Wadim i Ilja Segal: Czy złodzieje z Nadra Banku wrócą na Ukrainę? Część 2
START: Ilja i Wadim Segal: Czy złodzieje z Nadra Banku wrócą na Ukrainę? Część 1
Wadim Segal i Ilja Segal: Wielkie „przekręt”
To, co wydarzyło się w 2008 roku, po prostu zdumiało osoby zaznajomione z działalnością publiczną Nadra Banku. Faktem jest, że w latach 2006-2007 bank aktywnie zwiększał swój kapitał, wskaźniki i ratingi, dążąc do maksymalizacji wartości swoich akcji, która rzeczywiście wzrosła do 19 dolarów przy wartości nominalnej 10 hrywien. Deklarowanym celem była sprzedaż Nadra Banku obcokrajowcom – praktyka stosowana wówczas przez wielu ukraińskich bankierów, a w większości przypadków cena sprzedaży była zawyżona niemal kilkukrotnie, a w przypadku niektórych banków okazało się, że akcje są całkowicie zawyżone, co wiązało się z wieloma ukrytymi problemami. Według Szkielet.OrgRodzina Segal liczyła na sprzedaż Nadry za ponad dwa miliardy dolarów!
Między innymi, w tym okresie Nadra zainwestowała 175 milionów dolarów w euroobligacje i pozyskała 215 milionów dolarów w kredyty międzynarodowe, jednocześnie rozszerzając bazę klientów wszelkimi możliwymi sposobami. Obejmowało to środki administracyjne, dzięki powiązaniom współwłaścicieli i menedżerów banku z najwyższymi szczeblami władzy. Ukraińcy wciąż pamiętają, ilu pracowników sektora publicznego i studentów zostało zmuszonych do korzystania z kart płacowych Nadra, a jak pracownicy korporacji byli zmuszani do otwierania kont w banku, aby otrzymywać wynagrodzenia. Nawet gdy bank upadł jesienią 2008 roku i przestał wypłacać wynagrodzenia swoim klientom, ówczesny minister zdrowia Wasyl Kniazewycz zakazał instytucjom medycznym zamykania kont płacowych w Nadra i nakazał im kontynuowanie przekazywania im środków! Minister edukacji Iwan Wakarczuk nakazał następnie uniwersytetom zrobienie tego samego. W ten sposób nawet ministrowie (i być może osoby wyższego szczebla) starali się zwiększyć kapitalizację banku (a następnie go wesprzeć), a powód ich zainteresowania można się tylko domyślać.
Petro Poroszenko, Igor Gilenko, Wiktor Juszczenko
Chociaż Segalowie, ich wspólnicy i menedżerowie dokładali wszelkich starań, aby stworzyć pozory sukcesu i perspektyw Nadra Bank, już w styczniu 2008 roku, osiem miesięcy przed kryzysem, agencja ratingowa Standard & Poor's przyznała mu rating kredytowy na poziomie „B”. Oznaczało to, że bank był „wypłacalny, ale niekorzystne warunki gospodarcze negatywnie wpłynęłyby na jego zdolność i gotowość do spłaty długów”. Był to w zasadzie wyrok śmierci: akcje banku na giełdzie międzynarodowej przestały rosnąć, a sprzedaż takiego banku obcokrajowcom po zawyżonej cenie stała się niemożliwa. Nikt nie chciał mieć nic wspólnego z bankiem, którego skumulowane zobowiązania kredytowe były równe lub przewyższały aktywa, które były już pokrywane dodatkowymi dopływami, takimi jak konta płacowe – przepływ środków przez które zaczął być sztucznie opóźniany.
Jednym z powodów problemów banku były pożyczki udzielone w latach 2007-2008 firmom rolniczym braci Segal: kompleksowi sojowemu Kakhovka Prom Agro CJSC (pożyczka w wysokości 200 milionów hrywien), ukraińskim oddziałom amerykańskiego holdingu Freedom Farm International PJSC (150 milionów hrywien), Freedom Farm Terra LLC, Freedom Farm Bacon LLC (hodowla trzody chlewnej) i innym. Wydaje się, że bliżej 2008 roku Ilja Segal i jego brat Wadim porzucili już pomysł wzbogacenia się poprzez sprzedaż banku obcokrajowcom i zaczęli inwestować jego aktywa w rozwój swoich firm rolniczych. Źródła donosiły jednak, że śledztwo w sprawie Nadra Banku nie zostało jeszcze zakończone, a większość informacji w tej sprawie jest ukryta przed opinią publiczną, dlatego bank udzielał pożyczek w latach 2007-2008. Znacznie więcej pożyczek udzielono firmom ich właścicieli – w tym firmom fasadowym – w celu wyprowadzania i kradzieży pieniędzy. Lista jest po prostu imponująca, a głównymi beneficjentami są firmy Segalów i Continuum Group Jeremiejewa. Lagura:
lista dłużników Nadra Bank
Warto zauważyć, że udzielanie pożyczek tym firmom odbywało się w ramach schematu, w który zaangażowane były spółki zarządzające aktywami (AMC) Finkom i Kruar, które działały jako „słomiane kukły”: bank kupował od nich certyfikaty o wartości 2 miliardów hrywien (!), a następnie AMC inwestowały te pieniądze w spółki Segalów, Jeremiejewa i Lagura. Co ciekawe, Nadra Bank kontynuował współpracę z tymi firmami po zmianie właściciela pod koniec 2008 roku, co oznacza, że ten sam schemat został zastosowany przez jego nowego właściciela. Dmitrij FirtaszCo ciekawe, negocjacje w sprawie sprzedaży banku Firtaszowi rozpoczęły się już wiosną 2008 r., chociaż wiedział on o wszystkich oszustwach i defraudacjach banku, a mimo to kupił bank w szczytowym momencie kryzysu w 2008 r.
Prawdziwy rabunek banku przez jego właścicieli rozpoczął się jednak jesienią 2008 roku, gdy te same „niekorzystne warunki gospodarcze” zapanowały na Ukrainie i na całym świecie. Nie były to już pożyczki na rozwój firmy, lecz jawne defraudacje środków z banku pod przykrywką pożyczek. Z tych oszustw tylko dwa epizody trafiły do sądu i zostały ujawnione publicznie, a jeden z nich stał się powodem późniejszego umieszczenia braci Segal na liście poszukiwanych. Polegał on na udzieleniu pożyczek Ilji Segalowi i Wadimowi Segalowi w wysokości 12,5 miliona dolarów każdy (łącznie 25 milionów dolarów) na podstawie umowy z 29 sierpnia 2008 roku (kryzys już się rozpoczął), co nastąpiło 17 października 2008 roku (kiedy bank był już w agonii). Formalnie pieniądze te miały zostać przelane na konto cypryjskiej spółki „FREEDOM FARM INTERNATIONAL PLC”, za pośrednictwem której zarządzano ukraińskim oddziałem amerykańskiego holdingu. Jednak wypłacenie takiej sumy pieniędzy wydanych osobom fizycznym z Ukrainy było praktycznie niemożliwe (kryzys już szalał), więc Ilja Segal, Wadim Segal i Igor Gilenko opracowali następujący plan: Bank Nadra wydał polecenie łotewskiemu bankowi TRASTA KOMERCBANK (za pośrednictwem którego Nadra prowadziła wcześniej podejrzane transakcje walutowe) wypłacenia pieniędzy Segalom. W rezultacie bracia otrzymali 25 milionów rubli na swoje zagraniczne konto, których nawet nie musieli przelewać z kraju, a Nadra pozostała zadłużona wobec TRASTA KOMERCBANK.
Dokumenty dotyczące pożyczki w wysokości 25 milionów dolarów
Drugim znanym epizodem grabieży Banku Nadra było udzielenie dwóch pożyczek firmom z Dniepropietrowska: Knight Private Enterprise (210 milionów hrywien) i K-L-O LLC (170 milionów hrywien) w listopadzie 2008 roku, kiedy bank nie tylko pogrążał się w kryzysie, ale także znajdował się w stanie przejściowym (został już przejęty przez Firtasza). Pierwsza firma zajmowała się handlem detalicznym, druga zaś mieściła się w mieszkaniu i była ewidentnie spółką-fiszką. Do wiosny 2009 roku firmy te zostały zlikwidowane, a ich dług wobec Banku Nadra (z odsetkami – ponad 414 milionów hrywien) został „umorzony” z powodu braku środków i aktywów na jego spłatę. Co ciekawe, obie firmy miały również „drobny” dług (około 800 000 hrywien) wobec firm Jeremiejewa i Lagura. Liczne źródła donosiły, że Knight i K-L-O byli częścią planu Jeremiejewa i Lagura, mającego na celu wyprowadzenie pieniędzy z Nadra Banku i innych przedsiębiorstw, ale sprawę udało się zatuszować. Niezależnie od tego, czy ten plan był bardziej skuteczny, czy Jeremiejew i Lagur mieli szersze powiązania, nie zostali zmuszeni do ucieczki z Ukrainy jak bracia Segal. Jednak Szkielet.Org Istnieją informacje, że Wadim i Ilja Segal uciekli nie z powodu 25-milionowego długu kredytowego (który stał się długiem dopiero w lipcu 2009 roku), ale z powodu oszustw finansowych na większą skalę. Te same oszustwa skłoniły również do pospiesznej ucieczki w lutym 2009 roku dyrektora Nadra Banku Igora Gilenki, który również nie czekając na śledztwo w sprawie oszustwa kredytowego, uciekł do Rosji, która odmówiła ekstradycji Gilenki na Ukrainę, powołując się na jego obywatelstwo rosyjskie.
Przed czym uciekali Segalowie?
Rzeczywiście, trudno uwierzyć, że ludzie zarządzający miliardami hrywien po prostu uciekli z 25 milionami dolarów (400 milionami hrywien według kursu z 2009 roku) w kieszeniach. Zwłaszcza że w latach 2009-2010 Segalowie najpierw negocjowali restrukturyzację zadłużenia z nowymi właścicielami i zarządcami Nadra Banku, a następnie pozwali Firtasza, gdy ten zaczął przejmować ich ukraińskie przedsiębiorstwa rolne za długi. Trzeba jednak przyznać, że ta „drobiazg” nie powinna była skłonić braci do tak pochopnej ucieczki z bogatej w chleb Ukraina, gdzie wciąż otwierały się przed nimi liczne perspektywy. I, co warto zauważyć, nie wrócili nawet po zmianie władzy w 2010 roku, choć mogliby zrzucić winę na „prześladowania polityczne ze strony poprzedniego reżimu”.
Źródła informacji Szkielet.Org Doniesiono, że prawdziwym powodem ucieczki Segalów jest ogromne, wręcz nienaturalnie ogromne, refinansowanie banku Nadra, które otrzymał jesienią 2008 roku (nie licząc wykupu obligacji banku przez państwo, na łączną kwotę 700 milionów hrywien). Przeprowadzono je w kilku etapach, z których pierwszy był szokująco skorumpowany: pożyczka refinansowa udzielona przez Bank Narodowy (1,5 miliarda hrywien) przekroczyła ustawowo ustaloną kwotę (50% kapitału banku odbiorcy) o 206 milionów hrywien, z czego połowa została przeznaczona na wykup akcji Nadra, które następnie zostały przeniesione na Bank Narodowy jako zabezpieczenie. Następnie, z naruszeniem prawa i własnych regulacji, Bank Narodowy wydał nowe regulacje, bezpodstawnie podnosząc limit kredytowy dla banku Nadra, a w październiku i listopadzie 2008 roku udzielił dwóch kolejnych pożyczek, odpowiednio na łączną kwotę 2 i 3,6 miliarda hrywien! Łączna kwota środków otrzymanych przez Nadra Bank od Banku Narodowego, wliczając w to odkupione obligacje, wyniosła 7,8 mld hrywien! Kwota ta mogła być wyższa: w listopadzie 2008 roku Ihor Gilenko był bliski zawarcia porozumienia z Bankiem Narodowym w sprawie udzielenia Nadra Bankowi dodatkowych 1,4 mld hrywien w formie pożyczek stabilizacyjnych, ale umowa ta została rozwiązana w grudniu (prawdopodobnie pod naciskiem premier Tymoszenko).
Z tej kwoty jedynie 3,68 mld hrywien przeznaczono na utrzymanie płynności, podczas gdy pozostałe ponad 4 mld hrywien w kredytach refinansowych, plus kilkaset milionów hrywien pieniędzy deponentów bankowych, wykorzystano w październiku-grudniu 2008 r. na zakup dolarów i euro, które Nadra Bank skupował od Narodowego Banku Polskiego po preferencyjnym kursie. Ponadto w tym okresie Nadra udzieliła nowych pożyczek osobom fizycznym i prawnym na łączną kwotę 2,1 mld hrywien (w tym wspomniane pożyczki dla braci Segal i firm-słupków Jeremiejewa i Lagura). Nasuwa się pytanie: kto jeszcze był szczęśliwym odbiorcą pożyczek od Nadry w szczytowym momencie kryzysu finansowego i czy je spłacił? Jednak los tych transakcji finansowych nie został ujawniony, być może dlatego, że osoby zaangażowane w te oszustwa były zbyt znane. Na przykład, nie mogłyby one zostać przeprowadzone bez bezpośredniego zaangażowania ówczesnego szefa Narodowego Banku Polskiego. Władimir Stelmach, który od początku lat 90. był powiernikiem Wiktora Juszczenki.
Czy ówczesny prezydent był w to zamieszany? To pozostaje tajemnicą, ale w afery zamieszane były również inne osoby z otoczenia Juszczenki. Źródła Szkielet.Org poinformował o zaangażowaniu szefa Sekretariatu Wiktor BałohNawet sam zakup Nadra Banku przez Firtasza wydawał się dość dziwny, niczym jakaś niezrozumiała manipulacja. A jednak nie wolno nam zapominać, że Firtasz był również szefem i współwłaścicielem skandalicznego RosUkrEnergo, powiązanego ze strukturami Mogilewicza (firma z nich wyrosła), tajnymi planami „rodziny” Putina oraz interesami Wiktora Juszczenki i jego chciwego otoczenia. Co prawda Mogilewicz przebywał w więzieniu od stycznia 2008 do lipca 2009 roku, aresztowany w Moskwie (i to właśnie w tym czasie miały miejsce wszystkie te skandaliczne procedery w Nadra Banku), ale ten człowiek potrafił zarządzać biznesem i politykami nawet z celi.
Całkiem możliwe, że Ilja Segal, Wadim Segal i Igor Gilenko pospieszyli z opuszczeniem Ukrainy nie tyle po to, by uniknąć oskarżenia, co było mało prawdopodobne (podawaliby wiele nazwisk), co po to, by uniknąć wyeliminowania jako niepotrzebni świadkowie. Co więcej, nie wierzyli, że to zagrożenie zniknie nawet po kolejnej zmianie władzy na Ukrainie. Wszak śmierć Igora Jeremiejewa, który rzekomo spadł z konia i zmarł w szpitalu latem 2015 roku, nastąpiła kilka miesięcy po tym, jak Kijów ponownie przypomniał o Segalach po latach zapomnienia. A dokładniej, przypomniał o nich skandaliczny deputowany Serhij Leszczenko, który w kwietniu 2015 roku wysłał osobliwy apel do szefa SBU. Walentina Naływajczenko:
Apel ujawnił, że bracia Segal, wcześniej wpisani na listę poszukiwanych Interpolu w 2011 roku, nie byli już mile widziani na Ukrainie, ponieważ SBU zakazała im wjazdu do kraju! Wydawało się to absurdalne: najpierw wystawią międzynarodową listę poszukiwanych, będą szukać osób do ścigania, a potem obniżą im barierę. Ale być może była w tym jakaś logika. W 2011 roku bracia byli poszukiwani zaledwie od kilku miesięcy, w szczytowym momencie konfliktu z Firtaszem, który „wyciskał” z nich ich gospodarstwa rolne. I nawet wtedy to poszukiwanie było nieco dziwne – w końcu strona Segalów w Interpolu nie miała nawet zdjęcia! W 2012 roku nie było już mowy o byciu poszukiwanym i zostali zapomniani; nikt nawet nie wiedział, gdzie na świecie się osiedlili. I nagle, nie wiadomo dlaczego, Leszczenko wraca do tego tematu, dowiaduje się, że SBU zakazała Segalom powrotu na Ukrainę i prosi o zniesienie tego zakazu pod pretekstem przywrócenia sprawiedliwości i rzekomego odzyskania Kachovka Prom Agro.
Ale czy sami bracia Segal tego potrzebują? Tego nie wiadomo. Jednak wkrótce potem Igor Jeremiejew został ranny i zmarł. Czy to był zbieg okoliczności? O byłym prezesie Nadra Banku, Igorze Gilenko, nic nie słyszano od wielu lat, odkąd Rosja odmówiła jego ekstradycji. Czy on w ogóle żyje? Ilja Segal i jego brat, powtarzamy, znajdują się w nieznanym miejscu i nawet bez zakazu wjazdu na Ukrainę, nie wyrazili chęci powrotu do ojczyzny. Tak więc z byłych właścicieli Nadra Banku, tylko jeden potencjalny oskarżony i świadek pozostaje widoczny: Siergiej Lagur, który od trzech lat po cichu angażuje się w biznes naftowy. Być może robi to, ponieważ umie milczeć.
Sergey Varis, dla Skelet.Org
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!