Sergey Trigubenko: Figaro ukraińskiej korupcji

Siergiej Trigubenko, akta BPP, biografia, informacje kompromitujące

Sergey Trigubenko: Figaro ukraińskiej korupcji

Ci, którzy okradali państwo i przedsiębiorców za rządów Janukowycza, nadal to robią za rządów Poroszenki, i to na znacznie większą skalę. Jednym z takich wirtuozów jest były poseł BPP Serhij Tryhubenko, który nie ma czasu na zgłębianie prawa w parlamencie, ponieważ ma mnóstwo ważnych spraw do załatwienia w różnych regionach Ukrainy. Dlatego rzadko pojawia się w parlamencie, ale często staje się obiektem skandali korupcyjnych i śledztw. Śledztwa te jednak nie sprawiają mu żadnych kłopotów.

Tradycją stało się, że nauczyciele wychowania fizycznego i pracy, czyli „nauczyciele WF-u” i „nauczyciele pracy”, często stają się obiektem żartów i sprośnych historyjek. Jednak niektórzy z nich zdołali zbudować błyskotliwe kariery, a nawet nauczyć się rządzić państwem – zasiadając w parlamencie lub piastując stanowiska wiceministrów. Szkielet.Org Opublikowałem już fascynującą historię życia prostego odeskiego „nauczyciela WF-u” Antona Kisse (więcej o nim przeczytasz w artykule Anton Kisse: Jak nauczyciel gimnastyki został bułgarskim baronem Besarabii), który został prominentnym biznesmenem, prezesem Stowarzyszenia Bułgarów na Ukrainie i zagorzałym zwolennikiem prezydenta Poroszenki w partii Nasza Ziemia. Teraz dowiesz się, jak były członek Partii Pracy Siergiej Trigubenko stał się kolejnym zagorzałym zwolennikiem obecnego prezydenta, tym razem w przemyśle węglowym.

Brakujące ogniwo między pracownikiem „Partii Pracy” a wiceministrem

Trudno poznać wszystkie szczegóły tego błyskawicznego awansu, ponieważ biografia Trigubenki jest w dużej mierze niejasna, a o jego burzliwej młodości praktycznie nie ma informacji. Wiadomo jedynie, że Siergiej Nikołajewicz Trigubenko urodził się 6 marca 1972 roku w osiedlu typu miejskiego Kegiczewka w obwodzie charkowskim, jako syn Zoi Iwanowny i Nikołaja Fiodorowicza Trigubenki. Ma również młodszego brata, Witalija (ur. 1981), który obecnie jest prokuratorem obwodu chersońskiego.

Witalij Tryhubenko, prokurator obwodu chersońskiego

Witalij Trigubenko

W 1994 roku Siergiej Trigubenko ukończył Słowiański Instytut Pedagogiczny, uzyskując dyplom z doradztwa zawodowego i pracy. Z całym szacunkiem dla tej uczelni i rozumiejąc wagę tej specjalności (coraz rzadszej w ukraińskich szkołach pedagogicznych), warto zauważyć, że w tamtym czasie była to najmniej prestiżowa uczelnia i najmniej prestiżowy zawód. Mówiąc wprost, był to najniższy szczebel edukacji wyższej, dostępny dla nieutalentowanych absolwentów liceów prowincjonalnych.

Po roku pracy w swoim zawodzie Trigubenko doszedł do wniosku, że wybrany przez niego zawód nie ma przyszłości: były lata 90., nauczyciele otrzymywali wynagrodzenie w paczkach żywnościowych, a studenci myśleli nie o pracy, a o handlu i wymuszeniach. Jednak ich nauczyciel najwyraźniej nie miał talentu do biznesu ani przestępczości, więc Siergiej Trigubenko postanowił studiować ekonomię. W 1995 roku udał się do miejsca, gdzie każdy mógł sobie na to pozwolić: do Międzynarodowego Instytutu Zarządzania, Biznesu i Prawa, założonego w Słowiańsku na terenie dawnej szkoły lotniczej przez Fiodora Poddubnego, który obiecał przekształcić swoją prywatną uczelnię w „ukraiński Harvard”. Później jednak okazało się, że sam „akademik” Poddubny nie miał wyższego wykształcenia, jego uniwersytet nie miał licencji, a jego dyplomy nadawały się jedynie do powieszenia na ścianach toalety. W 1996 roku Poddubny uciekł do Rosji, został aresztowany, ekstradowany, spędził dwa lata w areszcie tymczasowym, a następnie został zwolniony na mocy amnestii – ale w tym czasie słowiańscy stróże prawa po prostu ukradli jego oszczędności i majątek (warty w sumie około miliona hrywien).

Ostatecznie drugie studia Siergieja Trigubenki nie powiodły się. Mimo pozornej pozorności dyplomu z „ukraińskiego Harvardu”, w 1997 roku Trigubenko wrócił do ojczyzny i podjął pracę w Policji Skarbowej. Pracował tam przez kolejne osiem lat i zbudował swoją pierwszą udaną karierę. Warto zauważyć, że była to bardzo szybka kariera: już w 2000 roku Trigubenko zaocznie zapisał się do Charkowskiego Instytutu Prawa (obecnie Narodowej Akademii Prawa im. Jarosława Mądrego), a rok później uzyskał swój trzeci i najważniejszy dyplom ukończenia studiów wyższych z zakresu prawa. Jednocześnie zapewnił sobie pierwsze stanowiska kierownicze w Charkowskiej Policji Skarbowej. Co więcej, jednocześnie zachęcał do pójścia tą drogą swojego młodszego brata, Witalija, który również ukończył Charkowski Instytut Prawa.

Sergey Trigubenko: Figaro ukraińskiej korupcji

Siergiej Trigubenko

Brak informacji o tym, kto spowodował tak gwałtowny zwrot w losach Siergieja Trigubenki (i jego brata). Możliwe, że tajnym patronem Trigubenki był jego teść, Aleksiej Romanowicz Kuliczkowski (ur. 1951), ojciec Larisy Kuliczkowskiej (Trigubenko), którą poślubił po powrocie do rodzinnej Kiegichówki. Brakuje jednak publicznie dostępnych informacji o pracy i działalności Aleksieja Romanowicza w latach 90. XX wieku. Nawet teraz pojawia się on jedynie jako „zwykły” ukraiński emeryt, aczkolwiek właściciel elitarnego, pięciopokojowego mieszkania o powierzchni 322 metrów kwadratowych w Kijowie, w budynku przy ulicy Peredsławińskiej 30, którego przybliżona wartość szacowana jest na 850–950 tysięcy dolarów. Wiadomo jednak, że w latach 2009–2012… Aleksiej Kuliczkowski był jednym z założycieli spółdzielni mieszkaniowej „Atlant Service”, która była zamieszana w proceder defraudacji gruntów w Charkowie i obwodzie charkowskim. Miał zatem bardzo dobre kontakty w samorządzie miejskim i obwodowym. Co więcej, Kuliczkowski zrezygnował z założenia spółdzielni, która następnie została zlikwidowana, zaledwie kilka miesięcy przed wszczęciem poważnego postępowania karnego o oszustwo gruntowe, co sugeruje, że miał również silne powiązania w organach ścigania. Jednak w tym czasie jego zięć był już prominentną postacią.

Sergey Trigubenko: Mistrz schematów

Niespodziewanie, latem 2005 roku, charkowski urzędnik skarbowy Serhij Trigubenko został przeniesiony do Kijowa na stanowisko wiceprezesa zarządu Narodowej Spółki Akcyjnej (NAK) „Nadra Ukrainy”. Tak rozpoczął się drugi etap jego błyskotliwej kariery. Tym razem ogniwem łączącym był jego bezpośredni przełożony – nowy prezes zarządu NAK „Nadra Ukrainy”, Igor Iwanowicz Romanenko, człowiek o wielu talentach i burzliwej biografii. W latach 90. były wojskowy (inżynier radiowy) zajął się biznesem: w latach 1998–2002 pełnił funkcję dyrektora spółki akcyjnej Naftogazinvest w mieście Dergacze w obwodzie charkowskim, gdzie mógł poznać Trigubenkę, funkcjonariusza policji podatkowej.

Igor Romanenko, Nadra Ukrainy

Igor Romanenko

Następnie, w latach 2008-2010, Igor Romanenko pełnił funkcję kierownika charkowskiego oddziału obwodowego przedsiębiorstwa państwowego „Centrum Państwowego Katastru Ziemskiego”, a jednocześnie Ołeksij Kuliczkowski (teść Trigubenki) założył własną spółdzielnię budowlaną. W latach 2006-2010, będąc deputowanym Rady Miejskiej Charkowa z ramienia Partii Regionów, Romanenko wiosną 2013 roku wstąpił w szeregi partii UDAR, obejmując stanowisko przewodniczącego charkowskiej organizacji obwodowej. Od 2014 roku jest doradcą przewodniczącego obwodowej administracji państwowej ds. współpracy z organami ścigania (być może dlatego sprawa oszustw gruntowych w regionie zakończyła się fiaskiem). Od 2015 roku Romanenko jest członkiem partii „Solidarność” i deputowanym Rady Miejskiej Charkowa, gdzie nadzoruje budownictwo i stosunki gruntowe. Według dostępnych danych Szkielet.Org Według informacji, to właśnie Romanenko przyciągnął Trigubenkę do partii prezydenckiej.

Ale wtedy, w latach 2000., Romanenko nie utrzymał się długo na stanowisku prezesa zarządu Narodowej Spółki Akcyjnej „Nadra Ukrainy”: w marcu 2006 roku „zachorował”, aby uniknąć skandalicznych oskarżeń o korupcyjne przyznawanie koncesji na wydobycie gazu i ropy naftowej prywatnym firmom, i w kwietniu został zdymisjonowany. Trigubenko pozostał jednak na stanowisku jeszcze przez rok – po czym został ostatecznie usunięty, ale również uniknął zarzutów, a nawet otrzymał stanowisko… zastępcy dyrektora Kijowskiego Przedsiębiorstwa Miejskiego Metropolii. Najwyraźniej nie było w tym nic do zyskania, więc rok później Trigubenko wrócił z podziemia na stanowisko wiceministra ochrony środowiska do Georgija Filipczuka – tego samego, który w 2012 roku został skazany na podstawie artykułu 365-2 ukraińskiego kodeksu karnego w sprawie zagospodarowania szelfu Morza Czarnego przez firmę Vanco International Ltd. Według dostępnych informacji, Trigubenko powrócił wówczas do dawnej praktyki sprzedaży licencji (a właściwie zezwoleń Ministerstwa Ekologii), którą prowadził w NAK „Nedra Ukrainy”.

Rok później Siergiej Trigubenko dokonał kolejnego skoku: tym razem na stanowisko wiceministra polityki rolnej i żywności, zastępując najpierw Jurija Melnyka, a następnie Mykołę Prisjażniuka. Z prostego prowincjonalnego robotnika „związkowego” wyłonił się prawdziwie wszechstronny lider: Figaro tu, Figaro tam! Ale nominacja ta była już naznaczona korupcją: donoszono, że sam Jurij Iwaniuszczenko (Jura Jenakijewski) lobbował za tym stanowiskiem, a podobno nawet przeprowadzili wywiad, podczas którego Trigubence wyjaśniono zakres jego obowiązków w interesie „rodziny”. Konkretnie, głównym zadaniem było pobieranie „czarnych podatków”, czyli opłat od eksporterów rolnych: od 17-20 dolarów za tonę w 2010 roku do 25-35 dolarów w 2011 roku, które następnie trafiały do ​​kas „rodziny”.

Potem sytuacja między Trigubenką a Prisjażniukiem pogorszyła się: według niektórych źródeł jeden z nich zaczął zgarniać nadwyżki zysków, nie dzieląc się nimi ze swoim „partnerem”, podczas gdy inne twierdzą, że Trigubenko zaczął podkopywać pozycję Prisjażniuka – ostatecznie doszło między nimi do rękoczynów. Najbardziej prawdopodobną przyczyną konfliktu była jednak tak zwana „sprawa cukrowa”. Dotyczyła ona oszukańczego zakupu cukru surowego przez rząd dla Funduszu Rolnego, a także pożyczek zabezpieczonych rzekomo zakupionym cukrem. Uwikłanymi w konflikt firmami były Prodinvest i Agromarketinvest, należące do braci Walerija i Jurija Kelestinów, oraz Olga LLC, należąca do Igora Ignatowa. Wszyscy poznali się za pośrednictwem Siergieja Trigubenki, aby realizować dochodowy projekt biznesowy i z jego pomocą wygrali przetarg na cukier w 2011 roku. Jednak oszustwa, które wyrządziły państwu szkody rzędu kilkuset milionów hrywien, były zbyt bezczelne – a Prisiażniuk nie chciał sam wszystkiego posprzątać.

A potem, w listopadzie 2011 roku, ponownie dzięki patronatowi Jurija Iwaniuszczenki, Serhij Trihubenko został mianowany szefem Państwowej Inspekcji Rolnej Ukrainy. Podobno dobrze zarabiał tam na wydawaniu certyfikatów, ale tym razem w systemie prawnym: dokumenty były oficjalnie przetwarzane przez szereg prywatnych firm (w tym Etalon-B), których usługi nie były tanie.

Sergey Trigubenko: Figaro ukraińskiej korupcji

Siergiej Trigubenko

Sergey Trigubenko – Węgiel „Nadzorca”

Po „sprawie cukru” Siergiej Trigubenko zniknął na długi czas; dwa lata były całkowitą pustką w jego biografii; krążyły nawet pogłoski, że uciekł za granicę. W międzyczasie jego brat, Witalij Trigubenko, znalazł nowego patrona: były zastępca prokuratora okręgowego został zaproszony do Kijowa, gdzie w 2013 roku objął stanowisko szefa departamentu przestrzegania prawa w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Nie było to szczególnie imponujące stanowisko, ale Witalij Nikołajewicz zaczął rozwijać liczne kontakty w Ministerstwie Spraw Zagranicznych – tradycyjnym bastionie patriotów narodowych, „sił demokratycznych” i innych polityków z byłego obozu „pomarańczowych”. Tak więc, zaraz po drugim Majdanie, jego kariera zaczęła nabierać rozpędu. Za Prokuratora Generalnego Witalij Yarema Witalij Tryhubenko został najpierw mianowany zastępcą naczelnika Departamentu Ochrony Praw i Interesów Obywateli Ukrainy na Tymczasowo Okupowanym Krymie, a następnie zastępcą naczelnika Departamentu Nadzoru Przestrzegania Prawa w Zwalczaniu Przestępczości i Korupcji w Prokuraturze Generalnej. Następnie, za prokuratora generalnego Łucenki, został mianowany prokuratorem obwodu chersońskiego, gdzie obecnie pełni swoją funkcję, przygotowując się do dalszych awansów.

Tymczasem Siergiej Trigubenko pojawił się w wyborach do Rady Najwyższej jesienią 2014 roku, gdzie były członek rządu Azarowa Został wybrany z listy Bloku Poroszenki pod numerem 46. Jakie miał zasługi, które praktycznie gwarantowały mu miejsce na liście? Donoszono, że Trigubence pomagał jego stary przyjaciel i partner biznesowy, Igor Romanenko, z którym wspólnie pracowali nad sukcesem Bloku Poroszenki w obwodzie charkowskim. Co więcej, Romanenko niemal zrezygnował z miejsca na liście na rzecz Trigubenki, woląc pozostać w Charkowie. W ten sposób Serhij Trigubenko aktywnie integrował się z nowym systemem władzy, do tego stopnia, że ​​zaczął coraz bardziej przyciągać uwagę dziennikarzy, którzy nakręcili nawet o nim krótki film dokumentalny. To właśnie w tym dokumencie Serhij Trigubenko został mianowany „nadzorcą” ukraińskiego przemysłu węglowego, teraz w imieniu „rodziny” obecnego prezydenta, i pracował bezpośrednio dla… Igor Kononenko.

Tematem była kopalnia Krasnolimanskaja. Jest to największa z pozostałych państwowych kopalni ukraińskich, wokół której kolejni protegowani „rodzin” knuli intrygi od lat 90. XX wieku. Mianowicie, na terenie kopalni utworzono spółkę o tej samej nazwie, Krasnolimanskaja LLC, która następnie wydzierżawiła pokłady węgla (!), skutecznie pozbawiając kopalnię statusu przedsiębiorstwa państwowego. Potem nadszedł drugi Majdan, rozpoczął się konflikt w Donbasie, a bojownicy z batalionu Donbas, dowodzeni przez Jurija Berezę, przyjechali do kopalni jeepami z karabinami maszynowymi, rzekomo po to, by zwrócić ją państwu. Ostatecznie jednak kopalnia po prostu wpadła w ręce innych oszustów. Od 2015 roku Krasnolimanskaja, podobnie jak ostatnie duże przedsiębiorstwo państwowe Centrenergo, stała się częścią korupcyjnego schematu „rodziny” prezydenta i została przekazana pod kontrolę „nadzorcy” Siergieja Trigubenki.

To Trihubenko lobbował za nominacją Witalija Ziuski na dyrektora kopalni, a następnie byłego członka Partii Regionów Ołeksandra Dubowika, który został nawet upomniany przez rząd Azarowa za „wykorzystywanie majątku państwowego jak własnego”. Nominacje te wywołały konflikt z kolektywem górniczym, który poparł poprzedniego dyrektora, Konstantina Kisilewa (aresztowanego w trakcie tego impasu). Górnicy byli oburzeni, że Ziusko, który przez krótki czas pełnił funkcję dyrektora, próbował kupić dla kopalni dwie lokomotywy spalinowe (używane) za 20 milionów hrywien każda – mimo że cena rynkowa takich maszyn ledwo przekraczała milion hrywien!

Powołując do zarządu kopalni własnych ludzi i zapraszając do udziału w tym procederze również swojego wspólnika, skandalicznego biznesmena Igor SaloTrigubenko, znany jako „nadzorca” firmy Centerenergo, dopuścił się jednego z największych przekrętów na Ukrainie po Majdanie. Na terenie kopalni powstała firma o nazwie „Dom Handlowy Zasobów”, której dyrektorem został Igor Tupikow, były asystent Trigubenki w parlamencie. Co ciekawe, Trigubenko publicznie temu zaprzeczył, ale oficjalny raport Biura Rady Najwyższej dobitnie wykazał, że poseł był po prostu kłamcą. Trigubenko mianował również innego ze swoich byłych asystentów, Igora Bałabanowa, na stanowisko dyrektora Centerenergo (z pomocą Igora Salo).

Julia Semik Siergiej Trigubenko

Zatem TD Resurs, a także inna firma Trihubenki, Dantrade LTD, zawarły szereg umów z kopalnią Krasnolimanskaja, przyznających im prawa podwykonawstwa i dzierżawy pokładu, co pozwoliło im kupować węgiel po bardzo niskiej cenie. Co więcej, donoszono, że węgiel ten zawierał nadmierną ilość skały płonnej – i że został tam celowo umieszczony. Następnie, we wrześniu 2015 roku, firmy te zawarły umowę z Centrenergo na sprzedaż węgla przedsiębiorstwu za 520 milionów hrywien. Jest jeden punkt, który dziennikarze przeoczyli: powołując się na umowę, powołali się tylko na jeden dokument dotyczący sprzedaży 100 000 ton węgla, a innych, jak się wydaje, po prostu nie ma. Oznacza to, że firmy Trihubenki sprzedawały węgiel Centrenergo za 5200 hrywien za tonę! Aby zrozumieć skalę i bezczelność tego przekrętu, porównajmy cenę węgla w planach Rinata Achmetowa: pozyskuje on węgiel ze swoich kopalń i kopalni po 500-700 hrywien za tonę i sprzedaje go elektrowniom po 2500-2700 hrywien za tonę – co uważa się za bardzo drogie, a Achmetowa nazywa się za to oszustem. A jednak plan prezydenckiego „nadzorcy rodziny” sprzedawał węgiel państwowemu przedsiębiorstwu Centrenergo po dwukrotnie wyższej cenie! Nie zapominajmy też, że węgiel zmieszany ze skałą ma jeszcze niższą cenę niż szlam z kopalni Achmetowa.

Centrenergo Krasnolimanskaya

Wydawało się to nie do pomyślenia: wszyscy w kraju przeklinali „formułę rotterdamską” Achmetowa, ale nikt nie zauważył znacznie bardziej nikczemnego oszustwa. Historia nigdy jednak nie wyszła poza prosty skandal z udziałem firmy pośredniczącej, która wygrała przetarg; najwyraźniej nikt nie zwrócił uwagi na cenę węgla po zbadaniu dokumentów. Jednak po zatuszowaniu publicznego skandalu władze postanowiły mimo wszystko dać po łapach swojemu aroganckiemu „nadzorcy”: jesienią 2016 roku NABU przeprowadziło przeszukania w kijowskich biurach Resource Trading House LLC i Dantrade LTD LLC (na 20. piętrze centrum handlowego Parus w stolicy). Krążyły nawet pogłoski, że Trigubenko popadł w niełaskę u Kononienko i został usunięty ze stanowiska „nadzorcy” węglowego, oddając je oligarsze z Torezu. Do Witalija Kropaczowa — założyciel niesławnego batalionu „Tornado” i protegowany Antona Geraszczenki. Trigubenko został jednak rzekomo przeniesiony do nadzoru nad eksportem zboża, ze względu na swoje doświadczenie w tej dziedzinie. Nie miało to jednak wpływu na jego pozycję. Na przykład, po rewizjach NABU nigdy więcej nie wspomniało o Trigubence.

„Nauczyciel pracy” żyje dobrze na tym świecie!

Kopalnia Krasnolimanskaja nie była jedynym źródłem dochodu Serhija Trigubenki, który po drugim Majdanie wspiął się na nowe wyżyny korupcji. Co więcej, kontynuuje on nawet relacje biznesowe z uciekinierami z obalonego reżimu. W tym przypadku mówimy o Tarkom Service LLC (Obuchow), firmie zajmującej się utylizacją odpadów węglowodorowych (olejów). Co więcej, nie tyle je niszczy (spala), co pobiera pieniądze z kasy państwowej za rzekome utylizację odpadów, które nawet nie istnieją. Nie jest to jednak najgorszy scenariusz: dobrze, że nie wrzucają ich po prostu do najbliższej rzeki. Jednak inna firma powiązana z Trigubenką, Ukraińskie Centrum Gospodarki Odpadami LLC, niemal dopuściła się tej samej działalności, spalając podróbki na wolnym powietrzu, wypełniając niebo gryzącymi oparami.

Obie te firmy, a także dwie inne (Ecocenter i Ecosvit), należą do cypryjskiej firmy Kostinia Trading Ltd. Ta z kolei należy do dwóch firm: belizeńskiej firmy Eco Business Directions Inc. i cypryjskiej Grotelisa Holdings Ltd. Pierwsza z nich jest spółką powiązaną z „rodziną” Janukowycza, a druga jest współwłasnością (za pośrednictwem spółek-słupów) Serhija Trihubenki i zbiegłego byłego ministra ekologii. Nikołaj Złoczewski.

Kostinia Trading Ltd

Wśród wysoko postawionych urzędników wspierających ich skorumpowane interesy jest Andrij Zajka, szef Inspekcji Ochrony Środowiska Ukrainy. Nakazuje on obwodowym inspektoratom ochrony środowiska współpracę wyłącznie z „własnymi” firmami, w tym z firmą Trihubenki. Informowały o tym na przykład media, powołując się na skargi przedsiębiorców działających w obwodzie odeskim.

Nic dziwnego, że były robotnik „związkowy”, który z trudem wiązał koniec z końcem, jest teraz multimilionerem – przynajmniej w hrywnach. Majątek małżeństwa Trigubenków jest imponujący: dwa mieszkania plus ogromny strych, trzy domy, prawie 2 metrów kwadratowych powierzchni komercyjnej i trzy zagraniczne samochody. Dziennikarze uważają, że Siergiej Trigubenko większość swojego „zarobionego” majątku odkładał dla żony, ale niektórzy uważają, że jest ona całkiem bogata nawet bez męża. Oprócz tajemniczego, bogatego ojca, Larisa Trigubenko jest właścicielką trzech firm: dwóch biur podróży i MD-Alliance LLC, hurtowego dostawcy paliw.

Majątek Siergieja Trigubenki

Jednak ważniejsze pytanie nie dotyczy zadeklarowanego majątku Siergieja Trigubenki, lecz jego nieujawnionego arsenału. Jest on imponujący: oprócz strzelb, obejmuje on dwa karabiny dużej mocy (w zasadzie broń snajperską) i karabinek samopowtarzalny Vulcan (nieautomatyczną wersję AKS-a), a także dwa pistolety (Makarowa i Walthera-99). Ten ostatni powinien wzbudzić wątpliwości nie tylko opinii publicznej, ale także organów ścigania, ponieważ nie ma informacji o tym, że Siergiej Trigubenko otrzymał jakiekolwiek odznaczenia za nienaganną służbę lub bohaterską obronę Ojczyzny. Arsenał ten interesuje ich jednak nie bardziej niż jego podejrzane interesy, które przyniosły państwu milionowe straty.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!