Były zastępca prokuratora generalnego Witalij Wiktorowycz Kasko ostatnio wstrząsa medialnym krajobrazem swoimi głośnymi wypowiedziami. W jednej chwili oskarża Prokuraturę Generalną o ekstradycję biznesmena Wiaczesława Płatona do Mołdawii z naruszeniem procedur. W drugiej oskarża tę samą Prokuraturę Generalną o reformę Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU), a w kolejnej po prostu nie dostrzega żadnych usprawnień w systemie Prokuratury Generalnej. Krótko mówiąc, wszystkie jego oskarżenia są skierowane przeciwko budynkowi przy ulicy Reznickiej, ale są one dość niejasne. Kasko systematycznie atakuje Prokuraturę Generalną, pomijając wszelkie nazwiska. Sugeruje to, że Witalij Wiktorowycz desperacko pragnie wrócić do tego samego budynku przy ulicy Reznickiej 13/15 i jest gotów ujawnić przestępców, aby to zrobić, ale w sposób, który nikogo nie urazi. Cóż, Ukraińcom nieobca jest drobiazgowość bojowników antykorupcyjnych. Weźmy na przykład niedawny skandal związany z mieszkaniem Siergieja Leszczenki. Nasi aktywiści antykorupcyjni uwielbiają komfortowe warunki. Nawiasem mówiąc, Witalij Kasko również uwikłał się w „kwestię mieszkaniową”. Ale wybiegamy w przyszłość. Uporządkujmy to.
Witalij Wiktorowicz rozpoczął karierę w 1998 roku w rodzinnym Lwowie jako śledczy w lokalnej prokuraturze transportowej, a następnie przeniósł się do prokuratury obwodowej. Mniej więcej w tym samym czasie we Lwowie pełnił urząd przyszły generał policji i prokurator generalny Ukrainy Witalij Jarema.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa). Był wówczas stosunkowo młodym szefem lwowskiego Urzędu Kolejowego Spraw Wewnętrznych. Nie jest jasne, czy ich drogi skrzyżowały się wtedy, czy później, ale faktem jest, że Kasko był zastępcą Jaremy. Faktem jest również, że po rezygnacji Witalija Kaski to właśnie Witalij Jarema stanowczo bronił swojego byłego zastępcę i publicznie oświadczał, że oskarżenia przeciwko niemu są całkowicie bezpodstawne. Jednak prokurator Witalij Wiktorowicz Kasko nie zapisał się szczególnie w pamięci lwowian. Nie rozwiązał żadnych głośnych spraw kryminalnych, ale nie był też zamieszany w żadną poważną aferę korupcyjną. W 2002 roku opuścił rodzinne miasto i przeniósł się do Kijowa, gdzie rozpoczął karierę w Prokuraturze Generalnej, w tym samym budynku przy ulicy Reznickiej, do którego tak bardzo marzy o powrocie.
Witalij Kasko pracował w biurze centralnym do 2005 roku. Jego praca w Prokuraturze Generalnej w tajemniczy sposób zbiega się z latami pracy Światosława Piskuna na stanowisku Prokuratora Generalnego (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Światosław Piskun. Skandaliczny i niezatapialnyObaj przybyli w 2002 roku. Następnie Piskuna na kilka lat zastąpił Giennadij Wasiliew, w zasadzie ten sam Piskun, „biznesmen z wymiaru sprawiedliwości”. Kasko pozostał na stanowisku przez cały ten czas. Następnie Światosław Piskun powrócił i pozostał na stanowisku do 2005 roku. W 2005 roku został Prokuratorem Generalnym. Aleksander Medvedko, „polityka sprawiedliwości”, a w tym samym roku Kasko opuścił urząd, aby rozpocząć karierę komercyjną. Jednak w 2007 roku Piskun powrócił do Prokuratury Generalnej na trzecią kadencję, a w tym samym roku Kasko wrócił do budynku przy ulicy Reznickiej. Czy takie zbiegi okoliczności w ogóle są możliwe? Cóż, bycie w zespole osoby zamieszanej w oszustwo, korupcyjne przedsięwzięcie biznesowe zarejestrowane na jego żonę i sprawę Banku Sławiańskiego nie jest przestępstwem. Znacznie ciekawsze jest to, co Witalij Kasko robił po odejściu z Prokuratury Generalnej w 2010 roku. Praktykował prawo prywatne w kancelarii Arzinger.
Arzinger to znana kancelaria prawna z wieloma prestiżowymi klientami. Według Tatiany Czornowoł i Andrija Dzindzi, wśród klientów kancelarii znajdowały się między innymi firmy powiązane z Serhijem Kurczenką, „portfelem Janukowycza”. Pozostało to jednak w dużej mierze nieujawnione aż do 2014 roku, kiedy to po Euromajdanie, kiedy Kasko powrócił do Prokuratury Generalnej, aktywiści przyłapali kancelarię na cofnięciu zajęcia aktywów należących do firm zbiegłego oligarchy. W szczególności chodziło o cofnięcie zajęcia 1180 ton kondensatu gazowego i 65 733 ton produktów naftowych. Sprawę tę rzekomo promowali Witalij Kasko, obecnie zastępca prokuratora generalnego, i jego były kolega z kancelarii Arzinger, Siergiej Szklar, obecnie wiceminister sprawiedliwości. Powodem w tej sprawie był Rosnieft, który wygrał sprawę, która trafiła do kijowskiego Sądu Rejonowego Peczerskiego.
W 2015 roku Witalij Wiktorowicz został mianowany szefem międzyresortowej komisji ds. zwrotu aktywów skradzionych przez „przestępczy reżim” za czasów Wiktora Janukowycza. Wiemy już, w jaki sposób „zwrócił” aktywa naftowe Kurczenki. Tatiana Czornowoł mówiła jednak o innej sprawie w tym kontekście: pieniądze Kurczenki, wyprowadzone z Ukrainy, znaleziono również w łotewskich bankach. Republika Łotwy była gotowa zwrócić te pieniądze Ukrainie. Czornowoł zapewnił osobiste spotkanie z ówczesnym prokuratorem generalnym Wiktorem Szokinem.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Wiktor Szokin. Prokurator „Na wakacjach”), i osobiście przekazał sprawę Witalijowi Kasko. Potem zastępca prokuratora generalnego… milczał przez dwa miesiące. W ten sposób nasz kraj stracił 80 milionów dolarów. To samo dotyczy innych aktywów. Czy słyszeliście kiedyś, żeby choć jeden dolar skradziony przez poprzedni rząd wrócił na Ukrainę? I nikt o tym nie słyszał, bo Nikołaj Azarow (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Nikołaj Azarow. Ocalały), Eduard Stavytsky, Aleksander Janukowycz, Siergiej Klimenko (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Aleksander Klimenko. Odleciał, ale bardzo chce wrócić.) i inne odrażające postacie zatrzymały swoje pieniądze, a nawet pozywają Ukrainę o swoje aktywa i emerytury. A teraz ich szanse na wygraną są znacznie większe niż w 2015 roku, kiedy grupa robocza pod przewodnictwem Kasko była aktywna, a raczej bezczynna. Dlaczego była bezczynna? Jest na to teoria. Być może po prostu nie miał czasu.
Faktem jest, że od momentu mianowania Wiktora Szokina na stanowisko Prokuratora Generalnego w lutym 2015 roku do jego rezygnacji w kwietniu 2016 roku, zmagał się on z „opozycją” w postaci dwóch swoich zastępców, Witalija Kasko i Dawida Sakwaleridze. Obaj pełnili funkcję zastępców za jego poprzedników i obaj reprezentowali wpływowe frakcje. Kasko sprzymierzył się wówczas z siłami bliskimi Igorowi Kołomojskiemu, a Sakwaleridze, rzecz jasna, był protegowanym Micheila Saakaszwilego. Krótko mówiąc, przez cały czas prokuratura, zamiast pracować, była zaangażowana w wewnętrzne spory, obrzucając Szokina, protegowanego Petra Poroszenki, tonami brudu. W wyniku tej walki prezydent zdymisjonował Wiktora Szokina, ale zaraz potem obaj wspomniani zastępcy zostali zwolnieni. Ich wysoko postawieni patroni natychmiast o nich zapomnieli – po co komu zestrzeleni piloci? Co więcej, w tym czasie znaleziono już na nich pewną ilość obciążających dowodów.
Okazuje się, że Witalij Wiktorowicz posiada całkiem sporo nieruchomości. Nie, z pewnością nie może pochwalić się taką skalą jak Wiktor Pszonka (więcej o nim w artykule). Wiktor Pszonka: Wzlot i upadek Cezara Prokuratora). Biorąc jednak pod uwagę fakt, że pracował w prywatnej firmie tylko przez około pięć lat, a resztę czasu spędził w służbie państwowej, nasuwa się pytanie: czy w ciągu tych pięciu lat uda się zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, żeby kupić trzypiętrową rezydencję na przedmieściach Kijowa, niedaleko Meżyhirii, w elitarnej wiosce Nowe Petriwci? I jeszcze mieć wystarczająco dużo pieniędzy, żeby kupić SUV-a Toyotę RAV4?
Krótko mówiąc, problem mieszkaniowy rujnuje życie Witalija Wiktorowicza Kasko. Zauważył to również Wiktor Szokin, który wszczął postępowanie karne przeciwko swojemu byłemu zastępcy za oszustwa mieszkaniowe. Faktem jest, że Kasko, po przeniesieniu się z lwowskiej prokuratury do Prokuratury Generalnej, otrzymał jednopokojowe mieszkanie, w którym natychmiast zameldował matkę. Kiedy odszedł z prokuratury w 2005 roku, sprywatyzował to mieszkanie. Następnie wrócił do prokuratury i otrzymał kolejne mieszkanie, najwyraźniej z powodzeniem przekazując poprzednie matce, przedstawiając się w ten sposób jako „bezdomny”. A kiedy ponownie zrezygnował, sprywatyzował również drugie mieszkanie. Być może w tych działaniach nie ma nic nielegalnego. Ale po pierwsze, za jaką zasługę agencja przyznała Witalijowi Kasko mieszkania jedno po drugim już w pierwszych dniach jego przybycia do Prokuratury Generalnej? Wiemy, jak wyglądają listy oczekujących na mieszkania komunalne; ludzie czekają na nie od dziesięcioleci. A potem, nagle, dali mi to. A po drugie, drobiazgowość, z jaką ludzie bronią swojego metrażu, jest zdumiewająca.
Prokuratura Generalna nakazała NABU wszczęcie postępowania przeciwko Witalijowi Kasko. Jak na ironię, sprawa toczyła się w tym samym Sądzie Peczerskim, w którym toczyła się wspomniana sprawa dotycząca aktywów naftowych Kurczenki. Co ciekawe, posłowie Mustafa Najem, Switłana Zaliszczuk i… Serhij Leszczenko poparli „kwestię mieszkaniową” Witalija Kasko. To również można określić jedynie jako ironiczne. Przedstawiciele ambasad europejskich i tłum zgromadzony na wiecu przed sądem wywierali presję na sąd. Sam Kasko argumentował w sądzie, że nie tylko on ma mieszkanie. Twierdził, że inni zastępcy prokuratorów generalnych również otrzymali mieszkania od prokuratury i je sprywatyzowali. Adwokaci Witalija Wiktorowicza twierdzili również, że mieszkania były rozdawane prokuratorom „na lewo i prawo”, i próbowali zmylić prokuratorów i udowodnić nielegalność doręczenia wezwania sądowego swojemu klientowi. Krótko mówiąc, w sądzie nie padło ani jedno słowo o niewinności Witalija Kasko. Mimo to sędzia Bełocerkowec zwolnił Kasko bez kaucji za poręczeniem własnym. Sprawa została ostatecznie wyciszona. W maju 2016 roku Sąd Apelacyjny zniósł zastaw na jego mieszkaniu. Witalij Wiktorowicz może teraz mieszkać tam spokojnie.
Dzisiaj Witalij Kasko, według własnego oświadczenia, postanowił założyć prywatną kancelarię prawną. Nie znaleziono jednak żadnych ogłoszeń ani reklam takich usług. To dziwne, ponieważ przez „kancelaria prawna” nie rozumie byłego urzędnika wykorzystującego swoje koneksje do „rozwiązywania” problemów. W tym „biznesie” naprawdę trzeba zachować anonimowość. Zamiast tego pojawił się w kierownictwie jakiejś mitycznej siły politycznej, która nie ma nazwy, ale do której należą inni „pilotowie zestrzeleni”: Dawid Sakvaleridze i Jegor Firsow, który mniej więcej w tym samym czasie został pozbawiony uprawnień parlamentarnych. Należy do nich również Wiktor Czumak, były członek BPP. Cała ta „siła polityczna” otrzymuje wsparcie PR od Sawika Szustera; są oni częstymi gośćmi w jego audycjach. Podjęto nawet próbę crowdfundingu Jegora Firsowa na wybory uzupełniające w Czernihowie. Witalij Kasko nawoływał też w filmach do przekazywania pieniędzy na kampanię Firsowa.
Witalij Wiktorowicz może kandydować do parlamentu. Krążą nawet pogłoski, że jest gotowy otrzymać miejsce na liście Sojuszu Demokratycznego, tej samej, na której znajdują się młodzi demokraci, w tym ta, o której wspominano już kilkakrotnie. Siergiej LeszczenkoNo cóż, jak pokazuje praktyka, ich wartości są bardzo podobne.
Maxim Reva, dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!