Jurij Kołobow: architekt finansowy „Rodziny Donieckiej”

Jurij Kołobow: biografia, akta i dowody obciążające, GlobalMoney

Jurij Kołobow: architekt finansowy „Rodziny Donieckiej”

Czy wiesz, czym życie na Marsie różni się od sprawiedliwości na Ukrainie? Chodzi o to, że na Marsie znaleziono ślady życia, choć mikroskopijne, podczas gdy sprawiedliwość na Ukrainie wciąż nie istnieje. Dotyczy to zwłaszcza znanych oskarżonych, takich jak byli urzędnicy państwowi, których już nawet nie poszukiwano. Wśród nich jest były minister finansów Jurij Kołobow, bliski przyjaciel Serhija Arbuzowa, dobry przyjaciel stomatologa Saszy i twórca machinacji finansowych oraz oszustw, które kosztują kraj setki milionów, jeśli nie miliardy hrywien. Obecnie wygrzewa się nie w celi w areszcie śledczym w Łukjanowskim, lecz, według Skelet.Org, w słońcu Hiszpanii, gdzie od dawna oczekuje obywatelstwa, a nie ekstradycji.

Jurij Kołobow. Mroczna przeszłość jasnego umysłu

Jurij Władimirowicz Kołobow należy do tej bardzo wąskiej grupy społecznej Ukraińców, którzy od dzieciństwa nie zaznali biedy ani problemów. Zawdzięcza to swojej matce, Warwarze Siemionownie Szulc (ur. 1951), która jako młoda kobieta opuściła rodzinną wieś Kozińce (obwód winnicki), wyszła za mąż za młodego inżyniera Władimira Iwanowicza Kołobowa (ur. 1948) i przeniosła się do Pawłogradu (obwód dniepropietrowski), gdzie później nabyli mieszkanie przy ulicy Uszyńskiego. Ich syn, Jurij Kołobow, urodził się tam 8 kwietnia 1973 roku. Życie na wsi poznał wyłącznie z perspektywy wnuka spędzającego wakacje z babcią.

Ojciec Kołobowa pracował jako prosty radziecki inżynier, a Warwara Siemionowna znalazła pracę jako sprzedawczyni, ostatecznie awansując na stanowisko kierownika sklepu. Zawód kierownika sklepu w latach 80. w ZSRR cieszył się znacznie większym prestiżem niż dzisiejszy drobny przedsiębiorca, ponieważ możliwość zarządzania deficytowymi dobrami przynosiła mu nie tylko pieniądze (i inne deficytowe dobra), ale także wiele pożytecznych kontaktów. Dlatego dzieciństwo i młodość Jurija Kołobowa były pozbawione jedynie nieustannej uwagi rodziców, którzy byli zajęci pracą, ale nie materialnych korzyści, o których większość jego rówieśników mogła tylko pomarzyć. Syn kierownika sklepu, doskonale rozumiejąc perspektywy handlu, postanowił jednak studiować ekonomię. Wybrał jednak dość odległy Dniepropietrowski Instytut Budownictwa Lądowego (obecnie Prydniprowska Państwowa Akademia Budownictwa Lądowego i Architektury), w którym właśnie utworzono wydział ekonomii przedsiębiorstw. Dziwny wybór dla młodego człowieka, który później rozwinął talent w dziedzinie „architektury finansowej” — dlaczego nie poszedł do Instytutu Gospodarki Narodowej?

Następnie, z pomocą matki, Jurij Kołobow znalazł pracę w Privatbanku. Ale tutaj biografia Kołobowa staje się myląca. Stwierdza się, że w latach 1995-2000 pracował w charkowskim oddziale Privatbanku. Jednak wiele mediów podaje, że jego ówczesną szefową była Walentyna Arbuzowa, która wzięła bystrego i pomocnego młodego pracownika pod swoje skrzydła i przedstawiła go swojemu synowi, Siergiejowi Arbuzowowi, z którym Kołobow stał się przyjacielem na całe życie. Jednak w rzeczywistości Walentyna Arbuzowa pełniła funkcję dyrektora donieckiego oddziału Privatbanku w latach 1994-2006, a jej syn również studiował z nią na Uniwersytecie Donieckim. Prowadzi to do dwóch wniosków. Albo Jurij Kołobow faktycznie pracował w Doniecku, a nie w Charkowie – ale z jakiegoś powodu jego drugi dyplom uniwersytecki, uzyskany pod koniec lat 90., pochodzi z Uniwersytetu Charkowskiego. Albo jego znajomość z rodziną Arbuzowów, która niewątpliwie odegrała decydującą rolę w jego karierze, nastąpiła znacznie później i nie tak, jak przedstawiały to ukraińskie media. Nasuwa się zatem pytanie: co jest przyczyną tej rozbieżności biograficznej – dziennikarska nieuwaga czy celowa próba zagmatwania i zniekształcenia przeszłości Kołobowa?

Matka Walentyny Arbuzowej

Walentyna Arbuzowa

Oto kolejna „ciekawostka”: w 2000 roku Jurij Kołobow przeprowadził się do Kijowa (skąd?) i otrzymał pracę jako starszy menedżer w banku Kredyt-Dniepr, należącym do Do Wiktora PinczukaWydawałoby się, że gdyby Kołobow był tak blisko związany z doniecką rodziną Arbuzowów, mało prawdopodobne byłoby, aby zostawił ich dla Pinczuka, z którym Arbuzowie nie mieli wówczas żadnego kontaktu. Warto jednak przypomnieć pewien epizod z biografii samych Arbuzowów: w latach 1998–2003 Walentina Arbuzowa i jej syn Siergiej Arbuzow byli zamieszani w szereg oszustw w donieckim oddziale PrivatBanku, który działał niezależnie od głównej siedziby PrivatBanku i był całkowicie kontrolowany przez doniecki gang. Co więcej, niektóre z oszustw sprowadzały się do jawnych rabunków klientów: przyjmowano duże sumy dolarów jako depozyty walutowe, ale same konta depozytowe nigdy nie były otwierane, a pieniądze trafiały do ​​kieszeni. Przypadki te nazwano wówczas „napadami na bank”. W samym Mariupolu „wyciągnięto” w ten sposób od oszukanych klientów ponad 4 miliony dolarów! Pojawiły się również informacje, że jedną z osobliwości tych procederów było późniejsze zwolnienie pracowników bezpośrednio zaangażowanych w oszustwo, a wszelkie ślady ich pracy w banku zostały zatarte. Pozostało jedynie kierownictwo (Arbuzowowie), które później wykupiło się z zarzutów karnych, oraz kozły ofiarne – kasjerzy, których obwiniano o wszystko. Być może to właśnie w tych oszustwach należy szukać przyczyny dziwnych rozbieżności w biografii Kołobowa? Kto wie…

Pieniądze internetowe, pieniądze, pieniądze

W 2001 roku Jurij Kołobow rozpoczął pracę w JSCB Societe Generale Ukraina, która została następnie zakupiona Serhij Tigipko i przemianowany na TAS-Investbank. Według źródeł Szkielet.OrgPraca Kołobowa w TAS polegała na tworzeniu systemów finansowych mających na celu transfer pieniędzy za granicę. Jednak kiedy Tigipko został mianowany prezesem Narodowego Banku Ukrainy (grudzień 2002), Kołobow odszedł do Oszczadbanku, gdzie objął stanowisko dyrektora skarbu – lukratywne stanowisko, które piastował do 2008 roku. I co ciekawe, został rekomendowany na to stanowisko. Artemy Ershov, ówczesny wiceprzewodniczący zarządu Oschadbanku, wcześniej znany jako jeden z wicedyrektorów Domu Bankowego, nazywanego „Domem Bandytów” ze względu na jego niemal kryminalną reputację. Drugim zastępcą Domu Bankowego był Siergiej LewoczkinI oto fakt: w 2005 roku, po zmianie władzy, Bankowa zażądała dymisji Kołobowa, nazywając go „Donieckiem”. Ale dlaczego? Czy tylko ze względu na bliskie powiązania z Jerszowem-Lewoczkinem, czy też ze względu na wcześniejsze kontakty z Arbuzowami? A może Kołobow miał inne powiązania z ludźmi z „Doniecków”, którzy osiedlili się w Kijowie w latach 2003-2004?

Tak czy inaczej, ówczesny prezes Oszczadbanku, Ołeksandr Morozow, bronił Kołobowa, nazywając go „skutecznym profesjonalistą”. Dopiero wiosną 2008 roku został on „wykorzeniony”, prawdopodobnie na naleganie ekipy Tymoszenko, która dążyła do przejęcia kontroli nad Oszczadbankiem. Jednak Kołobow awansował: od czerwca do grudnia 2008 roku był szefem zarządu ukraińskiego oddziału BTA Banku, jednego z największych banków w Kazachstanie, który pośredniczył w licznych korupcyjnych transakcjach finansowych z udziałem ukraińskich oligarchów i zorganizowanych grup przestępczych.

Potem w biografii tego niezwykle pożądanego wirtuoza finansów pojawiła się luka – trwała ona przez cały rok 2009, aż do wiosny 2010. Był mężczyzną – a potem zniknął, jakby uciekł. Ale Kołobow nie uciekł; jak okazało się znacznie później, zajął się biznesem pieniądza elektronicznego. Mówiąc dokładniej, był zaangażowany w walkę o monopolistyczną kontrolę nad tą formą płatności, która była wówczas bardzo popularna (i niemal jedyna dostępna) wśród rosnącej armii użytkowników internetu. Co więcej, Kołobow był zaangażowany w ten biznes nie tylko jako doświadczony menedżer, ale także jako partner, choć pośredni. Jego matka, Warwara Szultz, i ojciec chrzestny, Aleksander Dubichwost, byli współwłaścicielami Parfe LLC, która z kolei była udziałowcem w Europejskim Funduszu Inwestycyjnym Venture Technologies. Innymi udziałowcami tego funduszu były Południowo-Wschodnia Spółka Ubezpieczeniowa CJSC Siergieja Diadeczki (nazywanego „czarnym bankierem” za oszustwa w banku Sojuz) oraz spółka Nowe Technologie, zarządzana przez Iwan Awramow, partnera niesławnego Jurija Iwaniuszczenki. W międzyczasie European Technologies, wraz z Quick Payment System Ltd., zostały założycielami GlobalMoney, firmy, która próbowała wyprzeć słynnego WebMoney z ukraińskiego rynku i zmonopolizować krajowy system pieniądza elektronicznego.

GlobalMoney Siergiej Dyadeczko, Jurij Kołobow

Jurij Kołobow: architekt finansowy „Rodziny Donieckiej”

W latach 2009–2013 osoby te, wykorzystując swoje znajomości, a inne stanowiska służbowe, przeprowadzały ciągłe ataki na firmę WebMoney. Początkowo jej działalność została zablokowana z powodu braku na Ukrainie prawa dotyczącego „pieniądza elektronicznego”, w związku z czym odmówiono jej licencji. Jednak wkrótce potem GlobalMoney uzyskała licencję, a Oschadbank był jej gwarantem! WebMoney, za pośrednictwem sądów, uzyskało jednak uznanie, że jego „pieniądz elektroniczny” jest w rzeczywistości legalnym systemem transferu praw majątkowych, potwierdzanym elektronicznymi paragonami – krótko mówiąc, że nie wymaga żadnej specjalnej licencji. Następnie, w 2013 roku, Służba Podatkowa wkroczyła do biura WebMoney i zorganizowała „zamaskowany spektakl”.

Po 2014 roku GlobalMoney stracił wsparcie administracyjne, a jego sytuacja pogorszyła się. Następnie firma uwikłała się w skandal, oskarżając ją o „finansowanie terroryzmu”. Faktem jest, że nawet w 2015 roku firma kontynuowała działalność w Ługańsku i Doniecku, między innymi za pośrednictwem terminali „24nonstop”, przesyłając pieniądze między Ukrainą a jej granicami. Po zablokowaniu praktycznie wszystkich ukraińskich systemów płatności i przekazów pieniężnych dla ludności decyzją Kijowa z 2014 roku, stał się on kopalnią złota dla GlobalMoney. Ale dlaczego Narodowy Bank „zapomniał” wtedy o GlobalMoney, przymykając oko na jego nielegalne operacje na terytoriach niekontrolowanych przez Kijów? Najwyraźniej dlatego, że wielu przyjaciół i partnerów biznesowych Jurija Kołobowa i innych współwłaścicieli GlobalMoney nadal pozostało w Narodowym Banku Ukrainy.

Jurij Kołobow. Prawie legalny sposób na kradzież

Gdy tylko gang doniecki powrócił do władzy w 2010 roku, Jurij Kołobow natychmiast otrzymał propozycję objęcia stanowiska wiceprezesa zarządu Ukreximbanku, którego jedynym udziałowcem jest Gabinet Ministrów Ukrainy. Biorąc pod uwagę ogromną rolę Ukreximbanku w rozliczeniach finansowych ukraińskiego handlu zagranicznego oraz pozyskiwaniu zagranicznych inwestycji i kredytów, Kołobow w praktyce przejął kontrolę nad państwowym skarbcem walutowym. Wkrótce dołączył do niego Serhij Arbuzow, który najpierw został członkiem rady nadzorczej banku, a następnie jej przewodniczącym. Jednak w grudniu 2010 roku Arbuzow został mianowany prezesem Banku Narodowego – i natychmiast mianował Jurija Kołobowa swoim zastępcą. To w rzeczywistości wywołało medialne plotki o ich długotrwałej znajomości, sięgającej lat 90., choć plotki te są mylące i sprzeczne. Plotki te jeszcze się nasiliły, gdy w grudniu 2012 r. duet rozpoczął współpracę w gabinecie ministrów: Arbuzow został wicepremierem, a Kołobow ministrem finansów.

To właśnie podczas pełnienia tych funkcji Kołobow dopuścił się oszustw finansowych i innych działań, za które później został oskarżony i nazwany finansowym architektem „rodzinnych” schematów Janukowycza, służących do wyprowadzania pieniędzy z Ukrainy. Kołobow pracował jednak nie tylko dla Janukowyczów (a konkretnie dla Ołeksandra Janukowycza, z którym nawiązał bliską więź), ale także dla siebie. Dwa takie incydenty znalazły się wśród postawionych mu zarzutów.

Po pierwsze, Kołobow był bezpośrednio zaangażowany jako minister finansów w kontrowersyjną rosyjską pożyczkę w wysokości 3 miliardów dolarów (o którą Ukraina obecnie się ubiega), zabezpieczoną specjalnie wyemitowanymi obligacjami rządowymi. Nie ponosił on bezpośredniej winy; po prostu wypełniał swoje obowiązki ministerialne na polecenie premiera i prezydenta. Jednak Kołobow nie mógł się oprzeć „niewielkiemu” (w porównaniu z kwotą pożyczki) procederowi, w ramach którego rosyjska firma VTB Capital nielegalnie otrzymała 450 000 dolarów „opłaty” za umieszczenie tych obligacji. Szkielet.Org Istnieją informacje, że znaczna część tej kwoty, w wyniku pewnego procederu, trafiła na zagraniczne konta Kołobowa.

Drugi zarzut również dotyczył obligacji, ale był to inny schemat, na którym Kołobow zarobił znacznie więcej. Rozpoczął się, gdy Kołobow był zastępcą szefa Banku Narodowego Arbuzowa, i trwał, gdy sam został szefem Ministerstwa Finansów. Istota oszustwa polegała na tym, że Ministerstwo Finansów wyemitowało serię obligacji (po miliard hrywien każda) w celu zwiększenia kapitalizacji Oschadbanku, które następnie zostały uruchomione, powodując ogromne straty dla państwa. Jako przykład podano następujący incydent: po otrzymaniu obligacji o wartości 1,44 miliarda hrywien Oschadbank sprzedał je praktycznie po wartości nominalnej cypryjskiej firmie Qhenox Limited, która następnie sprzedała je Bankowi 3/4 za 1,64 miliarda, a ten z kolei odsprzedał je Ukreximbankowi za kolejne 1,64 miliarda. Celem tego chytrego procederu było sprzeniewierzenie funduszy i uniknięcie odpowiedzialności. Zobaczcie sami:

  • Oschadbank całkowicie legalnie sprzedaje obligacje cypryjskiej spółki po wartości nominalnej. Nie zgłoszono żadnych roszczeń wobec kadry zarządzającej Oschadbank.
  • Prywatna spółka „Qhenox Limited” legalnie sprzedaje te obligacje z premią 200 milionów hrywien bankowi komercyjnemu „Bank ¾”. Jak głosi przysłowie, niech żyje wolny rynek papierów wartościowych!
  • Bank ¾ zdecyduje się sprzedać te obligacje po tej samej cenie, po której je kupił. Będzie wówczas wolny od wszelkich zarzutów spekulacji, a nawet zwykłego spekulowania (co nie jest przestępstwem w przypadku banku komercyjnego).
  • Państwowy Ukreximbank skupuje obligacje „po cenie rynkowej”, nie od „spekulantów”, lecz od uczciwego Banku ¾. Trudno też znaleźć wady w zarządzaniu Ukreximbankiem.

Wydawałoby się, że wszystko jest legalne i uczciwe, gdyby nie jedno „ale”: firma „Qhenox Limited” i „Bank ¾” to dwa elementy planu Kołobowa, dzięki któremu, niemal legalnie, choć wcale nieuczciwie, zgarnął 200 milionów hrywien – wycofując je z państwowego Ukreximbanku. Oprócz „Banku ¾” (prezes zarządu – Wadim Iszczenko), w plan Kołobowa zaangażowana była również firma „Centralny Broker” grupy giełdowej „Perspektiva” (Siergiej Antonow, Iryna Filipskaja) oraz Narodowa Komisja Nadzoru nad Rynkiem Papierów Wartościowych (NCSMS), na czele której stoi Dmitriew Teweliew – tzw. „człowiek Achmetowa i Iwaniuszczenko”.

Ale to nie był jedyny plan Kołobowa, który stworzył podczas swojej pracy w Banku Narodowym i Ministerstwie Finansów! Kołobowowi postawiono również trzeci zarzut: defraudację 220 milionów hrywien, które przeznaczył na budowę specjalnej sieci telekomunikacyjnej dla Ukrtelecomu podczas jego prywatyzacji (prace miały być sfinansowane przez Achmetowa, który je kupił). Donoszono również, że przeciwko Kołobowowi mogą zostać wniesione dziesiątki podobnych spraw, ponieważ Ministerstwo Finansów hojnie finansowało inne projekty oligarchów w latach 2012-2013. I to nie licząc setek milionów „półlegalnie” zarobionych przez firmy Kołobowa na odsprzedaży obligacji. Zaskakujące, że przy takich „niezwykłych dochodach”, a nawet deklarowanych 1,5 miliona hrywien pensji zastępcy prezesa Banku Narodowego w 2011 r. i dywidendach z depozytów, Kołobow nie wahał się odliczyć sobie kolejnych 78 tysięcy hrywien w ramach pomocy finansowej!

Jurij Kolbow i Petro Poroszenko

Ministrowie rządu Azarowa: Petro Poroszenko (Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego) i Jurij Kołobow (Ministerstwo Finansów)

„Więzienie” z widokiem na morze

Należy zauważyć, że schematy stworzone przez Kołobowa działały nie tylko na korzyść „donieckich rodzin”, ale także na korzyść „reformatorów”, którzy zastąpili ich w 2014 roku. Przykładowo, informowano, że nowymi uczestnikami były spółka ICU i jej fundusz kapitału inwestycyjnego oraz Awangard Bank, należący do nowego właściciela Narodowego Banku. Waleria GontariewaByć może dlatego Kołobow mógł bezpiecznie opuścić Ukrainę i udać się do Europy. Chociaż został tymczasowo zatrzymany na wniosek Interpolu w marcu 2015 roku, radość Ukraińców poszukujących prawdy i sprawiedliwości okazała się daremna.

Hiszpania zwlekała z ekstradycją Kołobowa na Ukrainę, ponieważ jego prawnicy twierdzili, że doszło do „prześladowań politycznych”, a strona ukraińska nie była w stanie sformułować wiarygodnego zarzutu karnego. Wynikało to głównie z niechęci Prokuratury Generalnej do ujawnienia intryg Kołobowa lub pociągnięcia do odpowiedzialności osób w nie zaangażowanych. A kiedy jego były zastępca, Wołodymyr Kociuba, nadzorujący departament polityki finansowej Ministerstwa Finansów, zmarł na Ukrainie w maju 2015 roku, rzekomo na udar mózgu, Kołobow zwrócił się o azyl w Hiszpanii. Później informacje na jego temat stały się bardzo rzadkie i fragmentaryczne. Donoszono, że Kołobow został umieszczony w specjalnym ośrodku detencyjnym ze wszystkimi udogodnieniami i widokiem na morze – który jednak wydawał mu się prawdziwym więzieniem, ponieważ mieszkał w willi z basenem, gdzie został zatrzymany przez policję. A oto zła wiadomość: w styczniu 2016 r. Krajowy Trybunał Sprawiedliwości Hiszpanii zdecydował o odmowie ekstradycji Kołobowa na Ukrainę, a w październiku 2016 r. źródła Szkielet.Org Doniesiono, że Kołobow otrzymał pozwolenie na pobyt w Hiszpanii. Jak to mówią: „hasta la vista!”

Tymczasem na Ukrainie „przyjaciele” Kołobowa w Prokuraturze Generalnej najpierw nie udowodnili mu winy w aferach obligacyjnych, a następnie wycofali zarzut defraudacji 220 milionów dolarów. Co więcej, nawet nie wszczęli właściwego śledztwa! Dobitnie świadczy o tym decyzja kijowskiego Sądu Rejonowego Peczerskiego, który w kwietniu 2017 roku zakazał Prokuraturze Generalnej prowadzenia zaocznego śledztwa w sprawie Kołobowa, powołując się na fakt, że były minister nie figurował już nawet na międzynarodowej liście osób poszukiwanych. Potwierdził to sam Interpol, który poinformował, że z 27 wysokich rangą urzędników i oligarchów, którzy wcześniej znaleźli się na liście poszukiwanych reżimu Janukowycza, pozostali tylko sam Wiktor Fiodorowicz i jego syn Ołeksandr. Pozostali zostali usunięci z listy osób poszukiwanych albo na wniosek swoich adwokatów, albo na mocy decyzji sądów (w tym ukraińskich), co z łatwością obaliło słabo sformułowane oskarżenia Prokuratury Generalnej.

Jedyne, czym ukraiński wymiar sprawiedliwości mógł się pochwalić w sprawie Kołobowa, to zajęcie 200 milionów hrywien z kont jego matki, Warwary Schultz, w Fidobanku wiosną 2016 roku. Prokuratura Generalna ogłosiła to wielkim zwycięstwem. Istnieją jednak poważne wątpliwości, czy środki te zostały zwrócone do skarbu państwa, a nawet czy w ogóle istniały. Faktem jest, że wiosną ubiegłego roku, kiedy konta Warwary Schultz zostały zamrożone, Fidobank był już bankrutem i przygotowywał się do zamknięcia. Wcześniej śledczy odkryli wielomiliardowe oszustwa w banku: znacznie zawyżoną „fałszywą” kapitalizację, udzielanie ogromnych pożyczek osobom fizycznym i prawnym, transfery ogromnych sum za granicę itd. Matka wirtuoza finansów nie trzymałaby 200 milionów hrywien „prawdziwych pieniędzy” w takim banku – które i tak by straciła po jego bankructwie. Źródła Szkielet.Org Donoszono, że te 200 milionów to najprawdopodobniej fikcyjne, być może nieistniejące zabezpieczenie pożyczki, która dawno temu została przeniesiona z podupadającego banku do bezpieczniejszej lokalizacji. Wygląda na to, że ukraiński wymiar sprawiedliwości, nie mogąc zwrócić państwu prawdziwych pieniędzy, popadł w obsesję na punkcie przejmowania finansowych fantomów – takich jak konta Warwary Shultz czy niesławne miliardy Jankowicza.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!