Siergiej Sobolew. Sekrety Cienia „Premiera”

Siergiej Sobolew

Siergiej Sobolew

Są politycy, którzy wolą pojawiać się w mediach każdego dnia, z perfekcyjnymi przemówieniami, przygotowywanymi przez strategów politycznych, i wyrazistym, zapadającym w pamięć wizerunkiem. Nasz bohater, Siergiej Władysławowicz Sobolew, jest daleki od takich zachowań. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że na podium w Radzie przemawia nauczyciel z prowincji. Jednak w wąskich kręgach jego przydomek brzmi „Barguzin” – rzadka i wysoko ceniona odmiana drapieżnego sobola. Plotka głosi, że to ona sama nadała mu to imię. Julia Tymoszenko.

Opowiemy o błyskawicznej karierze nauczyciela w szkole pedagogicznej, który stał się jedną z czołowych postaci partii BYuT.

Od historyka do polityka

Siergiej Władysławowicz Sobolew urodził się w Zaporożu w rodzinie robotniczej: jego ojciec pracował w Zaporoskiej Hucie Aluminium, a matka była pediatrą. W szkole siedział w tym samym ławce co Siergiej Głazjew, który został doradcą obecnego prezydenta Federacji Rosyjskiej. Nawiasem mówiąc, to właśnie Głazjew forsował atak na armię ukraińską w szczytowym momencie konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy w 2014 roku.

Po ukończeniu szkoły Sobolew podjął pracę jako robotnik w zakładach zbrojeniowych Gamma w Zaporożu. Wytrzymał tam tylko rok, decydując się na studia wyższe. W 1983 roku ukończył historię w Zaporoskim Państwowym Instytucie Pedagogicznym (obecnie Zaporoski Uniwersytet Narodowy). Po ukończeniu studiów Siergiej Władysławowicz zaciągnął się do wojska. Po demobilizacji znalazł pracę w Dnieprzańskiej Fabryce Elektrod (obecnie Ukrgrafit). Sobolew pracował tam tylko rok. Najwyraźniej ciężka praca w zakładzie mu nie odpowiadała, więc przyszły polityk podjął pracę w Zaporoskiej Szkole Pedagogicznej nr 1. Tam wykładał historię do 1990 roku.

Siergiej Sobolew w młodości

To był czas pierestrojki i powstawania nowych partii politycznych. Wtedy każdy mógł spróbować swoich sił jako aktywista. Ale tylko pod warunkiem, że miał patronów. Sobolew miał taką osobę – Piotra Wanata, pierwszego sekretarza miejskiego komitetu partii w Zaporożu. Nawiasem mówiąc, Sobolew przez wszystkie te lata był członkiem KPZR.

W latach 90. Petr Vanat został właścicielem największego i najdroższego hotelu w Zaporożu, Intourist, a niepozorny nauczyciel Siergiej Władysławowicz Sobolew pomógł go sprywatyzować.

Po zrealizowaniu tak wielkiego przedsięwzięcia i zapewnieniu sobie poparcia światowych autorytetów, Sobolew postanawia wejść do polityki. Kandyduje do parlamentu w jednomandatowym okręgu wyborczym Chortyca nr 184 i zdobywa swój pierwszy mandat w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Imprezy i grupy

W parlamencie Serhij Władysławowicz zasiada w Radzie Ludowej, przewodniczy frakcji parlamentarnej „Demokratyczne Odrodzenie Ukrainy” i jest członkiem partii o tej samej nazwie. Ta siła polityczna, kierowana przez Wołodymyra Filenkę, powstała w wyniku zjednoczenia komunistów o demokratycznych poglądach. A, jak pamiętamy, Sobolew był członkiem Partii Komunistycznej.

W 1992 roku Partia Demokratyczna zainicjowała powstanie frakcji „Nowa Ukraina”. Filenko został jej liderem, a Sobolew zniknął w cień. Jednak wewnętrzny kryzys w partii pozwolił Serhijowi Władysławowiczowi wyłonić się jako wiodąca postać. W 1993 roku doszło do rozłamu wśród członków partii: połowa opowiadała się za zbliżeniem z Rosją, a druga za zachodnią. Ten rozdźwięk wpłynął na pozycję partii w społeczeństwie, w związku z czym w wyborach parlamentarnych w 1994 roku tylko trzech jej przedstawicieli dostało się do Rady Najwyższej. Jednym z nich był Sobolew.

Podczas drugiej kadencji parlamentu Siergiej Władysławowicz przewodniczył frakcji parlamentarnej „Reformy”. Nawiasem mówiąc, w jej skład wchodzili wyłącznie mężczyźni – 31 deputowanych, sami mężczyźni. W skład frakcji wchodzili politycy tacy jak Siergiej Gołowaty, Aleksandr Jemeć i Grigorij Omelczenko. Wiktor Pinzenik, Wiktor Szyszkin... Cel reform jest niejasny. Zostały pomyślane jako struktura opozycyjna, ale najprawdopodobniej chciano przekształcić je w partię wyborczą.

Sobolew został wkrótce mianowany wiceprzewodniczącym Komisji Kontroli Prywatyzacji Rady Najwyższej Ukrainy. Na tym stanowisku wyróżnił się w dwóch głośnych sprawach.

Czarnomorskie Towarzystwo Żeglugowe "Balasko". Po upadku Związku Radzieckiego pojawiła się koncepcja spółek offshore. Ukraińscy politycy zamiłowali się do zagranicznych pieniędzy i unikania płacenia podatków. Pierwszym krokiem rządu w kierunku „podziału” była modna i jeszcze nie zdyskredytowana prywatyzacja. W sierpniu 1993 roku, dekretem prezydenckim Leonid Krawczuk Spółka akcyjna żeglugi morskiej „Blasko” powstała na bazie Czarnomorskiej Kompanii Żeglugowej. Jej powstanie było sprzeczne z Konstytucją i ustawami prywatyzacyjnymi z lat 1992-1993, dlatego Rada zawetowała wniosek. Krawczuk jednak postawił wszystko na jedną kartę i po prostu wydał nowy dekret, zezwalający na kontynuację działalności. Konsekwencje są oczywiste: 42 statki należące do Czarnomorskiej Kompanii Żeglugowej trafiły do ​​stref przybrzeżnych, a państwo straciło kontrolę nad własną flotą. Cała sprawa była oszustwem mającym na celu napełnienie kieszeni polityków.

Siergiej Sobolew, który awansował na nowe stanowisko, przejął śledztwo. Zainicjował utworzenie specjalnej komisji parlamentarnej w celu zbadania działalności zarządu Black Sea Shipping Company. Śledztwo wykazało, że konta walutowe Blasko w bankach ukraińskich były puste. Wszystkie środki firmy trafiły do ​​banków brytyjskich i niemieckich. Komisja znalazła nawet winowajcę: Pawło Kudiukina, prezesa Blasko. Został on skazany na 10 lat więzienia. Odsiedział mniej niż połowę wyroku i został zwolniony z powodu złego stanu zdrowia. Kuczma udzielił mu amnestii i zamknął sprawę.

Dekret w sprawie obligacji rządowych. Prezydent Leonid Krawczuk zainicjował dekret „O obligacjach rządowych”. Jego celem było umożliwienie wykorzystania aktywów kraju jako zabezpieczenia zobowiązań dłużnych wobec państw obcych. Sobolew zdołał zablokować dekret.

Reformy, porządek i Wiktor Juszczenko

Warto zauważyć, że to właśnie Partia Reform i Porządku (ROP) wprowadziła Serhija Władysławowicza na ukraińską scenę polityczną. Powstała ona na bazie partii Nowa Ukraina w 1997 roku. Oficjalnym liderem został Wiktor Pynzenyk, a jego zastępcą został Sobolew.

Rok później PRP była słaba i nie zdołała przekroczyć progu 4% w wyborach parlamentarnych. Do Rady Najwyższej dostało się tylko pięciu przedstawicieli, i to z okręgów jednomandatowych. Nawiasem mówiąc, Sobolew również kandydował w okręgu jednomandatowym. Jego główną przeciwniczką była Ołeksandra Kużel (Więcej o Aleksandrze Kuzhel przeczytasz w artykule ALEXANDRA KUZHEL. DOSSIER O KOBIECIE SKANDALU). Politycy tak bardzo zaangażowali się w rywalizację, że pozwolili Pawłowi Baulinowi z Partii Komunistycznej zająć pierwsze miejsce. Różnica między Sobolewem a Baulinem wynosiła 600 głosów. Nawiasem mówiąc, po jego porażce Leonid Kuczma mianował Kużela przewodniczącym Państwowego Komitetu Ukrainy ds. Rozwoju Przedsiębiorczości.

Aby wzmocnić swoje wpływy, Reformy i Porządek oraz Ruch Ludowy Ukrainy, reprezentowane przez Wiktora Pynzenyka i Wiaczesława Czornowiła, podpisały deklarację powołującą wspólny blok. Pozwoliło to politykom dyktować swoje warunki w Radzie.

W 1999 roku PRL poparła nominację Wiktora Juszczenki na premiera Ukrainy. W rządzie Juszczenki Siergiej Sobolew był odpowiedzialny za nawiązanie kontaktów premiera z Radą Najwyższą.

W 2002 roku PPR dołączyła do nowo utworzonego bloku wyborczego Wiktora Juszczenki „Nasza Ukraina”. W tym samym roku zdobył on pierwsze miejsce w wyborach parlamentarnych, tworząc największą frakcję w czwartej kadencji Rady Najwyższej. Gdy dwa lata później odbyły się wybory prezydenckie, partia poparła kandydaturę Wiktora Juszczenki. Po jego zwycięstwie nadszedł czas na odebranie „prezentów”: Wiktor Pynzenyk został mianowany ministrem finansów Ukrainy, a Serhij Sobolew przedstawicielem prezydenta w Radzie Najwyższej. Serhij Władysławowicz piastował to stanowisko przez sześć miesięcy. Zrezygnował w proteście przeciwko dymisji rządu Tymoszenko.

Po tym wydarzeniu Sobolew wrócił do ukochanej PRL. Ponieważ Pinzenik był głównym finansistą kraju, Siergiej Władysławowicz wykorzystał okazję, by zostać liderem partii. Uwolnił się w ten sposób z cienia Pinzenika, w którym żył przez 13 lat.

I od razu doszło do politycznej wpadki: w wyborach parlamentarnych w 2006 r. PRP znalazła się w bloku z partią obywatelską PORA (nr 1 na liście znalazł się słynny bokser Witalij Kliczko). Więcej o Witaliju Kliczko przeczytasz w artykule Witalij Kliczko: Mroczna przeszłość „Patrząc w jutro”)). Blok nie zdołał jednak przekroczyć progu wyborczego. Zdobył jednak kilka mandatów w wyborach lokalnych.

 

Siergiej Sobolew i Julia Tymoszenko

Siergiej Sobolew i Julia Tymoszenko

Sojusz Tymoszenko i Sobolewa rozpoczął się od konfliktu. W 2001 roku Siergiej Władisławowicz oskarżył Julię Władimirownę o przypisywanie Ukrainie długów od firm prywatnych. Sprawa dotyczyła kwoty 2,8 mld hrywien, którą Ukraina rzekomo była winna rosyjskiemu Gazpromowi. W rzeczywistości dług ten należał do firm handlujących gazem, należących do Dmitrija Firtasza (Więcej o Dmitriju Firtaszu przeczytasz w artykule — DMYTRO FIRTASZ. HISTORIA MILIARDERA Z TARNOPIL).

Sobolew nalegał nawet na wszczęcie postępowania karnego przeciwko Tymoszenko. Ale jeden telefon zmienił wszystko. Julia Wołodymyriwna sama zadzwoniła do polityk i poprosiła o spotkanie. Podczas spotkania przedstawiła jej swoje plany na przyszłość i sposób ich realizacji. Po tym Serhij Władysławowicz zrozumiał, że Tymoszenko, podobnie jak on, „kieruje wszystkie swoje wysiłki ku dobru Ukrainy”. Co więcej, polityk odkrył również swojego szefa, Wiktora Juszczenkę. Okazało się, że Firtasz był częstym gościem w biurze Wiktora Juszczenki. Tam opracowywano i koordynowano korupcyjne plany wejścia Firtasza na ukraiński rynek energetyczny. Juszczenko osobiście podjął decyzję: wybrać pośrednika czy zawrzeć bezpośrednie umowy z RAO Gazprom. Wybrał jednak drogę przez Firtasza. Oczywiście, w porównaniu ze skorumpowanym Juszczenką, Julia Wołodymyriwna wyglądała jak święta.

To był cios dla Sobolewa, gdy Juszczenko podpisał dymisję Tymoszenko w 2005 roku. Natychmiast zrezygnował. Zdając sobie sprawę, że notowania Wiktora Andriejewicza spadają, Sobolew z powodzeniem przeskoczył z jednej łodzi na drugą.

zabawny Sobolew

W 2007 roku Sobolew miał już silnego i wiarygodnego sojusznika w swojej karierze politycznej – Julię Tymoszenko i partię BJuT. Dzięki niej zdobył mandat radnego w przedterminowych wyborach. Po co Julii Tymoszenko tak niewiarygodny sojusznik jak Serhij Sobolew? To proste – Serhij Władysławowicz to doskonały i skromny kandydat dla Szarych Kardynałów. Doskonale rozumie politykę i organizuje kampanie, które odbierają głosy. Jest też znakomitym strategiem. Julia Tymoszenko darzy Sobolewa wielkim szacunkiem, nadając mu przydomek „Barguzin” – wysoko cenione zwierzę futerkowe, za które znawcy futer płacą miliony.

W 2010 roku, podczas kampanii prezydenckiej, Julia Tymoszenko powierzyła Sobolewowi nadzór nad projektem jej strategów, „Zgromadzenia Ludowe”. Zjednoczył on znaczną część ukraińskich organizacji obywatelskich w jedną strukturę wspierającą Tymoszenko. Nie pomogło to jednak Julii Tymoszenko w objęciu urzędu prezydenta. Po wyborach stworzyła opozycyjny rząd i mianowała swojego lojalnego kardynała szefem gabinetu cieni, de facto sama nim kierując.

Po przekształceniu BJuT w Batkiwszczynę Sobolew został najpierw pierwszym zastępcą głównej frakcji, a następnie osobistym zastępcą Tymoszenko.

Podział gruntów

Staje się jasne, że Sobolew jest nieustannie pod czyimś nadzorem – czy to Vanat, Pynzenyk, czy Tymoszenko. Jednak przez długi czas miał swoją własną strefę wpływów, którą kontrolował. Był to swoisty „klub interesów ziemskich” w Zaporożu. Urzędnikowi udało się stworzyć w mieście sieć swoich protegowanych, którzy skupowali lukratywne działki. Jego aktywność osiągnęła apogeum w latach 2009-2011.

Na szczeblu lokalnym Serhij Władysławowycz „współpracował” z byłym gubernatorem Zaporoża, Ołeksandrem Staruchiem. Obaj politycy znali się od lat 90. XX wieku dzięki PRL (Staruch figurował na listach parlamentarnych tej partii pod „odległym” numerem 172). Podczas pomarańczowej rewolucji Ołeksandr Staruch działał w zaporoskiej kwaterze głównej kandydata na prezydenta Wiktora Juszczenki, na której czele stał Sobolew. Po zwycięstwie Juszczenki Serhij Władysławowycz polecił swojego kolegę do pracy w Sekretariacie Prezydenta, a po pewnym czasie wysłał go do Zaporoża na stanowisko gubernatora. Nawiasem mówiąc, wśród zaporoskich elit krążył wówczas taki dowcip: „Kiedy mówimy »Staruch«, mamy na myśli »Sobolewa«”. Oprócz Starucha w skład zaporoskiego „klubu ziemskiego” wchodzili: jego asystent, były szef administracji rejonu zaporoskiego Igor Lisogor, deputowani zaporoskiej rady rejonowej Władysław Kucenko i Wiaczesław Kolesnikow, a także członkowie zaporoskiej PRL, w szczególności Aleksandr Kotelyuk i Nikołaj Łuc.

Siergiej Sobolew z Władysławem Kutsenką

Siergiej Sobolew z Władysławem Kucenko i Nikołajem Łutsem

Za rządów gubernatora Ołeksandra Starucha politykom udało się przejąć najlepsze grunty komercyjne Państwowego Okręgu Sołniecznego wzdłuż drogi Zaporoże-Dniepropietrowsk, a także grunty podmiejskie osiedla Bałabyne.

Schemat przywłaszczenia gruntów jest niezwykle prosty: działki były po prostu przydzielane zarządzeniem administracji powiatowej samym posłom, ich asystentom, rodzinom i przyjaciołom. Podziału tego nie utrudniał nawet fakt, że szczęśliwi właściciele działek mieszkali setki kilometrów dalej lub że ziemie należały już do osób, które nie otrzymały w odpowiednim czasie aktów własności. Na przykład Nina Wasilenko, siostra żony Wiaczesława Kolesnikowa i mieszkanka Tokmaka, rzekomo otrzymała trzy działki: 3800 metrów kwadratowych w osiedlu miejskim Bałabino, 1000 metrów kwadratowych „złotej” ziemi w Razumówce i 1200 metrów kwadratowych w pobliżu Dolinnoje. Sam Kolesnikow jednak zachwycił się hektarem ziemi w okolicach Razumówki (choć zapisanym na jego żonę) oraz trzema hektarami w pobliżu osiedli typu miejskiego Łysogórka i Bałabin (zapisanymi na jego brata Igora). Władimir Sosunowski, sołtys Bałabina, postanowił zabrać głos w tej sprawie. Dostarczył dokumenty.

1 2 3

Co prawda istniał inny program wywłaszczenia gruntów, nie tak nieszkodliwy. „Prywatna firma” świadcząca usługi prawne odwiedzała mieszkańców wsi, którzy chcieli zarejestrować swoje działki lub udziały. Podpisywali umowy mające na celu wywłaszczenie ich działek. W żargonie prawniczym Sobolewa można by nazwać „złodziejem trustów”.

Po odsunięciu Ołeksandra Staruchy od władzy w 2010 roku, Sobolew był zmuszony szukać nowych sojuszników. Znalazł ich w Komunistycznej Partii Ukrainy. „Czerwoni” wepchnęli ludzi Siergieja Władysławowicza na prestiżowe stanowiska w radach lokalnych. „Sobolewowcy” zapłacili za swoje poparcie udziałami w ziemi. Po dojściu do władzy „regionów”, Sobolew został zmuszony do likwidacji „klubu ziemskiego”.

Według nieoficjalnych informacji, w ciągu kilku lat przestępcy zawłaszczyli około 360 hektarów, czyli około 500 boisk piłkarskich.

Oszustwa oszukańcze

Nazwisko Serhija Sobolewa jest powiązane z innym poważnym skandalem na Ukrainie. W 2009 roku on i dwaj inni członkowie BJuT, Serhij Terekhin i Wiktor Ukołow, zostali oskarżeni przez swojego współpartnera Antona Jacenko o udział w podejrzanych loteriach.

Według Jacenki, Ukraińska Loteria Narodowa (UNL) była uwikłana w oszustwa podatkowe, nie spełniała warunków licencyjnych dotyczących kapitalizacji i miała problemy z utworzeniem funduszu nagród. Jacenko przedstawił nawet dokumenty potwierdzające, że Sobolew, Tieriechin i Ukołow byli partnerami biznesowymi UNL do 2004 roku, należącej do spółki offshore z Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Oszacował miesięczne przychody loterii na 18–22 miliony rubli i podkreślił, że 15% tej kwoty pochodziło z państwowych wpływów za granicę w formie rekompensaty pieniężnej.

Wszyscy oskarżeni w tej sprawie umiejętnie wyparli się UNL. Twierdzili, że nigdy nie słyszeli o takiej loterii i oskarżyli Jacenkę o prowadzenie kampanii oszczerstw, mających na celu przeforsowanie jego ustawy o zamówieniach publicznych w Radzie Najwyższej.

Jednak jedna osoba zaangażowana w sprawę ujawniła siebie i swoje powiązania z UNL. Był to Siergiej Tieriechin. W 2008 roku UNL napotkał problemy z utworzeniem i dystrybucją jackpota. Firma miała przyznać rekordową jackpota w wysokości 26 milionów hrywien. Organizatorzy podjęli jednak dziwną decyzję: nie czekając na wygraną jackpota, rozdysponowali pieniądze według własnego uznania. Dziesięć milionów hrywien zostało przelane na konto nieznanej firmy ubezpieczeniowej. Ministerstwo Finansów, Skarb Państwa i Główny Urząd Kontroli i Audytu przeprowadziły dochodzenia w sprawie incydentu, ale nie udzieliły żadnych spójnych odpowiedzi. Tylko Siergiej Tieriechin zabrał głos w tej sprawie. Bronił UNL, argumentując, że sama loteria ma prawo regulować wysokość jackpota.

Według nieoficjalnych informacji inicjatywa przekazania pieniędzy firmie ubezpieczeniowej należy do Terekhina, a przelewem zajął się Siergiej Sobolew.

Udział w upadłości zakładu

Siergiej Sobolew był bezpośrednio zaangażowany w bankructwo Berdiańskiej Państwowej Fabryki Włókien Szklanych (BSGF). Oczywiście, nie przeprowadził osobiście nalotu na firmę; wszystko odbyło się pod jego auspicjami. Incydent miał miejsce w 2011 roku. Aby jednak zrozumieć sytuację, cofnijmy się nieco w czasie.

BGŻS borykał się z problemami finansowymi od końca lat 90. XX wieku, a w 2001 roku zakład ogłosił upadłość. Doprowadziło to do serii głośnych skandali. Pierwszy wybuchł w 2006 roku. Po śledztwie prokuratury wszczęto postępowanie karne za rzekome doprowadzenie firmy do bankructwa. Oczywiście, długotrwałe postępowanie sądowe nie przyniosło rezultatu. W 2009 roku zakład został wpisany na listę przedsiębiorstw przeznaczonych do prywatyzacji. Znalezienie inwestorów okazało się jednak trudne, zwłaszcza że w ostatnich latach część majątku została rozebrana i sprzedana na złom. Szczególnie duża kradzież dotyczyła wyjęcia 17 platynowych pieców. Pod zakład podjechał samochód i wywiózł platynowy sprzęt, rzekomo do Kirowohradu na składowisko. Nigdy więcej go nie widziano. Eksperci szacują wartość skradzionego mienia na 40 milionów hrywien. Wartość czarnego rynku wynosi około miliarda.

Dom Sobolewa

Dom Sobolewa

 

Kto może stać za celowym bankructwem BGZS?

Na Ukrainie wszystkie sprawy związane z postępowaniem upadłościowym przedsiębiorstw podlegały nadzorowi Państwowego Departamentu ds. Upadłości w Ministerstwie Gospodarki. Departament Stanu miał biura we wszystkich stolicach obwodowych. W Zaporożu biurem kierowała Julia Olegowna Czirkowa, pełniąca obowiązki kierownika departamentu. Zastąpiła ona Dmytra Wełyczkę, który zawdzięczał swoje powołanie na stanowisko głównego urzędnika ds. upadłości prawnikowi Zubowowi, asystentowi posła Serhija Sobolewa. Nawiasem mówiąc, ciekawy szczegół: osoba, która nadzorowała sprawy upadłościowe w obwodzie zaporoskim przed Wełyczką, pan Chorunży, był również protegowanym Serhija Sobolewa. Ta nieprzerwana hierarchia służbowa wcale nie dziwi. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że Sobolew nadzorował postępowania upadłościowe przedsiębiorstw w Zaporożu. Oczywiście Julia Czirkowa również tańczyła tak, jak polityk grał. Jedynie Sobolew trzymał się w cieniu. Czirkową kontrolował Serhij Wasilcow, szef Agencji Upadłościowej w obwodzie zaporoskim. Nawiasem mówiąc, jest on powszechnie znany jako uczestnik bankructw i realizator podejrzanych układów. Jest swego rodzaju kijowskim pachołkiem, którego zadaniem jest ściąganie danin od przedsiębiorstw i przekazywanie pieniędzy osobom z wyższych sfer.

Zespół pracował znakomicie. Według statystyk, 90 na 100 postępowań upadłościowych w obwodzie zaporoskim zakończyło się likwidacją firmy.

Kamizelki kuloodporne Sobolewa

Na początku tego roku Siergiej Sobolew twierdził, że dla żołnierzy ATO zakupiono niskiej jakości kamizelki kuloodporne marki NPP TEMP-3000. Podobno płyty pancerne w mundurach mogły zostać przebite zwykłą kulą.

Zbroja

Ministerstwo Obrony było oburzone wypowiedziami Sobolewa i natychmiast podjęło decyzję o przeprowadzeniu testów jakości wszystkich kamizelek kuloodpornych, w tym tej, którą Siergiej Władysławowicz zademonstrował w Radzie.

Organizatorzy z Ministerstwa Obrony Narodowej zorganizowali pokaz i publicznie przetestowali sprzęt. Zgodnie z oczekiwaniami, płyta pancerna wytrzymała wszystkie ostrzały.

O dochodach

I wreszcie, oczywiście, o dochodach uczciwego polityka. W zeszłym roku Siergiej Sobolew zadeklarował dochód w wysokości 80 000 hrywien. Okazuje się, że nie posiada ani domu, ani mieszkania, ani samochodu, ani konta bankowego. Jedynym wyjątkiem jest działka o powierzchni 0,32 hektara.

Ale rodzina Sobolewów miała więcej szczęścia: na ich nazwisko zarejestrowano dom o powierzchni 399 metrów kwadratowych, domek letniskowy o powierzchni 103,9 metrów kwadratowych, dwa garaże o powierzchni 51 metrów kwadratowych i 21,9 metrów kwadratowych oraz Land Rovera z 2007 roku.

Nawiasem mówiąc, krewni Siergieja Władysławowicza kupili dom o powierzchni 411 metrów kwadratowych. Prawdopodobnie znajduje się on w zachodniej Ukrainie. Szacunkowa cena nieruchomości w tym regionie zaczyna się od 500 000 hrywien.

Obecnie Sobolew mieszka we wsi Nowe Bezradicze, 45 km od Kijowa, gdzie znajduje się majątek byłego prezydenta Wiktora Juszczenki.

Sable – drapieżnik polifagiczny, prowadzący obojętny i wycofany tryb życia. Prawdopodobnie nazwisko jest nadawane człowiekowi nie bez powodu.

Arina Dmitrieva, dla SKELET-info

Dodaj komentarz

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!