Vladislav Dreger: Jak jeden rabusi wydziobał drugiemu rabusiowi oczy. Część 1

Vladislav Dreger, Oleksandr Turchynov, raider, dossier, biografia, dowody kompromitujące,

Vladislav Dreger: Jak jeden rabusi wydziobał drugiemu rabusiowi oczy. Część 1

Na liście ukraińskich bandytów zajmuje zaszczytne miejsce „drugie po Korbanie”. Choć Vlad Dreger ustępuje mu pod względem wielkości przejmowanych i przejmowanych przedsiębiorstw, znacznie go przewyższa cynizmem i podłością, które regularnie okazywał nawet wobec własnych wspólników. Byli członkowie krwawej zorganizowanej grupy przestępczej „17. Komisariat” spiskują przeciwko sobie od kilku lat, a teraz finansują separatystów ze swoich podatków, mając wysoko postawionych patronów zarówno w Kijowie, jak i Doniecku.

Vladislav Dreger. Pod dachem 17. komisariatu

Władysław Olegowicz Dreger urodził się 3 lutego 1973 roku w Słowiańsku, wówczas mało znanym miasteczku prowincjonalnym w obwodzie donieckim. Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął naukę w Kramatorski Instytut Przemysłowy (obecnie Donbasska Akademia Budowy Maszyn), który ukończył w 1996 roku, uzyskując dyplom z ekonomii zarządzania. Według jego autobiografii, Władysław Dreger rozpoczął pracę w słowiańskim urzędzie skarbowym, gdzie w ciągu zaledwie roku awansował na stanowisko kierownika działu prawnego. Jednak rok później, z niewiadomych przyczyn, Dreger zrezygnował z pracy w tak dochodowej agencji i przeniósł się do Słowiańskiego Zakładu Tłuszczowego na stanowisko zastępcy dyrektora ds. prawnych.

Udana kariera młodego absolwenta była możliwa dzięki jego bliskim powiązaniom z kramatorską zorganizowaną grupą przestępczą „17. Komisariat”. Dowiedz się więcej o tej grupie, znanej z udziału w zabójstwie dziennikarza Igora Aleksandrowa. Szkielet.Org opowiedziano w materiał o Maksymiu JefimowieJefimow, obecny członek Bloku Petra Poroszenki, w młodości spotykał się z liderami 17. Komisariatu i utrzymuje bliskie relacje z niektórymi z nich. Jefimow znał również Dregera, choć żaden z nich nigdy publicznie nie przyznał się do łączącej ich relacji. Mieli przecież bliskich wspólnych znajomych, takich jak Dmitrij German i Aleksandr Rybak: pierwszy dowodził „oddziałem zabójców” w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, drugi zaś był biznesmenem, który inwestował krwawe pieniądze 17. Komisariatu w legalne i podejrzane interesy. To właśnie Rybak, German i Konstantin Jaworowski (były pracownik MSW) dołączyli do nich, którzy w 1998 roku dokonali krwawego zamachu stanu w zorganizowanej grupie przestępczej, eliminując jej byłych liderów, Jakowenko i Jermakowa. To właśnie próba upublicznienia tej informacji kosztowała Igora Aleksandrowa życie.

Tak więc, po ukończeniu studiów, Władysław Dreger był już dobrze zaznajomiony z wieloma „władcami” zorganizowanej grupy przestępczej z 17. komisariatu. To właśnie te znajomości pomogły Dregerowi rozpocząć błyskotliwą karierę w inspektoracie podatkowym, która została nagle przerwana zaledwie rok później.

Najwyraźniej przekroczył on znacznie prawo, świadcząc swoim znajomym niezbędne usługi. Jednak jego przyjaciele-przestępcy nie opuścili Dregera; wręcz przeciwnie, później otworzyły się przed nim duże możliwości biznesowe. I to właśnie Aleksander Rybak go im przedstawił.

Rybak kontrolował firmę za pośrednictwem spółki akcyjnej UkrLiga (z biurem w Słowiańsku) i spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Donbass-Liga. To właśnie w UkrLidze zatrudniono młodego prawnika Vlada Dregera. Specjalizował się on w prawie korporacyjnym, nabywaniu papierów wartościowych, manipulacjach giełdowych i grabieżach korporacyjnych. Dreger zarobił 120% swoich honorariów: donoszono, że z jego pomocą Rybak „sprywatyzował” kilka dużych przedsiębiorstw, w tym spółkę akcyjną AIZ-Energia, która obejmowała trzy fabryki należące do największych ukraińskich producentów izolatorów i osprzętu do linii przesyłowych.

To właśnie tam, pracując dla zorganizowanej grupy przestępczej 17. komisariatu, Dreger poznał i zbliżył się do swojego przyszłego partnera biznesowego, Siergieja Biełogorodskiego. Według samego Dregera, Siergiej Biełogorodski, pochodzący z Niżnego Tagiłu w Rosji, przybył na Ukrainę na początku lat 90., rzekomo uciekając przed poborem i przekroczył granicę na rowerze, bez paszportu. Inne źródła podają, że Szkielet.OrgBiełogorodski był powiązany z moskiewską zorganizowaną grupą przestępczą Solncewskie i ukrywał się przed oskarżeniem. Na Ukrainie ten „uchodźca” został natychmiast zatrzymany i ochrzczony przez lokalnych gangsterów: wydali mu paszport i zorganizowali pracę jako agent zaopatrzeniowy w Donbass-Liga LLC, a następnie jako dyrektor handlowy w jednym z przedsiębiorstw UKrLiga CJSC.

Siergiej Biełogorodski

 

Śledztwo w sprawie zabójstw Jakowenko i Jermakowa zmusiło ich bezpośredniego likwidatora, Dmitrija Germana, do ucieczki do Europy, a późniejsze zabójstwo Igora Aleksandrowa również zmusiło Rybaka do ucieczki – został on aresztowany w 2006 roku i uznany za sprawcę zbrodni. Sąd nakazał konfiskatę całego jego majątku, ale do tego czasu aktywa UkrLigi i Ligi Donbasu zostały już splądrowane przez byłych popleczników Rybaka, w tym Dregera i Biełogorodskiego. Dzięki temu, że zorganizowana grupa przestępcza z 17. Komisariatu ponownie zmieniła kierownictwo, a sama grupa znalazła się pod ścisłą obserwacją organów ścigania i mediów, współpracownicy Dreger i Biełogorodski mogli „ukraść” część stolicy Rybaka i rozpocząć działalność na własny rachunek (przenosząc się do Doniecka) bez konieczności tłumaczenia się przed „braćmi”. Źródła podają jednak, że Szkielet.Org Donoszono, że ich powiązania ze zorganizowaną grupą przestępczą (która istnieje do dziś) nie zostały zerwane, a Dreger przez długi czas utrzymywał pewne „kontakty biznesowe” ze swoimi dawnymi znajomymi. Obejmowało to rozwiązywanie „drażliwych kwestii” – innymi słowy, korzystanie z usług gangsterów. Podobno wśród jego licznych ochroniarzy byli również byli członkowie 17. komisariatu.

Raider Kings

Obecność kilku tajemniczych postaci była dla Władysława Dregera niezbędna, ponieważ postanowił kontynuować i rozwijać biznes, w który wprowadził go Aleksander Rybak – korporacyjne najazdy na przedsiębiorstwa. Tylko dzięki tej metodzie Dregerowi udało się zostać multimilionerem i jednym z czołowych biznesmenów Donbasu (z pewnością poniżej Achmetowa i Taruty).

Po przeprowadzce do Doniecka Dreger założył spółkę Heavy Machine Building LLC, a od 2001 roku zaczął przejmować zakład Koksochimoborudovaniye (Koksochimoborudovaniye). Ostateczne przejęcie zakładu przez Dregera i Biełogorodskiego miało miejsce w 2005 roku, a już w 2006 roku informowano, że partnerzy podzielili się między sobą przedsiębiorstwo w następujący sposób: Biełogorodski otrzymał pakiet kontrolny, a Dreger zachował 12%. Podobnie jak w przypadku innych wspólnych aktywów, wkrótce wybuchła między nimi brutalna wojna o kontrolę nad ZKHO.

Przejęcie i późniejszy podział DOPAS, Donieckiego Regionalnego Przedsiębiorstwa Dworców Autobusowych, było szeroko nagłośnioną i skandaliczną sprawą. Przedsiębiorstwo to, założone w Ukraińskiej SRR, obejmowało ponad 80 dworców autobusowych. W latach 90. zostało sprywatyzowane przez pracowników, tworząc DOPAS OJSC, którego pakiet kontrolny szybko skupił się w rękach kierownictwa. Jednak nawet oni nie byli w stanie go utrzymać, gdy DOPAS został zaatakowany przez Dregera i Biełorodskiego w 2003 roku. Przejęli oni przedsiębiorstwo za pomocą dwutorowego planu. Po pierwsze, głównym akcjonariuszom (W.L. Konowałowej, L.A. Sołowjowi, N.L. Arestowowi, W.Ju. Litwinience i L.W. Borodinowowi) dosłownie skradziono akacje. Kradzież została dokonana poprzez sfałszowane podpisy na zleceniach sprzedaży akcji. W tym przestępczym oszustwie brały udział dniepropietrowska firma dealerska „Ukrinvest”, kijowski fundusz inwestycyjny „KOOP-Invest” oraz doniecka spółka akcyjna CJSC „Registrar”. Akcje zostały następnie przeniesione za pośrednictwem pełnomocników (osób bezdomnych) na Dregera i Biełogorodskiego, którzy zorganizowali fikcyjnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy (oni sami i ich wspólnicy). Następnie aktywa DOPAS OJSC zostały przeniesione na DOPAS LLC, spółkę założoną przez Dregera i Biełogorodskiego (która w 2009 roku przekształciła się w DOPAS Private Joint-Stock Company). Dreger zachował pakiet kontrolny akcji tej spółki, a Biełogorodski stał się akcjonariuszem mniejszościowym.

Warto zaznaczyć, że w 2003 r. doniecka prokuratura obwodowa wszczęła sprawę karną nr 67-1072 dotyczącą przywłaszczenia akcji, która utknęła w martwym punkcie do 2007 r. i została umorzona przez śledczą MSW Annę Kowal.

Dreger nie poprzestał na tym i w kolejnych latach, poprzez represje korporacyjne, anektował przedsiębiorstwa Donieckavtotrans OJSC, kilka przedsiębiorstw transportu samochodowego (w Konstantinowce, Artemowsku, Snieżnoje i Torezie) do DOPAS, wchłaniał pojedyncze dworce autobusowe i małe firmy przewozowe, stopniowo monopolizując rynek przewozów autobusowych w obwodzie donieckim. Jego imperium transportu samochodowego szybko się rozrastało i obejmowało: Związek Transportowy Donbasu, Auto-Ekspres, Magistral-2003 Sp. z o.o., Dworce Autobusowe Donbasu Sp. z o.o., Dworce Donieckie Sp. z o.o., Donbassavtoservis, Siewier-Awto Sp. z o.o. i inne. Sukces biznesowy rodaka ze Słowiańska w lenno „bandy donieckiej” tłumaczył się tym, że Alimżan Idiatowicz Bachtejew, mąż Tatiana Bachtejewa, która z kolei była „przyjaciółką rodziny” Żygana Taktaszewa (pracowała razem z jego żoną) i bliską znajomą takich postaci jak Achat Bragin, Rinat Achmetow i Giennadij Uzbek. Zatem wejście Dregera do Doniecka było zatrudnieniem Alimżana Bachtiejewa (zajmował on pewne stanowisko w DOPAS) i programem, który wypłacał część zysków rodzinom Bachtiejewów i Taktaszewów. Donoszono, że częścią tego programu był monopol na tankowanie wszystkich pojazdów kontrolowanych przez firmy Dregera na stacjach benzynowych UNT-Wostok – należących do podmiotów powiązanych z rodzinami Taktaszewów, Bachtiejewów i Walitowów oraz biznesmena Igora Filippenki. Andriej Adamowski и Nikołaj Gawrilenko (obecny szef Ukrtransnafty).

Nikołaj Gawrilenko, Ukrtatnafta

Nikołaj Gawrilenko

Dreger nie tylko przejmował dworce autobusowe i przedsiębiorstwa autobusowe, ale także bezlitośnie oszukiwał pasażerów i innych przewoźników autobusowych działających w obwodzie donieckim. Doliczał do cen biletów 20% „opłaty dworcowej” oraz 10% opłaty za niektóre usługi rzekomo świadczone przez DOPAS przewoźnikom autobusowym (w rzeczywistości usługi te nie były świadczone). W rezultacie bilety międzyregionalne sprzedawane w Doniecku były o 20-30% droższe niż bilety powrotne sprzedawane w Połtawie lub Charkowie. W 2009 roku Prokuratura Generalna upomniała w związku z działalnością DOPAS szefa Donieckiej Obwodowej Administracji Państwowej. Władimir ŁogwinienkoDreger jednak łatwo wybrnął z sytuacji, zwracając się do swojej patronki, Tatiany Bachtejewej.

Jednak zaangażowanie Dregera w przemysł motoryzacyjny nie ograniczało się do obwodu donieckiego. Do 2010 roku posiadał już 70% udziałów w NOPAS OJSC, podobnym przedsiębiorstwie w obwodzie mikołajowskim, a także przejął kontrolę nad dworcami autobusowymi w Chersoniu i Odessie.

Kolejną głośną ofiarą korporacyjnych rabusiów w latach 2004-2006 były zakłady zbiorowego przedsiębiorstwa Zujewski Energomechaniczne (ZUE). Ich problemy zaczęły się już w latach 90., ale trudno powiedzieć, czy winny był wyłącznie ich wieloletni dyrektor, Stepan Portnow. Na przykład media donosiły, że Portnow próbował wprowadzić produkty zakładu na rynki międzynarodowe, nawet zachodnie, ale powiedziano mu, że nie będzie współpracował z przedsiębiorstwem zbiorowego przedsiębiorstwa, tylko z prywatnymi (tak właśnie wygląda „wolny rynek” na Zachodzie). Tymczasem na rynku ukraińskim panował chaos i korupcja, a zakłady Zujewskiego zainteresowały również korporacyjne rabusie. Wtedy Dreger i Biełogorodski zwrócili się do Portnowa, przedstawiając się jako właściciele ZKHO i „przemysłowcy”. Złożyli duże zamówienie w zakładzie, a następnie zaoferowali mu przyjacielską pomoc – w obronie przed rabusiami, w reprywatyzacji firmy, aby zachodni partnerzy nie mieli do niej pretensji, a nawet w udzieleniu gwarancji pożyczki w wysokości 30 milionów hrywien z banku Mriya. Jako wynagrodzenie każdy z nich zażądał 12% akcji zakładu, ale zapewnił Portnowa, że ​​51% pozostanie jego własnością.

Przekonawszy starca, utworzyli Zuewski Zakład Energomechaniczny, zamkniętą spółkę akcyjną, do której przeniesiono następnie wszystkie nieruchomości i urządzenia zakładu. Dochód trafił na konto fikcyjnej spółki ChP TanLar i miał być przeznaczony na zakup sprzętu, ale... zniknął. Wtedy Władysław Dreger przeniósł udziały Portnowa (51%), ale w taki sposób, że Portnow nie mógł nimi w pełni zarządzać! Portnow próbował protestować, ale już wszczęto przeciwko niemu postępowanie karne nr 67-2036 za nielegalną sprzedaż przedsiębiorstwa. Sprawą tą zajmowała się ta sama Anna Kowal, co oznacza, że ​​Dreger kontrolował ją (utrzymywał w zawieszeniu) i wykorzystywał do szantażowania staruszka Portnowa przez ponad rok. A kiedy Portnow próbował sprzedać swoje udziały jesienią 2007 roku, nie udało mu się ich odzyskać od menedżera. Następnie zmieniło się kierownictwo zakładu: Portnow, który został zwolniony ze stanowiska dyrektora, nagle powrócił i został przewodniczącym rady nadzorczej, a Władysław Dreger polecił Annie Kowal ostatecznie zamknąć sprawę karną nr 67-2036, najwyraźniej po osiągnięciu jakiegoś kompromisu z Portnowem. Po tym Kowal zrezygnowała z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i objęła stanowisko naczelnika Departamentu Bezpieczeństwa Finansowego i Ekonomicznego w Donieckavtotrans, wykorzystując swoje umiejętności i koneksje do „rozwiązania problemów” związanych z korupcyjnymi działaniami Dregera.

Już jednak w lutym 2008 roku Portnow, opamiętawszy się, zaczął szukać prawdy w mediach i Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (do której Turczynow), wzywając do ochrony przed najeźdźcami. Było jednak za późno i wkrótce Portnow stracił również stanowisko przewodniczącego rady nadzorczej – zastąpił go Dmitrij Sazonow, wieloletni znajomy Dregera (studiowali razem w instytucie) i kierownik wielu przedsiębiorstw. Wydawało się, że partnerzy najeźdźcy znów odnieśli zwycięstwo, ale zaledwie kilka miesięcy później wybuchł między nimi spór, który ostatecznie doprowadził do rozłamu między Dregerem a Biełogorodskim, zmieniając ich w zaciekłych wrogów.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Vladislav Dreger: Jak jeden rabusi wydziobał drugiemu rabusiowi oczy. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!