Na pierwszy rzut oka Mohylew-Polski wydaje się niczym szczególnym prowincjonalnym miasteczkiem. Położony jest jednak tuż przy granicy ukraińsko-mołdawskiej i od dawna cieszy się reputacją głównego punktu przemytu alkoholu. W związku z tym lokalne skorumpowane i przestępcze klany od lat walczą o kontrolę nad tym punktem przemytu. W tym czasie ich przywódcy i poplecznicy zamienili skórzane kurtki na garnitury, a następnie na patriotyczne, haftowane koszule. Zostali wybrani na burmistrzów i posłów – ale w głębi duszy pozostają bandytami i „wilkołakami w mundurach”.
Wieżowce mieszkalne Mohylewa Podolskiego stoją zaledwie pięćdziesiąt metrów od przejścia granicznego. Pod pobliskim Dniestrem ułożono rurociągi do transportu alkoholu, przez którą w zbiornikach pompowana jest „woda ognista”. Alkohol to jednak nie jedyny przemycany towar w tym regionie. Według licznych źródeł Szkielet.OrgSzlaki przemytu narkotyków już się tam tworzą, i to na tak dużą skalę, że wkrótce mogą one przyćmić tradycyjny lokalny „biznes” alkoholowy! Nic dziwnego, że ostatnio w tym mieście namiętności, a nawet rozlew krwi, są tak silne.
Co prawda, lokalne klany starają się zachować swoje brudy w tajemnicy, więc informacje o tych wydarzeniach zazwyczaj nie wydostawały się poza regionalne media. I tak, dla wszystkich Ukraińców, Mohyłów Podolski pozostaje małym prowincjonalnym miasteczkiem, w którym pozornie nic się nie dzieje. I gdzie w 2019 roku Giennadij Wacak, z nienaganną reputacją lokalnego przedsiębiorcy cukierniczego i aparycją hollywoodzkiego bohatera kina akcji, został wybrany do Rady Najwyższej. Jednak ten człowiek nie jest tak prosty, jak jego rodzinne miasto!
Giennadij Watsak: Rodzinna zorganizowana grupa przestępcza
Wacak Giennadij Anatolijewicz urodził się 9 lutego 1972 r. w Mohylewie-Podolskim (obwód winnicki). Jego oficjalna biografia Jest bardzo lakoniczny i bardziej przypomina CV: studiował, pracował, kandydował na urząd, otrzymał nagrody. Wygląda na to, że nie ma na co narzekać! I mało prawdopodobne. Szkielet.Org Zwróciłbym uwagę na tak wzorowego biznesmena i posła, gdyby nie liczne publikacje w winnickiej prasie o jego „gangsterskich metodach” prowadzenia interesów. Jak głosi przysłowie, nie ma dymu bez ognia! A poszukiwania tego ognia pozwoliły nam dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy nie tylko o życiu Wacaka i jego otoczenia, ale także o podejrzanych interesach toczących się w Mohylewie Podolskim.
Zacznijmy od jego biografii. Nie ma informacji o jego rodzicach, ale według sąsiadów Giennadij Watsak pochodził z prostej rodziny, nawet jak na standardy prowincjonalne. W szkole nie przepadał za nauką, preferując wychowanie fizyczne od geometrii. Ku zaskoczeniu wielu osób, w 1987 roku, po ukończeniu ósmej klasy, wstąpił do Mohylewsko-Podolskiej Akademii Medycznej (obecnie uczelni medycznej). Po ukończeniu studiów uniknął poboru do wojska (fałszywe świadectwo?) i pracował jako ratownik medyczny w szpitalu dziecięcym do 1994 roku. Potem nagle porzucił stetoskop i termometry i przeszedł do branży gastronomicznej, pracując jako kelner w restauracji przez kolejne pięć lat. Ostatecznie, w 2002 roku, Watsak został założycielem i dyrektorem cukierni Watsak (EDRPOU 42796845, zarejestrowanej ponownie w 2019 roku). W 2010 roku został wybrany do rady obwodu winnickiego z ramienia partii „Batkiwszczyna”, w 2015 roku ponownie wybrany z ramienia partii „BPP”, a w 2019 roku, jako kandydat niezależny, zdobył mandat w Radzie Najwyższej. To już wszystko!
A teraz o tym, o czym nigdy nie napisano w zleconych artykułach o błyskotliwym i pracowitym właścicielu fabryki słodyczy Watsak. Z jakiegoś powodu przemilczano fakt, że najbliższym powiernikiem Watsaka (no cóż, poza rodziną) jest niemal stały mer Mohylewa Podolskiego, Petro Pietrowicz Browko (mer miasta w latach 1994-2006 i 2011-2020). Jest z nimi w bliskich stosunkach co najmniej od początku lat 90. Mieszkańcy twierdzą jednak, że Giennadij Watsak przyjaźni się z rodziną Browków od czasów szkolnych, czyli od połowy lat 80. To właśnie wtedy Petro Browko i jego bracia, Wiktor i Walerij, utworzyli rodzinną „brygadę”, która zaczęła się od gier w trzy kubki, a rozrosła się dzięki wymuszeniom od lokalnych przedsiębiorców. Mieszkańcy Mohylewa, którzy opowiedzieli tę historię, wspomnieli również o haśle „Iwan Iwanowicz”, używanym przez „brygadę” Browko.
Gena Vatsak zaczynał jako młody „szpieg” w gangu braci Brovko, ale marzył o zostaniu twardym „wojownikiem”. Zaczął więc aktywnie trenować najpierw boks, a następnie modny wówczas kickboxing i spędzał godziny na siłowni. Członkowie gangu Brovko byli bardzo młodzi i dlatego bardziej interesowali się amerykańskimi filmami akcji niż krajowymi romansami gangsterskimi. Byli tak zafascynowani, że Piotr Brovko i Giennadij Vatsak nadal noszą fryzurę „Schwarzeneggera” (znaną również jako „flattop”), niegdyś charakterystyczną dla ich „brygady”.
To właśnie Petr Brovko, który sam ukończył tę samą uczelnię w 1978 roku, doradził (i pomógł) Vatsakowi w zapisaniu się na studia medyczne. Być może głęboka wiedza naukowa nie była w tej instytucji edukacyjnej szczególnie pożądana! Po ukończeniu studiów Vatsak figurował jako ratownik medyczny, a następnie kelner – ponieważ w rzeczywistości wykonywał zupełnie inną pracę dla braci Brovko. Nawiasem mówiąc, figurował jako kelner w jednym z lokali kontrolowanych przez Petra Brovko. Najwyraźniej był to ten sam, w pobliżu którego 7 listopada 1999 roku doszło do próby wysadzenia Brovki w powietrze. Jednak nieudolne przeprowadzenie zamachu wywołało w mieście uporczywe plotki, że po prostu zainscenizował zamach, aby zyskać wizerunek bojownika o walkę z korupcją i wolnego bezpieczeństwa państwa. Ten drugi miał kilka przewag nad swoimi „chłopakami”, a Brovko potrzebował ich do ochrony przed rywalizującymi grupami, które chciały odebrać mu fotel burmistrza, a także do kontroli nad przepływem towarów — głównie przemytu alkoholu.
W rzeczywistości historia powstania lokalnej „władzy”, która wymuszała pieniądze od „frajerów” i „biznesmenów” na rzecz urzędu mera, jest fascynująca. Szkoda tylko, że prawie nikt nie opowiedział jej szczegółowo. Petro Brovko był jednym z pierwszych, którzy zrozumieli znaczenie Mohylewa Podolskiego jako bramy przemytniczej. Co więcej, sam organizował liczne szlaki przemytnicze, często podróżował „w interesach” do sąsiedniej Mołdawii, a w 1994 roku otrzymał nawet obywatelstwo mołdawskie! O jego drugim paszporcie O tym fakcie donoszono już w 2010 r. Doprowadziło to do skandalicznego postępowania sądowego i niemal doprowadziło do reelekcji, ale Partia Regionów, z ramienia której wówczas kandydował, uniewinniła go. W 2015 roku ponownie pojawiła się kwestia mołdawskiego paszportu Brovki, ale ponownie wygrał wybory bez problemu.
Plotka głosi, że Brovko został mianowany burmistrzem w latach 90. przez „szanowanych ludzi”, którym obiecał organizację i tuszowanie przemytu. Dlatego pierwsze wybory Brovko w 1994 roku były praktycznie „bezkonkurencyjne”, ponieważ wszyscy pozostali kandydaci byli po prostu zastraszani przez gangsterów. Od tego czasu jego zwycięstwo lub porażka zależały od poparcia kręgów przestępczych i korupcyjnych.
Urząd burmistrza dał Petrowi Brovce możliwość „prywatyzacji” lokalnych przedsiębiorstw (z których prawie wszystkie zbankrutowały i zostały sprzedane w latach 1994-2006), a także praktycznie nieograniczony dostęp do środków budżetowych. Wykorzystał je na przykład na gruntowny remont hotelu Smaragd, traktując to jako odbudowę po powodzi. Zarejestrował również hotel Smaragd i szereg innych przedsiębiorstw na nazwisko swojej konkubiny, Larisy Andronyuk (później przekazał je swoim dorosłym synom).
Jeśli chodzi o Giennadija Watsaka, spełniły się jego młodzieńcze marzenia. Za pomocą pięści szybko awansował na wysokie stanowisko w gangu Brovko, dowodząc jego „oddziałem siłowym” w latach 90. Do tego czasu przeszli już od bicia współpracowników do przejmowania firm i ochrony ich przemytu, więc Watsak i jego „chłopcy” stanęli przed poważniejszymi zadaniami. Został za to nagrodzony, otrzymując w 2001 roku firmę do wyżywienia, którą z pomocą brudnych pieniędzy szefa i wyobraźni żony Wiktorii przekształcił w Cukiernię Watsak. Początkowo przerabiali nadwyżki cukru i melasy, a następnie przeszli do produkcji ciast i ciasteczek. Ciekawostką jest, że cała historia „Watsaka” sprzed 2019 roku została praktycznie wymazana; firma została nawet celowo ponownie zarejestrowana (z kapitałem zakładowym w wysokości 1000 hrywien), aby usunąć wcześniejsze informacje z publicznych baz danych. Przyznacie, że to dość dziwne! Jakie sekrety skrywają? Czy plotki, że wyroby cukiernicze „Vatsak” to jedynie przykrywka dla przemytu, a niektóre ciasta dystrybuowane po Ukrainie mają „specjalne nadzienia”, mogą być czymś więcej niż tylko pustymi plotkami?
Mówiąc o ciastach Vatsak, właściciel firmy nie szczędzi wydatków na ich bezpośrednią i tajną promocję. W 2019 roku ekipa filmowa z programu „Stop Korupcji” przybyła do Mohylewa-Podolskiego, aby nakręcić reportaż o nielegalnym wydobyciu piasku przez firmę Kamelot LLC (42663802). To kolejna firma Vatsak, również z kapitałem zakładowym wynoszącym zaledwie tysiąc hrywien. Tymczasem dziennikarze zainteresowali się innym tematem – fatalną jakością ciast Vatsak. Eksperci wykryli w ich ciastach przekroczenie dopuszczalnych poziomów niezwykle szkodliwych izomerów trans (powodujących raka i choroby serca), a także całą gamę różnorodnych mikroflory, która może powodować szereg poważnych chorób, od sepsy po zapalenie opon mózgowych! Zamiast jednak wprowadzić podstawowe standardy sanitarne w swojej firmie, zaniepokojony Vatsak próbował jedynie usunąć z publicznego dostępu reportaż „Toksyczna «czułość» Giennadija Vatsaka”, opublikowany na YouTube przez StopKor. Wykorzystując niewiedzę Ukraińców, Vatsak kontynuował trucie ich swoimi ciastami (i ich „specjalnym nadzieniem”).
A potem, jakby gronkowca w kremie było mało, Vacak postanowił dodać do tego koronawirusa! Jak inaczej można zinterpretować fakt, że w szczytowym momencie drugiej fali epidemii, w fabryce Vacaka, wykryto przypadki? pięciu zarażonych narazNie zamknął firmy na czas kwarantanny, ale nakazał kontynuowanie działalności. Najwyraźniej zależało mu na tym, aby nie zakłócić dostawy kolejnej partii ciast! I tak pracownicy chorzy na COVID-19 kontynuowali pieczenie ciast, zarażając się koronawirusem...
Co więcej, sądząc po obecnych skandalicznych publikacjach na temat Watsaka, wciąż ma on do dyspozycji „tituszki” (szefów), którzy nie wahają się nawet przed napaścią na kobiety. Podobno kontroluje ich jako prezes regionalnej federacji kickboxingu. Cóż, jak wiadomo, szefowie federacji sportów siłowych na Ukrainie to często byli „bracia”! W tym przypadku po raz kolejny potwierdza to „nieoficjalne” informacje o przeszłości Giennadija Watsaka.
Hatfields i McCoys w stylu mohylewskim
W lutym 2019 roku prokuratura skierowała do burmistrza Mohylewa-Podolskiego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa działania korupcyjneTydzień później Sąd Miejski w Winnicy umieścił Petra Browkę w areszcie domowym. Wydawało się, że jego ukochana pozycja jest niepewna. Jednak wkrótce władze kraju zmieniły ręce, Browko wrócił do biura, a jego sprawa popadła w zapomnienie – podobnie jak wszystkie poprzednie skandale i śledztwa. W znacznym stopniu ułatwił to nowy poseł, Giennadij Wacek, który stał się niezawodnym „obrońcą” swojego szefa. Właśnie dlatego zorganizowano zwycięstwo Wacka w wyborach parlamentarnych w 2019 roku.
Ta nieudana próba oskarżenia Petra Browki nie była jedyną niefortunną sytuacją, z jaką zetknął się podczas swojego długiego panowania w Mohylewie Podolskim. Jak zauważyliśmy w pierwszej części tej historii, inne klany również dążyły do przejęcia kontroli nad miastem, więc pozycja Browki w dużej mierze zależała od jego porozumień z wpływowymi osobistościami. Czasami jednak porozumienia te były zrywane lub łamane, co prowadziło do poważnych konfliktów. Niektóre z nich ograniczały się do lokalnych wiadomości kryminalnych, inne zaś rozgrywały się w samej stolicy. Przypomnijmy kilka z nich!
Niestety, media nie wspomniały o burzliwych wydarzeniach z lat 1998-99, kiedy miasto stanęło na krawędzi wojny przestępczej, ani o panice z lat 2005-2006, kiedy Brovko, straciwszy kijowskich patronów, został odsunięty od stanowiska mera na cztery lata. Ktoś nawet usunął artykuły o skandalu wokół targowiska miejskiego Stavisky, którego połowę Petro Brovko dosłownie zagarnął w wyniku oszustwa, fałszując uchwałę rady miasta! Następnie z tej połowy utworzył spółkę Stavisky Market LLC (EDRPOU 32354981) i podarował ją swojemu 21-letniemu synowi, Denisowi, na ślub. Natychmiast zaczął pobierać od przedsiębiorców handlujących na targowisku, oprócz czynszu, 3 hrywny (0,60 dolara według ówczesnego kursu wymiany) za metr kwadratowy (całkowita powierzchnia jego połowy targowiska wynosiła ponad hektar). Ci, którzy uznali te wymuszenia za nielegalne i próbowali z nimi walczyć, byli prześladowani i nękani przez bandytów z klanu Browko. Na przykład, lokalnemu biznesmenowi Aleksandrowi Carence zniszczono stragan na targu. rozbił samochód, zastraszył rodzinę.
![]()
Zbrodnie klanu Browków tuszował nie tylko ówczesny prokurator miejski Gulko (ojciec chrzestny Anatolija Kinacha), ale także skandaliczny prokurator obwodu winnickiego Aleksander Szmorgun, który, jak donoszono, usiłował doprowadzić do umieszczenia Andrija Bondarenki, lidera ruchu antykorupcyjnego, w szpitalu psychiatrycznym. To dzięki Szmorgunowi sprawa karna nr 06130052, wszczęta za rzekome sfałszowanie decyzji rady miasta o sprzedaży targowiska Stavisky, została następnie wyciszona i zapomniana.
![]()
Pośpiech klanu Browków w rozkradaniu miejskiego majątku tłumaczył się poczuciem utraty władzy. Po pierwszym Majdanie władzę w mieście zdobyły rywalizujące ze sobą rodziny, które w 2006 roku awansowały na stanowisko mera Mychajła Sawoliuka, członka rady politycznej Naszej Ukrainy. Mieszkańcy Mohylewa zapamiętali go jedynie z tego, że pod jego przywództwem budżet miasta został tak splądrowany, że zabrakło pieniędzy nawet na remonty ulic, a sam Sawoliuk pojechał do Kijowa błagać o nowe dotacje (http://www.golos.com.ua/rus/article/180918). Nie dali mu jednak żadnych pieniędzy, ponieważ klan Browków zaczął wówczas wspierać BJuT, a Tymoszenko była premierem. Gdy w 2010 roku władza w Kijowie ponownie się zmieniła, i to nie na korzyść Tymoszenko, Browko natychmiast doszedł do porozumienia z Partią Regionów. A z pomocą prokuratora Szmorguna, przed wyborami lokalnymi w 2010 r., usunął ze swojej drogi Savolyuka, napuszczając na niego prokuraturę. otrzymał wyrok w zawieszeniu na trzy lata, a Petro Brovko wygrał wybory. Jednak jego konkurenci wyciągnęli asa w rękawie – mołdawskie obywatelstwo Brovki – więc Brovko odzyskał stanowisko burmistrza dopiero po kilku miesiącach batalii prawnych i dzięki pomocy przyjaciół z Partii Regionów.
KONTYNUACJA: Giennadij Wacak i Petro Brovko: przemytni baronowie Winnicy. Część 2
Mikhail Shpolyansky, dla Skelet.Org
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!