Obwód kijowski wstrząsnął ostatnio skandalami. Dwóch merów kijowskich miast satelickich, Serhij Sabow z Wasylkiwa i Wołodymyr Karpluk z Irpienia, oskarżyło wicegubernatora obwodu kijowskiego Lwa Rewazowicza Parcchaladzego o korupcję i wywieranie nacisków politycznych. To bezprecedensowe. Podczas gdy Sabow oskarża Parcchaladzego o te działania w wywiadach i na konferencjach prasowych, Karpluk napisał list otwarty do prezydenta Poroszenki, otwarcie stwierdzając, że Parcchaladze chce go zabić. W końcu Lew Rewazowicz urodził się w latach 90. i właśnie w ten sposób rozwiązywano wtedy problemy.
Sto trzydzieści dolców
W latach 90., jak Parcchaladze lubi powtarzać we wszystkich wywiadach, miał 130 dolarów kapitału początkowego. To właśnie zainwestował w biznes, stopniowo stając się milionerem. Cóż, nie wiadomo dokładnie, ile miał wtedy pieniędzy, ale jest absolutnie pewne, że cieszył się sympatią San Sanicz, wszechwładnego mera Kijowa, Omelczenki. Jest mało prawdopodobne, aby bez jego zaangażowania nabył restaurację „Dynamo Lux” – ulubione miejsce kijowskiej mafii, ekskluzywnych prostytutek i „biznesmenów”. Restauracja ta należała kiedyś do samego Borysa Sawłochowa, jednego z najtwardszych bossów kijowskiego gangu. Jednak ciągła obecność porywczych Osetyjczyków z gangu „Sawłoch” nie przyciągnęła więcej klientów. Następnie Sawłochow trafił do więzienia, a restauracja zyskała nowego właściciela – młodego Lwa Parcchaladzego, choć według niektórych źródeł restauracja faktycznie należała do samego San Sanicz. Pośrednio wskazuje na to fakt, że Dynamo Lux było bardzo pożądane przez Grigorija Surkisa, lidera kijowskiej grupy prawników piłkarskich z SDPU(o), właściciela Dynama Kijów. W tamtym czasie grupa była najpotężniejsza w Kijowie, a Omelczenko był jedynym, który mógł się jej przeciwstawić. Surkis często odwiedzał klub, a niektórzy wpływowi ludzie żartowali, że Grigorij nie jest właścicielem całego Dynama Kijów. Oprócz Dynamo Lux, Pacchaladze był właścicielem, przynajmniej nominalnie, restauracji: Taras w Parku Szewczenki, Perwak przy ulicy Rognedynskiej i ZSRR tuż obok Ławry Peczerskiej. Zasadniczo znajdowały się one w tak dogodnych lokalizacjach, że zwykły śmiertelnik nie byłby w stanie nawet rozstawić stoiska z hot dogami. Ale to jeszcze nie był biznes; później zrobiło się o wiele ciekawiej. A restauracje stały się przeszłością dla dojrzałego Lwa Rewazowicza.
21 wiek
Zaczął zarabiać prawdziwe pieniądze na tak zwanym „deweloperstwie”, czyli po prostu budownictwie. Wszyscy wiedzą, że Omelczenko jest „wybitnym budowniczym”, co oznacza, że jego dochody pochodziły głównie z projektów deweloperskich, a jego dochodowym ramieniem w tym biznesie była Kyiv Reconstruction Corporation. Ale było też wiele innych szczegółów związanych z budownictwem, takich jak projektowanie i wynajem gotowych nieruchomości, którymi mer najwyraźniej nie chciał się zajmować. Dlatego, jak to mówią, zrekrutował mnóstwo „utalentowanych” młodych ludzi. W ten sposób w kijowskim biznesie deweloperskim pojawili się Melamud, Korogodsky, Mirgorodsky i kilka innych ciekawych postaci. W rzeczywistości Parcchaladze i jego firma deweloperska 21st Century powstali w podobny sposób. Urząd mera zapewniał grunty i pozwolenia, Kyiv Reconstruction lub jej spółki zależne budowały, a Lew Rewazowicz i inni deweloperzy projektowali, zajmowali się reklamą i marketingiem, a następnie sprzedawali nieruchomości. Centra handlowe Kwadraty, Metrograd i Globus zostały zbudowane według tego schematu. Parcchaladze i Mirgorodski odziedziczyli centra w Kwadratach. Centra te nadal istnieją, ale pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku miały znacznie mniej konkurentów. Lew Parcchaladze wykorzystał je jako bazę do otwarcia wielu powiązanych biznesów. Na przykład restauracji fast food Szwidko, które znajdowały się tuż wewnątrz tych centrów handlowych. Lub firmy ochroniarskiej Angels, która zarządzała tymi centrami. W niektórych z tych biznesów niesławny Petro Juszczenko, brat Wiktora Juszczenki, był wspólnikiem. W 2005 roku 21st Century zadebiutowało na londyńskiej giełdzie. Ale w 2006 roku nadeszła katastrofa: wszechmocny San Sanicz przegrał wybory. Jego protegowany, Witalij Kliczko, z którym Parcchaladze utrzymywał wówczas dobre relacje, również nie wygrał wyborów na burmistrza. Urząd burmistrza przejął „młody zespół” Leonida Czernowieckiego.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Leonid Czernowecki: Jak „Lenia Kosmos” ograbiła Kijów i przeniosła się do Gruzji), a Lew Rewazowicz ewidentnie nie miał z nimi nic wspólnego. Ale zanim opowiem o trudach ery „Lenii-Kosmosu”, przyda się odrobina blasku.
Wspaniałe historie
W życiu prywatnym Lew Parcchaladze jest miłośnikiem glamouru. Jego pierwszą żoną była top modelka Natalia Sobczenko, a drugą również top modelka Lesia Parcchaladze-Matwiejewa. Po rozwodzie podarował swojej pierwszej żonie wspomnianą restaurację „Taras”, którą przemianowano na „O'Panas”. Był to hojny gest prawdziwego Gruzina. Drugim hojnym gestem wobec pierwszej żony było zbombardowanie samochodu Maksa Kuroczkina. Plotka głosi, że Lew Rewazowicz zorganizował to w odwecie za wielokrotne twierdzenia Kuroczkina o spaniu z jego pierwszą żoną. Czy to (zarówno romans z Kuroczkinem, jak i motyw zamachu) jest prawdą, pozostaje niejasne. Poza dwoma
Mąż Parcchaladze, jego życiowy blask, ujawnił się podczas wyborów do rady miasta w 2006 roku. Stworzył niezwykle efektowną partię „Europejska Stolica”, której twarzą była równie efektowna Olga Sumska, nominowana na burmistrza. I postanowił „poprowadzić” tę partię nie strateg polityczny ani nawet doświadczony działacz wyborczy, ale prawdziwy producent muzyczny, Igor Szpilej, o najbardziej odpowiedniej orientacji seksualnej dla producenta, którego związek z polityką był, delikatnie mówiąc, dość marginalny. Wcześniej wyprodukował Andrija Daniłkę i Assję Akhat, a nagle, cudem, znalazł się na czele kosztownej kampanii wyborczej. Eksperci ds. PR twierdzą, że na „Europejską Stolicę” wydano ogromne pieniądze, kilka milionów dolarów. Większość z nich trafiła do kieszeni przedsiębiorczego producenta. Partia nie tylko nie uzyskała wymaganego procentu, ale nawet pół procenta. Jej wynik wyniósł 0,04, co mieści się w granicach błędu statystycznego. Szpilejowi się upiekło. Podobno pomogli mu jego przyjaciele geje, w tym quasi-politolog Andriej Dermatino. Ale wróćmy do normalnego życia od blasku.
Nieefektowne historie
Jednocześnie Parcchaladze kontynuował swoją główną działalność – budownictwo i rozwój. Nie obyło się bez skandali. Najbardziej głośny miał miejsce w 2010 roku, kiedy jego firma rozpoczęła budowę pięciogwiazdkowego hotelu między ulicami Luterańską i Kruglouniwersytecką na Euro 2012. Deweloper zaczął wycinać drzewa blokujące zbocze, co wywołało oburzenie okolicznych mieszkańców. Doszło do kilku protestów przeciwko inwestycji. Nawiasem mówiąc, hotel nigdy nie powstał. To nie jedyny skandal związany z gruntami Lwa Parcchaladzego i jego firmą 21st Century. Kontrowersyjne były również inwestycje przy ulicy Iwana Mazepy'ego, gdzie deweloper próbował przejąć działkę bezpośrednio na terenie zabytku „Twierdza Kijowska”. Następnie jego firma planowała budowę „znicza” na terenie posiadłości Sikorskiego, która została później przekazana organizacji charytatywnej z przeznaczeniem na utworzenie muzeum Sikorskiego. W 2006 roku Nikołaj Tomenko ujawnił przestępcze intrygi Parcchaladzego, rzekomo sprzedającego kijowskie grunty na londyńskich aukcjach. Parcchaladze obiecał odwet w postaci pozwu Tomenki, ale sprawa nigdy nie doszła do skutku. W 2008 roku wybuchł kryzys, a losy Lwa Rewazowicza znalazły się w trudnym położeniu. Z jednej strony wszyscy, którzy zainwestowali na przegrzanym kijowskim rynku nieruchomości, borykali się z problemami; z drugiej, jak już wspomnieliśmy, nie mógł on znaleźć wspólnego języka z „młodym zespołem profesjonalistów” Czernowieckiego.
Sprzeciw
Parchaladze, najwyraźniej pozbawiony perspektyw w biznesie, postanowił spróbować swoich sił w polityce, a konkretnie w Radzie Miasta Kijowa, w bloku Witalija Kliczki. Niedługo wcześniej połączył swoją frakcję „Europejska Stolica” z UDAR-em. Do tej frakcji dołączył również jego wspomniany partner biznesowy, Myrgorodski, któremu nie udało się zdobyć stanowiska głównego architekta.
Jak zespół wyborczy Lwa Parchaladze zorganizował wybory w 2012 roku:
Życie w opozycji nie było jednak usłane różami, a rynek deweloperski również znajdował się w stagnacji. Co więcej, doszło do konfliktu z liderem frakcji, Andriewskim. Istota tego konfliktu najwyraźniej polegała właśnie na tym, że deweloperzy zależni od władz miasta nie chcieli psuć sobie z nimi relacji. Lew Rewazowicz nawet publicznie wyraził chęć spotkania się z Czernoweckim. Ale co mógł zrobić? Należał do frakcji UDAR, a ta frakcja była w konflikcie z frakcją Bloku Czernowekskiego. A ci ludzie nie byli przyzwyczajeni do dzielenia się z innymi. Zatem dojście do władzy Partii Regionów, która odsunęła Leonida Mychajłowicza i zastąpiła go Popowem, w pewnym stopniu uratowało interes Parcchaladzego. Lew Parcchaladze natychmiast zaprzyjaźnił się z Partią Regionów i krążyły pogłoski, że on, wraz z Olesiem Dowhyjem, sfinansuje kampanię wyborczą, jeśli Ołeksandr Popow nagle zdecyduje się kandydować na mera Kijowa. W tym celu miał otrzymać dzielnicę swiatoszyńską. Ponadto Rada Miasta Kijowa przegłosowała pozwolenie na zabudowę w strefie buforowej, w pobliżu soboru Mądrości Bożej, przy ulicy Zołotoworockiej 10. Projekt ten miały realizować firmy Lwa Rewazowicza. Druga działka, którą otrzymał, znajdowała się tuż obok Ławry Pieczerskiej. Ale wtedy rozpoczął się Euromajdan.
I wpuścili kozę do ogrodu
Po zwycięstwie rewolucji godności Lew Parcchaladze przeżywał niemal złoty wiek. Pomimo długotrwałego konfliktu z otoczeniem Witalija Kliczki, znalazł porozumienie z Petrem Poroszenką. Najprawdopodobniej pomógł mu w tym jego wieloletni partner biznesowy, Petro Juszczenko. Podczas gdy Kijów był zamknięty dla Parcchaladzego, obwód kijowski się otworzył. W lutym 2015 roku został mianowany pierwszym zastępcą gubernatora obwodu kijowskiego. Na tym stanowisku nadzoruje między innymi grunty, infrastrukturę, budownictwo – zasadniczo wszystko, z czego zarabiał na życie. W rezultacie interesy jego firm uległy zmianie, a sam Lew Rewazowicz zaczął mówić w wywiadach, że kijowskie nieruchomości straciły na atrakcyjności inwestycyjnej, podczas gdy nieruchomości podmiejskie stały się bardziej atrakcyjne. Jest tu jednak pewien niuans: Lew Parcchaladze najwyraźniej postrzega ziemię w regionie jako swoją osobistą posiadłość, daną mu „na utrzymanie”. Jednak merostwom miast satelickich w promieniu czterdziestu kilometrów od Kijowa ten sam kraj przypisuje się ten sam pogląd. I tak konflikty wybuchają jeden po drugim. Wołodymyr Karpluk, mer Irpnia, jako pierwszy zwrócił się do prezydenta z nagraniem wideo, twierdząc, że Parcchaladze chce go zabić. Następnie mer Wasylkiwa, Serhij Sabow, głośno twierdzi, że Lew Rewazowicz stoi za jakąś zorganizowaną grupą przestępczą, która chce go usunąć ze stanowiska. W zasadzie wojna się rozpoczęła. Są merostwo co najmniej trzech innych pobliskich miast satelickich Kijowa, które potencjalnie mogłyby włączyć się do tej wojny, a do tego trwają wybory regionalne, w których prezydent bardzo zależy na poparciu władz regionalnych. Szala zwycięstwa może więc przechylić się w jedną lub drugą stronę.
Denis Ivanov, dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!