
Aleksander Abdullin: Co kryje się w „Portfelu” Tymoszenko? Część 1
Dlaczego Julia Tymoszenko Dlaczego Batkiwszczyna zajęła trzecie miejsce w wyborach, a nie drugie? Dlaczego Batkiwszczyna uzyskała tak mało głosów w wyborach lokalnych? To pytanie należy skierować do osoby, która finansowała i kierowała kampanią wyborczą, czyli do Ołeksandra Abdullina. Pięć lat temu zajął on miejsce obok niej, zwolnione przez jej lot. Aleksandra Turczinowa, ale wygląda na to, że słabo wywiązuje się ze swoich obowiązków. Abdullin nie zapewnił Tymoszenko zwycięstwa w 2014 roku, zawiódł ją w obecnych wyborach prezydenckich i może zrujnować Batkiwszczynę w nadchodzących wyborach parlamentarnych. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest on wtyczką. I jest to całkowicie logiczne, biorąc pod uwagę odległą przeszłość Abdullina.
Jak dziennikarz Alexander Abdullin został oligarchą gazowym?
Aleksander Rafkatowicz Abdullin (etniczny Tatar) urodził się 29 czerwca 1962 roku w Kijowie, gdzie dorastał w starej kamienicy przy ulicy Lenina (obecnie Bohdana Chmielnickiego). Mieszkanie należało do dziadka Abdullina, który w latach 30. XX wieku był wykładowcą i prorektorem Kijowskiego Uniwersytetu Państwowego im. Tarasa Szewczenki i zginął w 1941 roku jako bojownik milicji.
Po ukończeniu szkoły średniej Aleksander Abdullin udał się do kijowskiej fabryki Toczelektropribor, gdzie zapisał się na praktykę tokarską. Następnie dwukrotnie (w 1979 i 1980 roku) aplikował na wydział geografii na Kijowskim Uniwersytecie Państwowym, ale bezskutecznie. Ostatecznie dopadła go długa ręka radzieckiej służby rekrutacyjnej. Według niego, został zabrany do wojska czarną Wołgą i służył w jednostce obrony przeciwlotniczej w Wasylkowie (25 km od Kijowa), co pozwoliło mu spędzić urlop w domu. Zdemobilizowany w 1983 roku, Aleksander Abdullin spędził kolejny rok, stukając w grusze, i dopiero w 1984 roku zapisał się na wydział dziennikarstwa na Kijowskim Uniwersytecie Państwowym, gdzie został zaproszony przez przyjaciela, dziekana. Ukończył studia w 1989 roku, więc łatwo obliczyć rok jego zapisu.
Te osobliwości wywołały liczne plotki o prawdziwym zawodzie młodego mężczyzny, który figurował w zakładzie jako tokarz. Zwłaszcza że po tym wydarzeniu Abdullin zaczął doświadczać bezprecedensowego szczęścia: w 1985 roku, student drugiego roku, podjął pracę na pół etatu w kilku wydawnictwach, w tym w tajemniczej anglojęzycznej gazecie „Wiadomości z Ukrainy” (brak informacji o tej publikacji). Po ukończeniu studiów natychmiast zrobił karierę w „Raboczaja Gazieta” (od dziennikarza do dyrektora handlowego), a następnie, w 1992 roku, gwałtownie wskoczył do wielkiego biznesu.
Oczywiście, sam Abdullin nie pochodził z prostej rodziny, podobnie jak jego żona, Tatiana Rostisławowna (a przed Abdullinem rzekomo była żoną syna członka Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy), ale mimo to opowieści o nim były różne. Na przykład, że przed i po wojsku Abdullin wiódł radosne życie bogatego sowieckiego dzieciaka (na tyle, na ile pozwalały dochody jego rodziców), a pewnego dnia popadł w tak poważne tarapaty, że zmuszony był zgodzić się na współpracę z władzami sowieckimi. Że rzekomo najpierw pomógł im zidentyfikować „elementy antyradzieckie” (stąd jego praca dla nieznanej anglojęzycznej gazety), a następnie został przeniesiony do współpracy z kijowskimi grupami przestępczymi. Tam poznał swojego „starszego towarzysza”, Aleksandra Wołkowa, który według informacji… Szkielet.OrgOd młodości był agentem Wydziału Śledczego swojego sąsiada Władimira Kisiel (nieżyjącego już kijowskiego „władcy” o pseudonimie Ded).

Alexander Volkov
Wszystko to, oczywiście, to tylko plotki. Jednak na początku lat 90., gdy cała Ukraina pogrążyła się w kryzysie i hiperinflacji, niewielu mogło sobie pozwolić na pływanie w dolarach. Aby to zrobić, potrzebny był dostęp do zasobów eksportowych, a także silne powiązania w rządzie, organach ścigania i półświatku przestępczym. Abdullin jednak nie tylko się wtedy wzbogacił; stał się jednym z pierwszych ukraińskich oligarchów, którzy odnieśli sukces dzięki ropie naftowej i gazowi. I, co ciekawe, nadal ukrywa, jak dokładnie tego dokonał! Musi więc być coś do ukrycia…
W 1989 roku młody absolwent dziennikarstwa podjął się wykonania serii zdjęć elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Z pomocą znajomych uzyskał pozwolenie i eskortę z dozymetrem, a następnie, z pomocą tych samych znajomych, opublikował zdjęcia w prasie zachodniej. Podobno, również z pomocą znajomych, otrzymał za tę pracę międzynarodową nagrodę w twardej walucie, którą przeznaczył na zakup oddzielnego mieszkania w Kijowie (według plotek, od repatrianta). Jako bonus, dziennikarz Abdullin otrzymał certyfikat „likwidatora”, który uprawniał go do świadczeń i wypłat z budżetu państwa.
W 1992 roku, porzucając „Raboczają Gazetę” i karierę dziennikarską, Aleksander Abdullin został dyrektorem firmy Intertrade – o której informacje nie zachowały się (lub zostały starannie usunięte). Po kilku miesiącach pracy w tej firmie awansował na stanowisko wiceprezesa niesławnej korporacji Respublika, stworzonej przez Igor Szarow и Igor BakaiTa korporacja zapisała się w historii Ukrainy w ślad za wielką aferą gazową, która przyniosła państwu straty rzędu prawie pół miliarda dolarów (w czasach, gdy dolar był znacznie silniejszy niż obecnie). Nawiasem mówiąc, w przeciwieństwie do podobnej afery z udziałem korporacji UESU, nie miała ona takiego samego wydźwięku ani konsekwencji: fakt, że Bakai i jego współpracownicy (w tym Abdullin) oszukali państwo na tak ogromną sumę, szybko został zapomniany. To pozwoliło im bez problemu dokonywać kolejnych oszustw. I znów pojawia się pytanie: dlaczego?
Aleksander Abdullin. Oszustwa republiki
Pytania stają się jeszcze bardziej palące, gdy weźmiemy pod uwagę, kim byli wówczas założyciele Respubliki. Pierwszym był kirowohradzki przedsiębiorca Igor Szarow, który wraz z braćmi założył firmę Inkopmark, która stała się jednym z założycieli Respubliki. Według źródeł, Szkielet.OrgIgor Szarow przeprowadził się do Kijowa dzięki swojemu starszemu bratu, policjantowi, i byłemu szefowi kirowohradzkiego obwodowego urzędu spraw wewnętrznych, Jurijowi Krawczence (przyszłemu ministrowi spraw wewnętrznych). Stało się to tuż po objęciu przez Krawczenko przewodniczącego Państwowego Komitetu Celnego Ukrainy w 1993 roku, otwierając tym samym bramy celne dla „Republiki”. Cóż, to mniej więcej jasne.
Drugim jest Igor Bakai, który do 1993 roku „wiązał koniec z końcem” jako handlarz żywnością, a nagle awansował na stanowisko prezesa jednej z największych firm gazowych, która również bezkarnie okradła kraj z pół miliarda dolarów. Ale sekret jego sukcesu jest równie zaskakujący, jak sukces jego asystenta, Abdullina. Być może rzeczywiście jest on bratankiem pierwszego prezydenta. Do Leonida Krawczuka, Jak wielokrotnie donosiły różne źródła, możliwe jednak, że w grę wchodziły powiązania Bakaia z największymi kijowskimi grupami przestępczymi i ich wysoko postawionymi klientami.
Gdy Bakai kandydował w wyborach w 2002 r. w okręgu wyborczym Równe, zapamiętano go za jego polityczną reklamę w społeczeństwie. Bracia KliczkoNawiasem mówiąc, był to pierwszy raz, kiedy bracia Kliczko zaangażowali się w wielką politykę, choć tylko jako zespół wsparcia. W 1997 roku Bakai został głównym sponsorem Witalija Kliczki, ale związał się z gwiazdą sportu już na początku lat 90., kiedy był protegowanym bossa mafii Rybki (Wiktor RybalkoMożna by przypuszczać, że Bakai „kupił” Kliczkę od Rybki, ale tak nie jest. Bo na początku lat 90. wszyscy stanowili jedną drużynę: Bakai, Kliczko i Rybka. W tym samym czasie do ich drużyny dołączył Aleksander Abdullin, związany z inną drużyną – Aleksandrem Wołkowem i Władimirem Kisielem (Dedem). Wszystkich (w tym Szarowa) łączył duży biznes, prowadzony za pośrednictwem korporacji Respublika. Siemion Mogilewicz i jego kijowski „nadzorca” również mieli powiązania z tym biznesem. Aleksander PresmanNawiasem mówiąc, gdy w 1997 roku Kisel trafił do aresztu tymczasowego, Bakai dostarczył okup (milion dolarów), a Presman zdeponował go w Departamencie Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej.

Igor Bakai i bracia Kliczko
Ten biznes z pewnością nie zaczął się od gazu, ale historia pierwszych dużych transakcji Respubliki jest, jak to mówią, głęboko zakorzeniona w betonie. Wygląda na to, że korporacja odegrała kluczową rolę w masowych grabieżach Ukrainy i wszelkiego rodzaju oszustwach, w które zaangażowani byli zarówno wysoko postawieni urzędnicy, jak i przestępcze „władze”. Do dziś przetrwała tylko jedna transakcja (być może wkrótce zostaną ujawnione inne), i nawet ona jest niekompletna. Mianowicie Bank Ukraina udzielił małemu bankowi Alliance pożyczki w wysokości 30 miliardów karbowańców, która została wykorzystana na zakup partii diamentów (prawdopodobnie ze środków państwowych). Diamenty te zostały następnie sprzedane za pośrednictwem Respubliki do Uzbekistanu za 110 miliardów. Oczywiście karbowańców nie drukowano w Uzbekistanie. Były to transakcje barterowe, w ramach których Respublika otrzymywała towary o określonej wartości w zamian za te diamenty (lub za pożyczkę, której były zabezpieczeniem) – a następnie odsprzedawała je z zyskiem. Nawiasem mówiąc, Witalij Masol, który wkrótce potem ponownie objął stanowisko premiera, relacjonował transakcję ze strony Ukrainy.
Oczywiście, takich umów było wiele i to właśnie one pozwoliły Bakaiowi (i jego towarzyszowi, Abdullinowi) szybko przedostać się do pałaców środkowoazjatyckich „emirów”, gdzie negocjował barterowe umowy gazowe. Sytuacja wyglądała następująco: na początku 1994 roku państwowa spółka Ukrgazprom, z powodu hiperinflacji i kryzysu związanego z brakiem płatności, była winna Rosji i Turkmenistanowi ogromne sumy za gaz – i po prostu przestała go sprzedawać (a w lutym 1994 roku rosyjski Gazprom po raz pierwszy wstrzymał tranzyt gazu przez Ukrainę na dwa dni). Doprowadziło to do tego, że zakupami gazu z Ukrainy zajęli się ci, którzy mogli za niego zapłacić – czyli firmy prywatne. Itera i Sodrużestwo (od 1995 roku UESU) kupowały gaz głównie z Rosji, podczas gdy Związek Przemysłowy Donbasu kupował gaz z Uzbekistanu, całkowicie realizując interesy swoich właścicieli. Respublika miała zostać pośrednikiem między Ukrgazpromem a Turkmenistanem i przede wszystkim spłacić stare długi - i właśnie to otrzymała od rządu, przygotowującego się do przedterminowych wyborów, z błogosławieństwem dla siebie. Leonid Krawczuk.
Kapitał zakładowy Respubliki wynosił około 4 dolarów, podczas gdy dług Ukrainy wobec Turkmenistanu w zakresie dostaw gazu wynosił 672 miliony dolarów. Respublika praktycznie nie miała własnych środków, jednak korzystając z „nieograniczonego kredytu” od Gabinetu Ministrów i prezydenta, Respublika, pod przewodnictwem Bakaia, Szarowa i Abdullina, zdołała w ciągu kilku miesięcy w 1994 roku spłacić stare długi Ukrgazpromu. Co więcej, prezydent Turkmenistanu Nijazow stał się bliskim przyjacielem Bakaia, co prawdopodobnie oznaczało, że otrzymywał znaczne korzyści. Jednak ułagodzenie „Turkmenbaszy” miało wysoką cenę dla ukraińskich przedsiębiorstw, których produkty wysyłane do Turkmenistanu pozostały niezapłacone, a pożyczki z ukraińskich banków nigdy nie zostały spłacone. To samo stało się z gazem turkmeńskim dostarczanym w ramach nowych kontraktów w 1994 roku: Respublika prawie zapłaciła za niego Turkmenistanowi, ale ponownie nic nie zwróciła ukraińskim przedsiębiorstwom i bankom ani ukraińskiemu budżetowi.
Gdzie podziały się pieniądze? Według źródełSzkielet.OrgZnaczna część została przeznaczona na finansowanie kampanii wyborczej Krawczuka (wybory prezydenckie), a także na fundusze kampanii kilku urzędników i biznesmenów startujących w okręgach jednomandatowych (wybory parlamentarne). Najwyraźniej to był główny powód, dla którego Respublika szybko zawiesiła działalność po wyborach. Ale oto nowa zagadka: 2,2 miliarda metrów sześciennych gazu należącego do Respubliki leżało nietknięte w magazynach Ukrgazpromu przez kolejne dwa lata (!) – i nikt nie odważył się ich skonfiskować, aby spłacić długi korporacji wobec budżetu i przedsiębiorstw państwowych, które wynosiły pół miliarda dolarów! Co więcej, dokumentacja Respubliki wkrótce spłonęła w tajemniczym pożarze w jej siedzibie.
Oszuści z Intergazu
W lutym 1995 roku w Symferopolu powstała spółka akcyjna Intergas (EDRPOU 22298336). Przez długi czas była to niepozorna, mała firma, robiąca nie wiadomo co i zarejestrowana na kilka osób. Jednak to właśnie to zapoczątkowało nowy, zakrojony na szeroką skalę projekt Bakaia i Abdullina. W ciągu kilku miesięcy zarejestrowali kilka spółek zależnych o tej samej nazwie na Ukrainie, spółkę dominującą holdingu w Kijowie (AOZT Intergas) oraz spółkę Intergas Inc. w Pensylwanii (USA), której dyrektorem został Igor Szarow. Centralą Intergas kierowali Aleksander Abdullin, który pełnił funkcję prezesa do wiosny 1998 roku, kiedy to został wybrany do parlamentu, oraz Igor Szarow (jako przewodniczący zarządu).

Aleksiej Iwczenko
Ciekawostką jest, że pierwszym wiceprezesem Intergezu, czyli zastępcą Abdullina, był wówczas iwanofrankowski biznesmen Ołeksij Iwczenko, przyszły skandaliczny szef Naftogazu i przyszły właściciel upadłego Eurogasbanku, który oszukał deponentów i wierzycieli na 2,18 miliarda hrywien. To właśnie z pozycji w Intergazie, w zespole Bakaia, Abdullina, Presmana i Kisela, rozpoczęła się jego błyskotliwa kariera w branży gazowej. Ale to, jak do niej dotarł, również pozostaje tajemnicą. Iwczenko to bardzo czarny koń; wiadomo jedynie, że był członkiem pewnej grupy kontrolującej przemysł naftowo-gazowy w Galicji i postanowił wziąć udział w wielkim przekręcie Bakaia.
Razem z Bakaiem, Abdullin wielokrotnie podróżował do Stanów Zjednoczonych, gdzie nabywali drogie nieruchomości za fundusze wyprowadzone z ukraińskiego Intergasu do jego spółki zależnej w Pensylwanii, Intergas Inc. Ponownie wiadomo było, że Bakai i Szarow kupili tam „ranczo”, ale informacje o Abdullinie zostały ponownie starannie zredagowane. To samo dotyczyło wszystkich szczegółów dotyczących działalności Intergasu, choć ich ukrycie nie było łatwym zadaniem: korporacja była największym importerem gazu. Tylko w 1996 roku Intergas kupił od Gazpromu 10 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego po 80 dolarów – znacznie drożej niż gaz turkmeński (55 dolarów). Jednak z jakiegoś powodu Intergas przeniósł się z Turkmenistanu do Rosji. Być może powodem tego był Presman, „nadzorca” Mogilewicza, który z kolei był zainteresowany sprzedażą rosyjskiego gazu (nie Gazpromu, ale za jego pośrednictwem).
Jednak w tym samym 1996 roku premierem został Pawło Łazarenko, patron korporacji UESU (Julii Tymoszenko). Losy Intergazu nie były tak dobre, jak mogłyby być, ale ekipie Bakai-Szarow-Abdullin udało się zyskać przychylność Leonida Kuczmy. Już w 1996 roku Ihor Szarow, który wystąpił z Partii Komunistycznej (oligarcha gazowy został wybrany do Rady jako komunista) do proprezydenckiego Centrum Konstytucyjnego, został mianowany przedstawicielem Kuczmy w parlamencie. A w 1997 roku Ihor Bakai został mianowany wiceministrem przemysłu naftowego i gazowego Ukrainy. Kilka miesięcy później Bakai porzucił współpracę z firmami prywatnymi i stworzył państwową korporację Naftogaz Ukrainy, która przejęła struktury upadłego Ukrgazpromu i Ukrgazu. Zgodnie z planem Bakaia Naftogaz miał stać się monopolistą gazowym, więc działalność wszystkich innych firm gazowych została ograniczona.
Jak „bratanek Krawczuka” tak szybko zdobył zaufanie Kuczmy? Być może ułatwił to Ołeksandr Wołkow, który finansował Kuczmę podczas wyborów w 1994 roku i od tamtej pory należał do bliskiego kręgu Leonida Daniłowicza. Łącznikiem Bakaja i Wołkowa był „autorytet” Kisieł.

Oleg Rafalski
W tym czasie Ołeksandr Abdullin zapewnił sobie mandat, po tym jak wiosną 1998 roku został wybrany do Rady Najwyższej z okręgu wyborczego nr 97 (Kijów) i dołączył do grona dożywotnich posłów – jak to mówią, był stałym elementem parlamentu przez 21 lat. Okazało się to bardzo przydatne jeszcze w tym samym roku, 1998, kiedy Prokuratura Generalna wszczęła postępowanie karne przeciwko Abdullinowi i trzem jego wspólnikom: Olegowi Rafalskiemu, Walerijowi Akopianowi i Olegowi Zeldinowi.

Walery Akopian
Akopyan był głównym księgowym Respubliki i Intergazu, co oznacza, że brał bezpośredni udział we wszystkich ich brudnych przekrętach. Rafalskiego nazywano człowiekiem Szarowa - On również pochodzi z grupy „Kirowohrad”, ale w latach 2000. dołączył do grupy „Donieck” i przez długi czas wiernie służył Janukowyczowi, robiąc karierę jako zastępca w jego administracji (2010-2014), po czym przeszedł na stronę Turczynowa potem PoroszenkoNie ma żadnych informacji o Zeldinie; być może miał bliskie powiązania z Abdullinem, który również starannie uporządkował swoją przeszłość.
Czwórka została oskarżona o oszustwa na dużą skalę, obejmujące transakcje barterowe przy zakupie gazu, kradzież środków z państwowych przedsiębiorstw dostarczających produkty w zamian za płatności barterowe, niewypłacalność ogromnych kwot do budżetu, a także pranie pieniędzy za pośrednictwem Ukrgasbanku i transferowanie dużych sum za granicę (w tym do Stanów Zjednoczonych). Sprawa była kontynuowana, a śledczy przejęli stosy dokumentów z Ukrgasbanku. Jednak na polecenie przełożonych śledztwo zostało umorzone, dokumenty zwrócono bankowi, a sprawa popadła w zapomnienie – po czym wybuchł kolejny pożar, a wszystkie dowody rzekomo spłonęły. Jak widać, Abdullin dosłownie palił dowody!
Sergey Varis, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Aleksander Abdullin: Co kryje się w portfelu Tymoszenko? Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!