Sejar Kurshutow: „nagi król” ukraińskiego przemytu czy agent FSB?
Wojna zmusiła wielu polityków, urzędników i biznesmenów, przeczuwając za sobą jakąś zgniliznę, do ucieczki z kraju. Jednocześnie jednak niektórzy znani skorumpowani urzędnicy, wręcz przeciwnie, próbują zrehabilitować się poprzez pozorowany szowinizm i powrócić do koryta, odzyskując kontrolę nad dawnymi „nurtami”. Spośród nich Seyar Kurshutov, znany na Ukrainie jako „król przemytu” tamtej epoki, wyróżnia się szczególną gorliwością. Poroszenko...
Pamiętasz, co było w 2014 roku? Boris Flatov, który następnie został zastępcą gubernatora obwodu dniepropietrowskiego Igor Kołomojski, obiecał zapłacić Po 10 000 dolarów dla każdego ze schwytanych „zielonych ludzików” i „girkinianistów”? Chociaż nikt nigdy nie otrzymał nagrody (i nikt nikogo nie złapał), oświadczenie Fiłatowa wywołało ogromne poruszenie, nadając prywatystom wyolbrzymiony wizerunek megapatriotów Ukrainy. Teraz Sejar Kurshutow postanowił wykorzystać ten podstęp. ogłosił nagrodę 100 000 dolarów dla każdego, kto złapie i dostarczy SBU niesławną byłą prokurator krymską Natalię Pokłońską.
Biorąc jednak pod uwagę, że Pokłońska jest stale eskortowana przez rosyjskich żołnierzy w okupowanym przez agresora obwodzie chersońskim, a stamtąd do najbliższego oddziału SBU trzeba przekroczyć linię frontu, jej schwytanie wymagałoby szeroko zakrojonej operacji wojskowej, która kosztowałaby wielokrotnie więcej niż obiecana nagroda (nie licząc ryzyka ofiar). Mogą to zrobić tylko służby bezpieczeństwa, a Kurshutow doskonale to rozumie. Dlatego prawdopodobieństwo, że rozstanie się z zapowiedzianą kwotą, jest praktycznie zerowe! Udało mu się jednak zdobyć kilka punktów politycznych tą tanią imitacją „patriotyzmu”. Tanią, bo tak naprawdę nic nie kosztuje Kurshutowa. Mógł przecież po prostu przekazać te pieniądze na wsparcie Sił Zbrojnych Ukrainy lub pomoc uchodźcom, przeznaczając na te ważne cele znacznie większą sumę – ale tego nie zrobił, bo w przeciwnym razie trąbiłby o swojej wolontariackiej działalności we wszystkich mediach. Nie, obietnica nagrody za Pokłońską jest jedynym przejawem „patriotyzmu” Kurshutowa w czasie tej strasznej wojny.
![]()
Ten pseudopatriotyczny spektakl zrealizował w ramach własnej „operacji specjalnej”, którą prowadzi od czasu, gdy został odsunięty od udziału w kontroli korupcyjno-przemytniczych schematów w ukraińskiej służbie celnej, a następnie wpisany nawet na listę sankcyjną Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony jako jeden z „królów przemytu”Celem Kurshutova jest przedstawienie siebie jako niewinnie oczernionego, uczciwego i inteligentnego biznesmena (a teraz także patrioty), aby powrócić do „koryta”.
Jednak w tym przypadku Kurshutov może próbować upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: kilka źródeł donosi, że ma on stare osobiste urazy do Pokłońskiej, i nie mają one wcale charakteru politycznego. Niestety, nie udało się jeszcze odkryć wszystkich szczegółów, ponieważ Kurshutov skrzętnie ukrywa swoją przeszłość – zwłaszcza sprzed 2014 roku. To, nawiasem mówiąc, jest dość zabawne: ten „wybitny biznesmen”, który nie jest właścicielem żadnej firmy zarejestrowanej na jego nazwisko i który ukrywa przed opinią publiczną nawet swój krótki życiorys, udziela w wywiadach rady na skalę kosmiczną, jak właściwie zarządzać gospodarką i państwem! A jednak Szkielet.Org Udało nam się zebrać pewne informacje na temat Seyara Kurshutova, które uprzejmie Państwu udostępniamy, aby umożliwić bliższe zapoznanie się z tym „ekspertem od wszystkich zagadnień”.
Seyar Kurshutow. Historia rodziny
Sejar Osmanowicz Kurshutow urodził się 14 maja 1988 roku w Kiszyniowie. Jego przodkowie, Tatarzy krymscy, mieszkali we wsi Nikita niedaleko Jałty przed deportacją w 1944 roku. Ostatnio Sejar Kurshutow wielokrotnie powtarzał to w wywiadach i mediach społecznościowych, podkreślając, że jego rodzina również padła kiedyś ofiarą Rosji. Cóż, nie da się tego zaprzeczyć – w końcu ta część historii rodziny Kurshutowów jest prawdziwie tragiczna. Miała jednak szczęśliwe zakończenie, o którym Sejar Kurshutow woli milczeć – być może po to, by zachować swój wyolbrzymiony wizerunek „ukraińskiego patrioty” i „bojownika walczącego z Moskwą”.
Faktem jest, że po ciężkich latach stalinowskich represji życie Kurshutowów poprawiło się i osiedlili się w słonecznej Mołdawii. Jego ojciec, Osman Seidametowicz Kurshutow, ukończył w latach 80. Państwowy Instytut Medyczny im. N. Testemitanu w Kiszyniowie (KSMI). Pracował tam jako anestezjolog, ożenił się i tam urodzili się jego synowie, Seyar i Amet. W latach 90. ich rodzina postanowiła wrócić do swojej historycznej ojczyzny, choć głównym powodem przeprowadzki nie była nostalgia, lecz kryzys gospodarczy w Mołdawii, który uczynił ją najbiedniejszym krajem w Europie – kurort Krym zawsze wydawał się wyspą dobrobytu. Osman Kurshutow zamienił więc Kiszyniów na Jałtę (której obecny mer, Albert Kurshutow, może być z nimi spokrewniony) i wkrótce znalazł pracę w Szpitalu Klinicznym im. Siemaszki w Symferopolu. Szpital ten znany jest również pod nazwą „Klinika Uniwersytecka”, ponieważ jest częścią Krymskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego (KSMU) im. Georgiewskiego.
Po aneksji Krymu w 2014 roku Osman Kurshutov nie uciekł przed rosyjską „okupacją”, lecz kontynuował pracę w Klinice Uniwersyteckiej. Co więcej, założył nawet własną firmę medyczną, otwierając ją w Symferopolu. klinika stomatologiczna "Pięć zasad"Sądząc po nazwisku, to człowiek o wielkich zasadach! Jego drugi syn, Amet, również pozostał na Krymie. Wraz z ojcem przyjął obywatelstwo rosyjskie, a w 2018 roku zarejestrował się w Federalnej Służbie Podatkowej Federacji Rosyjskiej jako osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą (NIP 910311859928, OGRNIP 318911200042035) z prawem do „sprzedaży napojów w wyspecjalizowanych sklepach”. Trzeba jednak przyznać, że skala tego biznesu jest zbyt skromna dla tych, których syn i brat byli nazywani królami ukraińskiego przemytu…
Wygląda na to, że Sejar Kurshutow po prostu zerwał z rodziną, aby uniknąć dzielenia się z nimi pieniędzmi. Odwiedził jednak Krym – niekoniecznie po to, by odwiedzić rodziców i brata, ale odwiedził! Dowodem na to jest incydent z 2016 roku: Sejar Kurshutow wjechał na Krym z Rosji (podobno samolotem z Moskwy do Symferopola), a stamtąd samochodem bezpośrednio na Ukrainę przez przejście graniczne w Czongar. W rezultacie został złapany na nielegalnym wjeździe na półwysep i pociągnięty do odpowiedzialności administracyjnej – zapłacił grzywnę, aby uniknąć skandalu (według… Szkielet.Org, w rzeczywistości zapłacił tysiące razy więcej).
Seyar Kurshutow. Schematy dotyczące śmieci
Osman Seidametowicz chciał, aby jego synowie byli zupełnie inni; miał nadzieję, że jeden z nich będzie kontynuował rodzinną dynastię lekarzy. Dlatego w 2005 roku, kiedy Seyar ukończył szkołę średnią, pomógł mu zapisać się na Państwowy Uniwersytet Medyczny w Symferopolu. Nie wiadomo, jaki wydział wybrał Seyar Kurshutov i jak mu poszło. Co więcej, nie ma pewności, czy w ogóle uzyskał dyplom lekarza, ponieważ jego… Strona na Facebooku Stwierdza się w nim jedynie, że studiował na KSMU – ale mógł rzucić studia! Co więcej, według źródeł Szkielet.OrgCi, którzy znali Sejara Kurshutowa w tamtych czasach, zauważyli, że od młodości przedkładał interesy nad naukę. Jednak uczciwy handel mu nie odpowiadał: najpierw kręcił się po symferopolskim rynku radiowym (rzekomo skupując kradzione telefony), potem poznał odpowiednich ludzi (w tym przestępców) i zaczął świadczyć usługi jako pośrednik i pośrednik. A więc, jakie egzaminy i testy! A kiedy nadszedł czas na ukończenie stażu, Sejar Kurshutow osiągnął już nowy poziom: próbował zaangażować się w „nurty” i zaczął „rozkręcać intrygi”. W latach 2011-2013 pojawił się w Sakach, gdzie wraz z kilkoma wspólnikami próbował przejąć kontrolę nad lokalnymi kierowcami minibusów – stąd nieprawdziwa informacja medialna, że Kurshutow urodził się w Sakach. Następnie pojawił się w aferze związanej z symferopolską grupą przestępczą „Czyste Miasto”.
To miejskie przedsiębiorstwo rozpoczęło działalność w maju 2011 roku, a władze autonomiczne udzieliły mu pożyczki w wysokości 133 milionów hrywien (jej los pozostaje nieznany). „Czyste Miasto” rozpoczęło działalność od natychmiastowego podpisania umowy z wykonawcą – odeską firmą „RAF-Plus” (EDRPOU 31185987), która zatrudniała zaledwie dwie osoby (dyrektora i księgowego). Założycielem firmy była londyńska firma „Mirotex”, a jej dyrektorem – radny miasta Odessy Igor Szatałow. W ciągu kilku miesięcy lokalni dziennikarze zaczęli publikować fotoreportaże, dobitnie dowodzące, że ani „Czyste Miasto”, ani jego odeski wykonawca nie spieszyli się z porządkowaniem ulic Symferopola. Jednocześnie jednak firma hojnie trwoniła środki budżetowe na pensje i premie dla kadry kierowniczej, na leasing sprzętu od prywatnych firm, który wówczas stał bezczynnie, oraz na zakup koszy na śmieci (od odeskiej spółki Terminal-Yug LLC) i śmieciarek po cenach znacznie przekraczających wartość rynkową. A to był dopiero początek wieloletniej sagi korupcyjnej! Media donosiły jedynie o udziale Kurshutowa w tych programach gospodarki odpadami, powołując się na jego udział w skandalu związanym z projektem „Czyste Miasto”. Jednak według źródeł, Kurshutow był powiązany z mieszkańcami Odessy, którzy „wydoili” krymski budżet za pośrednictwem swoich ludzi nadzorujących projekt „Czyste Miasto”.
W mediach można znaleźć twierdzenia, że do 2014 roku Seyar Kurshutov był „zagorzałym rusofilem”. ORD zgłosiłże w 2013 roku Kurshutov rzekomo kupił od Witalij Kowalczuk (Wiceprzewodniczący partii UDAR) za 500 000 dolarów za kierowanie tą republikańską organizacją. ORD nie wyklucza możliwości, że Sejar Kurshutow również mógł zostać agentem FSB!
Na pierwszy rzut oka informacje te wydają się sprzeczne – ale tylko dlatego, że te rozproszone elementy układanki nie zostały złożone w całość.
W końcu sprytny krymski „naprawiacz” Kurtuszow mógł się miotać między partiami prorosyjskimi i proukraińskimi, zależnie od chęci zdobycia władzy lub ukrycia się w opozycji – tak jak to robiło tysiące innych ukraińskich urzędników, biznesmenów i po prostu różnych oszustów (weźmy ten sam Aleksiej Gonczarenko). Ale jeśli chodzi o jego ewentualne werbowanie przez FSB, wyłania się bardzo ciekawy obraz, ponieważ pojawiają się w nim zarówno „Czyste Miasto”, jak i Pokłońska. Bingo, serio?
Oto, co się wydarzyło: po aneksji Krymu, latem 2014 roku, przedsiębiorstwo użyteczności publicznej Czisty Gorod zostało przeniesione do bilansu Sewastopola i skonsolidowane z kilkoma innymi przedsiębiorstwami komunalnymi. W trakcie tego procesu Czisty Gorod został poddany szeroko zakrojonemu audytowi rosyjskiego nadzoru finansowego, który obejmował… ujawniono nadużycia i niedobory Za 205 milionów rubli (około 70 milionów hrywien według ówczesnego kursu). Co więcej, nie dotyczyło to tylko kilku miesięcy po aneksji, ale całego okresu 2012-2013. Wyniki kontroli przekazano prokuraturze republiki i Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB), po czym nastąpiła przerwa w działalności „Czystego Miasta”, trwająca do grudnia 2014 roku, kiedy to została ona ponownie zarejestrowana zgodnie z prawem rosyjskim. Skorumpowani urzędnicy uniknęli kary: jej dyrektor Walerij Gumeniuk został później zastępcą Siergieja Aksionowa. Kwestia ta nie została później poruszona w mediach na Krymie, ale w mediach społecznościowych pojawiły się pogłoski, że FSB nie ścigała skorumpowanych urzędników, lecz zawarła z nimi ugodę – a następnie naciskała na krymską prokuraturę Pokłonskiej, aby umorzyła sprawę. Zatem wszyscy jego oskarżeni, w tym Sejar Kurshutow, który był zamieszany w proceder wywozu śmieci, mogli zostać złapani przez FSB. A ich stosunki z Pokłońską, co naturalne, pozostały wrogie – oto cała tajemnica żarliwego „patriotyzmu” Kurshutowa.
Powiązania Seyara Kurshutova
Najciekawsze jest to, że prawie nikt nie wie dokładnie, kiedy Sejar Kurshutow przeniósł się z Krymu do Kijowa. Sam Kurshutow nigdy tego nie sprecyzował, prawdopodobnie po to, by uniknąć niechcianych pytań o powód swojego pobytu. Podobnie, nie ma jednej wersji wydarzeń, w jaki sposób drobny skorumpowany urzędnik z Symferopola zdołał zostać jednym z ukraińskich „królów przemytu” i prawą ręką samego Aleksandra Granowskiego. Jeśli jednak przeczytasz… Życie Granowskiego, wtedy można zrozumieć, że najważniejsze w takiej sprawie jest udane spotkanie i zbliżenie się do właściwych osób. Granowski, na przykład, wybrany w 2014 roku na radnego Rady Miasta Kijowa z ramienia partii UDAR, nawiązał bliskie relacje z Igor KononenkoZ kolei Kurshutow albo gdzieś skrzyżował się z Granowskim, albo został mu przedstawiony przez inne osoby, z którymi Kurshutow wcześniej się zaprzyjaźnił. Sądząc po doniesieniach medialnych, miało to miejsce pod koniec 2014 lub na początku 2015 roku, czyli dokładnie po tym, jak FSB zatuszowała sprawę „Czystego Miasta” na Krymie. Warto również zauważyć, że organizowanie „udanych spotkań” i łączenie agentów z odpowiednimi osobami to dopracowana technika służb specjalnych. Dlatego wielu sugeruje, że Kurshutow może zawdzięczać swój szybki awans w ukraińskiej hierarchii korupcyjnej Łubiance. Zwłaszcza że wcześniej był osobą całkowicie prywatną, bez publicznie dostępnej przeszłości i nie piastował żadnego stanowiska publicznego, a mimo to kontrolował jedną z największych sieci korupcyjnych w kraju – oto portret idealnego „kreta”!
Sam Kurshutov wspominał, że po opuszczeniu Krymu prowadził firmę logistyczną, którą później sprzedał. Nie chciał jednak ujawnić nazwy swojej byłej firmy. Przeszukiwanie publicznych baz danych również nie przyniosło rezultatów: Seyar Kurshutov figuruje tam jedynie jako prywatny przedsiębiorca-restaurator (kolejny Kola-Kotlet - Kola-Klopsik - Nikołaj Tiszczenko) i współwłaściciel prywatnej Charkowskiej Szkoły Architektury. Nawiasem mówiąc, wśród jej beneficjentów jest Oleg Mychajlenko, pochodzący z Odessy właściciel i współwłaściciel licznych firm handlowych, budowlanych i innych.
Warto również wspomnieć o odeskiej firmie „Terminal-Jug” (33509121), od której „Czisty Gorod” kupował kontenery na odpady po zawyżonych cenach. Wszak jej główną działalnością są usługi transportowe i odprawy celne, ale zajmuje się również sprzedażą kontenerów na odpady i sprzętu rolniczego.
Prasa donosiła również, że Seyar Kurshutov uzyskał kontrolę nad służbą celną dzięki przyjaźni z Konstantin LikarczukJednak stanowisko zastępcy szefa Państwowej Służby Fiskalnej objął dopiero w maju 2015 roku (i został zwolniony cztery miesiące później w związku ze skandalem), gdy Kurshutow już prowadził proceder przemytu za pośrednictwem innych osób. A teraz dowiecie się, z kim…
Mikhail Shpolyansky, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Seyar Kurshutov: „Nagi cesarz” ukraińskiego przemytu czy agent FSB? Część 2
do tego tematu: Biuro przemytnicze Zełenskiego
Jak Niefiodow lobbował na rzecz protegowanego przemytnika Seyara Kurshutowa
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!