Stepan Kubiv: Ojciec kryzysu gospodarczego na Ukrainie

Stepan Kubiv, Kredobank, dossier, biografia, dowody obciążające

Stepan Kubiv: Ojciec kryzysu gospodarczego na Ukrainie

Ci, którzy zepchnęli Ukrainę w otchłań gospodarczą, obiecują ją wyciągnąć. Były wicepremier Stepan Kubiw kierował niegdyś Narodowym Bankiem, a jego działania doprowadziły do ​​deprecjacji hrywny, co natychmiast doprowadziło do wzrostu cen, spadku siły nabywczej Ukraińców i obniżenia poziomu życia w kraju. Jeśli to była konsekwencja braku profesjonalizmu Kubiwa, to dlaczego był drugim w rządzie? Hroysman Czy był już odpowiedzialny za cały blok gospodarczy? Jeśli to był przekręt korupcyjny, to dlaczego Prokuratura Generalna umorzyła śledztwo w sprawie jego działalności? A tak w ogóle, pojawia się trzecie pytanie: jak Stepan Kubiw kupił sobie ułaskawienie i miejsce w ekipie Petra Poroszenki? Portal Skelet.Org zgłębi te kwestie.

Stepan Kubiv. Matematyka i Komsomoł: kluczem jest dostosowanie się do czasu!

Stepan Iwanowicz Kubiw urodził się 9 marca 1962 roku we wsi Pobedne (obecnie Mszaniec) w rejonie zborowskim w obwodzie tarnopolskim. Nigdy nie mówił o swoich rodzicach; być może jego pochodzenie było dość zwyczajne, być może nawet chłopskie. Krążyły jednak pogłoski, że przodkowie Kubiwa byli konwertytami żydowskimi, a w 2014 roku niektórzy krytycy nowego rządu umieścili Kubiwa na liście „żydowskiego rządu Ukrainy” (jak nazywali pierwszy gabinet Jaceniuka). Nie przedstawili jednak żadnych dowodów.

Natura obdarzyła Stepana Kubiwa dwoma talentami: inteligencją i zrozumieniem tajemnic świata matematyki. Podczas gdy jego rówieśnicy byli zajęci odrabianiem lekcji, Stepan był pochłonięty swoimi, bazgrząc tajemne wzory w zeszytach. Dzięki temu, po ukończeniu szkoły średniej, uniknął poboru do wojska i zapisał się na wydział matematyki Uniwersytetu Lwowskiego. Tam Kubiw zabłysnął nie tylko talentem matematycznym: już od pierwszego roku, jako znakomity student, aktywnie uczestniczył w działalności Komsomołu. Zaczynał od wykonywania różnych zadań (standardowe „posłuszeństwo” działacza Komsomołu obejmowało donoszenie na kolegów), a następnie został członkiem uniwersyteckiego komitetu Komsomołu.

Widocznie Kubiw poświęcał się pracy w Komsomole jeszcze bardziej niż studiom, nie zapominając o nawiązaniu dobrych kontaktów z Lwowskim Komitetem Miejskim Komsomołu i Komunistyczną Partią Ukrainy – gdyż zaraz po otrzymaniu dyplomu pozostał na uczelni nie tylko jako doktorant, ale także jako sekretarz organizacji Komsomołu i został członkiem KPZR.

A było to w 1984 roku, kiedy „era Andropowa” właśnie ustępowała miejsca jeszcze krótszej „erze Czernienki”, a żeby awansować w Komsomole, trzeba było z zapałem Pavarottiego wychwalać Partię i marksizm-leninizm. Kubiva miał być później z tego zapamiętany.

Gdy wiatry pierestrojki powiały przez kraj, a młodzi i energiczni ludzie zaczęli być ciągnięci na szczyty, Stepan Kubiw również szybko się przystosował – podobnie jak jego kolega, Ołeksandr Szłapak, sekretarz organizacji Komsomołu w Instytucie Politechnicznym Lwów (obecnie Narodowy Uniwersytet Politechniczny Lwów). Tak, ten sam Szłapak – przyszły minister finansów (2014) i przewodniczący rady nadzorczej znacjonalizowanego PrivatBanku (2016). W okresie pierestrojki Szłapak awansował szybciej niż Kubiw, ale zawsze go za sobą ciągnął. Gdy Szłapak został mianowany kierownikiem departamentu Lwowskiego Obwodowego Komitetu Komsomołu, Kubiw został sekretarzem obwodowej rady koordynacyjnej Naukowo-Technicznej Młodzieży Twórczej. Kiedy Szłapak awansował na stanowisko I sekretarza Lwowskiego Komitetu Miejskiego, a następnie I sekretarza Obwodowego Komitetu Lwowskiego Komsomołu, Kubiw został kierownikiem Wydziału Młodzieży Naukowej i Studenckiej, a następnie kierownikiem Wydziału Organizacyjnego Obwodowego Komitetu Komsomołu. Razem uczestniczyli w Lwowskim Zjeździe Komsomołu, byli członkami Komisji Rewizyjnej KC i tam zaprzyjaźnili się z I sekretarzem Dniepropietrowskiego Obwodowego Komitetu Lwowskiego Komsomołu, Siergiejem Tigipką.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Serhij Tigipko: Komsomolski oligarcha zaciera ślady).

Gdy kierownictwo partii i Komsomołu Ukraińskiej SRR zwróciło się ku handlowi, Kubiw szybko się odnalazł: w latach 1990-91 kierował oddziałem lwowskiego obwodowego sztabu brygad studenckich. Skutecznie zarządzał kasą brygad budowlanych, która stała się fundamentem jego przyszłych przedsięwzięć biznesowych. W istocie, zaledwie rozwiązano Państwowy Komitet Nadzwyczajny w Moskwie i ogłoszono niepodległość w Kijowie, Stepan Kubiw z entuzjazmem podarł legitymacje komsomolskie i partyjne i wstąpił do kierownictwa regionalnego młodzieżowego stowarzyszenia naukowo-ekonomicznego „Student Lwów” – utworzonego ze środków byłego komitetu obwodowego i kasy brygad budowlanych. Jedyne, co przypominało studentów, to biuro: służyło ono za bazę dla kilku firm komercyjnych, zapewniając im korzyści dla „młodzieży i studentów”. W 1994 roku przekształcono je w spółkę joint venture „Student Lwów”, a Stepan Kubiw został jej dyrektorem. Jednak nie na długo: w tym samym roku przeniósł się do pracy w JSC Zachodnioukraiński Bank Komercyjny (ZUKB).

Kredyt i polityka: sztuczki i właściwe powiązania

ZUKB powstał w 1990 roku, kiedy powstawały pierwsze banki komercyjne, wykorzystujące fundusze z rozpadającego się systemu sowieckiego: agencji rządowych, przedsiębiorstw, funduszy partyjnych i Komsomołu, a także funduszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i KGB. Nic więc dziwnego, że były szef wydziału organizacyjnego lwowskiego komitetu obwodowego Komsomołu podjął pracę w ZUKB. Zaczynając od skromnego stanowiska specjalisty w departamencie planowania i ekonomii, Kubiw został pod koniec lat 90. pełniącym obowiązki przewodniczącego zarządu, a od 2000 roku prezesem zarządu JSC ZUKB. Raporty kryminalne nie ujawniają, czym Stepan Kubiw i jego bank zajmowali się w latach 90., ale oto najciekawsze informacje, według… Szkielet.Org, rozpoczęło się w 2002 roku.

Wiosną 2002 roku ZUKB zwiększył swój kapitał zakładowy z 75 087 mln UAH do 143 549 mln UAH dzięki zagranicznym inwestorom. Najważniejszym z nich był polski Kredyt Bank SA, również założony w 1990 roku – możliwe, że był on zagranicznym „bratem bliźniakiem” ukraińskiego ZUKB. Począwszy od 1999 roku Kredyt Bank SA zaczął stopniowo nabywać akcje ZUKB, a do mniejszościowych akcjonariuszy dołączyły również brytyjsko-europejski EBRI i belgijski KBC Bank NV. W tym samym czasie ZUKB zmienił nazwę na JSC Kredyt Bank i aktywnie przygotowywał się do całkowitej sprzedaży Polakom. Zapewnił również zachodnie finansowanie kampanii politycznej Wiktora Juszczenki. Szczegóły tej wysoce skandalicznej historii „poszły w zapomnienie” natychmiast po pierwszym Majdanie, kiedy to starannie zatarto wszelkie ślady zaangażowania zachodnich „instytucji demokracji” i fundacji w przygotowania do „pomarańczowej rewolucji”. Wielu jednak nadal pamięta, że ​​to właśnie to było przyczyną pierwszych poważnych problemów Kredit Banku, jakie spadły na niego ze strony Lwowskiej Obwodowej Administracji Podatkowej, na której czele stał Serhij Medwedczuk, brat szefa Administracji Prezydenta, Wiktora Medwedczuka.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Wiktor Medwedczuk: Kumpel Putina strzeże interesów Rosji na UkrainieW tym czasie ekipa Kuczmy ucinała ogony ukraińskim i zagranicznym sponsorom Juszczenki w całym kraju, a w obwodzie lwowskim Wiktor Medwedczuk korzystał w tym celu z pomocy swojego brata, poborcy podatkowego.

Siergiej Medwedczuk, brat Wiktora Medwedczuka

Siergiej Medwedczuk

Ponieważ naruszenia podatkowe występowały w działalności praktycznie wszystkich dużych ukraińskich przedsiębiorstw, organy podatkowe nie miały innego wyjścia, jak tylko je wyłapać. W ten sposób Drogobyczewska Rafineria Nafty Galinin, należąca do zachodnioukraińskiego „oligarchy mleczarskiego” Igora Jeremiejewa (138 milionów rubli niezapłaconej akcyzy), znalazła się pod ich kontrolą w regionie. Jewgienija Czerwonenko Orlan-Trans (unikanie płacenia podatków poprzez fikcyjne straty) oraz Bank Kredytowy Stepana Kubiwa. Ten ostatni został przyłapany nie tylko na unikaniu płacenia podatków, ale także na oszukańczej sprzedaży zabezpieczeń i praniu pieniędzy poprzez umorzenie długów fikcyjnych dłużników.

Następnie organy podatkowe bezpośrednio zaatakowały lwowski oddział Banku Kredytowego, na którego czele stał Bohdan Dubas, zaufany współpracownik Stepana Kubiwa. Nalot sprowokował fakt, że Dubas pełnił funkcję szefa lwowskiej centrali wyborczej Naszej Ukrainy, a później kandydata na prezydenta Wiktora Juszczenki, otrzymując bezpośrednie finansowanie kampanii za pośrednictwem własnego banku (za zgodą Kubiwa). Dubas był jednak również członkiem lwowskiej rady obwodowej i udało mu się powołać specjalną komisję do zbadania nadużycia władzy Serhija Medwedczuka, szefa regionalnej administracji podatkowej. Ponadto Medwedczuk, jak twierdził, otrzymywał liczne telefony z pogróżkami od Wiktora Juszczenki, w których mówił: „Wkrótce zostanę prezydentem i rozprawię się z tobą!”.

Pewną rolę odegrał również fakt, że w 2004 roku Kredyt Bank SA posiadał już 66,65% akcji Kredyt Banku i przygotowywał się do ich sprzedaży największemu w Polsce PKO Bankowi Polskiemu.

W związku z tym nie tylko Wiktor Juszczenko i jego otoczenie, ale także przedstawiciele polskiego rządu zaapelowali do Leonida Kuczmy o „zaprzestanie prześladowania zagranicznych inwestorów”. Dzięki tak silnej obronie, Bankowi Kredytowemu udało się odeprzeć ataki nawet ze strony wszechwładnych Medwedczuków i utrzymać się do końca 2004 roku – a po Majdanie wszystkie zarzuty wobec banku zostały wycofane. Nowy prezydent podziękował również swoim współpracownikom: Bohdanowi Dubasowi mianowano prezesa Państwowej Instytucji Hipotecznej, a następnie doradców szefa Sekretariatu Prezydenta, a Stepan Kubiw mianował swoich ludzi kierownictwem Lwowskiej Obwodowej Służby Podatkowej. Minęło jednak kilka lat, a bank Stepana Kubiwa ponownie stał się „sławny” w całym kraju.

Stepan Kubiv: Ojciec kryzysu gospodarczego na Ukrainie, Credobank

Od 2005 roku Kredit Bank należy do PKO Banku Polskiego, który stopniowo przejmował 98% jego akcji i ponownie zmienił nazwę na Kredobank. Umowa obejmowała również kontynuację umowy zarządu banku, na czele którego stał Stepan Kubiw – Polacy byli w jakiś sposób przekonani, że nie znajdą następcy dla tych „profesjonalistów”. Nawiasem mówiąc, Siergiej Tigipko zawarł podobną umowę w 2007 roku ze szwedzkimi nabywcami swojego TAS-Kommerzbanku. Cóż, PKO Bank Polski zgodził się i… wkrótce tego bardzo pożałował (podobnie jak Szwedzi w przypadku Tigipki). Bo „profesjonaliści” Kubiwa doprowadzili Kredobank do strat i ruiny, a stało się to w 2008 roku, jeszcze przed globalnym kryzysem finansowym. Głównym powodem, według polskich mediów, było to, że Stepan Kubiw aktywnie tworzył tzw.… „kredyty problemowe” – prawdopodobnie ucieleśnienie jakiegoś przekrętu. Przykrywką było „słabe połączenie” między centralą banku a jego oddziałami – co oznaczało, że za te „problematyczne kredyty” obwiniano kozły ofiarne, kierowników oddziałów Kredobanku, którzy, jak twierdzono, byli nieprofesjonalni. W rzeczywistości struktura banku uległa rozpadowi, a praca centrali i oddziałów często zależała od osobistych relacji Kubiva z podwładnymi.

„Największym błędem polskiego PRO BP było przekazanie kontroli nad Kredobankiem lokalnemu kierownictwu, nad którym bank utracił kontrolę. Bank jest w rozsypce; Kredobankiem nie da się już zarządzać” – powiedział wówczas mediom anonimowy informator z Kredobanku. Od marca 2008 roku bank przestał generować zyski dla swoich polskich właścicieli. W maju tego roku rozpoczął wyprzedaż nieruchomości i likwidację około 20 oddziałów, zwalniając wszystkich pracowników. Zwolniono nawet pracowników niepełnosprawnych, co stanowiło naruszenie prawa pracy. W kwietniu 2008 roku kijowski oddział Kredobanku został szturmowany przez policję skarbową: według jej przedstawicieli oddział został przekształcony w punkt wymiany walut, współpracujący z oszustami z obwodu żytomierskiego, którym bank wypłacił łącznie ponad 80 milionów hrywien w gotówce. Chociaż organy skarbowe nie postawiły Kubiwowi żadnych zarzutów, rzucił się on w obronę swoich ludzi. Wówczas Kubiw kategorycznie uznał działania organów podatkowych za nielegalne, zasypując skargami prezydenta, premiera, Narodowy Bank Ukrainy i parlamentarną komisję ds. działalności finansowej. Co ciekawe, od tego momentu Stepan Kubiw stał się nieprzejednanym wrogiem policji podatkowej – a latem 2016 roku, pełniąc już funkcję pierwszego wicepremiera, kategorycznie opowiedział się za zniesieniem tej służby.

Stepan Kubiv: Ojciec kryzysu gospodarczego na Ukrainie

Stepan Kubiw

Pomimo prób Kubiwa, by przedstawić problemy Kredobanku jako tymczasowe lub dzieło wrogów, jego sytuacja pogarszała się z dnia na dzień. Po sierpniu 2008 roku stało się jasne, że bank pilnie potrzebuje sanacji, zaczynając od zmiany kierownictwa. Jednak sam Kubiw zrezygnował z kurczowego trzymania się swojej pozycji i miał ku temu dobre powody. Po pierwsze, Kubiw nie mógł już tak swobodnie manipulować finansami Kredobanku; podlegał rygorystycznemu audytowi przeprowadzonemu przez polskich właścicieli banku. Po drugie, wraz z nadejściem globalnego kryzysu, plan Kubiwa, by zaciągnąć pożyczki w europejskich bankach, upadł. Po trzecie, ponieważ bank Kubiwa nie był jego prywatnym bankiem, nie mógł on wypłacać zdeponowanych w dolarach pieniędzy deponentów za granicą ani refinansować Narodowego Banku Ukrainy – czego pod koniec 2008 roku aktywnie poszukiwało wielu ukraińskich oligarchów posiadających własne banki zależne.

Stepan Kubiv. Majdan i pożyczki: Wszyscy tańczą!

Ekspertyza bankowa Kubiwa okazała się nieistotna w 2008 roku, podobnie jak w 2009 roku. Udało mu się jedynie objąć stanowisko adiunkta w katedrze marketingu i logistyki na Politechnice Lwowskiej. Jednak w 2010 roku został zaproszony do rady nadzorczej małego banku Lviv, również otwartego w 1990 roku i sprzedanego w 2006 roku islandzkiemu inwestorowi Margeirowi Peturssonowi. W tym samym roku, 2010, Stepan Kubiw zmienił swoje sympatie polityczne: opuścił nieistniejącą partię Nasza Ukraina i został szefem lwowskiego oddziału Frontu Zmian Arsenija Jaceniuka, którego znał od końca lat 90., kiedy Jaceniuk pracował w banku Aval. W ramach parytetu Frontu, który startował obok Batkiwszczyny w wyborach parlamentarnych w 2012 roku, Stepan Kubiw z łatwością zdobył 23. miejsce na liście BJuT. Najwyraźniej nie mając innych obowiązków, aktywnie angażował się w działalność polityczną, występował jako mówca uliczny, a w 2012 roku wzywał Ukraińców do walki z „okupacją wewnętrzną”. Jednak nie wszyscy mieszkańcy Lwowa uwierzyli byłemu działaczowi Komsomołu.

Po zadomowieniu się w nowej roli Kubiw mógł dobrze wykorzystać swoje umiejętności podczas drugiego Majdanu. Wraz ze swoim kolegą, zastępcą Andrijem Parubijem (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Andrij Parubij: Co ukrywał były komendant Majdanu i szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i ObronyZostali dwoma głównymi komendantami Majdanu. Dokładniej, Kubiw został komendantem Gmachu Związków Zawodowych w Kijowie, zajętego przez protestujących (po tym, jak natychmiast wymyślił, jak go wynająć od Federacji Związków Zawodowych, gdzie, jak głosi plotka, „pojawiły się” liczne ciała Berkutu i innych funkcjonariuszy organów ścigania, zanim cudem zniknęły), a Parubij został komendantem miasteczka namiotowego. Oprócz nich na Majdanie było pół tuzina innych komendantów: Michaił Bławatski ze Swobody (znany we Lwowie jako szef mafii Misza Broker), Rusłan Andrijko, Jewhen Karas i Eduard Leonow; Siergiej Awierczenko ze Swobody; i Mykoła Katerenczuk. Głównym zadaniem Stepana Kubiwa było wygłaszanie przemówień między „karmieniami” protestujących: zajmował się organizacją żywności i innych zapasów, informując o zakupie kolosalnych ilości żywności i jednorazowego sprzętu. Pojawiają się jednak doniesienia, że ​​Kubiw (podobnie jak Parubij) został oskarżony o defraudację i sprzeniewierzenie środków z „funduszu Majdanu” (zaskakujące, skąd pochodziły te środki? Czy jest w to zamieszany Departament Stanu USA?).

Nowy rząd, utworzony pod koniec lutego 2014 roku, skompromitował się tak szybko, że wielu jego byłych członków zostało później wezwanych na przesłuchanie przez Prokuraturę Generalną. A być może największe spustoszenie wywołał nowy szef Banku Narodowego, Stepan Kubiw. Dlaczego to ważne stanowisko zostało zaproponowane jemu, bankierowi o wątpliwej przeszłości i złej reputacji, pozostaje zagadką w zakulisowych działaniach liderów i sponsorów (znowu USA?) drugiego Majdanu. Dwa fakty są jednak godne uwagi: po pierwsze, Kubiw rozpoczął współpracę ze swoim starym przyjacielem z Komunistycznego Związku Młodzieży Ukrainy, Ołeksandrem Szłapakiem, który został mianowany ministrem finansów. Po drugie, Kubiw niezwykle szybko zaaklimatyzował się na nowym stanowisku, jakby z góry wiedział, czego się od niego wymaga i co trzeba zrobić. A to, co było wymagane, to zorganizowanie kolosalnego refinansowania ukraińskich banków.

Kubiv zaangażował się w sprawy ukraińskiego sektora finansowego już 20 lutego 2014 roku, kiedy to, ukrywając się za murami siedziby związków zawodowych przed strzelaniną i dymem, obsesyjnie studiował ceny ukraińskich euroobligacji i zaczął nadawać na Facebooku o zbliżającej się bankructwie ukraińskiej gospodarki. Zrozumiałe, że ta informacja jeszcze bardziej zaniepokoiła deponentów ukraińskich banków, którzy rzucili się do wycofywania depozytów i wykupywania dolarów: gdy Janukowycz upadł, dolar był już notowany po 9,1 na rynku międzybankowym. Wydawało się całkowicie rozsądne, że nowy rząd Jaceniuka postanowił wesprzeć ukraiński sektor bankowy. Jednak mało prawdopodobne jest, aby nie zdawał sobie sprawy, że większość ukraińskich banków, w tym te należące do liderów Majdanu i finansistów, rozpoczęła masowe oszustwo: wyprowadzały kapitał bankowy poprzez pożyczki udzielane własnym bankom lub firmom-słupom, skupowały za te pieniądze waluty obce i transferowały je za granicę.

Później Stepan Kubiw zostanie oskarżony o to, że mając jeszcze poufne informacje o żądaniu MFW „uwolnienia” hrywny (aby zaprzestać wspierania jej rezerwami złota i walut obcych), czyli rozumiejąc konsekwencje tego kroku, postanowił podarować prezent swojemu staremu znajomemu (i być może partnerowi biznesowemu) Nikołajowi Łagunowi (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Przestępcze plany bankiera Nikołaja Łaguna (śledztwo)), właściciela Delta Banku, i kilku innych znajomych bankierów. Kubiv zaoferował im pierwszą możliwość zaciągnięcia ogromnego kredytu refinansowego z Banku Narodowego (ponad 4 miliardy hrywien) z oprocentowaniem 12,61% w skali roku, tłumacząc, że w najbliższej przyszłości spodziewany jest gwałtowny spadek wartości hrywny. Oznaczało to nie tylko, że inflacja zniweluje zadłużenie, ale także możliwość „zarobienia pieniędzy” poprzez spekulację na rynku walutowym, wykorzystując środki refinansowe jako wolny kapitał. W zamian, według Prokuratury Generalnej, zażądał łapówki w wysokości 25% kwoty refinansowania (miliard hrywien).

Jednocześnie, w lutym-marcu 2014 roku, Stepan Kubiw dopuścił się dwóch kolejnych czynów, które miały fatalne konsekwencje dla ukraińskiej gospodarki: uruchomił drukarnię (tylko w ostatnim tygodniu lutego emisja przekroczyła 5 miliardów hrywien) i zaprzestał operacji repo – czyli refinansowania banków papierami wartościowymi z obowiązkiem ich odkupu. To ostatnie przeszło całkowicie niezauważone (niewielu interesowało się szczegółami bankowości), a jednak zaprzestanie operacji repo było prawdziwą bombą, która zdetonowała sektor finansowy. Faktem jest, że banki nie mogły kraść (konwertować na pożyczki i wypłacać z banków) tych papierów wartościowych, w przeciwieństwie do refinansowania monetarnego, którego NBU (Kubiw) i Ministerstwo Finansów (Szłapak) zaczęły im hojnie udzielać za zgodą premiera Jaceniuka.

refinansowanie banków ukraińskich

Wolumeny refinansowania banków ukraińskich na dzień 7 kwietnia 2014 r.

Tymczasem hrywna zaczęła gwałtownie spadać na rynku międzybankowym (do 11,7 dolara do 8 kwietnia), ale Stepan Kubiw zrzucił winę na notorycznych spekulantów. Prezes Narodowego Banku Ukrainy bezczelnie okłamywał dziennikarzy i współobywateli, doskonale wiedząc, że uliczni spekulanci nie kontrolują nawet 5% ukraińskiego rynku walutowego, a udział ogółu społeczeństwa w transakcjach walutowych (w oddziałach banków, kantorach i kantorach) nie przekracza 15%. Pozostałe 85% waluty było kupowane hurtowo i wywożone z kraju przez banki i duże przedsiębiorstwa.

A strumień refinansowania stale rósł: do czasu dymisji Stepana Kubiwa (19 czerwca 2014 r.) NBU rozdysponował 101,279 mld hrywien na rzecz banków, z czego 30 mld otrzymał Oszczadbank, a reszta trafiła do banków komercyjnych. Liderami pod względem kwoty otrzymanych środków były: PrivatBank (ponad 20,5 mld), Delta Bank (ponad 9,5 mld), Ukreximbank (7,6 mld), Nadra (około 4 mld), Brokbusinessbank Serhija Kurczenki (około 2 mld) oraz VAB-Bank, należący do oligarchy rolniczego Ołeha Bachmatiuka. „Suma jest kolosalna. Najwięcej zgarnęły banki powiązane z amerykańskim koncernem słonecznikowym i gubernator jednego z regionów” – powiedział wówczas prasie informator NBU. Tymczasem dolar był już notowany po 12 na rynku międzybankowym, a oszukani klienci banków, którzy nie byli w stanie spłacić zaciągniętych wcześniej kredytów walutowych, protestowali i domagali się rezygnacji Kubiwa. Tak rozpoczął się trwający od miesięcy „kredytowy Majdan”, który został rozpędzony przez Gwardię Narodową w lutym 2015 roku.

Konsekwencje tego niefortunnego refinansowania były katastrofalne: waluta krajowa spadła o 30%, ceny konsumpcyjne wzrosły o 50%, ceny paliw gwałtownie wzrosły – niemalże niszcząc zasiewy i zniewalając małych i średnich producentów rolnych – a rynek nieruchomości załamał się. Ukraina, pod wodzą Jaceniuka i Kubiwa, śmiało wkroczyła w nowy kryzys – trwający do dziś. Nawiasem mówiąc, wysiłki Stepana Kubiwa, mające na celu zrujnowanie ukraińskiej gospodarki, kosztowały państwo 165–200 tys. hrywien miesięcznie – tyle zarabiał (wliczając premie, diety i indeksację) jako szef Narodowego Banku Ukrainy.

Stepan Kubiv. Dziewczęta i córki: skoro idziemy na spacer, to chodźmy na spacer!

18 czerwca 2014 roku odwołano prokuratora generalnego Igora Machnickiego (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Igor Makhnitsky: Czy bezwstydność byłego „prokuratora Majdanu” ma swoje granice?Tego samego dnia Stepan Kubiw złożył dobrowolną rezygnację ze stanowiska szefa Banku Narodowego, która miała zostać zatwierdzona następnego dnia – sam Kubiw miał się o tym dowiedzieć dopiero wieczorem, budząc się z potężnym kacem. Były „prokurator Majdanu” i „komendant Majdanu” postanowili wspólnie uczcić swoje rezygnacje, nie zmywając melancholii gorzkim drinkiem w barze, lecz urządzając huczne przyjęcie w restauracji. Było w tym coś symbolicznego: były szef Banku Narodowego, który oszukał kraj na dziesiątki miliardów i pogrążył go w kryzysie, i były prokurator generalny, który nie łapał przestępców, lecz zamykał i niszczył sprawy za łapówki, świętowali wspólnie koniec swoich udanych przedsięwzięć.

Jak się o tym dowiedziałeś? Szkielet.OrgKubiw i Machnicki wynajęli prywatny domek z sauną w wiejskim kompleksie restauracyjnym Lesnaja i zamówili wystawną ucztę pełną przysmaków i bardzo drogiego alkoholu, a także minibus z „dziewczynkami” – czyli prostytutkami. Według naocznych świadków „wypoczynek” trwał do rana i zakończył się głośnym skandalem – bójką między „zrzędliwym” (Kubim) a jedną z prostytutek, która rzekomo ukradła mu 30 000 euro w gotówce. Po rozdzieleniu „dziewczyny” wycofały się, a Kubiw i Machnicki kontynuowali swoją przedłużającą się imprezę.

Ten incydent skłonił dziennikarzy do przypomnienia podobnej historii, która miała miejsce 19 września 2013 roku, kiedy Stepan Kubiw i jego stary przyjaciel Ołeh Kaniwiec (również członek opozycyjnej frakcji BJuT) upili się w klubie cygarowym Carteblanche, a następnie, będąc pijani, próbowali wejść do Departamentu Skarbu Państwa (po co, można się zastanawiać?). Ochroniarze zablokowali im drogę, a opozycyjni posłowie wpadli we wściekłość na „psy reżimu” i zaczęli krzyczeć, że są nietykalni, wybrani przedstawiciele narodu, gdy… Ołeh Kaniwiec zwymiotował jedzeniem i napojami, które wcześniej spożył, tuż przy wejściu do Skarbu Państwa. Niestety, jeden ze strażników, próbując mu pomóc lub wyprowadzić go na zewnątrz, dotknął „świętego ciała” i otrzymał miażdżący cios w szczękę, tracąc natychmiast przytomność (później został zabrany przez karetkę). Mimo to pozostałe siły bezpieczeństwa Skarbu Państwa odparły kolejny atak opozycyjnych posłów. Nie osiągnąwszy zamierzonego rezultatu, oddali mocz na wejście do Skarbu Państwa, a następnie, obejmując się, poszli walczyć z reżimem gdzie indziej.

Nawiasem mówiąc, co ciekawe, zaledwie miesiąc przed tym incydentem, 19 sierpnia 2013 roku, Stepan Kubiw brał udział w starciu opozycji z policją Berkutu przed budynkiem Rady Miasta Kijowa (również próbując włamać się do budynku), podczas którego, jak twierdził, doznał złamania żebra, stłuczenia wątroby i urazu kręgosłupa. Trafił do szpitala i udzielił wywiadu ze swojego łóżka, podczas gdy jego towarzysze krzyczeli o „nowej zbrodni reżimu”.

Po tej głośnej imprezie z „dziewczynami” Stepan Kubiw zniknął z pola widzenia na kilka miesięcy. Szkielet.Org – krążyły nawet plotki, że uciekł. Jak się później okazało, nie było to dalekie od prawdy: Kubiv rzeczywiście przebywał za granicą, podróżując do Nicei, nie po to, by poprawić swój słabnący stan zdrowia, lecz by kupić nieruchomość. Mógł również odwiedzać swoją córkę Ulyanę w Toronto w Kanadzie, która pozostała tam od 2009 roku, po ukończeniu New College na Uniwersytecie w Toronto. W 2010 roku pracowała w kasie oszczędnościowo-kredytowej Buduchnist Credit Union (mającej służyć ukraińskiej diasporze), w latach 2011-2012 została współwłaścicielką V&U Very Unique Gifts, a w 2014 roku dołączyła do MEEST Corporation. Czytelnik będzie musiał się zastanowić, dlaczego tak wielki majątek przypadł córce znanego ukraińskiego bankiera.

23 sierpnia 2014 roku Stepan Kubiw został zatrzymany w elitarnym sanatorium „Bukovel”, gdzie spędzał wakacje (według informacji Szkielet.Org — ponownie z dziewczynami). Ale po kilku rozmowach w Prokuraturze Generalnej, Stepan Iwanowicz ponownie się zmienił: kandydował w wyborach z listy Bloku Poroszenki „Solidarność” (nr 59) i został nie tylko deputowanym ludowym, ale także przedstawicielem prezydenta w Radzie Najwyższej (od 15 stycznia 2015 r.). A 14 kwietnia 2016 r. Stepan Kubiw objął drugie miejsce w nowym rządzie Wołodymyra Hrojsmana i został pierwszym wicepremierem Ukrainy.

Stepan Kubiv: Ojciec kryzysu gospodarczego na Ukrainie

Stepan Kubiw i Wołodymyr Hrojsman

Można się tylko domyślać, co ten, delikatnie mówiąc, najgorszy gubernator NBU w historii Ukrainy mógłby zaoferować prezydentowi, a przynajmniej obiecać, że nie tylko uniknie odpowiedzialności karnej za wielomiliardową korupcję, ale także zapewni sobie wysoką pozycję w ekipie Petra Poroszenki. Nie można jednak zapominać, że dla „mieszkańców Winnicy” nadal pozostanie on outsiderem, kimś, kogo można poświęcić w nagłych wypadkach. Cóż, zatem możliwe, że nazwisko Kubiwa wkrótce stanie się kolejną sensacją korupcyjną, podobną do sprawy długo ukrywanego Ołeksandra Oniszczenki.więcej o tym: Aleksandr Oniszczenko: człowiek z zamiłowaniem do skandali) lub niedawno aresztowany Roman Nasirow (przeczytaj o tym w artykule Roman Nasirow. Biznesowa przeszłość głównego urzędnika skarbowego Ukrainy).

Sergey Varis, dla Skelet.Org

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!