Stanowisko Ministra Ekologii. Już sprzedane?

Jurij Prodan

Jurij Prodan

Podobno rozważane są trzy kandydatury na stanowisko ministra ekologii i zasobów naturalnych, a mianowicie: Kuzhel, Garbowanie i Jurij Prodan. Jednak dwaj pierwsi kandydaci są prawdopodobnie fałszywi, mający na celu zwiększenie liczby i pozorów wyboru. Jurij Prodan najprawdopodobniej zostanie ministrem.

Skandale związane z czarterowymi lotami i rurą widoczną z okna podważyły ​​pozycję ministra ekologii Ihora Szewczenki. Chociaż nikt nie zdołał postawić mu zarzutów poważnej korupcji ani kradzieży środków publicznych na dużą skalę, drobny skandal na Facebooku skłonił Radę Ministrów do podniesienia kwestii jego rezygnacji. Kto zostanie nowym ministrem ekologii?

Poseł Batkiwszczyny, Serhij Sobolew, oświadczył już, że jego frakcja, po pierwsze, zagłosuje za rezygnacją ministra ekologii, a po drugie, zagłosuje na prawdziwego profesjonalistę na to stanowisko, „na przykład Prodana” – zasugerował jednoznacznie poseł. Wtóruje mu poseł BPP Ihor Kononenko, który zapewnia, że ​​jeśli frakcja Batkiwszczyny zgłosi kandydata, to on będzie miał pierwszeństwo. Oznacza to, że większość zgodziła się powierzyć to lukratywne stanowisko zespołowi Julii Tymoszenko. To z kolei oznacza, że ​​Jurij Prodan jest praktycznie ministrem.

Dlaczego stanowisko Ministra Ekologii jest jednym z najbardziej lukratywnych w Gabinecie Ministrów? W naszym kraju ekolodzy są uważani za osoby bezinteresownie bezinteresowne, jak „Greenpeace” czy „Zieloni”. W rzeczywistości pełna nazwa tego stanowiska brzmi: Minister Ekologii i Zasobów Naturalnych. I choć pierwsza część tytułu, zawierająca słowo „ekologia”, sugeruje, że minister ten nadzoruje fundusze z Kioto, fundusze z Czarnobyla i inne zagraniczne granty, które mogą zapewnić całkiem niezłe zarobki, to druga część, zawierająca określenie „zasoby naturalne”, to prawdziwa żyła złota. Są to licencje na wylesianie, korzystanie z wody, użytkowanie strefy przybrzeżnej i szereg zasobów gruntowych. A co najważniejsze, to właśnie ten minister wydaje pozwolenia na użytkowanie gruntów i wydobycie surowców mineralnych, na przykład ropy naftowej i gazu. O tym, że w biurze ministra ekologii za czasów Janukowycza, Eduarda Stawyckiego, znaleziono 42 kilogramy złota i 4,8 miliona dolarów, o czym po prostu zapomniał, uciekając, również można powiedzieć wiele.

Kto więc będzie zarządzał tym ogromnym i bogatym przedsięwzięciem? Jurij Wasiljewicz Prodan. Dwukrotnie pełnił funkcję ministra: raz w rządzie Julii Tymoszenko jako minister paliw i energetyki, a następnie w rządzie Jaceniuka jako minister energetyki i przemysłu węglowego. Swoją karierę rozpoczął w sektorze energetycznym, promowany przez wpływowego wówczas ministra paliw i energetyki Iwana Płaczkowa. To właśnie Płaczkow mianował Prodana swoim pierwszym zastępcą. Najwyraźniej ich rodziny były sobie bliskie. Przynajmniej w 2006 roku dyrektor Ukrinterenergo Serhij Bugajew oskarżył Płaczkowa i Prodana o korupcję. Podobno żony tych dwóch wysoko postawionych urzędników założyły firmę o nazwie Arka, która zmonopolizowała wszelkie usługi prawne w sektorze energetycznym. W tłumaczeniu na język potoczny brzmi to tak: jeśli coś trzeba było załatwić za pośrednictwem Ministerstwa Energii, pieniądze musiały zostać przekazane firmie prowadzonej przez żony ministra i jego zastępcę.

Ale to były tylko dziecinne żarty.

W 2005 roku Prokuratura Generalna przeprowadziła śledztwo w sprawie spółki Kyivenergo, podległej wówczas Ministerstwu Energetyki. Śledztwo obejmowało sprzeniewierzenie funduszy, unikanie płacenia podatków oraz straty poniesione przez spółkę Gaz Ukrainy. Prodan i jego szef byli jednak jedynie świadkami w tej sprawie, co oznaczało, że uniknęli kary. Jednak dwa lata później, po kolejnym śledztwie, tym razem prowadzonym przez przedstawicieli parlamentu, sekretarz parlamentarnej komisji śledczej, poseł Ołeksandr Golub, stwierdził, że Jurij Wasiljewicz Prodan ponosi osobistą odpowiedzialność za umowy gazowe z 2006 roku. Mianowicie za podwyżkę cen zakupu rosyjskiego gazu, a w konsekwencji za wzrost cen gazu i energii elektrycznej dla ludności.

Oprócz wspomnianej żony, Prodan ma brata o imieniu Piotr. Chociaż Jurij Wasiljewicz w wywiadzie dla EP twierdził, że w żaden sposób nie faworyzuje brata, Piotr Wasiljewicz konsekwentnie zajmuje dość wysokie stanowiska w firmach i instytucjach związanych z sektorem paliwowo-energetycznym, zmieniając je co rok lub dwa. Plotka głosi, że jako powiernik starszego brata inicjuje korupcyjne procedery, a następnie ci angażują w nie swoich ludzi, zapewniając im stały dochód. Ale, powtarzam, to tylko plotki.

Jeśli chodzi o inne powiązania Prodana, oprócz wspomnianej Julii Tymoszenko, której był wiernym sojusznikiem od 1999-2000 roku, krążą również pogłoski o jego powiązaniach z Grupą Prywat Ihora Kołomojskiego. Pewien Władimir Zinewicz pełni funkcję łącznika między nimi. W pewnym momencie, dzięki staraniom tych dwóch osób, państwowe akcje (25% plus jedna akcja) w takich spółkach jak Prykarpattiaenergo, Lwiwenergo, Połtawaenergo, Summaenergo, Czernigowenergo i Odesaobłenergo trafiły do ​​aktywów grupy Dniepropietrowskiej. Co więcej, Dniproenergo zostało reprywatyzowane (i w zasadzie przejęte w wyniku rewizji korporacyjnej) na rzecz Prywatu.

I najprawdopodobniej Grupa Privat stoi za obecnym, aktywnym lobbingiem na rzecz kandydatury Prodana na stanowisko ministra ekologii i zasobów naturalnych. W końcu imperium biznesowe Ihora Kołomojskiego kontroluje 42% Ukrnafty i ma udziały w wydobyciu ropy naftowej, gazu i kondensatu gazowego. Posiada również udziały w brytyjskiej spółce wydobywczej ropy naftowej i gazu JKX Oil & Gas. Po skandalu związanym z nominacją dyrektora Ukrnafty, pozycja Ihora Waleriewicza na rynku wydobycia węglowodorów została poważnie nadszarpnięta. Oczywiście, nominacja „jego” ministra ekologii i zasobów naturalnych pomoże odzyskać utracone pozycje. A co z Julią Wołodymyriwną? Co z jej interesami i interesami frakcji Batkiwszczyny, pytacie? Czy ludzie z Dniepropietrowska nie mogą dojść do porozumienia? Odpowiem, jak to zwykle bywa w ich środowisku, pytaniem za pytaniem.

Zamiast więc drobnego „skorumpowanego urzędnika”, który poleciał do Nicei bez własnych pieniędzy, ryzykujemy, że trafimy na prawdziwego, doświadczonego i poważnego skorumpowanego urzędnika, działającego w interesie jednej z największych ukraińskich grup finansowo-przemysłowych.

 

Denis Ivanov, dla SKELET-info

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!