Dlaczego ukraińskie organy ścigania, które niemal codziennie aresztują „antyukraińskich blogerów”, przymykają oko na prawdziwych wspólników separatystów i sponsorów rosyjskich okupantów? Ci sami ludzie, którzy latami rabowali ukraiński budżet i majątek państwowy, zamiast wyroków więzienia otrzymali mandaty parlamentarne i uznanie „odnoszących sukcesy biznesmenów”. Czy to możliwe, że nadal dzielą się swoim bogactwem z właściwymi osobami? Skelet.Org bada sprawę.
23 grudnia 2016 roku na posiedzeniu Rady Miasta Torecka, w którym uczestniczył poseł Ihor Szkiria, wybuchła bójka, która odbiła się szerokim echem w mediach. Irina Kirikowa, przewodnicząca Rady Społecznej Donieckiej Obwodowej Administracji Państwowej i „aktywistka proukraińska”, przybyła na posiedzenie i wskoczyła na scenę przed prezydium, gdzie próbowała obrzucić Szkirię czerwoną farbą, oskarżając go jednocześnie o wspieranie separatystów i rozpętanie wojny w regionie. Zapanował kompletny chaos: radni i „tituszki” (nielegalni bandyci), którzy pojawili się znikąd, stanęli po stronie Szkirii, podczas gdy jej koledzy „aktywiści” stanęli po stronie Kirikowej. Obie strony praktycznie stanęły do walki.
Oczywiście, można by to wszystko zignorować: kolejny konflikt między patriotami narodowymi a Partią Regionów, odwiecznymi przeciwnikami politycznymi – i, niestety, daleki od ostatniego! Byłoby to możliwe, gdyby nie dwa wielkie „ale”. Po pierwsze, podczas tego konfliktu jedna ze zwolenniczek Szkiriego, Irina Zawgorodniaja, lokalna bizneswoman (prawniczka od spraw gospodarczych), zapomniała o autocenzurze i zaczęła krzyczeć to, co ewidentnie miała na końcu języka. Niektóre z użytych przez nią epitetów były wręcz wulgarne, a sformułowania w rodzaju „Ukraina to nie kraj, Rosja to kraj” były równoznaczne z wrogą propagandą. Nie ma jednak informacji, że odpowiednie organy w ogóle zadały Zawgorodniji jakiekolwiek pytania uzupełniające – wygląda na to, że znów po prostu uszło jej to na sucho. Ponownie, ponieważ, według świadków, w 2014 roku Zawgorodniaja brała udział w organizacji referendum separatystycznego – i nie została za to ukarana. Jedno ze źródeł zasugerowało nawet, że Zawgorodnaja ma „starych znajomych” w SBU i Prokuraturze Generalnej.
Po drugie, pomimo skandalicznego zachowania Iriny Kirikowej (które otwarcie zszargało wizerunek „proukraińskiej aktywistki”), jej oskarżenia nie były całkowicie bezpodstawne. Co więcej, Kirikowa nie wspomniała nawet o jednej dziesiątej „wyczynów”, które były przedmiotem długiej serii skandali wokół Igora Szkirii.
Mroczne lata 90.: Cienie masakry w Doniecku
Igor Nikołajewicz Szkiria urodził się 20 sierpnia 1951 roku we wsi Nowgorodskoje w obwodzie donieckim (do 1951 roku znanym jako Nowy Jork). Od lat 70. XX wieku wieś administracyjnie wchodzi w skład rady miejskiej Dzierżyńska (obecnie Toreck), pełniąc funkcję jego przedmieścia. Wieś leży jednak w równej odległości od pobliskiej Gorłówki, a życie i twórczość Igora Szkirii są ściśle związane z tymi dwoma miastami.
Po ukończeniu ośmiu klas, Szkiria studiował w Górniczej Szkole Technicznej im. Dzierżyńskiego w latach 1980–84, następnie odbył służbę wojskową (GSW w NRD), po czym zapisał się do Politechniki Donieckiej, którą ukończył w 1989 roku z tytułem inżyniera górnictwa. Jednak nawet wysokie zarobki górnika nie skusiły Szkirii do kontynuowania kariery – pragnął czegoś więcej i to natychmiast. I tak w 1990 roku powstała firma programistyczna Ilitash, którą Szkiria rzekomo założył wraz z kolegami ze studiów (dziś jest właścicielem 99,52% udziałów w firmie). Następnie, według oficjalnej biografii Igora Szkirii, miał on zarobić swój pierwszy majątek, sprzedając kalkulatory Citizen, które przywoził do Doniecka z Moskwy. W tej pięknej historii (prawie jak „kup jabłko, umyj je, sprzedaj”) Szkiria wiele ukrywał. Na przykład, opowiadał o tym, kto i jak pomógł mu w uruchomieniu sprzedaży sprzętu biurowego agencjom rządowym i firmom w Doniecku i Gorłówce, które zakupiły go bezgotówkowo na koszt państwa. A kiedy Szkiria westchnął, wspominając, jak jego pierwsza próba wejścia w biznes doprowadziła do rządowego projektu ustawy o 80% podatku dochodowym, po czym postanowił odtąd „optymalizować podatki”, również milczał o tym, jak dokładnie to zrobił. Wiadomo jednak, że firmy Igora Szkirii są równie niechętne płaceniu podatków państwu, jak i wypłacaniu pensji swoim pracownikom.
Z wyjątkiem kilku fragmentarycznych wersów, szalone lata 90. to ziejąca, czarna pustka w biografii Igora Szkirii. W jednej chwili sprzedaje kalkulatory, w drugiej, w 1997 roku, zostaje radnym Rady Miasta Doniecka i jednocześnie wiceprezesem klubu koszykarskiego Szachtar – i nic więcej! Niezwykła skromność jak na człowieka, który uwielbia chwalić się swoimi osiągnięciami. A może ma coś do ukrycia? Wydaje się, że tak, ale pomimo starannie odkażonej przeszłości, Szkiria pozostawił po sobie wystarczająco dużo śladów, które wciąż podsycają liczne plotki. Na przykład te związane z klubem koszykarskim Szachtar.
Ten klub był sławny Szkielet.Org Od czasów sowieckich, a na początku lat 90., znalazł się pod skrzydłami biznesmena Aleksandra Szwiedczenko (pseudonim „Szwied”), który został prezesem BC Szachtar. Dziś już zapomniany, w połowie lat 90. Szwiedczenko był bardzo prominentną postacią w donieckiej „szarej strefie”, wyróżniającą się powiązaniami biznesowymi z różnymi, niekiedy zwaśnionymi, grupami (co doprowadziło do jego upadku). Według doniesień medialnych, Szwiedczenko należał do grupy Bragin-Achmetow i prowadził z nimi wspólne interesy w przedsiębiorstwach na donieckim Rynku Centralnym – w szczególności w ZAO Skandynaw-Jug, oddziale OOO Jug, należącego do bliskiego współpracownika Achmetowa, Siergieja Romana, a zarządzanego przez Boris KolesnikovZ drugiej strony, niezależny Szwiedczenko (był jedynym członkiem zorganizowanej grupy przestępczej Bragina, który pozwolił sobie na otwarte uwielbienie koszykówki, a nie piłki nożnej) był bardzo blisko Jewgienija Szczerbana; mieli nawet wspólny interes. Biorąc pod uwagę, że Szczerban i Bragin również prowadzili wspólne interesy od 1989 roku, nie było to zaskakujące. Ale w 1995 roku Bragin został zamordowany, a relacje Achmetowa i Szczerbana zaczęły się pogarszać. I Szkielet.Org Istnieją informacje, że to właśnie Szczerban przekonał Szwedczenko do objęcia stanowiska szefa ukraińskiego oddziału rosyjskiej firmy Itera, która dostarczała gaz na Ukrainę. Było to jednak sprzeczne z interesami konkurentów: zarówno Łazarenko, jak i Tymoszenko, a także Związku Przemysłowego Donbasu. Siergiej Taruta и Witalij Gajduk, którzy w tym czasie stali się partnerami biznesowymi Achmetowa. A potem, 25 marca 1996 roku, zaledwie trzy tygodnie po tym, jak Szwedczenko przejął Iterę-Ukrainę i zaczął podpisywać kontrakty, został zamordowany. Sześć miesięcy później zginął również Jewhen Szczerban. Chociaż te zabójstwa na zlecenie później przypisano Pawłowi Łazarence, wielu twierdziło, że makabryczna masakra w latach 1995-97 w obwodzie donieckim również przyniosła korzyść Achmetowowi, który następnie przejął znaczny kapitał i interesy zmarłego.
Skorzystało na tym również najbliższe otoczenie Achmetowa, a wielu z nich otrzymało swoje udziały – nawet ci, którzy wcześniej ich nie posiadali (jak Boris Kolesnikow, który w 1996 roku został współwłaścicielem Yug LLC). Nasuwa się logiczne pytanie: skoro majątek zamordowanego Szwedczenki został podzielony między ludzi Achmetowa, a klub koszykarski Szachtar był częścią tego spadku, to jaki związek z tym wszystkim miał Igor Szkiria? Z pewnością tak, w przeciwnym razie odziedziczyłby uszy osła, a nie Szachtara, jak podają źródła. Szkielet.OrgChoć Szkiria figurował jako wiceprezes klubu, pełnił funkcję dyrektora finansowego. Co ciekawe, wszelkie informacje o działalności klubu od 1997 roku zostały najwyraźniej wymazane (choć zachowały się publikacje z lat 80.), a nawet nazwisko kolejnego prezesa – o ile w ogóle istniał – zniknęło ze wszystkich źródeł. W końcu nawet wiceprezes klubu znakomicie radził sobie z finansami BC Szachtar! Od 1997 roku Szachtar zaczął podupadać: nowi właściciele zaprzestali rozwijania go jako klubu sportowego (zawodnicy zaczęli odchodzić, klub przestał zdobywać mistrzostwa), a zamiast tego zaczęli wykorzystywać jego uprzywilejowany status instytucji sportowej do unikania płacenia podatków i wyłudzania zwrotu VAT. Trwało to trzy lata, po czym BC Szachtar praktycznie umarł, a w 2002 roku oficjalnie przestał istnieć. Dopiero w 2006 roku kilku jego byłych zawodników założyło nowy klub koszykarski pod nową nazwą, FC Donieck.
Ale w tym czasie Igor Szkiria był już szanowanym biznesmenem i po raz pierwszy został wybrany do Rady Najwyższej (z listy bloku „Za Jedną Ukrainę”), gdzie następnie przeszedł do frakcji „Regiony Ukrainy”.
Igor Shkirya: Raider-Savior
Zdobycie mandatu parlamentarnego wyprowadziło Igora Szkirię z szarej strefy: już w 2002 roku podawał się za właściciela PO Ilitash LLC i jej spółki zależnej, biura podróży Ilitash-Tour. Nigdy jednak nie wyjaśnił, czy faktycznie zarobił swój pierwszy milion (i kolejne) na sprzedaży pakietów turystycznych, ani czym tak naprawdę zajmował się w latach 90. Igor Szkiria był zawsze znany z niechęci do odpowiadania na trudne pytania dziennikarzy: natychmiast przerywał wywiady, uciekając lub stając się nieuprzejmy.
Minął rok, a nazwisko Igora Szkiriego, który żył nie wiadomo za jakie pieniądze, nabrało nowego znaczenia: dołączył do grona ukraińskich oligarchów przemysłowych, choć tylko z „drugiej gildii”. To właśnie wtedy przejął swój pierwszy duży majątek – Myroniwską Fabrykę Żelbetonu (RCP). Przedsiębiorstwo to, zlokalizowane we wsi Myroniwskij (koło Debalcewa), specjalizowało się w produkcji żelbetowych podpór linii energetycznych – bardzo specyficznego produktu. Według dostępnych informacji, Szkielet.Org Według informacji, Szkiria negocjował sprzedaż zakładu długo po jego przejęciu: w tym przypadku przydała się jego przyjaźń z Rinatem Achmetowem, który aktywnie prywatyzował regionalne przedsiębiorstwa energetyczne, oraz jego parlamentarne powiązania z urzędnikami Ministerstwa Energetyki i Ministerstwa Transportu. Następnie, zgodnie ze standardowym donieckim schematem „prywatyzacji”, Mironowski Zakład Żelbetonu (spółka akcyjna spółdzielni pracy) został przejęty: najpierw firma „Ilitash” zaczęła zaopatrywać przedsiębiorstwo w surowce „od klientów”, jednocześnie przejmując kontrolę nad sprzedażą produktów, doprowadzając tym samym zakład do ruiny. Następnie wykupiono akcje, a ludzie Szkirii stali się akcjonariuszami. W 2003 roku utworzyli w zakładzie ZAO „Beton Nova”, które przejęło wszystkie główne zakłady produkcyjne. Ostatecznie właścicielem Beton Nova został Ilitash. W 2006 roku, w podobny sposób, Doniecka Fabryka Żelbetonu przeszła pod zarząd Szkirii, przejęta poprzez utworzenie OOO „Centralny Stroj”. Te dwa przedsiębiorstwa stały się fundamentem nowego, notowanego na giełdzie biznesu Szkiriego – choć wciąż skażonego korupcją, nie było już ono ukryte przed wszystkimi, jak jego podejrzane interesy z lat 90. Co więcej, w 2005 roku ukraiński „król żelbetowych słupów” wszedł na rynek rosyjski, otwierając oddziały: najpierw Beton Nova OJSC, a następnie Dom Handlowy Beton Nova.
Co ciekawe, Igor Shkirya nie tylko uzasadniał swoje korporacyjne naloty na przedsiębiorstwa i aktywa jako całkowicie legalne i transparentne przejęcia, ale także twierdził, że w ten sposób „ratuje je przed zniszczeniem i grabieżą”. Najwyraźniej Shkirya tak bardzo przesiąkł się wizerunkiem „skutecznego właściciela”, że zaczął sam siebie chwalić.
Igor Szkiria skrupulatnie przejmował wszystko, co pozostawało „poza zasięgiem”, co oznaczało, że nie miało wystarczająco solidnej „ochrony”, by odstraszyć rabusiów. Na przykład w 2007 roku jego firma „Ilitash” przejęła pięciopiętrowy biurowiec (typowy budynek z czasów sowieckich) przy al. Pal'szycha Kommunarowa 7 w Doniecku. W tamtym czasie budynek należał do Don-InformCenter (firmy założonej przez byłych pracowników dawnej instytucji, która niegdyś działała w budynku), która wynajmowała większość powierzchni różnym firmom. Szkiria uznał, że dobrym pomysłem będzie samodzielne pobieranie czynszu, więc przeprowadził klasyczny nalot korporacyjny, najpierw dodając swoich ludzi do akcjonariuszy Don-InformCenter, a następnie emitując dodatkowe akcje (25 razy więcej niż pierwotna kwota!), rozwadniając pakiet kontrolny głównych właścicieli firmy i przejmując ją w swoje ręce.
Najbardziej nagłośnionym skandalem jest jednak trwający od lat skandal wokół sanatorium Marat (Gaspra, Jałta). Ten ośrodek medyczny działał na Krymie od czasów Imperium Rosyjskiego (został znacjonalizowany w 1922 roku i nazwany na cześć francuskiego rewolucjonisty). W swojej historii był kilkakrotnie przebudowywany, a w 1970 roku powstały tam wielopiętrowe budynki mieszkalne, duży basen i klub-jadalnia. Sanatorium zajmowało 15 hektarów, w tym plażę i słynny Park Krzeseł. Oczywiście tak lukratywny teren uzdrowiskowy nie mógł długo pozostać „niczyj”. Pierwszym, który podjął próbę prywatyzacji sanatorium, był Giennadij Petrenko, biznesmen z Dniepropietrowska, mianowany dyrektorem w 2001 roku. W tym celu stworzył spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Marat Medical Complex, której stopniowo przeniósł własność obiektów i terytorium. Jednak w 2004 roku Igor Shkirya dołączył do Maratu. Liczne źródła Szkielet.Org Twierdzą, że Wasyl Chara, ówczesny przewodniczący Donieckiej Obwodowej Rady Związków Zawodowych i deputowany ludowy, który odszedł z Komunistycznej Partii Ukrainy do Regionów Ukrainy i zaprzyjaźnił się z Igorem Szkirą, wskazał mu drogę do sanatorium. Chara wyjaśnił mu również, co ma robić.
Błąd Petrenki polegał na tym, że najpierw sprywatyzował sanatorium jako instytucję, a następnie podjął próbę przejęcia jego gruntów – posunięcie to zostało zaskarżone w sądzie, nie bez udziału wspólników Szkirii. Jednocześnie Szkiria założył własną firmę Park-Hotel Marat LLC (należącą do Ilitash-Tour), która początkowo nabyła sanatorium, dzierżawiąc obiekty od firmy Petrenki. Jednak w 2006 roku, kiedy w Radzie utworzono „centrum antykryzysowe”, a Janukowycz objął urząd, dzięki staraniom i koneksjom Szkirii działania Petrenki uznano za nielegalne. Uciekł, a sanatorium wpadło w ręce firmy Szkirii. Pierwszym krokiem firmy było wyeliminowanie konkurentów – tych, którzy sprywatyzowali lub wydzierżawili części sanatorium za kadencji Petrenki. Wśród nich byli znani i wpływowi ludzie (jak Anatolij Kaszpirowski), którzy nie chcieli oddać swojego majątku bez walki, więc wojna ciągnęła się aż do 2010 roku. Szkiria nazwał ten proces „zwrotem skradzionego mienia do sanatorium” (ponownie przedstawiając się jako dobroczyńca i zbawiciel), ale przemilczał fakt, że jego firma, Park-Hotel Marat LLC, była teraz właścicielem sanatorium. Co ciekawe, podczas zajęcia sanatorium Szkiria powoływał się na orzeczenia sądów rejonowego i miejskiego w Doniecku! Okazało się, że Park-Hotel Marat był zarejestrowany w Doniecku, co oznaczało, że nie płacił nawet lokalnych podatków! Co więcej, w 2011 roku pracownicy sanatoriów w Jałcie i okolicznych miejscowościach napisali list do prezydenta Janukowycza, wzywając go do zaprzestania korupcyjnej działalności Szkirii i Chary, którzy stworzyli „podejrzane schematy sprzedaży bonów”. Na podstawie tego apelu wszczęto nawet postępowanie karne i Wasilij Chara wpadł w tarapaty – ale Szkiria wyszedł z nich obronną ręką!
W tym samym czasie Szkiria wypowiedział wojnę mieszkańcom wsi Gaspra: najpierw dosłownie wyrywając działki z majątku komunalnego, a następnie organizując prawdziwą blokadę wsi! Szkiria zażądał od mieszkańców Gaspry 150 hrywien miesięcznie od osoby za przejazd przez teren sanatorium, a następnie zaczął wystawiać im rachunki za media (wodę i prąd) biegnące przez teren sanatorium do wsi. W odpowiedzi mieszkańcy Gaspry próbowali nawet obciążyć Szkirię kosztami kanalizacji sanatorium, przebiegającej przez ich wieś! Konflikt ten był od dawna tematem dla dziennikarzy, którzy dowiedzieli się również wielu ciekawych szczegółów na temat Szkirii i jego metod biznesowych od lokalnych mieszkańców.
Ta wojna trwa do dziś, teraz na rosyjskim Krymie. Warto zauważyć, że w 2014 roku Igor Szkiria przerejestrował spółkę Marat Park Hotel LLC na prawo rosyjskie, uzyskując obecnie krymskie zezwolenie na pobyt, a jego firma płaci podatki do rosyjskiego budżetu. Jednocześnie Szkiria czuje się równie pewnie na Krymie, jak przed 2014 rokiem, a nawet grozi mieszkańcom Gaspry, że wkrótce „będzie wszędzie szefem”. Co ciekawe, Szkiria zdołał uniknąć fali „wielkiej nacjonalizacji Krymu”, która przetoczyła się przez półwysep w latach 2015-2016, mimo że jego sąsiedzi (na przykład sanatorium Dniepr) zostali wywłaszczeni.
Co więcej, Shkirya regularnie odwiedza Krym od dwóch lat, albo zajmując się swoimi sprawami, albo odpoczywając we własnym sanatorium. Jego Audi (numer rejestracyjny AA 3344 OA) często widuje się w Maracie, a miejscowi mieszkańcy czasem nawet dostrzegają samego Shkirię, grożąc im karą niebiańską.
Szkiria nie chce jednak powiedzieć dziennikarzom, dlaczego ukraiński parlamentarzysta regularnie odwiedza okupowany Krym i w jaki sposób udało mu się wynegocjować z władzami Krymu nienaruszalność swoich interesów.
Sergey Varis, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Igor Shkirya: Jak kraść z własnego kraju i negocjować z Rosją. CZĘŚĆ 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!