszedł do ukraińskiej polityki.
Gawędziarz dworski Aleksander Starukh
Aleksander Wasiliewicz Staruch urodził się 28 kwietnia 1973 roku w Zaporożu. Jako dziecko kilkakrotnie zmieniał szkoły, uczęszczając do szkół nr 15, 71 i 79. Następnie rozpoczął naukę na Zaporoskim Uniwersytecie Państwowym, który ukończył w 1995 roku z tytułem nauczyciela historii. Poślubił swoją koleżankę z klasy, Marinę Nikołajewną Bessonową, która później i nadal wykłada na Uniwersytecie Zaporoskim, w Instytucie Historii Narodowej Akademii Nauk oraz na Uniwersytecie Grinczenki w Kijowie.
Cichy, wręcz „domowy” młody człowiek, którego rodzice nie byli szefami ani członkami spółdzielni, Staruch nie pasował do atmosfery lat 90. Mało prawdopodobne, by odniósł sukces, gdyby nie seria szczęśliwych zbiegów okoliczności. Na przykład, podczas gdy jego żona specjalizowała się w historii Ameryki, Aleksander Staruch z wielkim entuzjazmem zafascynował się historią Ukrainy w epoce kozackiej. Dzięki temu, będąc jeszcze studentem, dostał pracę w Narodowym Rezerwacie Historycznym w Chortycy (rodzaju ukraińskiej wersji amerykańskiego miasteczka z Dzikiego Zachodu). Tam Staruch zanurzył się nie tylko w żywej historii „wspaniałym kozackim cerkwiom”, co jest naprawdę fascynujące, ale także w społeczności ukraińskich patriotów narodowych, dla których Chortyca jest jednym z najświętszych miejsc na Ukrainie (obok Howerli i grobu Szewczenki). W ten sposób, jako student, Staruch zaangażował się w ukraińską politykę. I w tej dziedzinie poznałem i zaprzyjaźniłem się z… Siergiej SobolewNawiasem mówiąc, ukończyłem również wydział historii Uniwersytetu Zaporoskiego (ale już w 1983 r.)
Sobolew znany jest jako deputowany ludowy siedmiu z dziewięciu kadencji Rady Najwyższej (poza III i V kadencją), jeden z założycieli partii Reformy i Porządek (PRP), którą najpierw uczynił sojusznikiem Naszej Ukrainy, a następnie połączył się z BJuT i stał się jednym z jej najbliższych powierników. Julia TymoszenkoW rzeczywistości Aleksander Staruch zawdzięczał swoje cudowne dojście do władzy wyłącznie Sobolewowi.
W ten sposób Ołeksandr Staruch został jednym z pierwszych członków PRL w Zaporożu, choć początkowo nie przyniosło mu to żadnych korzyści. Partia przegrała wybory w 1998 roku z miażdżącą przewagą (3,13%), w związku z czym ani Sobolew, ani jego młody przyjaciel Staruch (nr 172) nie weszli do Rady z jej listy. Staruch był zmuszony nadal koncentrować się na pracy na rodzinnym Uniwersytecie Zaporoskim, gdzie studiował w latach 1995-98, a następnie obronił pracę doktorską i pracował jako wykładowca do 2004 roku. Według źródeł, Szkielet.OrgW tym czasie dodatkowe dochody Ołeksandra Starucha pochodziły z dotacji fundacji zachodnich i ukraińskiej diaspory. Pomagał mu również inny „towarzysz partyjny”, zaporoski biznesmen Petro Sabaszuk, który w znacznym stopniu przyczynił się do powstania regionalnej organizacji PRL, finansował ją i kierował nią do momentu, gdy Sobolew poprowadził PRL do Batkiwszczyny, z którą Sabaszuk miał trudne relacje (preferował Juszczenkę, a potem Poroszenkę).
PRP wzięła udział w wyborach w 2002 roku jako część bloku Nasza Ukraina, więc jej liderzy Sobolew i Pinzenik Otrzymali mandaty z listy partyjnej, ale kolej Starucha nigdy nie nadeszła. Mimo to Sobolew o nim nie zapomniał i w 2004 roku Ołeksandr Staruch przeniósł się do Kijowa. Oficjalnie został zatrudniony jako doktorant w Instytucie Ukraińskiej Archeografii i Źródłoznawstwa, ale to była kompletna fikcja i doktoratu nigdy nie otrzymał. Jego jedynym źródłem dochodu stały się „pieniądze partyjne” i te same stypendia, ponieważ wraz z wybuchem pierwszego Majdanu Staruch na dobre porzucił karierę nauczycielską i pogrążył się w polityce.
Nazywanie jednak działań Aleksandra Starucha polityką nie byłoby do końca trafne. W tamtych czasach był on po prostu członkiem dużego klubu politycznego, w którym nie był nawet członkiem drugorzędnym, lecz trzeciorzędnym. Byli tam politycy, krętacze, urzędnicy, biznesmeni i „pożeracze portfeli” – a także cała rzesza partyjnych pochlebców, do których należał Staruch. Miał jednak szczęście, że był człowiekiem Sobolewa, który pomógł mu dołączyć do grona „prezydentów ludu”. Właśnie tutaj przydała się rozległa wiedza Starucha o historii kozackiej Ukrainy, jego praca w rezerwacie przyrody Chortyca i jego wypolerowana, poprawna ukraińska mowa. Staruch opowiedział Wiktorowi Juszczence kilka fascynujących historii o „Kozakach charakternickich”, które tak mu się spodobały, że postanowił uczynić go swoim nadwornym gawędziarzem. Uwierzcie mi, to nie ironia! Jak donosiły źródła. Szkielet.Org Z otoczenia Juszczenki, od 2002 do 2007 roku, Wiktor Andriejewicz świadomie otaczał się ludźmi, którzy śpiewali mu w uszach o jego świętej misji, o odrodzeniu narodu ukraińskiego, o bohaterskiej przeszłości i europejskiej przyszłości, o demokracji, o duszy i tak dalej, i tak dalej. Prezydent po prostu upajał się takimi przemówieniami i znikał gdzieś w przestrzeni astralnej, niczym pijany dżentelmen otoczony Cyganami.
Aby umocnić nowy status Starukha i zapewnić mu stały dochód, powierzono mu stanowisko w Sekretariacie Prezydenta. Od kwietnia 2005 roku Aleksandr Starukh pracował tam jako główny konsultant-inspektor Departamentu Polityki Regionalnej (kierowanego wówczas przez Anatolija Miedwieda), a po przybyciu w grudniu 2006 roku… Wiktor Bałoh Awansował w tym departamencie, aż do objęcia stanowiska we wrześniu 2007 roku. Biorąc pod uwagę, że za czasów Juszczenki polityka regionalna rządu centralnego jeszcze bardziej podzieliła Ukrainę, można się domyślić, że Staruch poświęcał swój czas czemuś innemu niż praca praktyczna. Pomagał Wiktorowi Andriejewiczowi głównie w wyborze ręczników i słomkowych kapeluszy na jarmarkach.
Kłamstwa i korupcja
Życie zmusiło Ołeksandra Starucha do stania się zawodowym pochlebcą, co wymagało nie tylko umiejętnego zadowalania „żywicieli rodziny”, ale także jeszcze bardziej zręcznego okłamywania ich w razie potrzeby i zdradzania w odpowiednim momencie. Dokładnie to wydarzyło się w 2006 roku, kiedy PRL opuściła Naszą Ukrainę i weszła w sojusz z partią Pora, by ponownie przegrać (a Sobolew po raz drugi nie uzyskał mandatu). W 2007 roku przywódcy PRL, Sobolew i Pynzenyk, zdecydowali się nawet na sojusz z Julią Tymoszenko i wejście do koalicji z BJuT. Oczywiście, bardzo to rozczarowało Wiktora Juszczenkę (podobnie jak Bałohę), więc Staruch musiał się bardzo starać, udając, że służba prezydentowi jest o wiele ważniejsza niż przyjaźń z Sobolewem. I to się opłaciło.
W grudniu 2007 roku Juszczenko, po konflikcie z Jewhenem Czerwonenką, zwolnił go ze stanowiska szefa Zaporoskiej Obwodowej Administracji Państwowej. Stanowisko to zostało jednak następnie utrzymane przez kolejne pięć miesięcy przez wicegubernatora Walerija Czerkaskę. Czerkaskę nazywano zaufanym powiernikiem Czerwonenki, choć wcześniej był on równie zaufanym powiernikiem i zastępcą Jewhena Kartaszowa (mera Zaporoża w latach 2003–2010). W maju 2008 roku Czerkaska również została usunięta, A kwestia nowego gubernatora Zaporoża stała się paląca: wiązała się zarówno z wewnętrznym konfliktem w Zaporożu (okolice Zaporoża), jak i konfrontacją między ekipami prezydenta i premiera w stolicy. I tak okazało się, że Ołeksandr Staruch stał się dla wszystkich niemal postacią kompromisową. Juszczenko i Bałohę uważali go za swojego, Sobolew uważał go za swojego, a on szybko znalazł porozumienie z Kartaszowem. Wszyscy rozumieli najważniejsze: Staruch wcale nie był postacią niezależną; nie grałby we własną wielką grę, nie byłby nawet „strażnikiem pana”; był po prostu „papier-mâché gubernatorem”, który unikał konfliktów i po cichu wykonywał polecenia.
Co prawda, na samym początku, publicznie i przed dziennikarzami, Staruch próbował udawać tego samego surowego, pryncypialnego polityka. Do tego stopnia, że przesadził, demonstrując swoją lojalność wobec Wiktora Juszczenki. wywiad z dziennikarzami gazety „Subbota Plus”, w którym stwierdził, że nie będzie rozważał kwestii nowego prezydenta (nie Juszczenki) przed 2016 rokiem. I skutecznie unikał wszelkich pytań dotyczących kwestii gospodarczych.
Tak więc 31 maja 2008 roku, dekretem prezydenckim nr 497/2008, Ołeksandr Staruch został mianowany pełniącym obowiązki szefa Zaporoskiej Obwodowej Administracji Państwowej, a dekretem nr 848/2008t z dnia 25 września 2008 roku został mianowany jej pełnomocnym przewodniczącym. Co ciekawe, zaledwie miesiąc po nominacji (w czerwcu 2008 roku) nabył w Kijowie ekskluzywne mieszkanie o powierzchni 135 metrów kwadratowych, które nadal jest jego własnością. Według źródeł Szkielet.OrgStaruch po prostu sprywatyzował (prawie za darmo) oficjalne mieszkanie, które otrzymał pracując w Sekretariacie. Cóż za pożegnalny prezent od życzliwego i hojnego Wiktora Andriejewicza!
Ołeksandr Staruch piastował urząd gubernatora Zaporoża do 18 marca 2010 roku, kiedy to został odwołany przez Wiktora Janukowycza. W tym czasie mieszkańcy Zaporoża zapamiętali go z dwóch powodów. Po pierwsze, z powodu szerzącej się korupcji w regionie, którą gubernator Staruch po prostu „ignorował” (a także z powodu fuzji grup przestępczych z rządem). Oczywiście, zabierał głos regularnie. przed urzędnikami z Zaporoża Wygłaszał przemówienia o zagrożeniach związanych z korupcją, a nawet podpisywał plany jej zwalczania, ale w rzeczywistości było odwrotnie. Na przykład, za rządów Starucha liczba zgłaszanych przypadków korupcji… spadła o połowę, a zdecydowana większość dotyczyła drobnych przestępstw (jak wymuszenia w szkole czy szpitalu) i skutkowała postawieniem zarzutów administracyjnych. To pozwoliło Staruchowi nawet ogłosić, że korupcja w regionie została niemal całkowicie wyeliminowana! Po drugie, sam Aleksander Staruch uwikłał się w wyjątkowo paskudne procedery korupcyjne związane z defraudacją ziemi. I to zasługuje na szczególną uwagę.
Mikhail Shpolyansky, Skelet.Org
KONTYNUACJA: Aleksandr Staruch: Jak zaporoski oszust został dwukrotnie gubernatorem. Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!