Anatolij Danilenko: Droga od policjanta do pana feudalnego

Dossier Anatolija Danilenki, biografia i kompromitujące dowody z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

Anatolij Danilenko: Droga od policjanta do pana feudalnego

Anatolij Danilenko pokazuje, czy można zostać prawdziwym właścicielem ziemskim lub latyfundystą po dożywotniej służbie „suwerenowi”. Opublikowano na stronie internetowej Antykorozyjne.

Były policjant i były zastępca prokuratora generalnego Ukrainy udowodnił swoim przykładem, że to możliwe. Kluczem jest dołączenie do „właściwego” zespołu we właściwym czasie. Danilenko zdołał dołączyć do Jurija Łucenko i… Do Witalija JaremyDziś mógłby się pomylić, wymieniając wszystkie luksusowe działki i apartamenty, których on i członkowie jego rodziny stali się dumnymi właścicielami.

Muzea posiadłości Danilenko

Anatolij Wasiliewicz Danilenko nie krępuje się ukrywać swojego nagłego bogactwa, uczciwie wypisując swoje nieruchomości w zeznaniach podatkowych. Teraz, będąc już na trzeciej emeryturze, spogląda przez okno swojej rezydencji we wsi Chlepcza w rejonie wasylkowskim w obwodzie kijowskim. Jego żona, Natalia, spogląda z równie przytulnego pałacu po drugiej stronie ulicy, również zachwycona posiadaniem posiadłości w jednej z najdroższych miejscowości na Ukrainie pod względem ceny za metr kwadratowy. Wśród sąsiadów prokuratora i jego żony znajduje się rodzina byłego premiera Mykoły Azarowa i kilka innych osobistości z elity politycznej. Niedaleko Chlepczy, między wsiami Mała i Wełyka Sałtanowka, odnoszący sukcesy spadkobierca, Wiaczesław Danilenko, nabył 140 hektarów ziemi nad brzegami pięknych jezior, a nieco dalej, we wsi Vorzeł, na terenie dawnego ośrodka turystycznego, gdzie planuje wznieść własny zabytek architektury XXI wieku. Głowa rodziny Danilenko nikomu nie tłumaczy, po co mu tyle ziemi i nieruchomości. Nie zaszkodziłoby mieć więcej, kropka. Jest jedynym zarejestrowanym właścicielem dwóch domów i trzech mieszkań. Ma również udziały w dziewięciu kolejnych działkach i pięciu mieszkaniach, które stanowią wspólną własność. Elitarne nieruchomości prokuratora generalnego okazały się dla byłego szefa SBU sygnałem ostrzegawczym. Walentina Naływajczenko, który próbował rozwikłać zagadkę swojego nagłego wzbogacenia. Szef tajnych służb piastował swoje stanowisko zaledwie kilka miesięcy dłużej niż sam Danilenko pełnił funkcję pierwszego zastępcy prokuratora generalnego. W czerwcu 2015 roku prezydent Poroszenko zdymisjonował Naływajczenko. Teraz próbuje znaleźć odpowiedzi na długo dręczące go pytania w zorganizowanym przez siebie „Komitecie Antykorupcyjnym”. Danilenko uciekł z niewielkim strachem przed szefem SBU, który przekazał Prokuraturze Generalnej teczkę z obciążającymi go dowodami. Zmuszony był na krótko opuścić Chlepczę i ukrywać się w Niemczech, ale po otrzymaniu gwarancji bezpieczeństwa wrócił na Ukrainę. Miał zbyt wielu wpływowych przyjaciół w bliskim otoczeniu Poroszenki, którego protegowanego zawsze uważał za swojego.

Gra wstępna 

Danilenko zaczynał jako prosty policjant, nie osiągając szczególnych wyróżnień w służbie. Co więcej, przeszedł na emeryturę dość cicho i wcześnie, w stopniu zaledwie podpułkownika. Nie posiadał wówczas ziemi, domów ani mieszkań, jedynie standardową emeryturę. Miał też pewne oszczędności, całkiem spore, których przez jakiś czas obawiał się zalegalizować. Zwykły podpułkownik ewidentnie nie powinien chwalić się swoimi nieruchomościami. Faktem jest, że ten mało obiecujący agent przez krótki czas pełnił funkcję kierownika departamentu w Państwowej Administracji Podatkowej. Został tam zatrudniony przez Ołeksandra Bondarenko, który później został wiceministrem spraw wewnętrznych za Jurija Łucenki. Przeniesienie było celowe. Danilenko, urzędnik skarbowy, był zamieszany w pranie brudnych pieniędzy z tytułu podatku VAT. Jednym z jego klientów był Władimir Deinega, prezes Argo-Trading Ltd. i osoba z wewnątrz w towarzystwie wysoko postawionych funkcjonariuszy policji. Usługi Danilenki były dość drogie – do 50 000 dolarów miesięcznie – ale nikt się tym nie obraził. To właśnie wtedy poznał Giennadija Iljina, byłego „brygadzistę” zorganizowanej grupy przestępczej Kijów Sałocha, ówczesnego szefa ochrony osobistej Petra Poroszenki, a później wysokiego rangą urzędnika Głównego Zarządu Spraw Wewnętrznych stolicy. Życie bywa tak nieprzewidywalne. Dla Danilenki ta nieprzewidywalność była początkowo nieprzyjemna. Nie wiadomo, co wydarzyło się w administracji podatkowej, ale czterdziestoletni szef departamentu został zdymisjonowany.

Jurij Łucenko, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych

Jurij Łucenko

Anatolij Danilenko. Drugie przyjście 

Pomarańczowa rewolucja przywróciła go do życia. Petro Poroszenko został szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i natychmiast zaczął mianować wiarygodnych ludzi. Nowy minister spraw wewnętrznych Jurij Łucenko Wstawił się za Witalijem Jaremą, który został naczelnikiem Głównego Komendy Policji w Kijowie. Anatolij Danilenko, który wkrótce awansował na pułkownika, został przywrócony z emerytury jako jego asystent, ponownie dzięki protekcji Ołeksandra Bondarinki. „Zespół” był skompletowany. W Głównym Komendzie Policji w Kijowie, zastępca komendanta Danilenko najpierw zainteresował się obrotem gruntami. Wykorzystując swoje kontakty w Departamencie Odbudowy Kijowa, udało mu się sprzedać przedsiębiorcom kilka działek, na których mieściły się kijowskie wydziały ruchu drogowego, pod zabudowę. Jego nadzór nad policją na tym się nie skończył. Danilenko interesował się podejrzanymi transakcjami handlowymi związanymi z tablicami rejestracyjnymi i prawami jazdy. Zwykli inspektorzy dobrze wiedzieli, że „właściwe” podejście do zastępcy komendanta Głównego Komendy Policji może prowadzić do nieplanowanych wakacji letnich. Wraz z szefem Głównego Komendanta Policji Witalijem Jaremą przyczynił się do tego, że wszyscy kijowscy policjanci stali się klientami firmy ubezpieczeniowej Kniaża. W latach 2007-2008 Danilenko spędzał większość czasu pracy blisko ministra Łucenki, pełniąc funkcję jego asystenta. To właśnie wtedy jego syn został właścicielem jezior w pobliżu Sałtanówki.

Vitaly Yarema GPU

Witalij Jarema

Wcześniej 300 hektarów ziemi zajmowała hodowla ryb. Pod koniec lat 90., dzięki sprytnej manipulacji, cały teren przeszedł z rąk publicznych na własność prywatną. Z pomocą Danilenki działka została podzielona równo na dwie części. Połowa trafiła do spółki Saltanovka-Kaskad LLC, której założycielem był jego syn, Witalij. Młody biznesmen, Witalij Danilenko, który szybko założył własną firmę, w jakiś sposób zdołał nabyć udziały w spółce Prestige-Invest-Group LLC przed zakupem ziemi. Udziały te były cenne, ponieważ posiadała budynek w stolicy, odziedziczony po kijowskiej fabryce generatorów. Wraz z synem bliskiego przyjaciela rodziny, Giennadijem Iljinem, który również pracował w kijowskim Głównym Zarządzie Spraw Wewnętrznych, Danilenko junior nabył 5-hektarowy obóz leśny w pobliżu wsi Vorzeł. Przerwa w ekspansji posiadłości ziemskich nastąpiła w 2010 roku, kiedy Jarema zrezygnował, a po nim jego lojalny sojusznik Danilenko. Pozostawali już na swoich stanowiskach. Ich główny patron, Petro Poroszenko, którego zawsze byli zwolennikami, dawno już opuścił rząd. Wysoko postawione stanowiska musiały zostać zwolnione przez ludzi z „ekipy” nowego prezydenta Janukowycza.

Anatolij Danilenko. Trzecie przyjście i finał 

Nie wiadomo, co Anatolij Danilenko robił przez prawie cztery lata. Podobno nerwowo drgał nocami, oczekując, że ktoś przypomni sobie o nim, a raczej o jego ziemiach, i zmusi go do zwrotu wszystkiego. Wszystko zmierzało w tym kierunku. Wniesiono pozew, w którym domagano się uznania przekazania gruntów w pobliżu Sałtanówki w prywatne ręce za nielegalne. Połowa działki musiała zostać zwrócona innemu właścicielowi, a sędziowie postanowili nie urażać spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Sałtanówka-Kaskada. W marcu 2014 roku, za nowych rządów, Witalij Jarema objął stanowisko wicepremiera, a Anatolij Danilenko wraz z nim powrócił do służby publicznej. Nie mogło to nastąpić w lepszym momencie. Były duet policjantów połączył siły w Prokuraturze Generalnej Ukrainy. W ciągu sześciu miesięcy urzędowania Danilenko natychmiast starał się nadrobić stracony czas za czasów Janukowycza. Uzyskał dla syna pozwolenie na budowę elitarnego kompleksu mieszkaniowego w Worzel. Danilenko wyróżnił się również lobbowaniem na rzecz interesów firmy BRSM-Neft. W tym samym ukochanym rejonie wasylkowskim podobnie myślący biznesmeni zbudowali skład ropy naftowej, lokalizując go w pobliżu strategicznego obiektu Ministerstwa Obrony. Wojsko próbowało zakazać budowy, ale ich protesty do Prokuratury Generalnej zostały uparcie odrzucone. Pierwszy zastępca Jaremy, w odpowiedzi na oskarżenia o osobisty interes w wyniku sprawy, z przekonaniem odpowiedział, że pełnił jedynie funkcję oficera kadrowego i kwatermistrza w Prokuraturze Generalnej. Nie miał żadnego związku z pracą proceduralną ani śledczą, więc wskazywanie na niego palcem byłoby co najmniej niestosowne. Dopiero narastający konflikt międzyklanowy w wewnętrznym kręgu Petra Poroszenki, między Jaremą i Danilenko z jednej strony, a szefem SBU Walentynem Naływajczenką z drugiej, zmusił szefa, niezależnie od tego, kto miał rację, do zmiecenia całej bandy walczącej ze sobą.

Walentin Naływajczenko SBU

Walentin Nalywajczenko

 

W lutym 2015 roku Anatolij Danilenko ponownie przeszedł na emeryturę. Nie narzeka na swoje życie. Jego syn, Witalij, kontynuuje działalność ojca. Jego majątek nie jest zagrożony wywłaszczeniem. Ma dom (a w jego przypadku nie jeden), rodzinę i dzieci. Czego więcej potrzeba, by cieszyć się spokojną emeryturą?

Do momentu: Jurij Łucenko. „Terminator” ukraińskiej polityki

Walentin Nalywajczenko: szpieg, dyplomata i skorumpowany urzędnik

Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa

Szkielet.Org

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!