Wasyl Pisnoj: Kariera lwowskiego „antybiotyku”, czyli dlaczego generał przemytników został pobity. Część 1

Wasilij Pisnoj, dossier, biografia, dowody kompromitujące

Wasilij Pisnoj

 

Generał porucznik Wasyl Pisnyj zasługuje na honorowe miejsce w pierwszej setce najbardziej skorumpowanych ukraińskich urzędników. W pełni na to zasłużył, poświęcając prawie trzydzieści lat wyłącznie na napełnianie własnych kieszeni wszelkimi możliwymi sposobami. Jego historia obejmuje wymuszenia, przemyt, łapówkarstwo i wymuszenia, korupcję i nadużycia władzy. Pisnyj byłby doskonałym kandydatem do pokazowego procesu, ale należy pamiętać, że obecnie desperacko pragnie uniknąć zbliżającej się kary, najlepiej kandydując do parlamentu.

Przez długi czas Wasyl Pisnoj był znany tylko na zachodniej Ukrainie, gdzie dorastał i pracował przez wiele lat, zyskując przestępczy przydomek „Antybiotyk”, reputację uosobienia korupcji i pokaźny majątek. Jednak 19 listopada 2015 roku Pisnoj stał się „sławny” w całej Ukrainie, gdy padł ofiarą skandalicznego działacza i posła. Włodzimierz ParasiukPodczas posiedzenia Komitetu Antykorupcyjnego Rady Najwyższej, na które zaproszono zastępcę szefa dyrekcji SBU, generała Pisnoja, ci dwaj „bohaterowie Majdanu” zaczęli się kłócić o to, który z nich zrobił więcej dla rewolucji. Wściekły Parasiuk podbiegł do Pisnoja i kopnął go w głowę. Po bójce udzielił wywiadu dziennikarzom, deklarując, że niczego nie żałuje.

Większość Ukraińców nie rozumiała wtedy, co się dzieje, dlaczego chuligan Parasiuk (taka była jego reputacja) wszczął bójkę w murach parlamentu, ani dlaczego sam kopnął generała SBU! Ale mieszkańcy obwodów lwowskiego i tarnopolskiego, którzy dobrze pamiętali Pisny-Antybiotyk, otwarcie cieszyli się, że cios korupcji został zadany, przynajmniej za pomocą buta Parasiuka. I teraz i Wy zrozumiecie dlaczego…

Wilkołaki w mundurach

Wasyl Mychajłowicz Pisnoj urodził się 2 stycznia 1963 roku we wsi Łopuszany w rejonie zborowskim w obwodzie tarnopolskim. Choć wieś jest stara, niemal starożytna (założona w 1541 roku), jest bardzo słabo zaludniona: według spisu z 2001 roku mieszkało tam zaledwie 180 osób, a dziś liczba ta jest jeszcze niższa.

Media wymawiają nazwisko generała zarówno jako „Pisnoj”, jak i „Pisnyj”. Która wersja jest poprawna? W oryginale ukraińskim jego nazwisko brzmi „Pisnij”. W języku rosyjskim, zgodnie z zasadami transkrypcji, brzmi ono „Pisnoj”. Jednak w ostatnich latach na Ukrainie pojawiła się tendencja do „ukrainizacji” rosyjskojęzycznych transkrypcji nazwisk, a poziom piśmiennictwa wśród urzędników i dziennikarzy wyraźnie spadł. Dlatego jego nazwisko jest często zapisywane po rosyjsku, tak jak słyszy się je po ukraińsku: „Pisnyj”. Będziemy przestrzegać starych reguł językowych klasyki literatury.

Od dzieciństwa Wasyl Pisnoj niechętnie pracował własnymi rękami, ale pragnął wielkiego bogactwa. Marzyło mu się stanowisko kierownicze w sowchozie, ale brakowało mu zapału do nauki. Marząc o bogatym życiu, czekał więc na wezwanie do wojska i od 1981 do 83 roku sumiennie odbywał służbę wojskową. Wrócił do domu, przeszedł demobilizację i wtedy sytuacja wyglądała niemal jak w filmie „Brat”: matka wysłała młodszego syna do miasta, żeby zamieszkał z najstarszym, Bohdanem Pisnojem, który pracował w policji i był wielką gwiazdą jak na standardy Łopuszan. „Zobaczysz, może znajdzie ci pracę, idioto”.

Brat pomógł mu dostać pracę w policji, wziął go pod swoje skrzydła, a rok później Wasyl Pisnoj zapisał się nawet na studia korespondencyjne do Lwowskiego Instytutu Rolniczego (obecnie Narodowego Uniwersytetu Rolniczego), gdzie studiował inżynierię mechaniczną. Jednak w 1989 roku, kiedy Pisnoj otrzymał długo oczekiwany dyplom, sytuacja w kraju, a w szczególności w jego życiu, uległa drastycznej zmianie. Stanowisko głównego mechanika w sowchozie nie wydawało się już tak obiecujące, jak kariera spółdzielcy. Co więcej, Pisnoj zdał sobie sprawę, że nawet prosty policjant ruchu drogowego może dobrze zarabiać, a jeśli połączy służbę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych z przedsiębiorczością, będzie naprawdę „bogaty na dnie”. Świeżo upieczony porucznik założył więc kilka firm z bratem, kolegami i znajomymi, a rok później (w 1990 roku) rozpoczął studia prawnicze na Lwowskim Uniwersytecie Narodowym im. Iwanofrankowa, marząc o stopniu kapitana, a może nawet majora. I miał rację.

Według danych, głównym zajęciem Wasilija Pisnego w pierwszej połowie lat 90. było Szkielet.Org, był drobnym przemytem. Wykorzystując swoje policyjne uprawnienia i kontakty celne, Pisnoj i jego współpracownicy eksportowali niektóre towary do Polski, a inne importowali na Ukrainę. Jednym z ich „towarów eksportowych” były papierosy i alkohol, które przemycali przez granicę w kanistrach ukrytych pod siedzeniami Mercedesa 123 (należącego do Marii Kurgan), przez przejścia celne Rawa Ruska i Szeginie, do polskiego miasta Tomaszów. Tam alkohol był sprzedawany polskim obywatelom Bohdanowi Falgerowi i Marianowi Gonsiorowi.

To właśnie z powodu alkoholu Wasilij Michajłowicz został złapany i trafił za kratki – spędził pięć miesięcy w areszcie tymczasowym i omal nie stracił epoletów. Oto, co się wydarzyło: pewnego dnia, podczas liczenia rachunków, wspólnicy pokłócili się, a Pisnoj zażądał od Marii Berezy (żony Maryana Gonsora) 5000 dolarów długu. Wtedy Pisnoj postanowił popisać się twardzielem i postawił Berezę na „lacie”, żądając sześciu, a potem siedmiu tysięcy dolarów. Żądania nie ograniczały się do samych żądań: Pisnoj siłą zabrał swoją towarzyszkę do swojej budowanej rezydencji w Bruzowiczach, gdzie przetrzymywał ją w piwnicy, dopóki Bereza nie zgodził się zapłacić mu przynajmniej części należności. Pewny swojej bezkarności (w końcu był policjantem!), Pisnoj ją puścił – a Bereza natychmiast skontaktował się ze Służbą Bezpieczeństwa Wewnętrznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę operację specjalną, podczas której Bereza wręczył Pisnojowi plik dolarów znakowanych specjalnym izotopem. 10 lipca 1995 roku funkcjonariusz policji miejskiej, który wyłudził pieniądze, został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym, gdzie Wasyl Pisnoj spędził pięć miesięcy. Postawiono mu zarzuty z artykułu 144-3 ukraińskiego kodeksu karnego (oszustwa), a zarzuty nadużycia władzy i przemytu, a także nielegalnej wymiany walut (artykuł obowiązujący do 1996 roku) były w toku.

Z pomocą przyszedł mu jego brat, Bohdan Pisny, ówczesny naczelnik Wydziału Spraw Wewnętrznych Rejonu Żydaczowskiego i członek Lwowskiej Rady Obwodowej. Wykorzystał wszystkie swoje kontakty w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i prokuraturze, aby nie tylko oczyścić Wasyla Pisnego ze wszystkich zarzutów, ale także całkowicie odwrócić bieg sprawy. Marię Berezę oskarżono o odmowę spłaty pożyczki żony Wasyla Pisnego i „udział w brudnej prowokacji”. Służbę Bezpieczeństwa Wewnętrznego oskarżono o przemycenie Pisnemu „radioaktywnych banknotów”, co – według jego brata – zmusiło go do „noszenia w kieszeni miniaturowego reaktora jądrowego przez sześć godzin”. (W rzeczywistości do znakowania banknotów użyto specjalnych izotopów o niskiej energii promieniowania, które nie były w stanie przeniknąć nawet przez tkaninę bielizny). Ostatecznie sprawę zamknięto, Wasyl Pisny został zwolniony i przywrócony do pracy (wypłacono mu nawet pięciokrotność miesięcznej pensji), funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostali zmuszeni do jego przeprosin, a Bohdan Pisny opublikował nawet list w gazecie „Wysoki Zamek” pod głośnym tytułem „Prowokacja”.

Wydawałoby się, że Wasilij Michajłowicz został całkowicie oczyszczony z zarzutów. Jednak miesiąc później, 23 kwietnia 1996 roku, gazeta „Wysoki Zamok” opublikowała artykuł S. Dilnego, zastępcy naczelnika Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego lwowskiego Departamentu Spraw Wewnętrznych, zatytułowany „Wilkołaki w mundurach”, w którym szczegółowo opisał sprawę Pisnego. Dołączył również kserokopię skonfiskowanych Wasilijowi Pisnemu ksiąg rachunkowych, w których osobiście wymienił, kto mu jest winien, ile i za co. W związku z tą publikacją, zespół Wysokiego Zamku przez lata był poddawany znacznej presji ze strony braci Pisnych.

Wasyl Pisnoj: Kariera lwowskiego „antybiotyku”, czyli dlaczego generał przemytników został pobity

 

Po wyjściu z aresztu i wyciągnięcia cennej lekcji, Wasilij Pisnoj postanowił porzucić drobny przemyt i wymuszenia, a zająć się większymi, bezpieczniejszymi przedsięwzięciami. Jako komendant policji drogowej zaczął zapewniać ochronę innym przemytnikom, w tym przemytnikom narkotyków. Pisnoj miał zagwarantowane eskortowanie tych, którzy płacili mu z granicy do centrum regionu. Ci, którzy odmawiali, byli sumiennie zatrzymywani jako handlarze narkotyków. Często jednak pojawiały się komplikacje, jak na przykład w przypadku transportu amfetaminy, o którym donosiły kiedyś media.

Oto, co się wydarzyło: Pisnoj i jego koledzy przejęli samochód przewożący dużą partię ekstazy (wartą setki tysięcy dolarów) i wbrew poleceniom przetransportowali go do swojego garażu przed przybyciem funkcjonariuszy OBNON, rzekomo w celu zabezpieczenia przejętego ładunku. Jednak po przybyciu ekipy śledczej z dużej partii amfetaminy pozostało tylko kilka paczek, które zostały zarejestrowane. Łatwo zgadnąć, gdzie trafiła reszta narkotyków – zostały sprzedane handlarzom narkotyków, którzy współpracowali z Pisnojem. Podobno to właśnie z powodu tej historii, a także popularności serialu telewizyjnego „Gangster Petersburg” z 2000 roku, Wasilij Pisnoj zyskał przydomek „Antybiotyk” od swoich kolegów i „podwładnych”, który wkrótce stał się sławny w całym regionie.

Co można zyskać dzięki Majdanowi?

Kiedy Władimir Parasiuk udzielił wywiadu dziennikarzom po starciu z Pisnym, stwierdził, że odrażający generał był od dawna „chroniony” Jurij Łucenko и Stepan KubiwParasyuk nie podał, jak dawno to było, ale według innych źródeł Szkielet.OrgBliska relacja Stepana Kubiwa z braćmi Pisnymi rozpoczęła się jeszcze przed pierwszym Majdanem. Kubiw zaprzyjaźnił się najpierw z Bohdanem Pisnym (członkiem Lwowskiej Rady Obwodowej), a za jego pośrednictwem z Wasylem. Dla przypomnienia, Stepan Kubiw był jednym z założycieli „Naszej Ukrainy” i, za pośrednictwem swojego Banku Kredytowego, odegrał kluczową rolę w finansowaniu kampanii wyborczej Juszczenki i nadchodzącej „pomarańczowej rewolucji” z funduszy zachodnich.

Bracia Pisny również przyczynili się do tego historycznego wydarzenia: Wasyl Pisny brał udział w przeprawie uczestników pomarańczowej rewolucji ze Lwowa do Kijowa. Podczas gdy zwykli aktywiści starali się dotrzeć do stolicy, jak tylko mogli, oni organizowali transport „straży partyjnej” i band przestępczych bossów. Władimir Diduch (Wowa Morda) и Igor Krivetsky (Pups), którego „tituszki” (tituszki) chroniły Majdan przed możliwym nalotem „tituszek” Janukowycza. Pisnoj, który wówczas kierował policją drogową w obwodzie tarnopolskim, opracował plan „tranzytu pasażerów” pojazdami pod przykrywką policji drogowej we Lwowie i Tarnopolu – plan, który później wykorzystał podczas wydarzeń w latach 2013–2014.

Za swoją pomysłowość i nieocenioną pomoc Wasyl Pisny został doceniony przez przywódców Majdanu w 2004 r., a osobiście przez jego komendanta, Jurija Łucenkę, który został jego „kumplem”. Już w listopadzie 2004 r., w atmosferze rewolucyjnej euforii panującej w Tarnopolu, Pisny zapewnił sobie stanowisko szefa Urzędu ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej (UBP) – i w ciągu kilku miesięcy skutecznie udaremnił liczne sprawy przeciwko zorganizowanym grupom przestępczym i „władzom”, napełniając sobie kieszenie łapówkami.

W lutym 2005 roku Jurij Łucenko został nowym ministrem spraw wewnętrznych, deklarując potrzebę aresztowania „osób, które od dawna znane są jako skorumpowani urzędnicy w systemie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”. Zamiast jednak dokonać aresztowań, sam natychmiast sięgnął po korupcję. Zaledwie miesiąc później, w marcu 2005 roku, Łucenko mianował doświadczonego „wilkołaka w mundurze”, Wasyla Pisnego, szefem Departamentu Spraw Wewnętrznych Obwodu Tarnopolskiego. Źródła Szkielet.Org Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że Pisnyj „zapłacił” Łucence 230 000 dolarów za to. Nie wiadomo, ile jeszcze dopłacił za awans, ale w 2005 roku major Pisnyj został nagle awansowany na generała-majora. Nie był jednak odosobniony i wszyscy pamiętają, jak za Juszczenki szeregi funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa blisko rządu gwałtownie rosły: na przykład Valery Geletey W ciągu półtora roku awansował ze stopnia pułkownika na generała pułkownika.

Podczas „zemsty Partii Regionów” w latach 2006–2007 Wasilij Pisny został mianowany szefem Wydziału Badania Spraw Szczególnie Ważnych Państwowej Administracji Podatkowej Regionu Zachodniego. Niewiele wiadomo o jego pracy na tym stanowisku, ale źródła Szkielet.Org Ujawnili jeden drobny, ale intrygujący szczegół: o nominację Pisnego rzekomo zabiegał Stepan Kubiw. Kubiw, który od pierwszego Majdanu aktywnie angażował swoich ludzi w pracę organów podatkowych obwodu lwowskiego, miał w tym swój własny interes. Jednym z nich było tuszowanie spraw karnych wszczętych w latach 2001-2003, gdy Lwowską Państwową Administracją Podatkową kierował jego brat Serhij Medwedczuk. Wiktor MedwedczukA Pisnoj, jako szef Wydziału Badania Spraw Szczególnie Ważnych, z pewnością oddał Kubiwowi tę ważną przysługę.

Jednak Pisnoj udzielił na tym stanowisku jeszcze bardziej nieocenionej pomocy swojemu szwagrowi, Stepanowi Worożbitowi, który pracował w lwowskiej służbie obwodowej ds. zwalczania przemytu i naruszeń przepisów celnych. Pracował tak ciężko, że sam stał się pomysłodawcą przemytniczego procederu, w ramach którego na przejściu granicznym Rawa Ruska nie wpłacano pieniędzy do skarbu państwa za przewożone towary, co spowodowało straty w wysokości około miliona hrywien (200 000 dolarów amerykańskich według ówczesnego kursu). Jednak Worożbit kiedyś wpadł w tę sytuację – i został uratowany przez swojego szwagra, Pisnoja, który wziął sprawę „pod swoją kontrolę”, a następnie, najwyraźniej śmiejąc się, wrzucił go w ogień podczas rodzinnego pikniku. Nawiasem mówiąc, Stepan Worożbit z powodzeniem kontynuował pracę w urzędzie celnym nawet po aferze z 2016 roku. kiedy został zwolniony Na rozkaz premiera Grojsmana, ponieważ apetyt i arogancja skorumpowanego urzędnika stawały się coraz bardziej nierozsądne, zwolnionego Worożbita po prostu przeniesiono do innego urzędu celnego!

Wróćmy jednak do 2007 roku. Wraz z powrotem Jurija Łucenki na stanowisko ministra spraw wewnętrznych Wasyl Pisnoj natychmiast zwrócił się do niego – i to już w grudniu dostał nominację o stanowisko naczelnika lwowskiego obwodowego wydziału spraw wewnętrznych. Było to stanowisko bardziej lukratywne niż stanowisko naczelnika policji w Tarnopolu, ponieważ zapewniało dostęp do zachodniej granicy z Polską i szerokie możliwości przemytu – ulubionego interesu rodziny Pisnych. Dlatego Wasyl Mychajłowicz kosztowało to znacznie więcej: według doniesień medialnych zapłacił za to 3 miliony dolarów.

I natychmiast zaczął odzyskiwać tę sumę, wymuszając prezenty od podwładnych. I już w lutym 2008 roku media (a konkretnie lwowska gazeta) pojawił się anonimowy apel Od domniemanych pracowników lwowskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aż po prezydenta Juszczenkę, zawierał on obciążające informacje o nowym szefie. Oprócz skargi na wymuszenie (do 100 000 dolarów za utrzymanie stanowiska), ujawnił kryminalną przeszłość Pisnego (konkretnie „sprawę alkoholową”). Donosił również, że zabójstwo na zlecenie biznesmena Borysa (wcześniej skazanego członka zorganizowanej grupy przestępczej Lwów Pampuchi), do którego doszło 3 lutego 2008 roku w centrum Lwowa, tuż obok katedry św. Jerzego, było powiązane z bratem szefa policji. Podobno zaczął on ingerować w przemyt Bohdana Pisnego, za co został natychmiast „usunięty”, a morderstwo przedstawiono jako „kryminalną konfrontację”. Natychmiast po publikacji Wasyl Pisnyj zdenerwował się i szybko ogłosił, że sprawa została rozwiązana: zabójcę zidentyfikowano jako niedawno zwolnionego recydywistę, który kilka dni wcześniej wraz ze wspólnikami napadł na salon gier. Teoria morderstwa została natychmiast zrewidowana i zamiast „kryminalnego starcia” przekształciła się w banalną „próbę kradzieży lub rabunku samochodu”, podczas której rabusie rzekomo zastrzelili właściciela samochodu, Borysa. „Rozwiązana” sprawa trąciła jawnym kłamstwem; nawet sam Pisnyj przyznał, że zabójców odnaleziono „przypadkowo” (ale szybko), a lwowianie, komentując doniesienia, po prostu parsknęli niemiłym śmiechem. Co ciekawe, zaraz po pomyślnym „rozwiązaniu” sprawy, cała sprawa popadła w zapomnienie (a informacje o niej zostały usunięte z internetu), a los oskarżonych pozostał nieznany. Krótko mówiąc, Wasyl Pisnoj zaczął zyskiwać we Lwowie wyjątkowo negatywną reputację jako skorumpowany i bezprawny urzędnik, a przydomek „Antybiotyk” rozbrzmiewał w całym regionie.

W maju 2008 roku w mediach pojawił się nowy list od anonimowych pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, powołujących się na nowe fakty, od gróźb pod adresem dziennikarzy „Lwowskiej Gazety” po listę „stawek” ustalonych przez „Pisny”. Kierownicy wydziału ruchu drogowego (MREO) „dawali” Pisny od 30 000 do 60 000 dolarów, podczas gdy pensja szeregowego inspektora MREO wynosiła od 10 000 do 15 000 dolarów.

Wasyl Pisny: Kariera lwowskiego „antybiotyku”, czyli dlaczego generał przemytników został pobity

Ale Jurij Łucenko się tym nie przejął, podobnie jak Stepan Kubiw, którego rodziny przyjaźniły się teraz z braćmi Pisny. To Łucenko wręczył Wasylowi Pisnemu prezent z okazji Dnia Niepodległości w 2008 roku, umieszczając go na liście generałów awansowanych wraz z takimi „legendami korupcji Łucenki”, jak Władimir Bedrikowski, Wasilij Topczy, Anatolij Danilenko. I dekretem Juszczenki nr 753\2008 Wasilij Pisny otrzymał stopień generała porucznika policji.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Wasilij Pisnoj: Kariera lwowskiego „antybiotyku”, czyli dlaczego generał przemytników został pobity. Część 2 

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!