Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 1

Leonid Sergienko, dossier, biografia, dowody obciążające, Andrey Pavelko

Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 1

Polityk wręczający Ukraińcom piłkę nożną może być nie mniej niebezpieczny niż nieznajomy oferujący dziecku cukierka. Andrij Pawełko, obecny szef Ukraińskiej Federacji Piłki Nożnej i wiceprzewodniczący frakcji BPP w parlamencie, wielokrotnie był obiektem skandali. Kim jest ten człowiek, który czasami kierował oddziałami opozycyjnymi, a czasami napuszczał na nich swoich „tituszek” (szefów)? I dlaczego jego nazwisko zaczęło pojawiać się w plotkach o możliwej nowej redystrybucji władzy w Dnieprze?

Leonid Sergienko. Tapeta od „oszusta”.

Aby lepiej zrozumieć Andrija Pawła, trzeba najpierw poznać jego teścia, Leonida Sergienkę. Warto to zrobić wirtualnie, ponieważ, jak twierdzą ci, którzy mieli z nim styczność, kontakt twarzą w twarz z tym człowiekiem jest nie tylko nieprzyjemny, ale i niebezpieczny: może on z łatwością wyłudzić pieniądze lub nieruchomości. Reputacja Sergienki jako „oszusta z daru Boga” jest legendarna w Dnieprze! Wygląda na to, że jego zięć po prostu pławi się w blasku niesławy swojego teścia. Wiele z tego, co obecnie przypisuje się geniuszowi zła, Pawłowi, zostało dokonane we współpracy z Sergienką, a część Sergienko dokonał całkowicie samodzielnie, wykorzystując zięcia jako przykrywkę.

Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 1

Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 1

Leonid Grigoriewicz Sergienko urodził się 27 kwietnia 1955 roku we wsi Nikołajewka w rejonie pokrowskim w obwodzie dniepropietrowskim. Po szkole pracował jako tokarz, następnie odbył służbę wojskową, po czym wstąpił na Dniepropietrowski Uniwersytet Państwowy, który ukończył w 1981 roku z tytułem inżyniera elektroniki. W ciągu kolejnych dwóch lat kariera młodego specjalisty dynamicznie się rozwijała: od nastawnika urządzeń radiowych do zastępcy brygadzisty warsztatu i starszego inżyniera budowy. Potem nastąpił ostateczny upadek: Sergienko został zwolniony z fabryki i pracował jako zwykły elektryk w magazynie warzyw. Według jego znajomych powodem tego było… Szkielet.OrgPunktem zwrotnym dla Leonida Sergienko stało się upijanie się. Ale nawet będąc na dnie, wciąż się staczał: najpierw pracował na pół etatu jako serwisant telewizorów, a potem trzęsące się ręce uniemożliwiły mu trzymanie lutownicy. W składzie warzyw był po prostu tolerowany, ponieważ system sowiecki nikogo nie opuszczał.

To alkoholizm przemienił tego niegdyś szanowanego młodego człowieka w chciwego i nikczemnego oszusta, nieustępliwego w niczym. W 1987 roku Sergienko, będący już wtedy problemem również dla swoich sąsiadów, upił się do nieprzytomności i trafił do Dniepropietrowskiego Obwodowego Szpitala Psychiatrycznego, znanego lokalnie jako „Igren” (od nazwy dworca kolejowego). Na szczęście dla Sergienko, wpadł w oko jednej z lekarek (kobiecie), która sumiennie i mozolnie postawiła go na nogi. Od tego czasu Sergienko jest „prawie trzeźwy”, ale choć pokonał alkoholizm, nie pozbył się zwyrodniałej natury alkoholików.

W 1988 roku Sergienko zorganizował spółdzielnię „Ogoniok”: kradł warzywa ze swojej bazy (płacąc strażnikowi butelkę) i sprzedawał je w porozumieniu z byłym narkomanem o pseudonimie „Tubik” (chorował na gruźlicę), którego poznał podczas leczenia. Tubik miał starą ciężarówkę, którą przewozili ziemniaki i jabłka z bazy. Jednak po kilku miesiącach wspólnicy pokłócili się o zyski, a Sergienko ukłonił się przed lokalnym „władcą” Jurijem Frosinem. Tubik ostatecznie przepisał ciężarówkę na nazwisko Sergienko i został wyrzucony z interesu, na margines, na śmierć. Tymczasem Sergienko, wyprostowawszy ramiona, awansował na kolejny poziom – odsprzedawał tapety, które importował z Homla. Rozwijając ten interes, zdążył już oszukać Władysława Tunkowa, dyrektora hurtowni warzyw, który przez lata tolerował złodziejskiego, pijanego elektryka. W 1993 roku Sergienko namówił go do sprzedaży magazynu (w drodze prywatyzacji) pod magazyny komercyjne, obiecując Tunkowowi udział w firmie (45% udziałów). Po sfinalizowaniu transakcji Sergienko sprowadził bandytów, którzy „przekonali” Tunkowa do oddania swoich udziałów. Tunkow trafił do szpitala, a następnie, przestraszony, uciekł z Dniepropietrowska.

Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 1

Leonid Sergienko

Ta metoda stała się znakiem rozpoznawczym jego sukcesu w biznesie. Pamiętając lekcję, której nauczył się w młodości, gdy był uzależniony od alkoholu, Sergienko zrozumiał, że kradzież i okradanie partnerów biznesowych może być niebezpieczne – mogli go nawet pobić, tak jak kiedyś za kieliszek porto. Ale jeśli zwrócił się o pomoc do bandytów lub rabusiów, płacąc im za ich usługi, sukces był gwarantowany.

Po wyjściu z otchłani ubóstwa, żona i córki Sergienki wróciły, a jego krewni przestali się od niego odwracać. Namówił jedną z nich, mieszkającą w Niemczech, aby pomogła mu założyć spółkę joint venture. Krewny znalazł mu inwestorów w Niemczech, którzy pomogli w finansowaniu i wyposażeniu, tak w 1995 roku powstała ukraińsko-niemiecka spółka akcyjna Dnipromayn (Sergienko posiadał 62% akcji), produkująca tapety. Jednak w 2003 roku Sergienko również oszukał Niemców, po czym zmienił nazwę firmy na Vinyl LLC.

W 1998 roku Sergienko wraz z dniepropietrowskim biznesmenem Matsipurą i Klimenką założył firmę transportową Niktrans LLC (która stała się drugim strategicznym obszarem jego działalności). Jego partnerzy zainwestowali po 180 000 dolarów w przedsięwzięcie, przekupując między innymi urzędników, którzy mieli zapewnić zwycięstwo Niktransowi w przetargach. Rok później Sergienko oszukał ich, wykorzystując swój charakterystyczny schemat: pojawili się bandyci z groźbami, a Matsipura i Klimenko woleli stracić udziały niż ratować zdrowie.

Dalsza kariera Leonida Sergienko była związana z polityką i władzą, gdzie podchodził z tą samą bezczelnością i pomysłowością, co kiedyś przez okno radzieckiego baru z winem i wódką. W 2002 roku został najpierw wybrany do Rady Najwyższej jako poseł PPPU, następnie przeszedł do Partii Pracy Ukrainy, a w wyborach w 2006 roku startował z listy Partii Socjalistycznej. Nie udało mu się zdobyć mandatu w 2006 roku, ale zamiast tego zapewnił sobie stanowisko wiceministra transportu i łączności oraz stanowisko dyrektora Państwowego Departamentu Transportu Samochodowego. Źródła Szkielet.Org Donoszono, że Sergienko wpłacił za to 600 000 dolarów „do kasy Partii Socjalistycznej”. Aby utrzymać te stanowiska, pod koniec 2007 roku przeszedł do Batkiwszczyny, a kiedy Julia Wołodymyriwna trafiła do więzienia, dołączył do Frontu Zmian Jaceniuka.

Leonid Sergienko, zastępca

Leonid Sergienko w Radzie

Usługi Arsenija Pietrowicza były droższe: według źródeł, Serhijenko zapłacił 3,85 miliona dolarów za pakiet dwóch miejsc na liście wyborczej w 2012 roku (nr 29 i 46) dla siebie i swojego zięcia, Andrija Pawła, a także za przywództwo w dniepropietrowskim oddziale Frontu Zmian. Stanowisko wiceprzewodniczącego Rady ds. Polityki Podatkowej i Celnej kosztowało go kolejne 800 000 dolarów.

Ale Sergienko nie tylko kupował bandyckie usługi i mandaty parlamentarne, ale także odznaczenia kościelne. Po daniu napiwku proboszczowi cerkwi św. Cyryla, ojcu Fiodorowi, „za cerkiew”, otrzymał od niego Order Świętego Mikołaja Cudotwórcy I Klasy. I mało prawdopodobne, żeby ksiądz nie wiedział, że wręcza „odznaczenie za sprawiedliwość” jednemu z najbardziej znanych dniepropietrowskich oszustów!

Andriej Pawełko. Piłkarz Alfons

Przejdźmy teraz do biografii bohatera. Andriej Wasiljewicz Pawełko urodził się 7 października 1975 roku w Dniepropietrowsku w rodzinie radzieckich sportowców (jego ojciec był mistrzem sportowym w szermierce). Poza urodą nie miał żadnych szczególnych zalet. Komisja lekarska uznała go jednak za niezdolnego do służby wojskowej (ile to kosztowało jego rodziców?), więc zamiast wstąpić do wojska, podjął pracę: najpierw jako technik w Dniepropietrowskim Centrum Informacyjno-Łącznościowym, a następnie jako kierowca w Strojdniproserwisie, firmie zamkniętej należącej i kierowanej przez Leonida Sergienkę. Według pracowników, młody Pawełko celował jedynie w flirtowaniu z kobietami w każdym wieku. Nie interesowały go intymne relacje, lecz relacje biznesowe, więc „związał się” z księgowymi, pracownikami kadr i sekretarkami – otrzymując w zamian urlop, dodatkowe dni urlopu w lecie, premie i pomoc finansową.

Andriej Paweł z rodziną

Andriej Paweł z rodziną

Ale jego główną „nagrodą” była Elena Sergienko, córka właściciela ziemskiego, którą umiejętnie oczarował młodością i swoimi gęstymi, czarnymi brwiami. Mało prawdopodobne, by Sergienko chciał zięcia z ubogiego kierowcy, ale jego zakochana po uszy i będąca już w ciąży córka wpadła w szał, krzycząc: „Chcę cię!” i ojciec musiał ustąpić. Co więcej, przyglądając się bliżej swojemu przyszłemu zięciowi, dostrzegł jego zaradność i brak skrupułów – cechy idealne dla potencjalnego ukraińskiego biznesmena i polityka. I tak się pobrali!

Stąd dramatyczne zmiany w biografii młodego Andrija Pawła, gdy w 1996 roku były kierowca magicznie (dzięki cudotwórczemu teściowi) został dyrektorem Strojdniproserwisu, obejmując stanowisko podarowane mu przez „tatusia”. Półtora roku później został zastępcą dyrektora swojego teścia w AOZT DnieproMain, rok później dyrektorem jego spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Niktrans, a w 2003 roku zastępcą dyrektora spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Vinyl. Prowadzi również własną działalność gospodarczą: na przykład w 2008 roku w wywłaszczonym budynku dawnej Filharmonii Dniepropietrowskiej Pawełko otworzył elitarny klub „Opera”, zapraszając na jego otwarcie samą Montserrat Caballe.

Caballe Pavelko

Jednak stanowiska dyrektorskie w przedsiębiorstwach teścia były dla Andrija Pawłko jedynie fikcją: człowiek bez wykształcenia (pierwszy dyplom otrzymał dopiero w 2003 roku) i umiejętności biznesowych, przez kilka lat pełnił rolę figuranta, aż do momentu, gdy zadomowił się w nowym środowisku. Być może pierwszym prawdziwie niezależnym przedsięwzięciem Pawłko była Dnieprowska Główna Dziecięca Szkoła Piłkarska, której teść mianował go dyrektorem. Ale tam Pawełko już podejmował własne decyzje (choć za pieniądze Sergienki) i po raz pierwszy pokazał swoje zdolności biznesowe – rujnując i rujnując miejską Dziecięcą i Młodzieżową Szkołę Sportową Dniepr-75, z której najpierw wyciągnął trenerów i czołowych zawodników, a następnie przejął część jej aktywów. Potrzebował utalentowanych zawodników nie po to, by rozwijać swoją szkołę, ale by sprzedać ich innym klubom.

Co ciekawe, wszelkie próby założenia niezależnego, uczciwego biznesu – otwarcia sieci kawiarni czy pizzerii – kończyły się dla Pawła niepowodzeniem. Dlatego teść stanowczo radził mu, by przestał się wygłupiać i trwonić rodzinny majątek, a zamiast tego słuchał żony i jej „sugar daddy”, odgrywając rolę, którą mu wyznaczyli. W istocie, Andriej Pawełko nie jest znany jako wielki biznesmen; w rodzinnym klanie zajmuje się piłką nożną i polityką, podczas gdy Sergienko zarabia na tym pieniądze. Nawet firmy takie jak Jamato-Ukraina Dom Handlowy Sp. z o.o., Jekaterynosławska Spółka Budowlano-Inwestycyjna Sp. z o.o. i Planeta Spółka Budowlano-Inwestycyjna Sp. z o.o., wszystkie założone przez Pawła, były w rzeczywistości własnością Sergienko i były przez niego zarządzane. Co więcej, wśród współwłaścicieli Jekaterynosławia Safiullina była żona przewodniczącego Państwowej Służby Młodzieży i Sportu, Rawila Safiullina, który należał do kręgu przyjaciół Rinata Achmetowa.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Andriej Pawelko i Leonid Sergienko: Rodzinny biznes urodzonych oszustów. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!