Niedawno odbył się konkurs na stanowisko szefa wyspecjalizowanej prokuratury antykorupcyjnej. Do finału dotarło dwóch kandydatów. Jeden z nich, Maksym Hryszczuk, to były „cyborg”, wolontariusz i uczestnik operacji antyterrorystycznej (ATO). Jest gotów walczyć i ryzykować życie dla ojczyzny, co udowodnił swoimi działaniami. Drugi kandydat, Nazar Chołodnycki, zbudował swoją karierę w zaciszu prokuratury, z dala od walk, na bardzo lukratywnych stanowiskach. Co więcej, jego dojście do władzy zbiegło się z erą Janukowycza, kiedy, jak dowiedzieliśmy się z platformy Majdanu, cała prokuratura była do cna skorumpowana. Co więcej, jest on uwikłany w bardzo niepokojącą historię z udziałem… pobicie dziennikarza Viktora Minyailo, o którym pisaliśmyA teraz uwaga, pytanie! Który z tych dwóch kandydatów, Waszym zdaniem, został wybrany przez prezydenta Petro Poroszenkę i prokuratora generalnego Wiktora Szokina, którzy doszli do władzy w wyniku wspomnianego Euromajdanu? Oczywiście… drugi, Nazar Chołodnicki, o którym też pisaliśmy Najwyraźniej jest „jednym z nich”, przewidywalnym i wie, gdzie go umieścić. Ale bohaterowie ATO – nie są sobie bliscy; kto wie, czego się po nich spodziewać? Najwyraźniej taką logiką kierowało się najwyższe kierownictwo kraju, mianując na to stanowisko człowieka, który, sądząc po jego doświadczeniu i dotychczasowych osiągnięciach, mógł przekształcić walkę z korupcją w dobrze naoliwiony biznes korupcyjny. Aby uniknąć publicznego wstydu, jego zastępcą został „cyborg” Maksym Hryszczuk, z niejasnymi uprawnieniami. Owszem, Hryszczuk był również prokuratorem za czasów Janukowycza, ale swoją miłość do ojczyzny pokazał w działaniu. Ale z czego słynie Nazar Iwanowicz Chołodnycki? Spróbujmy to ustalić.
Czyja jesteś?
Oczywiste jest, że na stanowisko prokuratora antykorupcyjnego nie zostanie powołany nikt „z ulicy”. Kto więc stoi za Chołodnickim, a innymi słowy, kto otrzyma wynagrodzenie za walkę z korupcją? Nazar Chołodnicki rozpoczął karierę od znanego byłego prokuratora Kijowa i obwodu kijowskiego, Jurija Gajsińskiego. Był on pierwszym szefem nowo powołanego prokuratora antykorupcyjnego. Tak, to ten sam Gajsiński, który kiedyś potrafił rozwiązać praktycznie każdą sprawę. To dzięki niemu uciekł przestępczy baron Awdyszew. On również „przeklasyfikował” „sprawę Wołkowa” do odpowiedniego artykułu, co pozwoliło na jej zatuszowanie. Jest on również wspólnikiem biznesowym Surkisa i Gubskiego oraz teściem Giennadija Kernesa. Co więcej, jest jeszcze jeden interesujący szczegół. Opis stanowiska Chołodnickiego wymaga od niego nadzorowania szefa Narodowego Biura Antykorupcyjnego Artema Sytnyka, tego samego, który Już w pierwszych dniach pracy w biurze przyłapano go na tym, że włączył swoją żonę i asystenta osobistego do oficjalnej delegacji, która udała się na koszt rządu do Wielkiej BrytaniiProkuratura Generalna Ukrainy uznała to za nadużycie władzy i stanowiska służbowego i wszczęła dochodzenie przygotowawcze.
I cóż za zbieg okoliczności, ten sam Sytnyk jest również wspólnikiem Jurija Gajsińskiego. Był wspólnikiem zarządzającym Legal Guarantees, firmy należącej do Gajsińskiego. Krótko mówiąc, to „zbieg okoliczności”, że cały nowo utworzony blok antykorupcyjny jest w jakiś sposób powiązany z jednym z najbardziej znanych i bezczelnych skorumpowanych urzędników epoki Kuczmy, członkiem tzw. „kijowskiego klanu oligarchicznego”. Są to jednak ogólniki, które nie dowodzą ani nie demonstrują, że Nazar Chołodnycki jest rzeczywiście skorumpowany. Zwłaszcza że sam zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom z Jurijem Gajsińskim. Cóż, przejdźmy od ogólników do konkretów.
Rejon kijowsko-swiatoszyński
W 2006 roku młody Nazar Chołodnycki, wówczas 21-letni, podjął pracę w prokuraturze rejonu kijowsko-swiatoszyńskiego. Został zatrudniony przez Jurija Gajsińskiego, ówczesnego prokuratora obwodu kijowskiego. Rejon ten uchodzi za bardzo prestiżowy – jest usiany rezydencjami należącymi do zamożnych, a tamtejsza ziemia zawsze była uważana za „złotą”. W tym rejonie znajduje się wieś Sofijowska Borszahiwka, gdzie w 2011 roku, za kadencji Nazara Iwanowicza, rada wiejska nielegalnie przydzieliła ziemię pod budowę budynków mieszkalnych. Wasyl Fedorenko, prokurator rejonu kijowsko-swiatoszyńskiego, chronił ten proceder, a Nazar Chołodnycki był wówczas jego zaufanym. Kiedy oburzeni mieszkańcy wsi postanowili zmienić skład rady wiejskiej, jej przewodniczący po prostu zamknął się w budynku rady wiejskiej z Chołodnym. Wezwano „tituszki”, a mieszkańcy wezwali policję. Przybył Berkut, stając po stronie przewodniczącego rady wiejskiej, a mieszkańców po prostu odesłano do domów. Mieszkańcy złożyli pozew przeciwko najeźdźcom, ale Nazar Iwanowicz osobiście umorzył wszystkie sprawy przeciwko nim. Najwyraźniej nie zdawał sobie wtedy sprawy, że zostanie prokuratorem antykorupcyjnym, więc od najmłodszych lat starał się wpasować w skorumpowany system ukraińskiej prokuratury. Działania najeźdźców, które zatuszował, wyrządziły krajowi szkody w wysokości 120 milionów hrywien.
Bezdomny znów u władzy
Jeśli przyjrzeć się oświadczeniu majątkowemu Nazara Iwanowicza, można dojść do wniosku, że jest on człowiekiem o nieskazitelnej uczciwości. Nie ma żadnych rachunków ani dochodów. Jego całkowity dochód wynosi około 140 000 hrywien rocznie, czyli około 12 000 hrywien miesięcznie (utrzymuje się wyłącznie z własnej pensji). Nie ma też żadnych kont bankowych. Nie ma domu ani mieszkania, jedynie działki o powierzchni 1000 i 1200 metrów kwadratowych oraz kilka „innych nieruchomości” o powierzchni 18 metrów kwadratowych. Jest również właścicielem Mitsubishi z 2007 roku. Nawet kierowcy i sprzątaczki w Prokuraturze Generalnej prawdopodobnie byliby bogatsi. Co ciekawe, nie zadeklarował również żadnej wynajmowanej nieruchomości. Gdzie mieszka prokurator ds. antykorupcyjnych? Czy naprawdę jest bezdomny? Jednak takie deklaracje o „bezdomności” nie są niczym nowym. Prokuratorzy „Diamentowi” również nie deklarowali swoich wartościowych przedmiotów. Teoretycznie wszystko się zgadza – mężczyzna całe życie spędził w służbie publicznej, co oznacza, że – znowu, teoretycznie – nie mógł się wzbogacić. Warto jednak pamiętać, że zajmował co najmniej dwa lukratywne stanowiska: starszego prokuratora rejonu kijowsko-swiatoszyńskiego, o czym pisaliśmy powyżej, oraz starszego asystenta pierwszego zastępcy prokuratora generalnego, Mykoły Gołomszy. Ten sam, który był zamieszany w zorganizowanie przedterminowego zwolnienia skandalicznego byłego posła Wiktora Łozińskiego. Działo się to w maju-lipcu 2014 roku, akurat gdy Nazar Chołomnicki pracował w Prokuraturze Generalnej. Czyżby starszy asystent nie wiedział, co robi jego szef? Tak czy inaczej, wokół tej sprawy wybuchł poważny skandal, Gołomsza został ostatecznie odwołany, a Nazar Iwanowicz został mianowany wiceprokuratorem Autonomicznej Republiki Krymu.
Prokurator Krymu, ale bez Krymu
W tym czasie Krym był już zaanektowany przez Rosję, a prokuratura autonomicznej republiki mieściła się w Kijowie. Nie jest jasne, co robiła ta dziwna agencja i co w jej ramach robił Chołodnicki. Teoretycznie powinien był wszcząć postępowanie karne przeciwko deputowanym autonomicznej republiki, a także przeciwko nowym „liderom” tej okupowanej części Ukrainy. I, co za tym idzie, skazać ich, przynajmniej zaocznie. Zwłaszcza że ich zbrodnie przeciwko państwu, jak to mówią, są oczywiste, a zebranie dowodów nie byłoby trudne.
Minął ponad rok, a o takich postępowaniach karnych nie słychać. Okazuje się więc, że obywatele Siergiej Aksionow i Władimir Konstantinow są niewinni, mimo że cały świat oglądał ich na żywo w telewizji, jak podpisują z Putinem umowę o przystąpieniu Krymu do Federacji Rosyjskiej, ponieważ ich winę może ustalić jedynie sąd na podstawie zarzutów prokuratora. Na razie są po prostu poszukiwani. Zamiast tego Nazar Iwanowicz zwrócił uwagę na ukraińską piosenkarkę Irinę Biłyk, która poleciała na Krym, rzekomo w celu pracy przy jakimś wydarzeniu firmowym. Z jej wywiadu dowiedział się, że przyleciała tam samolotem, co według ówczesnego zastępcy prokuratora Krymu było przestępstwem; powinna była przejść przez punkt kontrolny. Biłyk najwyraźniej nie poniósł żadnych poważnych konsekwencji, ale ta historia doskonale ilustruje priorytety nowego prokuratora antykorupcyjnego.
Nowy prokurator antykorupcyjny będzie pełnił swoją funkcję przez kolejne pięć lat. Jego pensja wyniesie około 30 000 hrywien. Dużo czy mało? Dla przeciętnego Ukraińca to całkiem nieźle. Ale przez lata niepodległości prokuratorzy nie zarobili ani trochę, a mimo to zarabiali tysiące razy więcej. Biografia Nazara Chołodnyckiego, opisana powyżej, niekoniecznie oznacza, że zacznie on chronić korupcję, ale daje powód, by wątpić w czystość jego intencji i przyjrzeć się bliżej. Być może już wkrótce będziemy mówić o zatrudnieniu „cyborga” na to stanowisko. Czas pokaże.
Denis Ivanov, dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!