Poseł Andriej Denisenko: Niedokończone sprawy gangu „Patriotów”, część 1

Andrij Denisenko, Dnipro, dossier, biografia, kompromitujące informacje, Prawy Sektor

Poseł Andriej Denisenko: Niedokończone sprawy gangu „Patriotów”, część 1

Jak wiemy, rewolucje wywyższają najróżniejszych ludzi z samego dołu i wynoszą ich na wyżyny władzy. Dotyczy to również zatwardziałych łobuzów, którzy latami szukali schronienia w radykalnych formach patriotyzmu, nadając mu negatywne konotacje ze względu na swoje agresywne i absurdalne idee. Ale wyrządzają jeszcze większe szkody, gdy zdobywają władzę, a wraz z nią przyzwolenie na bezprawie. Przykładem jest Andrij Denisenko, jeden z przywódców dniepropietrowskich radykałów narodowych, znany w mieście wichrzyciel i prowokator. Jest on powiązany z „patrolami językowymi”, które pojawiły się w Dnieprze, regularnymi bójkami 9 maja i znacznie bardziej tragicznymi incydentami, w tym morderstwami.

Zapomniana przeszłość

Andriej Siergiejewicz Denisenko urodził się 1 stycznia 1973 roku w Dniepropietrowsku (obecnie Dniepr). Być może jego narodziny w tym samym dniu, co ojca radykalnego ukraińskiego nacjonalizmu, Stepana Bandery, w jakiś sposób wpłynęły na światopogląd Denisenko, ponieważ od najmłodszych lat był zwolennikiem tej ideologii. Jednak jego biografia do połowy pierwszej dekady XXI wieku to kompletna „terra incognita”. Nieznane są powody, dla których ten „zawodowy aktywista” ukrywał większość swojego życia przed opinią publiczną. Denisenko pozostaje oszczędny w słowach na temat swoich rodziców. Nie ujawnił, dlaczego po ukończeniu szkoły średniej zapisał się na wydział historii Uniwersytetu Dniepropietrowskiego – nie był to wówczas najlepszy wybór kariery, ale typowy dla młodego patrioty-nacjonalisty. Denisenko postanowił milczeć na temat nieodbycia służby wojskowej i tego, jak udało mu się z niej wyjść. A co najważniejsze, uparcie ukrywa to, co robił między 1995 r. (kiedy ukończył studia) a 2005 r., kiedy po raz pierwszy dał się poznać na szczeblu ogólnoukraińskim jako przewodniczący dniepropietrowskiego oddziału miejskiego „Naszej Ukrainy”.

Donoszono, że Andrij Denisenko przez długi czas zasiadał w kierownictwie regionalnej organizacji Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (KUN) i korzystał z dotacji i innej pomocy finansowej, jaką ta niepopularna nawet na zachodniej Ukrainie (a zwłaszcza w Dniepropietrowsku) partia otrzymywała od prawicowych organizacji ukraińskiej diaspory w Nowym Świecie (Stany Zjednoczone i Kanada). Możliwe, że Denisenko został przywódcą i otrzymał dotacje od tych samych osób, które pomogły mu ukończyć studia historyczne i uniknąć służby wojskowej.

Jednocześnie istnieją wątpliwości, czy tak aktywny młody człowiek utrzymywał się wyłącznie ze skromnych stypendiów, a jego niechęć do ujawniania swojej przeszłości (zwłaszcza w latach 90.) i liczne powiązania z postaciami znanymi, a nawet przestępczymi w Dniepropietrowsku rodzą liczne pytania i plotki. W szczególności niektóre z tych plotek głoszą, że Andriej Denisenko był zamieszany w jakiś tajny interes pod koniec lat 90. Inne plotki, które… Informacje o SZKIELECIE Ci, którzy mu bardziej ufają, twierdzą, że jako „nieprzejednany i wieczny opozycjonista” Denisenko został wynajęty (sprzedany) różnym wpływowym siłom, które wykorzystywały go do własnych celów jako rzecznika bezlitosnej krytyki lub organizatora protestów. Mówiono również, że bliska znajomość Denisenko z osobami takimi jak „władza” Dniepropietrowska Aleksander Nalekreszwili i jego były „brygadier” Michaił Koszlak, nie miało to miejsca w czasie drugiego Majdanu, lecz znacznie wcześniej, w „burzliwych” latach 90., gdy nie byli jeszcze „szanowanymi biznesmenami”.

Michaił Koszlak, Narik

Michaił Koszlak

To ten sam Koszlak, który został aresztowany w 2015 roku wraz z Giennadijem Korbanem w głośnej sprawie gangu „patriotów” oskarżonych o przemyt w strefie ATO, porwania ludzi, przywłaszczenie 40 milionów hrywien z pomocy wolontariuszy i zabójstwo funkcjonariusza SBUSprawa pozostaje niedokończona, a jej główni oskarżeni pozostają bezkarni.

Z Majdanu do Majdanu

Cofnijmy się o kilka lat, kiedy siły polityczne, które zwyciężyły na pierwszym Majdanie, rozpoczęły aktywną walkę o redystrybucję władzy. Andrij Denisenko opuścił już wówczas komórkę KUN i przeszedł do Ruchu Ludowego (Narodnyj Ruch), którego organizacja w Dniepropietrowsku była równie marginalna. W latach 2000–2002 działalność polityczna Denisenko ograniczała się głównie do prowadzenia wojny z byłymi towarzyszami, którzy przeszli z Ruchu Ludowego do partii Jurija Kostenki. Nadal kultywował swój wizerunek awanturnika.

Denisenko przeszedł następnie do Partii Reform i Porządku (PRP), której dniepropietrowski oddział obwodowy został założony w 1997 roku i przez wiele lat finansowany przez Ołeksandra Żyra, pochodzącego z Marganec, byłego pułkownika SBU, posła drugiej i trzeciej kadencji, biznesmena i ogólnie bardzo wpływową postać, obecnie ugruntowaną w Biurze Konstrukcyjnym Uzbrojenia Artyleryjskiego. Żyr wprowadził Denisenko w swoje otoczenie, a nawet mianował go przewodniczącym miejskiego oddziału PRP w Dniepropietrowsku, a podczas pierwszego Majdanu przewodniczącym miejskiego oddziału „Naszej Ukrainy” (wówczas należącego do bloku OU). Ponieważ Żyr działał wówczas głównie w Kijowie, potrzebował aktywnego i wiarygodnego asystenta politycznego i „frontmana” w Dniepropietrowsku. Denisenko był bardzo aktywny, ale okazał się wszystkim, tylko nie wiarygodny. Niezależnie od tego, czy wpadł na ten pomysł sam, czy też został „podsunięty” przez kogoś, pod koniec 2005 roku Denisenko postanowił przejąć miejską filię PRL, czy to dla siebie, czy dla nowego, anonimowego sponsora (według plotek mogli to być ludzie z otoczenia Kołomojskiego). Ostatecznie Denisenko postanowił ugryźć rękę, która go karmiła, i przeprowadzić de facto korporacyjny nalot na dniepropietrowski oddział PRL – stworzony, powtarzamy, od podstaw przez Żyra. I bynajmniej nie marginalny, jak Ruch czy KUN, ponieważ Żyr zgromadził wielu biznesmenów i kadrę zarządzającą.

Aleksander Żyr, PRP, Dniepr

Aleksander Żyr

Denisenko zaczął kopać pod Żyrem, nastawiając przeciwko niemu członków PRL. Rozpuścił plotkę, że Żyr sprzedał skandaliczne taśmy Melniczenko Borysowi Bieriezowskiemu, do których Żyr miał dostęp jako przewodniczący komisji parlamentarnej badającej zabójstwo Gieorgija Gongadze. Denisenko następnie bezpośrednio oskarżył Żyra o przyjmowanie pieniędzy od Mykoły Szwecia, byłego szefa Dniepropietrowskiej Obwodowej Administracji Państwowej, przewodniczącego Dniepropietrowskiej Rady Obwodowej od 2005 roku i głównego wroga politycznego PRL w regionie. Denisenko zorganizował następnie regionalną konferencję PRL 24 grudnia 2005 roku, na której 47 z 63 głosujących oddało wotum nieufności dla Żyra. Nowym przewodniczącym został wybrany Władimir Czerniawski. Denisenko i jego zwolennicy, wraz z działaczami miejskimi Pawłem Chobotem i Stanisławem Biełodienko, skupili się wokół niego. Cieszyli się poparciem Aleny Gagaruts, redaktorki miejskiej gazety „Litsa”, znanej z kontrowersyjnych publikacji (często zleconych). Jednak zwolennicy Żyry zorganizowali również własną konferencję, na której potwierdzili jego przewodnictwo i jednocześnie wydalili Denisenkę i innych spiskowców z PRL.

W rezultacie w Dniepropietrowsku powstały dwie walczące ze sobą regionalne organizacje PRP, co doprowadziło do sromotnej porażki partii w wyborach regionalnych w marcu 2006 roku, która uzyskała zaledwie 0,7% głosów. W listopadzie 2006 roku PRP-Denisenko postanowiła zakończyć impas, ogłosiła rozwiązanie i przekształcenie w organizację publiczną „Majątek Cywilny Dniepru” (GRAD)Ta nazwa jest warta uwagi. Po pierwsze, została ona zapożyczona z istniejącego od dawna „Majątku Obywatelskiego Kijowa” (nazywanego przez mieszkańców Kijowa „Majątkiem Zbójeckim”). Po drugie, już wtedy Denisenko prowadził kampanię na rzecz „dekomunizacji” Dniepropietrowska, jednocześnie sprzeciwiając się przywróceniu nazwy miasta Jekaterynosław (jako nazwy rosyjsko-imperialnej). Ponieważ jednak nazwa „Siczesław”, zaproponowana przez patriotów narodowych, została wyśmiana przez mieszkańców miasta, dosłownie i wulgarnie tłumaczona na rosyjski, „świadomi Ukraińcy” drapali się po głowach i proponowali skrócenie Dniepropietrowska do neutralnego „Dniepr”. Również wtedy Andriej Denisenko, z maniakalną nienawiścią do wszystkiego, co sowieckie, twierdził, że wkrótce on i jego „aktywiści” Wszystkie radzieckie pomniki w mieście zostaną z pewnością zburzone.

Rzeczywista działalność GRAD ograniczała się do skandali i protestów, głównie zleconych. Według źródeł Informacje o SZKIELECIE W Dniepropietrowsku nawet ich własne pikiety przeciwko projektom deweloperskim były często organizowane przez członków partii „Grad” w interesie konkurentów deweloperów. Działania Denisenko zostały w pewnym stopniu naznaczone wyborami na mera w 2010 roku: Denisenko zajął szóste miejsce, zdobywając 5477 głosów w milionowym mieście. Co ciekawe, Denisenko został pokonany w tych wyborach przez takich kandydatów jak Andriej Pawełko, który stał na czele regionalnego „Frontu Zmian” i autor konkurencyjnej „Siły Cywilnej” Zagid Krasnow, który wówczas współpracował z Oleg Carew.

Rozczarowany GRAD-em, Andrij Denisenko dołączył na początku 2011 roku do Wszechukraińskiego Związku „Swoboda”, który zyskiwał wówczas popularność w regionach zachodnich i Kijowie. Były działacz KUN w pełni podzielał te idee. Oleg Tyahnybok i jego współpracowników, choć pozyskiwanie dla nich wyborców w Dniepropietrowsku było problematyczne: w wyborach w 2012 roku Swoboda uzyskała około 4% głosów w regionie. Z jednej strony było to poniżej progu wyborczego, z drugiej jednak – jak na radykalnych nacjonalistów – rewelacyjny wynik w mieście, w którym takie idee były wcześniej postrzegane jako obce. Dla Denisenko był to „jasny sygnał”: doszedł do wniosku, że Dniepropietrowsk może zbudować bazę „radykalnego patriotyzmu”. I znalazł w tym poparcie w ekipie Kołomojskiego, która połączyła ideologię nacjonalistycznych radykałów z pięściami „sportowców” i „gopników”, tworząc własną armię.

Na liście płac Privat

27 kwietnia 2012 roku Dniepropietrowsk został wstrząśnięty serią wybuchów bomb domowej roboty, w których rannych zostało 25 osób. Nie było ofiar śmiertelnych, ale oburzenie społeczne było ogromne: ludzie byli w szoku, rząd spanikowany, a opozycja z oburzeniem twierdziła, że ​​całe zdarzenie zostało zaaranżowane przez „donieckich” – w celu rozpoczęcia represji w kraju. Co ciekawe, Andrij Denisenko początkowo wydał oświadczenie: w którym bezpośrednio stwierdziłKrążyły pogłoski, że dwóch z zatrzymanych podejrzanych (Wiktor Sukaczow i Dmitrij Rewa) pracowało w regionalnej siedzibie Partii Regionów. Jednak wkrótce potem Denisenko został najaktywniejszym obrońcą Dmitrija Rewy z urzędu – został bowiem zatrudniony w tym celu przez siostrę Dmitrija, Oksanę Tomczuk, która w latach 2002–2010 pracowała w Dniepropietrowskim Funduszu Majątku Państwowego, a następnie otworzyła własną kancelarię prawną i utrzymywała bardzo bliskie kontakty z tym duetem. Korbana-Filatova.

Oksana Tomchuk Korban

Oksana Tomczuk

Denisenko i Tomczuk wpadli w szał – można powiedzieć, że od jesieni 2012 do jesieni 2013 roku głównym celem Denisenko była sprawa „terrorystów z Dniepropietrowska”. Co więcej, nałożyła się na to rzekoma próba podpalenia mieszkania rodziców Denisenko: ktoś rozbił butelkę z benzyną o blaszane drzwi wejściowe, pozostawiając je mocno zadymione. Denisenko długo twierdził w mediach, że to sprawka „przestępczego reżimu”.

Ta historia zapoczątkowała bezpośrednią współpracę Andrieja Denisenko z grupą Privat. Choć liczne źródła Informacje o SZKIELECIE Twierdzą, że Denisenko znał ich dobrze wcześniej, być może od lat 90., i spełnił niektóre z ich „prośb”. Dołączył do ich zespołu w 2013 roku, wsiadając z nimi na tę samą łódź. I odnieśli spory sukces!

Ale w tej historii była jeszcze jedna postać: Iwan Stupak, zawodowy agent KGB (ukończył Wyższą Szkołę KGB ZSRR w 1985 roku), który pracował w dniepropietrowskiej Służbie Bezpieczeństwa (SBU) w latach 1991–2006 i dysponował obszernymi dossier dotyczącymi wielu osób. Źródła donosiły, że w latach 90. Stupak zwerbował Denisenkę jako drobnego informatora, informującego SBU o życiu i działalności dniepropietrowskich patriotów narodowych. W latach 2010–2012 Iwan Stupak pełnił funkcję wiceprzewodniczącego obwodowej administracji państwowej, a następnie został wybrany do Rady Najwyższej jako członek Partii Regionów.

Ivan Stupak, Dner

Iwan Stupak

Kiedy rozpoczął się Euromajdan, w którym bardzo dużą rolę odegrały Wszechukraińskie Zjednoczenie „Swoboda” i utworzone przez nie oddziały „aktywistów” i „samoobrony” (więcej na ten temat w naszym artykule o Igor Kriwiecki), zawodowego awanturnika i podżegacza, Andrija Denisenko, nadeszła chwila chwały. Został jednym z przywódców dniepropietrowskiego Euromajdanu, codziennie inspirując protestujących do „obalenia reżimu”. A potem… wcielił się w rolę „popa Gapona”. Stało się to 26 stycznia 2014 roku, kiedy tłum prawicowych radykałów, kibiców piłkarskich i po prostu psotnej młodzieży, na wezwanie Denisenko, przeszedł od protestu do akcji i próbował zająć budynek Obwodowej Administracji Państwowej. Dlaczego było to konieczne? Do tej pory nikt nie zadał tego pytania. A kulminacją było to, że Berkut i tituszki (nielegalne oddziały prewencji) broniły budynku, kontratakując i rozpraszając rewolucjonistów, raniąc przy tym nawet zupełnie niewinnych cywilów, którzy znaleźli się w ogniu krzyżowym.

Ale oto, co ciekawe: wiele mediów później donosiło, że Denisenko zorganizował szturm na budynek administracji państwowej obwodu po wcześniejszym uzgodnieniu ze Stupakiem, który wówczas kontrolował sytuację. Denisenko rzekomo wiedział, że w budynku czeka „pułk zasadzek” i celowo wciągnął protestujących na Majdanie w pułapkę – aby zostali zaatakowani i rozproszeni, kończąc w ten sposób protesty w Dniepropietrowsku. Nawiasem mówiąc, sam Denisenko, według dziennikarzy, ukrywał się w daczy Stupaka przez miesiąc po tym incydencie!

Co ciekawsze, wśród „tituszek” pilnujących obwodowej administracji państwowej znajdowali się pracownicy prywatnej firmy ochroniarskiej „Leon”, kontrolowanej przez Mychajło Koszlaka, który wówczas również współpracował ze Stupakiem. Ten sam Koszlak, przez wiele lat nazywany jednym z liderów bloku bezpieczeństwa „Prywatu”. Jak do tego doszło?! To bardzo proste: na początku 2014 roku w Dniepropietrowsku (i zapewne nie tylko tam) rozegrał się potwornie oszukańczy spektakl, którego celem było wyeliminowanie z Euromajdanu autentycznych sił demokratycznych i całkowite przejęcie inicjatywy przez oszustów, którzy jednocześnie obstawiali po obu stronach. W tym przypadku wygraliby w obu przypadkach, niezależnie od tego, kto zwycięży – rząd czy Majdan. Apoteozą tego cynizmu było przystąpienie pracowników „Leona” do… Prawego Sektora. A Andrij Denisenko, który wyłonił się po zwycięstwie na Majdanie, został wybrany na lidera regionalnej organizacji Prawego Sektora.

Andriej Denisenko, Prawy Sektor

Andriej Denisenko

Działo się tak jednak nie tylko w Dniepropietrowsku: na przykład w Kramatorsku „bracia” z lokalnej zorganizowanej grupy przestępczej „17. komisariat”, w którą zaangażowany jest poseł ludowy, postanowili zapisać się do PS Maksym JefimowPonieważ Prawy Sektor nie był organizacją o jasno określonej strukturze, każdy mógł przywdziać jego symbole. A od wiosny 2014 roku „patriotyzm” stał się idealnym kamuflażem dla awanturników i przestępców, bo pod płaszczykiem „obrońców Ukrainy” mogli zrobić wszystko.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Poseł Andriej Denisenko: Niedokończone sprawy gangu „Patriotów”, część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!