Viktor Bondik: Plany amoniakowe trzech prezydentów. Część 1

Wiktor Bondyk, Ukrtranskhimamiak, akta, biografia, dowody obciążające

Viktor Bondik: Plany amoniakowe trzech prezydentów. Część 1

Najbardziej rozpowszechniona i szerząca się korupcja kwitnie na szczeblu kierowniczym przedsiębiorstw państwowych i praktycznie nie odczuwa zmian władzy na Ukrainie. Uderzającym przykładem jest przypadek przedsiębiorstwa państwowego Ukrhimtransammiak, którego wszyscy dyrektorzy wyróżnili się defraudacją i korupcją. Pierwszym z nich był Wiktor Bondyk, który zarządzał przedsiębiorstwem w latach 2007–2016 i, według różnych szacunków, zdefraudował od 150 milionów do 1 miliarda dolarów! Ale dlaczego Bondyk wciąż nie siedzi za kratkami, podczas gdy inni dyrektorzy nadal defraudują w Ukrhimtransammiak?

„Viktor Bondyk mieszkał w domu za wysokim płotem i miał gdzieś wszystkich wokół”. To, nieco parodiujące słowa Igora Irtenjewa, można by wykorzystać do opisania publicznego skandalu, który wybuchł w 2015 roku w Buczy, najpierw „rozsławiając Bondyka” w całym kraju. Wtedy zadziwił wszystkich 13-metrowym płotem (absolutny rekord), którym Bondyk oddzielił swoją posesję od sąsiednich domów i ogólnie od wścibskich oczu przechodniów. Ukraińcy nie wiedzieli jednak jeszcze, że za tym mega-płotem mieszkał jeden z najbardziej wpływowych i „niepoprawnych” skorumpowanych urzędników w kraju.

Sprawy donieckie

Wiktor Anatoliewicz Bondik urodził się 28 października 1971 roku w Doniecku w prostej rodzinie górniczej. Ma jednak starszego brata, Walerija (ur. 1964), który sam osiągnął sławę, a potem pomagał młodszemu bratu. Pomimo różnicy wieku, bracia są do siebie podobni jak bliźniacy, dlatego media często mylą ich zdjęcia.

Walery Brondik

Walery Bondik (kadr z programu telewizyjnego)

Walerij Bondyk jest postacią bardziej znaną i publiczną niż jego brat Wiktor. Był przecież posłem do parlamentu (5. i 6. kadencji, z listy Partii Regionów), wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Janukowycza (2007), a następnie członkiem Najwyższej Rady Sprawiedliwości Ukrainy. Jednak jego kariera rozpoczęła się jako radziecki oficer polityczny, podobnie jak obecnego szefa Ministerstwa Polityki Społecznej. Andriej RewaWalery Bondik służył krótko jako oficer polityczny kompanii w Turkmenistanie, a następnie, za zasługi, został przeniesiony na Węgry, gdzie został oficerem politycznym w jednostce wojskowej (co najmniej batalionu), gdzie służył przez cztery lata. Warto zauważyć, że w armii radzieckiej oficer polityczny był pierwszym asystentem „oddziału specjalnego” i ściśle współpracował z KGB.

W 1990 roku odszedł z wojska i podjął pracę jako instruktor w wydziale ideologicznym Donieckiego Komitetu Miejskiego Komunistycznej Partii Ukrainy. Po utworzeniu Państwowego Komitetu Nadzwyczajnego i delegalizacji Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, komunistyczny propagandysta Walerij Bondyk zdołał przekwalifikować się na konsultanta prawnego i znaleźć pracę w Zarządzie Kolei Donieckich. To zapoczątkowało jego karierę prawniczą, choć dyplom ukończenia studiów prawniczych uzyskał dopiero w 1996 roku na Ukraińskiej Akademii Prawa (obecnie Narodowy Uniwersytet Prawa im. Jarosława Mądrego).

Walerij Bondyk często zmieniał pracę, przechodząc z pracy w administracji państwowej do prywatnego biznesu. Dwa momenty w jego burzliwej biografii zasługują jednak na szczególną uwagę. Pierwszym z nich jest praca na stanowisku kierownika działu prawnego donieckiej firmy cukierniczej „AVK” (1996–98). Firmę tę założyli Władimir Awramenko i Walerij Krawiec, byli urzędnicy radzieckich departamentów handlu i zaopatrzenia. Awramenko zdołał nawet pracować dla Donieckiego Komitetu Miejskiego Komunistycznej Partii Ukrainy – być może właśnie tam poznał Bondyka. Awramenko i Krawiec byli członkami „klanu donieckiego”, ale nie wiadomo, jak bliskie były ich relacje z jego przywódcami. Jednak w ostatnich czasach AVK zyskało złą sławę z powodu skandalicznego oszustwa, które pozwoliło mu kontynuować działalność w kontrolowanym przez separatystów Doniecku. pod nową marką „Lokond”.

Aleksander Leszczyński

Aleksander Leszczyński

Drugim ważnym momentem w życiu Walerego Bondika jest jego praca nad Aleksander LeszczyńskiTo właśnie on w latach 90. został okrzyknięty przez nieżyjącego już dziennikarza Igora Aleksandrowa „królem wódki Donbasu”. I właśnie za to Leszczyński przez ponad dwa lata nękał Aleksandrowa sprawą karną za rzekome zniesławienie. A pełnomocnikiem Leszczyńskiego w tej sprawie był Waleryj Bondik!

Po masakrze w Aleksandrowie Walery Bondik pomagał Leszczyńskiemu w przejmowaniu przedsiębiorstw w Słowiańsku. Nie tylko pomagał, ale wręcz brał udział w całej operacji specjalnej mającej na celu usunięcie ówczesnego szefa donieckiego oddziału regionalnego Funduszu Majątku Państwowego, Wołodymyra Ałtynnika. Leszczyński postanowił zastąpić go swoim protegowanym, Serhijem Łazarienką. Aby to osiągnąć, Ałtynnik nie tylko został „przyciśnięty”, ale także osadzony w areszcie tymczasowym na kilka miesięcy pod zarzutem nadużycia władzy. Później okazało się, że przebywał w areszcie tymczasowym nielegalnie, ponieważ ówczesny prokurator w Doniecku nie podpisał stosownego zarządzenia. Wiktor Pszonka. Najciekawsze jest więc to, że Walery Bondik był wśród prawników Altynnika – i według informacji Szkielet.OrgTo on starał się, aby jego protegowany pozostał w areszcie tymczasowym jak najdłużej. „Pomagał, tak jak Medwedczuk pomagał Stusowi” – ​​ponuro żartował dziennik „Obkom”.

Co ciekawe, sprawami Aleksandrowa i Altynnika zajmował się ten sam prokurator, Jurij Udartsow, jeden z najbliższych i najbardziej zaufanych powierników Wiktora Pszonki (krążą pogłoski, że są dalekimi krewnymi) i postać w wielu głośnych skandalach. Udartsow znał również Leszczyńskiego, świadcząc mu usługi, oraz Walerija Bondyka, który dla niego pracował. Istnieją jednak informacje, że Bondyk poznał Udartsowa i Pszonkę przed pracą dla Leszczyńskiego i to oni go polecili. Niezależnie od tego Walerij Bondyk stał się bardzo zaufanym członkiem „klanu donieckiego” – do tego stopnia, że ​​na początku 2004 roku delegowano go do Kijowa jako członka Centralnej Komisji Wyborczej – aby współpracował z… Siergiej Kiwałow przygotowywać masowe fałszerstwa podczas wyborów prezydenckich. Nie pozostał członkiem parlamentu długo: 8 grudnia, po protestach na Majdanie w Kijowie, przestraszeni deputowani Rady Najwyższej wycofali się i wydalili kiwalowców, w tym Walerija Bondyka, z Centralnej Komisji Wyborczej. Nie pozostał jednak bezczynny i w marcu 2006 roku sam został posłem, a następnie pierwszym wiceministrem sprawiedliwości, którym wówczas był. Aleksander ŁawrinowiczWedług źródeł Szkielet.OrgBondyk nie został powołany na to wysokie stanowisko bez powodu; został przydzielony Ławrynowiczowi jako jego „opiekun”. W drugiej kadencji parlamentu (2007–2012) Walerij Bondyk pełnił funkcję wiceprzewodniczącego parlamentarnej komisji ds. wymiaru sprawiedliwości.

Rozbiór Krymu

Wiosną 2007 roku braciom Bondikom udało się wywołać na Krymie nie lada skandal, o którym wszyscy już dawno zapomnieli, więc warto o nim przypomnieć. Nawiasem mówiąc, była to praktycznie pierwsza wzmianka o Wiktorze Bondiku w prasie, nie licząc jego pojawienia się na liście deputowanych Donieckiej Rady Obwodowej (frakcji Partii Regionów) w 2006 roku. Wówczas wiadomo było o nim tylko tyle, że Wiktor Bondik ma dyplom inżyniera górnictwa, pracuje jako dyrektor ds. rozwoju w Ukrinterstandarcie i mieszka między rodzinnym Donieckiem a Kijowem. Jednak rok później on i jego brat zaczęli regularnie odwiedzać Krym. Cel tych wizyt wyszedł na jaw 29 maja 2007 roku, kiedy opublikowano otwarty apel szesnastu deputowanych rady wiejskiej Liwadii do przewodniczącego jałtańskiego oddziału Partii Regionów i samego premiera Wiktora Janukowycza.

 

Posłowie złożyli im skargę na Viktora Bondika, który, jak twierdzili, „nękał” ich, próbując zmusić do przydzielenia działek w tym historycznym kurorcie firmom Levada, Nasz Dom Livadia, Livadiyskie Bani, Chairinvest i Gornoelitetsentr, co posłowie nazwali fikcją. Działki, do których rościł sobie prawa Viktor Bondik, zostały również konkretnie wymienione: 3 hektary ziemi we wsi Gorny, 2,7 hektara we wsi Winogradny, sześć działek w Liwadii przy ulicy Baturina (niedaleko Pałacu Liwadii) i dwie działki w pobliżu sanatorium Niżnaja Oreanda. Cóż za prośba!

Jednocześnie Wiktor Bondyk przedstawiał się jako „przedstawiciel Kijowa w Liwadii z ramienia Partii Regionów” i „bliski przyjaciel rodziny Janukowyczów” – i, sądząc po tych wypowiedziach, rościł sobie prawo do roli „nadzorcy”. Jego arsenał, oprócz głośnych okrzyków „Czy wiecie, kto za mną stoi?!”, obejmował nie tylko groźby wobec poszczególnych krnąbrnych posłów, ale także pomoc ze strony brata (ówczesnego wiceministra sprawiedliwości) i członka parlamentu. Artem Pszonka, który zasypywał Liwadzką Radę Stałą zapytaniami parlamentarnymi i wszczął serię śledztw w sprawie jej działalności. Nawiasem mówiąc, podczas gdy syn Wiktora Pszonki zajmował wówczas 128. miejsce na liście wyborczej Partii Regionów, Waleryj Bondik był numerem 101 – i to mówiło samo za siebie!

Reakcja Wiktora Janukowycza na ten skandal jest zastanawiająca: nie rozważał nawet ukarania Bondyka, zamiast tego powiedział dziennikarzom, że wiele osób powołuje się na jego nazwisko „w celach biznesowych”. Twierdzenia Bondyka o bliskich związkach z „rodziną” nie były więc pustymi przechwałkami.

Warto przypomnieć kilka innych skandali, które poprzedziły tę historię. Na przykład, tej samej wiosny 2007 roku, wiceminister sprawiedliwości Walerij Bondyk otrzymał od SBU zarzut korupcji: zarzucono mu, że w kwietniu tego roku Walerij Bondyk i członek Wysokiej Rady Sprawiedliwości Walentyn Palij poleciał na Krym czarterowym lotem Kijów-Symferopol, a płatność za ten lot (w sumie 61 610 hrywien) została wystawiona na Bohdana Kozłowa, który okazał się... kasjerem w supermarkecie! Witalij Bondik udawał niewiniątko i twierdził, że „kupił bilet na lot za 600 hrywien”, ale oskarżenie to zostało poparte dokumentami, które później wyciekły do ​​mediów:

 

Walerij Bondyk ukrywał się przed tymi oskarżeniami, najpierw za swoim stanowiskiem, potem za mandatem parlamentarnym – a potem został zapomniany (choć nie zaszkodziłoby go ponownie przypomnieć). Co więcej, w październiku 2007 roku zgłosił się do SBU, nie po to, by się przyznać, ale pod pretekstem dziennikarz, który przyszedł na konferencję prasowąi bezczelnie zażądał przeprosin od rzecznika prasowego SBU.

Co więcej, działalność braci Bondyków na Krymie nie ograniczała się do Liwadii. W 2007 roku Walentyn Bondyk, z pomocą brata i donieckich protektorów, prowadził na Krymie wojnę z miejscowym prokuratorem Wiktorem Szemczukiem. Sam Szemczuk był głęboko uwikłany w korupcję i znany był z zamiłowania do gromadzenia ziemi w elitarnych kurortach. Jednak Szemczuk, pochodzący z Tarnopola, nie należał do „donieckiej prokuratury” i był dla niej kimś z zewnątrz. Co więcej, znalazł protektorat w Sekretariacie Prezydenta Juszczenki. Jednak w 2013 roku Szemczuk znalazł wspólny język z „donieckimi” i otrzymał od Janukowycza nawet stanowisko gubernatora Lwowa (marzec), a następnie doradcy prezydenta (październik).

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Viktor Bondik: Plany amoniakowe trzech prezydentów. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!