Nazwisko Michaiła Jurjewicza Brodskiego jest znane każdemu, kto interesuje się ukraińską polityką, ponieważ jest w nią zaangażowany od dawna. Ostatnio coraz częściej pojawia się na ekranach telewizorów. Ten nieoczekiwany powrót Michaiła Jurjewicza sugeruje, że doświadczeni politycy, którzy potrafią posługiwać się znanym chwytem politycznym, znów są poszukiwani. Być może sam Michaił Jurjewicz uważa, że może wrócić do polityki. Wielokrotnie deklarował, że jest gotowy zostać ministrem gospodarki, aby ratować kraj. Jak informowaliśmy, pośredniczył w uwolnieniu Giennadija Korbana z aresztu śledczego (Brodski pomógł uwolnić Korbana z aresztu tymczasowego.). A jak on zbeształ rząd Jaceniuka i zwłaszcza Ministerstwo Zdrowia, to nawet napisał całe artykuły (Nowy złoty łańcuch Ministerstwa Zdrowia). Ale żadna siła polityczna się z nim nie rozprawi. Dlaczego? Porzucą go. Na pewno go porzucą. A cała biografia Michaiła Brodskiego dowodzi, że tak się stanie.
Malarz
Teoretycznie Michaiła Brodskiego można przypisać do tzw. „klanu kijowskiego”, do którego należeli bracia Igor i Grigorij Surkisowie (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Grigorij Surkis: Jak podzielić Ukrainę po bratersku), Aleksandr Wołkow i inni zapomniani dziś towarzysze, którzy rozpoczynali karierę polityczną w stolicy na początku lat 90. Nazywanie tych ludzi „klanem” jest jednak dość nieprecyzyjne; chodzi raczej o grupę o wspólnych interesach. W latach 1992-1993 interesy Grigorija Surkisa i Michaiła Brodskiego po raz pierwszy zbiegły się. Brodski był wówczas majstrem malarza, a renowacje w stylu europejskim zyskiwały na popularności w Kijowie. Podczas jednego z takich remontów młody wówczas Grigorij Michajłowicz poznał jeszcze młodszego Michaiła Juriewicza. Co więcej, przedstawił Brodskiego szefom mafii Kiselowi i Czerepowi. Pierwszy z nich zajmował się wówczas głównie nielegalnym handlem walutami i przemytem, podczas gdy drugi był w zasadzie wasalem pierwszego, ale już zajmował się handlem narkotykami i prostytucją. Oczywiście obaj kontrolowali okręg kijowski, angażując się w proceder haraczy i związane z nim wymuszenia, rozboje i morderstwa. Jednak około 1994-1995 roku musieli zalegalizować swoje dochody. Surkis nie nadawał się do tego celu – był już wtedy doradcą prezydenta. Leonid Krawczuk i ubiegał się o stanowisko prezesa Dynama Kijów. Ale Misza Brodski nadawał się do tego znakomicie – młody, niczym nieskażony. Tak narodził się koncern Dendy, a Brodski został jego prezesem.
Przewodniczący-figurant
W tamtych czasach modne było nazywanie prywatnych firm wzniosłymi nazwami, takimi jak „korporacja” czy „koncern”, i nazywanie siebie „prezesem” – nic innego. Sama nazwa „Dendi” pochodziła od popularnej wówczas konsoli do gier wideo. Tak czy inaczej, koncern obejmował liczne małe i średnie przedsiębiorstwa, w tym handlarzy walutami i ropą naftową, którzy przemycali „czarną gotówkę” za pośrednictwem giełd, a także szereg firm świadczących fikcyjne usługi, za pośrednictwem których również przemycano „czarną gotówkę”. Co więcej, w tym przypadku „czarna gotówka” była rzeczywiście czarna, ponieważ obejmowała nie tylko pieniądze uzyskane z unikania płacenia podatków, ale także pieniądze uzyskane z działalności przestępczej, „krwawych pieniędzy” i prostytucji. Po przejściu przez handlarzy i fikcyjne usługi, pieniądze te stawały się praktycznie legalne i gromadziły się na kontach firm takich jak „Dendi”, „Tompo”, „Mariam” i innych. Michaił Brodski był współwłaścicielem tych firm. Drugim powiernikiem Czerepa był Oleg Mesel-Veseljak. Pieniądze zostały następnie przelane do Banku Dendi, gdzie stały się całkowicie legalne. Osiągnięto to poprzez „przepuszczenie” ich przez system międzybankowy, pod kontrolą Narodowego Banku Ukrainy. Tą częścią operacji zajmował się Grigorij Surkis, ówczesny właściciel Ukraińskiego Banku Kredytowego. Przewodniczącym zarządu tego banku był niejaki Jurij Lach, który był również członkiem komisji wymiany Ukraińskiej Giełdy Międzybankowej. Wyprane pieniądze można było następnie wykorzystać do prowadzenia całkowicie legalnej działalności. I rzeczywiście, zostały wykorzystane. Ciekawostka: w tamtych latach Brodski nosił przydomek „Miszania”, a także „Piesek” i chociaż był już portfelem kijowskiej mafii, był również wykorzystywany na inne sposoby – podczas przerw szefów otwierał butelki i kroił kiełbasę.
Sprawca
W tamtych czasach nie rozkradano jeszcze całych fabryk, a nawet całych gałęzi przemysłu. Młodzi mężczyźni, wyłaniający się z lat 90., mieli znacznie skromniejsze apetyty – chwytali głównie to, co im wpadło w oko. „Schematy” tamtych czasów widać na przykładzie restauracji Himalayas na Chreszczatyku, w centrum stolicy. W 1992 roku restauracja ta, wówczas nazywana „Pawilonem Herbaty i Kawy”, została sprywatyzowana przez pracowników, co było wówczas powszechną praktyką, za pomocą bonów. Pracownik, były barman, został dyrektorem, a w zasadzie właścicielem nowo powstałej prywatnej restauracji. Była to dobra, centralna lokalizacja, gdzie często gromadzili się gangsterzy. I najwyraźniej w pewnym momencie postanowili „sprywatyzować” lokal. Wnuk właściciela restauracji został „wrobiony” w długi. Według jednej wersji po prostu pożyczono mu kwotę, której nie mógł spłacić; według innej, był to dług na karcie kredytowej. Zostaje postawiony na ladzie, a właściciel restauracji jest zmuszony sprzedać lokal obywatelce Belgii i Ukrainie, Marinie Woronowej. Następnie Belg zostaje zamordowany, a Woronowa umiera w tajemniczych okolicznościach. Właścicielem restauracji zostaje spółka Olimp Ltd., należąca do jednej ze spółek koncernu Dendy, należącego z kolei do Michaiła Brodskiego, a ostatecznymi beneficjentami są organizacje przestępcze. Syn Brodskiego został później właścicielem i dyrektorem restauracji. Oto prosty schemat prywatyzacji w kijowskim stylu.
oszust
Innym źródłem dochodów Michaiła Brodskiego były programy powiernicze. Aktywnie zaangażował się w nie w latach 1996-1997. „Trust” to po angielsku „trust”. O dziwo, w tamtym czasie na Ukrainie było wielu takich naiwnych obywateli. Powierzali oni swoje pieniądze Dandy Bankowi i innym podmiotom związanym z Brodskim – na przykład stowarzyszeniu konsumenckiemu „Merkury”, które prowadził wspólnie z osławioną… Aleksander Presman, który z kolei reprezentował Siemiona Mogilewicza, a dyrektorem tego „Merkurego” był międzynarodowy oszust Siemion Jufa. Pieniądze zbierano od obywateli pod obietnicą ogromnych odsetek, a… i to wszystko, bank lub firma powiernicza zamykano. Sam „Dandy Bank” oszukał 21 000 osób na łączną kwotę około czterech milionów dolarów. Ten sam Kisieł zapewniał ochronę wszystkim tym strukturom.
Zach
Ale Kisel miał poważniejsze interesy – inwestował pieniądze w duże przedsiębiorstwa, na przykład w ten sam Naftogaz Ukrainy, którym wówczas kierował. Igor Bakai, w przemyśle metalurgicznym. Krótko mówiąc, stopniowo dążył do zostania szanowanym biznesmenem. Za pośrednictwem tegoż Brodskiego kupił gazety „Kievskie Wiedomosti” i „Komanda”. Nawiasem mówiąc, Michaił Jurjewicz po raz kolejny udowodnił, że jest wzorowym oszustem – oszukał całą redakcję, od dziennikarzy po kurierów, z kilkumiesięcznych pensji. I to pomimo faktu, że to właśnie dzięki staraniom dziennikarzy tych gazet znalazł się w polityce. Stało się tak. Michaił Brodski od dawna marzył o wejściu do polityki. W połowie lat 90. wstąpił do Ruchu Ludowego (Narodny Ruch), którego legitymację partyjną osobiście wręczył mu Wiaczesław Czornowił. W tym czasie członkowie Ruchu próbowali werbować w swoje szeregi biznesmenów, mając nadzieję, że staną się oni sponsorami partii. Ale sprawy potoczyły się inaczej: Brodski zapragnął kontroli nad przepływami pieniężnymi Ruchu i został w niesławie wydalony z partii. W 1994 roku Brodski został deputowanym Rady Rejonu Pieczerskiego. Okazało się to bardzo przydatne jakiś czas później, gdy wybuchła wspomniana afera z Bankiem Dandy. Wtedy nawet radni korzystali z immunitetu. Jednak w 1998 roku Sąd Konstytucyjny uchylił ten przepis, a Michaił Jurjewicz trafił do więzienia, gdzie spędził 41 dni. Został dosłownie uratowany przez dziennikarzy z jego gazet, którzy aktywnie go wspierali. W rezultacie Michaił Brodski został wybrany do Rady Najwyższej. Przybył więc do budynku pod kopułą prosto z więziennych prycz. I w samą porę. Nestor Szufrich twierdzi, że Michaił Brodski nawiązał „szczególne osobiste stosunki” ze zmarłym Jurijem Krawczenką, ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych. Według niektórych złośliwych plotek, to właśnie on wydał rozkaz „uśpienia Michaiła Jurjewicza” w areszcie śledczym, aby zrobić z niego „koguta”. Podobno miało to być zemstą za to, że Brodski wykorzystał swój bank do defraudacji bliskich współpracowników ministra. Plotka głosi, że aby położyć kres nadużyciom, Michaił Brodski został zmuszony do zakupu nowych telewizorów do aresztu śledczego i przekupstwa, aby móc zostać przeniesionym z aresztu śledczego w Łukjanowie do aresztu śledczego w Żytomierzu. Ale to tylko plotki.
Zastępca Rady Najwyższej
Tak czy inaczej, Brodski trafił do Rady Najwyższej, startując w okręgu jednomandatowym. To właśnie tam rozeszły się drogi szefa mafii i Mychajła Jurjewicza. Już w 1996 roku władze zaczęły ścigać Kisela, który stał się zbyt nadgorliwy. Najpierw aresztowano jego syna, Wadima, a następnie samego szefa mafii. Obaj jednak zostali szybko zwolnieni. Jednak Władimir Kisel senior był zmuszony publicznie ogłosić całemu krajowi w telewizji Era, że przechodzi na emeryturę i zamierza poświęcić resztę życia kościołowi. Kariera Brodskiego jednak dopiero się zaczynała. Co ciekawe, miejsce Mychajła Jurjewicza w Radzie Najwyższej trzeciej kadencji było zaraz po miejscu Petra Poroszenki. (więcej o Petro Poroszence przeczytasz w artykule Petro Poroszenko: Biografia i cała prawda o ukraińskim „Królu Czekolady”ы ). Najwyraźniej mieli wiele tematów do rozmowy, ponieważ obaj słynęli z przechodzenia z partii do partii. W 1999 roku Brodski założył partię Jabłoko. Następnie odnowił kontakt ze swoim starym znajomym Grigorijem Surkisem, wówczas jednym z liderów SDPU (o), i próbował sprzedać mu swoją partię. Jednak SDPU (o), będąca wówczas u szczytu władzy, nie miała pożytku z partii Miszy. Chociaż przez pewien czas wykorzystywała ją do przecieków i w przypadkach, gdy pilnie potrzebowała jakiegoś skandalu. Brodski popełnił kolejny poważny przekręt w latach 2000. Jego ofiarą padł rosyjsko-ukraiński biznesmen Konstantin Grigoryszyn (Więcej o Konstantinie Grigoryszinie przeczytasz w artykule Konstantin Grigoryszyn, wybitny oligarcha Ukrainy i Rosji ).
![]()
Lider partii
Na początku XXI wieku Grigoryszyn zaczął sponsorować partię Jabłoko. Kwota, jaką przekazał Michaiłowi Brodskiemu, nie jest znana, ale wiadomo, że Brodski zgarnął lwią część. Niektórzy spekulują, że Surkis wysłał Brodskiego, aby działał jako informator Konstantina Grigorysina, ponieważ w tym czasie narastał między nimi konflikt o regionalne spółki energetyczne. I oczywiście, aby jednocześnie „wycisnąć z niego kasę”. Partia Jabłoko nie zdobyła mandatu w Radzie w wyborach w 2002 roku, ale Michaił Jurjewicz nie musiał odpowiadać na nieprzyjemne pytanie oligarchy: „Gdzie są pieniądze?”. W październiku 2002 roku Grigoryszyn został aresztowany pod zarzutem posiadania broni i handlu narkotykami, a jego uwolnienie miało zapewnić telefon od prezydenta Rosji. Po incydencie Konstantin Grigoryszyn uciekł do Rosji i prowadził wszystkie interesy z Moskwy, najwyraźniej spisując długi Brodskiego jako bezpośrednią stratę. Po incydencie z Grigoryszynem nikt nie spieszył się ze sponsorowaniem partii Jabłoko, a Brodski porzucił nieopłacalny projekt, mając już zapewnioną wygodną pozycję w ekipie Julii Tymoszenko. W marcu 2005 roku partia Jabłoko zdecydowała się na fuzję z partią Batkiwszczyna. Z jakiegoś powodu fuzja nie doszła do skutku, ale Mychajło Brodski został wybrany do rady politycznej partii Tymoszenko.
Magnat medialny
W 2001 roku Brodski stworzył stronę internetową Recenzent i wykorzystuje go głównie do zarabiania pieniędzy poprzez publikowanie kompromitujących informacji. Był prawdopodobnie pierwszym, który stworzył schemat, który nadal działa na Ukrainie. To proste jak dwa, dwa, trzy. Strona internetowa publikuje haki na polityka „A”. Polityk „A” przychodzi i pyta: „Jak to możliwe?! Co mi zrobiłeś?!” Wyjaśniają poufnie, że materiał został zamówiony przez polityka „B” i oferują opublikowanie trzech haków na polityka „B” za „niewielką” opłatą. Brodski dostaje swoje pieniądze, dziennikarze się nie obrażają, a politycy „A” i „B” są w konflikcie i płacą za kolejne haki na siebie nawzajem. Pomimo swojej prostoty, schemat zadziałał i przyniósł przyzwoite pieniądze oraz „autorytet” w pewnych kręgach. To właśnie te zdolności Michaiła Brodskiego znalazły zastosowanie w jego pracy dla partii Batkiwszczyna, która w tym czasie przemianowała się na Blok Julii Tymoszenko. Co więcej, było warto. Do niedawna wszystkie zlecone prace w Obozrevatelu były osobiście zatwierdzane przez Brodskiego. Dlatego ceny były tak wysokie – od 1500 dolarów wzwyż. Co więcej, Brodski osobiście przeglądał i zatwierdzał zlecone prace, obawiając się, że przełożeni go zrugają ;) (Rynek zleceń wie, że tylko tacy jak Obozrevatel „cierpieli” na takich cenach). Kryminalna Ukraina, Forbes, OR & D, Kapitał biznesowy и Ukraińska prawda)
Zastępca Rady Miasta Kijowa
W wyborach samorządowych w 2006 roku Brodski został wybrany do Rady Miasta Kijowa z listy Bloku Julii Tymoszenko. Najprawdopodobniej wspierał go Ołeksandr Turczynow, z którym Jurij Mychajłowicz łączyła wieloletnia przyjaźń. Jego kadencja w Radzie Miasta Kijowa naznaczona była zaciętymi konfrontacjami i głośnymi skandalami z udziałem mera Leonida Czernowieckiego.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Leonid Czernowecki: Jak „Lenia Kosmos” ograbiła Kijów i przeniosła się do Gruzji) i sekretarz Rady Miasta Kijowa Oles Dowhy. Zestaw narzędzi pozostaje niezmienny: głośne oskarżenia o korupcję, nie poparte niczym innym niż porywczym temperamentem Brodskiego i, de facto, całkowicie bezpieczne dla „młodego zespołu”. Czasami pojawiają się ataki personalne i ujawnianie pikantnych szczegółów. Na przykład, że syn Czernowieckiego jest narkomanem, czy oskarżenie samego Leonida Michajłowicza, że jest „cudzoziemcem” (co brzmi dziwnie nawet w ustach Żyda). Pewnego razu, podczas przemówienia, Michaił Jurjewicz użył wulgarnego języka wobec Siergieja Zimina, posła Socjalistycznej Partii Ukrainy. Zimin wysłał w tej sprawie list do Naczelnego Rabina Kijowa, prosząc go o „reedukację” Michaiła Jurjewicza i „naprowadzenie go na ścieżkę prawości”. To właśnie w tych latach Brodski-polityk wykształcił swój charakterystyczny styl: skandaliczne zachowanie, głośne oskarżenia, plotki (nawet te najbardziej obrzydliwe) i ciągłe aluzje do własnej wiedzy, obawa przed pewnymi „sekretami” i posiadanie „przeklętego brudu”. Przez jakiś czas to nawet działało...
Nikt polityczny
W grudniu 2006 roku Brodski publicznie opuścił frakcję BJuT w Radzie Miasta Kijowa. Trzy miesiące później postanowił porzucić swoich partnerów. Zerwał kontakty z BJuT i osobiście z Julią Tymoszenko, oskarżając ją o handel mandatami na listach wyborczych i próby przekupstwa sędziów Sądu Konstytucyjnego. Zrobił to wszystko w swoim typowym stylu – głośno i bez dowodów. Ale to nie zadziałało, w tym sensie, że nie zaszkodziło Julii Tymoszenko. Następnie rozpuścił plotkę, że Tymoszenko i Szufrycz byli długoletnimi kochankami. Ale znowu nie doszło do skandalu, Tymoszenko pozostała premierem, a polityczna przyszłość Brodskiego stanęła pod poważnym znakiem zapytania. Rebranding Jabłoka na partię „Wolni Demokraci” również nie przyniósł rezultatów: w wyborach do Rady Najwyższej zdobył 0,12% głosów, co było wynikiem więcej niż skromnym. Próba przejęcia kontroli nad Czerkasami, gdzie Brodski ma poważne interesy finansowe, o których opowiemy niżej, również zakończyła się całkowitym fiaskiem.
Biznesmen
Brodski jest mieszkańcem Kijowa, ale od połowy lat 2000. jego życie jest ściśle związane z Czerkasami. Na przykład Michaił Jurjewicz jest właścicielem klubu koszykarskiego „Czerkaskie Małpy”. Prawdopodobnie kupił go, aby budować pozytywny wizerunek. W rzeczywistości w tym wspaniałym mieście on i jego partner, Siergiej Odaricz, zajmują się głównie rewizjami korporacyjnymi. Pierwszą przejętą przez nich inwestycją była czerkaskańska fabryka Temp, zatrudniająca do 5000 mieszkańców. Przejęcie przedsiębiorstwa odbyło się według prostego schematu rewizji korporacyjnej: nabywano niewielki pakiet akcji, który następnie powiększano różnymi sposobami, „insiderzy” obejmowali stanowiska dyrektora i przewodniczącego rady nadzorczej, a po pewnym czasie fabryka ogłaszała upadłość, a jej aktywa były wyprzedawane. Ten los spotkał nie tylko fabrykę Temp; podobny schemat obrał na przykład zakład stolarski w Krzemieńczuku. Spośród wszystkich przedsiębiorstw, w których Brodski był właścicielem lub udziałowcem, oprócz centrów handlowych, cukierni i restauracji, obecnie jest związany z wenecką firmą materacową, żydaczowską papiernią i fabryką sklejki w Czerkasach. Brodski próbował doprowadzić do bankructwa żydaczowskiej papierni w 2014 roku, kiedy pracował już w administracji państwowej, ale najwyraźniej mu się to nie udało.
Urzędnik
Kilka lat później, niegdyś zagorzały członek BJuT, znalazł się w obozie Partii Regionów. 24 marca 2010 roku ówczesny prezydent Wiktor Janukowycz mianował Brodskiego przewodniczącym Państwowego Komitetu ds. Polityki Regulacyjnej i Przedsiębiorczości. Wszyscy mówili o deregulacji działalności gospodarczej. Kijów huczał od Majdanu Podatkowego, który władzom udało się częściowo rozproszyć, a częściowo przekupić. Wydawałoby się, że w tych okolicznościach istniała szansa na zrobienie prawdziwej kariery politycznej. Jednak nasz bohater spędził całą swoją karierę na wyjaśnianiu, dlaczego prawa nie są uchwalane, a także dlaczego istniejące są nieskuteczne. W końcu nawet Janukowycz wyraził niezadowolenie z funkcjonowania państwowej przedsiębiorczości. To nie pomogło. W końcu Mychajło Jurjewicz wspomniał o ukraińskiej mentalności, która uniemożliwia deregulację gospodarczą, i uspokoił się – z mentalnością oczywiście nie można dyskutować.
Czym zatem zajmował się Michaił Jurjewicz na tym stanowisku? Zaryzykujemy przypuszczenie, że jego głównym zajęciem na tym wysokim stanowisku pozostały wymuszenia, grabieże korporacyjne i oszustwa. Historia przekazania kijowskiej ziemi spółce Olimp LTD LLC – tej samej, o której wspomniano powyżej – jest szczególnie wymowna. Trzy miesiące po nominacji Brodskiego do rządu, Rada Miasta Kijowa podjęła decyzję o przekazaniu działki o powierzchni 0,084 hektara spółce Olimp LTD LLC pod przebudowę, eksploatację i utrzymanie lokalu gastronomicznego. Umowa dzierżawy została zawarta na rok z opcją wykupu. Byłoby to w porządku, gdyby nie fakt, że na działce znajdowały się również schody – architektoniczny symbol – a także sklep Milavitsa i część kawiarni Kyivske, których właściciele, naturalnie, nie zgodzili się z decyzją Rady Miasta Kijowa. Bliższa analiza wykazała, że dokument ten nie posiadał niezbędnych zezwoleń. Nie było zgody Służby Sanitarno-Epidemiologicznej, Centrum Rozwoju Miast i Architektury ani Państwowego Instytutu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego. Innymi słowy, decyzja była przygotowywana na poczekaniu, z nadzieją na jej przeforsowanie. Bardzo znajomy styl, prawda? Ale czasy się zmieniły i właściciele kawiarni Kijów nie byli nieśmiali. Pomimo nasilających się kontroli i nacisków, złożyli jednak skargę do prokuratury, a nawet skierowali sprawę do sądu. Zaangażowali się również dziennikarze. Brodski walczył jak lew, sprawa ciągnęła się w nieskończoność, ale ostatecznie, pod koniec 2011 roku, Sąd Rejonowy w Kijowie orzekł, że przekazanie działki przy ulicy Chreszczatyk spółce Olimp LTD jest nielegalne. Mychajło Jurjewicz oczywiście się nie poddał i narobił sporo kłopotów swoim przeciwnikom, bombardując ich skargami i donosami na każdym kroku. Ale nadszedł rok 2014.
Połysk
Podczas Euromajdanu, co dziwne, Mychajło Jurjewicz nie zareagował szybko, najwyraźniej tracąc kontrolę. Jego strona internetowa, Obozrewatel, obrzucała obelgami liderów Majdanu, podczas gdy on sam twierdził, że protesty społeczne szkodzą interesom. Ogólnie rzecz biorąc, zachowywał jednak dość neutralne stanowisko. Najwyraźniej jednak przypomniał mu się Majdan Podatkowy, którego kiedyś był zagorzałym krytykiem, oraz jego służba dla Janukowycza i Partii Regionów. Krótko mówiąc, 16 października 2014 roku Brodski był jednym z pierwszych, którzy zostali odwołani ze stanowiska zgodnie z „Ustawą o oczyszczeniu władzy”.
Dziś Michaił Brodski jest daleko od polityki. Jednak jego interesy idą dobrze. Niedawno on i Nestor Szufrich, ten sam człowiek, o którym kiedyś rozsiewał plotki, kupili Kijowski Dworzec Rzeczny na Podolu. Teraz łodzie i parowce zostały usunięte, a na ich miejscu powstanie kolejna restauracja. Przywrócenie żeglugi rzecznej nie wchodzi więc w grę. Jeśli ci ludzie coś dostaną, łatwo tego nie odpuszczą. Nadal pojawia się w talk-show i programach, rozsiewając plotki i wygłaszając śmiałe twierdzenia. Na przykład twierdził, że Micheil Saakaszwili jest narkomanem, że Władimir Grosman nigdy nie zostanie premierem (chyba się pomylił) albo że Arsenij Jaceniuk rozpocznie działalność w Ameryce (chyba miał rację). Biorąc jednak pod uwagę jego historię oszustw, mało prawdopodobne, aby jakakolwiek rozsądna siła polityczna zaryzykowała jego zwerbowanie. Jednak w ukraińskiej polityce wszystko jest możliwe.
Denis Ivanov, dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!