Aleksander Jakowlewicz Loifenfeld (według danych Informacje o SZKIELECIE (Wśród znajomych w półświatku przestępczym posługuje się pseudonimem „Louis”), ale nie pojawia się w mediach, nie składa głośnych ani „obciążających” oświadczeń, nie „przywiązuje się” do Majdanu i nie wspiera Operacji Antyterrorystycznej (ATO). Po cichu i celowo bogaci się nawet w czasie kryzysu, jak przystało na prawdziwego Żyda.
Do najbardziej znanych spraw Loifenfelda należą: upadek banku Sintez, zakup udziałów w fabryce Patona, przejęcie i sprzedaż centrum handlowo-rozrywkowego Globus oraz luksusowych nieruchomości w centrum Kijowa – tzw. Zamku Barona – a także pranie pieniędzy przez Fundację Pamięci Babińskiego Jaru, której przewodził.
Opowiadamy historię sukcesu najbardziej skrytego milionera z Kijowa, ukazując jego ekstrawaganckie plany.
Życie w slumsach
Aleksander Jakowlewicz Łoifenfeld urodził się w 1957 roku w Kijowie jako trzecie dziecko w wielodzietnej rodzinie żydowskiej. Rodzina, mająca pięcioro dzieci, żyła w skrajnym ubóstwie – brakowało pieniędzy na jedzenie i ubranie. Dlatego w wieku dwóch lat matka Aleksandra oddała go babci w Pietrozawodsku w Karelii na wychowanie. Kilka lat później rodzice zabrali syna z powrotem do stolicy, a córkę oddali krewnemu. W tym czasie Aleksander został wysłany do szkoły z internatem w Kijowie. Spędził tam dwa lata, a następnie wrócił do babci na północy. Łoifenfeldowie ostatecznie zabrali syna z powrotem do stolicy Ukrainy, gdy skończył 15 lat. Jednak sytuacja finansowa rodziny pozostała fatalna: trzej synowie dzielili pokój i spali na zmianę na podłodze, ponieważ w mieszkaniu brakowało łóżek i nie było miejsca na łóżko składane.
W wieku 16 lat, aby pomóc rodzinie, Aleksander Łojfenfeld podjął pracę jako elektryk w fabryce sprzętu medycznego w Kijowie. Pięć lat później jego kariera nabrała rozpędu i został brygadzistą. W tamtych latach Aleksandra Jakowlewicza można było nazwać stachanowcem; jego brygada brała udział w zawodach ogólnozwiązkowych i zdobyła pierwsze miejsce. Pracował w fabryce aż do początku pierestrojki. Wraz z jej nadejściem Łojfenfeld chciał wpisać się w „modny” trend tworzenia spółdzielni z brygady fabrycznej. W tamtych czasach takie organizacje zbierały żniwo: pracownicy wyjeżdżali w podróże służbowe, pracowali za granicą, a dokumenty wskazywały, że wszystkim zajmują się pośrednicy – spółdzielnie. Aleksander Jakowlewicz chciał, aby jego brygada stała się spółdzielnią i pracowała na własny rachunek. Pomysł spalił na panewce, a innowator został zwolniony z fabryki.
W 1989 roku Loifenfeld dostał pracę jako sprzedawca w moskiewskim regionalnym dziale handlu żywnością, ale wytrzymał tam tylko sześć miesięcy, zanim odszedł. Następnie pracował w Stowarzyszeniu Siewierskim Zovnishinform SA, gdzie pełnił funkcję głównego inżyniera.
Podczas gdy Aleksander Jakowlewicz zmieniał pracę, rozpoczynał się boom technologiczny. Podążył więc za ciosem i zajął się biznesem, sprzedając komputery. Pomogły mu w tym kontakty w fabryce. W tym samym czasie Łoifenfeld postanowił kontynuować naukę i zapisał się na wydział prawa w Instytucie Spraw Wewnętrznych. Przed pierestrojką żaden uniwersytet nie przyjął podań młodego człowieka z powodu „piątej kolumny” – jego narodowości. Wykształcenie prawnicze było na tym etapie dla Aleksandra Jakowlewicza kluczowe, ponieważ miał w głowie plan: realizację projektów inwestycyjnych.
Niewiele wiadomo na temat kolejnych trzech lat życia pana Loifenfelda, podobnie jak w przypadku wielu przedsiębiorców, którzy dorobili się fortun na początku lat 1990.
Oszustwo Synthesis
Rok 1993. W kraju ogarniętym transakcjami kupna i sprzedaży pojawia się nowy bank. Jego nazwa brzmi „Sintez”. Założyciel jest nieznany opinii publicznej i mało kto się nim przejmuje. Wkrótce dyrektor banku wyłania się z cienia, buduje tam, gdzie nie powinien i przejmuje państwową ziemię. Okazuje się, że jest nim Aleksander Łojfenfeld. W rzeczywistości jednak bank powstał wspólnie z braćmi Tabacznikami, Dmitrijem i Michaiłem (Dmitrij Tabacznik został później ministrem edukacji i nauki Ukrainy).Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Dmitrij i Michaił Tabacznik. Brat za brata), a Michaił zostanie biznesmenem, szefem Graal LLC, deweloperem), ale to pozostanie tajemnicą do samego końca. Zasadniczo Alexander Loifenfeld jest brokerem kapitałowym braci, a jego stanowisko było potrzebne wyłącznie do nadzorowania ich operacji w ramach bankowości cieni.
Przez 7 lat od momentu powstania Sintez Bank zajmował się wyłącznie udzielaniem małych pożyczek i nie przeprowadzał dużych transakcji.
Wszystko zmieniło się w 2000 roku. Tatiana Szackikh podjęła pracę w Sintez Banku. Znalazła pracę jako ekonomistka. Nie wiadomo dokładnie, jak Szackikh i Łoifenfeld wpadli na pomysł stworzenia piramidy finansowej (podobnej do MMM), ale zaczęli ją systematycznie wdrażać. Matka Tatiany Szackikh, Natalia Siergiejewna, i jej bracia zostali zwerbowani do pomocy w realizacji tego planu. Istota planu była następująca: Szackikhowie zbierali pieniądze na wysoki procent od ludzi chciwych zysku, zmęczonych codziennością i po prostu naiwnych, rzekomo na międzynarodową sprzedaż i zakup rzadkich znaczków. Mieli mnóstwo paragonów. Natalia Siergiejewna zanosiła pieniądze córce do Sintez Banku, która następnie przekazywała je Łoifenfeldowi. Nawiasem mówiąc, w tym czasie zaczęły wychodzić na jaw ciekawe fakty: okazało się, że Aleksander Jakowlewicz miał wówczas największą kolekcję rzadkich znaczków na Ukrainie, jeśli nie w całej Europie. Było to dziecięce hobby biednego żydowskiego chłopca.
Oszukańczy proceder działał z powodzeniem przez pięć lat. Następnie Tatiana Szackich przeniosła się do banku Ukraińska Grupa Finansowa, założonego w 2004 roku i zlikwidowanego w 2010 roku. Należał on do przewodniczącego rady nadzorczej Walerija Babicza, biznesmena i polityka, właściciela Bukowińskiej Spółki Naftowo-Gazowej, która w 2004 roku otrzymała specjalne zezwolenia na wydobycie gazu w obwodzie czerniowieckim. Natalia Siergiejewna całkowicie zniknęła w bezkresach Ukrainy. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ofiara, Irina Krikunowa, która pojawiła się znikąd. Zaczęła składać skargi na każdym komisariacie policji rejonowej. Wszczęto postępowania karne, ale nikogo nie udało się pociągnąć do odpowiedzialności – Tatiana nie była zamieszana w proceder, a Natalii Siergiejewny nigdzie nie było.
Ofiara, Irina Krikunova, postanawia przeprowadzić własne śledztwo i odkrywa, że właściciel banku, Loifenfeld, to nie lada osobistość – jest zamieszany w napady na firmy, nielegalną budowę w Kijowie, zwroty VAT i posiada konta offshore na Cyprze. Być może Krikunova i śledczy zwróciliby uwagę opinii publicznej, ale na ich drodze pojawił się zastępca. Dmitrij KriuczkowZłożył skargę do Prokuratury Generalnej w związku z ingerencją w życie prywatne Alexandra Loifenfelda.
Nawiasem mówiąc, sam Dmitrij Kriuczkow ma dość osobliwą biografię: bezpartyjny, oficjalnie bezrobotny w momencie śledztwa, a wcześniej wiceprzewodniczący Rówieńskiej Obwodowej Administracji Państwowej, zdymisjonowany w związku ze skandalem, oskarżony o przyjęcie łapówki w postaci 13 000 akcji imiennych Spółki Akcyjnej Zarząd Budowy Elektrowni Jądrowej w Równem. Kriuczkow i jego brat Leonid również zarządzali przedsiębiorstwem Kyivrekonstruktsiya i byli zamieszani w rewizje korporacyjne i oszustwa budowlane.
Oczywiście, po tym oświadczeniu śledczy został odsunięty od sprawy, a Krikunova została uprzejmie ostrzeżona, aby nie ingerowała. Sprawa Loifenfelda została zamknięta.
Poszkodowana próbowała odwołać się od decyzji o umorzeniu sprawy przez około rok, ale wszystko utkwiło w Prokuraturze Generalnej lub Głównym Zarządzie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Kijowie. Dlaczego? Wiktor Kudriawcew, zastępca prokuratora generalnego, i Witalij Jarema, były prokurator generalny Ukrainy, po prostu stanęli w obronie Ołeksandra Jakowlewicza.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Witalij Jarema, „Uczciwy glina” i ojciec chrzestny Siergieja Dumczewa), a następnie po prostu szefa stołecznej komendy policji i zastępcy radnego miejskiego
Sprawa dotarła nawet do Sekretariatu Prezydenta. Irina Krikunova miała zostać przyjęta przez Igora Geljarowicza Puchina, zastępcę szefa Sekretariatu Prezydenta Ukrainy, ale zamiast niej pojawiło się trzech asystentów. Nawet to nie pomogło; sprawę wyciszono.
Problemy Sintezu zaczęły się w 2008 roku. Bank udzielał dużych pożyczek i zaprzestawał wypłacania depozytów, powołując się na brak funduszy. Przyczyną problemów było to, że instytucja miała dwóch dużych kredytobiorców, którzy byli winni jej setki milionów hrywien i przestali spłacać. Latem 2010 roku sytuacja osiągnęła punkt kulminacyjny: Narodowy Bank ogłosił tymczasowy zarząd komisaryczny Sintezu, co oznaczało jego rychłe zamknięcie. Późną jesienią Narodowy Bank cofnął bankowi licencję i wszczął postępowanie likwidacyjne. Loifenfeld nie był tym szczególnie zaniepokojony, mimo że to on, z 74,92% udziałów, oraz Premium Plus LLC z 24,96% udziałów byli największymi akcjonariuszami.
Możemy założyć, że oszustwo „Synthesis” spełniło swoje zadanie. Czas iść dalej.
Właściwe inwestycje i rajdy korporacyjne
Loifenfeld inwestuje pieniądze w inny sposób – poprzez inwestycje kapitałowe. Ta ścieżka była powiązana z kilkoma głośnymi skandalami.
Fundacja Pamięci Babiego Jaru. Oszałamiający przekręt z Loifenfeld. Od 2006 roku Aleksander Jakowlewicz został przewodniczącym rady nadzorczej Fundacji Pamięci Babi Jar i pracował nad utworzeniem muzeum pamięci w Babim Jarze, a przewodniczącym rady był Wadim Rabinowicz (Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Vadim Rabinovich: Sekrety podziemnego miliarderaLoifenfeld rzekomo użył własnych pieniędzy, aby kupić niedokończony projekt budowlany, znajdujący się w samym miejscu masowych strzelanin i przekazać go fundacji. Chciał również wydzierżawić ziemię od państwa, aby stworzyć park w pobliżu pomnika. Jego intencje były dobre. Jednak w 2008 roku doszło do dziwnego incydentu. Fundacja Charytatywna Babi Jar została zajęta; dokładniej, pewna firma przywłaszczyła sobie budynek i niedokończony pomnik. SBU zbadała sprawę. Okazało się, że obywatel O. Szczerban, wraz z fikcyjną firmą Lukskom LLC, posłużyli się sfałszowanymi dokumentami, aby ukraść mienie za pośrednictwem Centralnej Giełdy Towarowej. Wszczęto postępowanie karne, ale później je umorzono, ponieważ tajemniczy O. Szczerban zniknął. Sprawę zatuszowano. Jednak znając możliwości i intrygi Aleksandra Loifenfelda, można się domyślić, kto stoi za tym oszustwem.
Kolejny incydent miał miejsce w 2009 roku, kiedy Ihor Kołomojski przejął kontrolę nad wąwozem Babi Jar. Rada Miasta Kijowa przegłosowała uchwałę „W sprawie zatwierdzenia rozmieszczenia hoteli w Kijowie do 2020 roku”. Dokument zatwierdził plan rozmieszczenia hoteli w stolicy. I wtedy doszło do rażącego bluźnierstwa: okazało się, że posłowie postanowili przeznaczyć prawie dwa hektary ziemi w wąwozie Babi Jar pod budowę jednego z hoteli! Uchwałę w pełni poparł Blok Czernowiecki i Kijowscy Aktywiści Obywatelscy. Ta druga partia była członkiem Loifenfelda u zarania jego kariery politycznej i z kolei w pełni popierała Blok Mecenasa Kijowa. Związek jest więc oczywisty.
Już w 2010 roku Rada Miasta Kijowa wykluczyła działkę z planu zagospodarowania przestrzennego pod hotel. Wywołało to oburzenie społeczne. Cisza nie trwała długo. Rok później pojawiły się pogłoski, że nieznana firma próbuje przejąć ziemię, która do tego czasu została już kilkakrotnie odsprzedana na podstawie sfałszowanych dokumentów.
Warto zauważyć, że nazwisko Aleksandra Loifenfelda nigdy nie pojawiło się w sprawie Babiego Jaru. Co więcej, za swój wkład został on uznany Filantropem Roku 2007.
JSC Saturn. W 2006 roku Władimir Czmil, prezes zarządu JSC NPP Saturn (jedynej organizacji naukowo-aplikacyjnej na Ukrainie, która posiada pełny cykl produkcyjny wojskowych i cywilnych urządzeń elektronicznych wykorzystujących technologię arsenowo-helową, dostępną zaledwie w ośmiu krajach na świecie), ogłosił plany nalotu na firmę. Jako głównego najeźdźcę wskazał Aleksandra Loifenfelda i jego bank Sintez. Jak doszło do tego połączenia?
W 1994 roku, wraz z rozwojem programu korporatyzacji, NPO Saturn przekształciło się w spółkę akcyjną. Alexander Loifenfeld postąpił precyzyjnie: ponieważ jego bank był wspólnikiem w firmie i udzielał pożyczek, wykupił część akcji, a resztę nabyli pracownicy firmy. Stał się właścicielem 4,3% akcji Saturna. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niewielką kwotą, ale w porównaniu z pozostałymi akcjami, 4,3% pozwoliło Loifenfeldowi wywierać znaczny wpływ na firmę.
Pierwszy konflikt między akcjonariuszem a spółką miał miejsce w 1999 roku. Wówczas kierownictwo zakładu kategorycznie odmówiło udzielenia bankowi gwarancji na nieruchomości. Do drugiego „konfliktu” doszło w 2004 roku. Akcjonariusze-pracownicy posiadający niewielkie udziały zdecydowali się na coroczną emisję dodatkowych akcji w celu podwyższenia kapitału zakładowego JSC NPP Saturn z 0,4 mln UAH do 3 mln UAH. Jednak Aleksandrowi Loifenfeldowi udało się doprowadzić do unieważnienia dodatkowej emisji akcji.
Do 2005 roku ujawniono, że głównymi akcjonariuszami Saturna byli UPTK CJSC (24,94%) oraz Oriyana-K, prywatne przedsiębiorstwo specjalizujące się w nabywaniu akcji przedsiębiorstw państwowych. Założycielką tej ostatniej organizacji była Rozalinda Bondarska, konkubina Ołeksandra Loifenfelda. W tym samym roku podjęto kolejną próbę emisji dodatkowych akcji, ale została ona zablokowana przez orzeczenie Sądu Rejonowego w Czugujewie w obwodzie charkowskim. To naprawdę dziwne: dlaczego sąd w Charkowie rozpatruje sprawy podmiotów zarejestrowanych w Kijowie? Niemniej jednak orzeczenie sądu przyznało Oriyana-K prawo do nabycia całej dodatkowej emisji akcji. To natychmiast zwiększyło łączny udział Loifenfelda i spółki do 42%. Jednak wystąpił jeden błąd w obliczeniach: Ołeksandr Jakowlewicz nie był w stanie osiągnąć porozumienia z rejestratorem spółki, Okmą. Jeden z jej właścicieli i dyrektor, Władimir Szczerban, nie ukrywał swojej lojalności wobec przewodniczącego rady dyrektorów spółki publicznej, Władimira Czmiła, oraz członków rodzin kontrolujących zakład. W związku z tym Loifenfeld zwołał własne zgromadzenie akcjonariuszy i wyznaczył własnego rejestratora, firmę „Ogólnoukraiński Rejestrator”, na której czele stanął Dmitrij Grantsew. Jego brat, Iwan Grantsew, od dawna pracował dla jednego z liderów frakcji BJuT, Andrija Portnowa, i jego firmy „Portnow i Partnerzy”.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Andriej Portnow: Historia rabusia). Ten ostatni zresztą ma bliskie stosunki z Aleksandrem Jakowlewiczem.
Nasuwa się logiczne pytanie: co takiego było w Saturnie, że tak zainteresował Aleksandra Jakowlewicza? Okazuje się, że Loifenfeld miał rację, interesując się gruntami firmy w 1999 roku. Chodzi o 13 hektarów kijowskiej ziemi należącej do Saturna. Można by na niej wybudować 20 domów. Każdy dom generowałby zysk w wysokości 2 milionów dolarów. Konkurencja była więc w pełni uzasadniona.
Jednak w każdym nalocie korporacyjnym jest ktoś, kto nie chce być widziany – a dokładniej, mózg operacji. W tym przypadku, według Władimira Czmila, był to Lew Mirimski, krymsko-ukraiński przedsiębiorca i polityk, założyciel i lider partii Sojuz oraz były członek zorganizowanej grupy przestępczej Baszmaki.
W grudniu 2008 roku odbyło się walne zgromadzenie akcjonariuszy Saturna. Jego głównym rezultatem było dopuszczenie akcjonariuszy Aleksandra Łoifenfelda i zastępcy Lwa Mirimskiego do wszystkich organów zarządzających. Brat Lwa Juliewicza, Dmitrij, który posiada 4% akcji, objął jedno z pięciu miejsc w radzie nadzorczej, podczas gdy Oriyana-K otrzymała jedno z dwóch miejsc w radzie nadzorczej i jedno z trzech miejsc w komisji audytorskiej. Władimir Bierieżny, delegat Oriyana-K, również został członkiem zarządu. Plotka głosi, że wydarzenie to poprzedziły długie negocjacje w sprawie odszkodowania, którego Władimir Czmił osobiście domagał się w gotówce, aby uniknąć ingerencji w przejęcie Saturna przez Mirimskiego i Łoifenfelda.
Zakład PatonaW 2007 roku powstała znana już firma żony Loifenfelda, Oriyana-K
nabył 5,9% udziałów w Eksperymentalnym Zakładzie Sprzętu Spawalniczego Instytutu Spawalnictwa Elektrycznego im. Patona (OZSO). Papiery wartościowe były wcześniej własnością Orgenergogaz, spółki zależnej rosyjskiego Gazpromu i wiodącej firmy inżynieryjnej monopolisty gazowego. Gazprom wyzbywał się aktywów niezwiązanych z podstawową działalnością i dlatego wystawiał je na sprzedaż ukraińskim firmom. Nawiasem mówiąc, przed sprzedażą akcji Orgenergogaz wysłał listy do akcjonariuszy z ofertą wykupu. Fundusz Majątku Państwowego, który posiada 81,5% akcji zakładu, odmówił, a pozostali nie odpowiedzieli. W ten sposób Oriyana-K wyłoniła się jako jedyny oferent na aukcji 5,9% udziałów i je kupiła. Główne zagrożenie polega na tym, że Loifenfeld ma teraz możliwość przejęcia pełnej kontroli nad spółką, jeśli Fundusz Majątku Państwowego zdecyduje się sprzedać swoje akcje.
Oczywiście obszarem zainteresowań Loifenfelda nie jest sama fabryka, lecz jego ziemia – około 10 hektarów w rejonie pieczerskim i w rejonie szosy Stolicznoje.
Dopiero w tym przypadku Aleksander Jakowlewicz napotkał opór. Nowy akcjonariusz nie spodobał się współwłaścicielom Interagrotechu i Explovelu. Ten ostatni jest uważany za pozostający w strefie wpływów Władimira Stepachny, przewodniczącego rady nadzorczej zamkniętej spółki akcyjnej, który wcześniej zasiadał w radzie nadzorczej spawaczy. Nie wnieśli jednak pozwu, pozostawiając tę prerogatywę samej fabryce. Sąd Handlowy w Kijowie oddalił jednak powództwo o unieważnienie transakcji nabycia akcji.
Warto zauważyć, że zakład i Loifenfeld miały długoletnie relacje. Oriyana-K wynajmowała powierzchnię w zakładzie przez kilka lat, a oddział Sintez Bank również tam się mieścił.
Kijowski zakład doświadczalny „Dniepr”. Latem 2008 roku państwowy Kijowski Zakład Doświadczalny Dniepr został zlikwidowany. Loifenfeld miał w tym swój udział. Zakład stracił cały majątek w 2004 roku. Rok wcześniej wszczęto postępowanie upadłościowe przeciwko Dnieprowi w następstwie pozwu złożonego przez Kijowski Państwowy Instytut Badawczy Instrumentów Hydraulicznych w związku z długiem w wysokości 271 000 hrywien. Po wniesieniu pozwu, spółka Kamerton 2004 LLC przyszła z pomocą Dnieprowi i zaproponowała, że zostanie inwestorem. Firma ta jest związana z Władimirem Bodnarowem, który od 2006 roku zasiadał w Kijowskiej Radzie Obwodowej, gdzie przewodniczył Stałej Komisji Rozwoju Regionalnego i Zagranicznych Stosunków Gospodarczych. Popierał go Aleksander Loifenfeld. Władimir Bodnarow zarządzał również dużą firmą budowlaną Majestic. Jej właścicielka, Rozalija Bondarskaja, jest byłą konkubina Aleksandra Jakowlewicza.
Najdroższy „Globus” i FC
Transakcje kupna i sprzedaży dokonywane przez Loifenfeld są unikatowe zarówno pod względem skali, jak i wartości. Wszystkie jednak ograniczają się wyłącznie do kapitału.
W 2007 roku Aleksandr Melamud i Garik Korogodski, współzałożyciele firmy handlującej ropą Alfa-Nafta i właściciele centrum fitness Aquarium, postanowili sprzedać kijowskie centrum handlowo-rozrywkowe Globus, położone na Majdanie Niepodległości (czynsz za metr kwadratowy należy do najwyższych w stolicy i waha się od 50 do 200 dolarów). Wycenili swoje dzieło na 170 milionów euro. Liderem okazał się Aleksander Jakowlewicz. Dlaczego on? To proste: trio Loifenfeld-Melamud-Korogodski było powiązane od 2000 roku, kiedy centrum handlowe było w budowie. Duet Melamud-Korogodski zwrócił się do biznesmena Loifenfelda o pożyczkę w Sintez Bank. Ale Aleksander Jakowlewicz wymyślił sprytny plan: zaciągnął pożyczki w Oschadbanku, przelał je przez swój bank, Sintez, i nigdy ich nie spłacił. A potem nadszedł szczyt oszustwa – nielegalny zwrot VAT. Oszuści składają do urzędu skarbowego sfałszowane dokumenty potwierdzające wykonanie prac budowlanych, ubiegając się o zwrot podatku VAT. Pieniądze zostają zwrócone. Jednak rzeczywisty koszt prac okazuje się znacznie niższy, a prace wykonują inne firmy.
Rok przed oficjalnym wystawieniem centrum handlowego Globus na sprzedaż, Loifenfeld otrzymał zgodę Komitetu Antymonopolowego na nabycie ponad 25% akcji ACJ Holdings Limited (Nikozja, Cypr). Firma prowadzi działalność inwestycyjną na Ukrainie i posiada 50% udziałów w kijowskich spółkach Delight LLC, Delight Plus LLC i Delight City LLC. Głównym celem tych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością jest wynajem własnej powierzchni handlowej w Kijowie i obwodzie kijowskim. Wszystkie są kontrolowane przez Aleksandra Melamuda i Garika Korogodskiego. Jedna z nich, Delight LLC, zarządza centrum handlowym Globus na Majdanie. Niewątpliwie więc przejęcie Globusa przez Aleksandra Jakowlewicza nie stanowiło problemu. I wydawało się to szczęśliwym trafem. W końcu, według najbardziej ostrożnych szacunków, zysk netto centrum handlowego sięga 3 milionów dolarów miesięcznie. Jednak sześć miesięcy później biznesmen zdecydował się sprzedać nieruchomość.
100% akcji Globus zostało sprzedanych za 200 milionów dolarów brytyjskiemu funduszowi inwestycyjnemu London & Regional Properties (L&RP). Eksperci określili tę transakcję mianem największej w historii rynku nieruchomości komercyjnych. Ujawniono, że umowa sprzedaży centrum handlowego została podpisana pod koniec 2006 roku, ale sfinalizowano ją dopiero w 2007 roku.
Warto zauważyć, że Globus nie jest jedyną akwizycją L&RP na Ukrainie. Jest również właścicielem centrum biurowego Podol Plaza i centrum handlowego Magellan.
Drugą przełomową transakcją Loifenfelda była sprzedaż klubu piłkarskiego Arsenal. Do lutego 2008 roku posiadał połowę akcji klubu, które ostatecznie sprzedał Vadimowi Rabinovichowi. Wartość transakcji pozostaje tajemnicą, ale można założyć, że szła w milionach.
Nielegalna budowa
Alexander Loifenfeld i jego rodzina (była żona i córka) są właścicielami wielu firm o niekiedy dziwacznych nazwach: Zamok, Magus, Septada, Impex, Harbo, Tiv, Libra, Podilbud, Centrobud-205, Tekna, Kozak, Buildinvest i River Town. Ta lista jest niekompletna; wiele firm jest zarejestrowanych na inne osoby, ale ma bezpośrednie powiązania z Loifenfeld. Ich główną działalnością jest budownictwo i pozyskiwanie gruntów pod jego budowę. Warto zauważyć, że Loifenfeldowie wybierają atrakcyjne tereny pod swoje inwestycje.
Ziemia sanatorium PobedaW 2006 roku mer Kijowa Leonid Czernowecki przeznaczył 18 hektarów ziemi w rejonie swiatoszynskim na rzecz Sanatorium Klinicznego Pobeda, ale rok później zmienił zdanie i postanowił przekazać ziemię firmie River Town. Jedną z założycielek firmy jest Rozalija Bondarskaja.
Lądowanie na Andreevsky Descent. W 2013 roku na Podolu wybuchł skandal gruntowy. Działka obejmowała kilka budynków przy Andrijiwskim Zjeździe, gdzie artyści wystawiali swoje obrazy. Firma „Aviantbud” chciała je zburzyć. Deweloper i artyści doszli jednak do ugody: firma obiecała odrestaurować część budynków, a inne przebudować i przekształcić w kawiarnie i restauracje. Właścicielami „Aviantbud” okazali się Aleksander Loifenfeld i Rozalija Bondarskaja.
Ziemia w Puszczy-WodicyW 2013 roku Rada Miasta Kijowa przyznała córce Loifenfelda 10 akrów ziemi na terenie uzdrowiska w Puszczy Wodyckiej. Przeznaczenie gruntu zmieniono, aby umożliwić rozpoczęcie budowy kompleksu rozrywkowego na terenie objętym ochroną. Jednak umowa została unieważniona jeszcze w tym samym roku.
Ziemia na Jarosławiu WalePod koniec 2014 roku kijowski sąd unieważnił i uchylił decyzję Rady Miasta Kijowa z 2007 roku o przekazaniu 0,66-hektarowej działki przy ul. Jarosławiw Wal 40 spółce Konika LLC. Teren ten miał być przeznaczony pod budowę sal lekcyjnych, studia teatralnego oraz kompleksu biurowo-mieszkalnego. Jak się okazało, działka jest przeznaczona pod cele historyczno-kulturowe i stanowi część obszaru chronionego Soboru Mądrości Bożej w Kijowie. Umowa dzierżawy naruszała Konwencję UNESCO. Co więcej, odkryto, że budowa na tym terenie już się rozpoczęła, a projekt jest niedokończony. Obecnie jest on wstrzymany. Trzeba przyznać, że nielegalna budowa w centrum Kijowa to dość bezczelne. Kto może za tym stać? Ujawniono ciekawostkę: w połowie pierwszej dekady XXI wieku Aleksander Loifenfeld był jednym z założycieli spółki Konika LLC. Ponadto spółka posiada wspólny numer telefonu ze spółkami Centrobud-2005 LLC, Septada LLC i Habro LLC, której jednym z założycieli jest Alexander Loifenfeld.
Lądowanie na Henri BarbussePod koniec 2014 roku firma powiązana z Loifenfeld ponownie upadła. Sąd odmówił przedłużenia umowy dzierżawy 3-hektarowej działki przy ulicy Anri Barbussa 9 między Radą Miasta Kijowa a spółką Budalyansindustriya-2006 LLC. W 2007 roku Rada Miasta Kijowa przekazała spółce grunt pod budowę kompleksu mieszkalno-biurowego. Umowa dzierżawy została zawarta na pięć lat. Od 2013 roku firma ubiegała się o przedłużenie, ale wniosek został odrzucony z powodu braku pełnej dokumentacji. Co więcej, obiekt miał zostać oddany do użytku w 2011 roku, ale w momencie wniesienia sprawy budowa nawet się nie rozpoczęła. Założycielami spółki Budalyansindustriya-2006 LLC są Avtopromkhim LLC i cypryjska firma I.E.S. Infoserv Ltd. Jednak od 2007 roku firma dzieliła numer telefonu kontaktowego ze spółką L Kvadrat LLC, założoną przez Aleksandra Loifenfelda i Aleksandra Łuckiego, byłego radnego miejskiego Kijowa. Co ciekawe, ten sam numer telefonu widnieje również w firmie Magus LLC, której współzałożycielem był Loifenfeld.
Lądowanie na wyspie TruchanowaW 2015 roku Rada Miasta Kijowa, z podpisem Kliczki, wypowiedziała dzierżawę 2 hektarów ziemi na Wyspie Truchanowskiej przy ul. Truchanowskiej 42. Wydzierżawił ją na 15 lat organizacji społecznej „Desenka”. Wydawałoby się to dobrym posunięciem, wszystko dla ludzi, gdyby nie kilka niuansów. Po pierwsze, numer telefonu Desenki pokrywa się z numerem telefonu prywatnej firmy Zenit-Service, specjalizującej się w wynajmie nieruchomości i dość zamożnej. Po drugie, jedną z założycielek firmy jest Inessa Loifenfeld, córka Aleksandra Jakowlewicza, urodzona w 1990 roku. Po trzecie, dyrektor Desenki, Tatiana Imas, ma udziały w Zenit-Service i została mianowana przewodniczącą Komisji Rewizyjnej.
Działka w centrum Kijowa. Kolejna głośna historia wybuchła w 2016 roku. W maju Impex-Projekt, prywatna spółka akcyjna, odnowiła za pośrednictwem sądu umowę dzierżawy 1,69 hektara gruntu przy ul. Staronawodnyckiej 6. Działka ta została przekazana spółce przez Radę Miasta Kijowa w 2009 roku na pięć lat. Planowano tam budowę kompleksu mieszkalno-biurowego z parkingiem podziemnym. Po wygaśnięciu umowy dzierżawy Impex-Projekt zwrócił się do Rady Miasta Kijowa z wnioskiem o przedłużenie, ale nie otrzymał odpowiedzi. Wkrótce okazało się, że działka została zajęta w ramach postępowania karnego w 2012 roku, ale zajęcie zostało cudownie uchylone przez Prokuraturę w 2015 roku, a przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) w 2016 roku. Co ciekawe, informacje o tej działce nie znajdują się w rejestrze nieruchomości, a powody zajęcia i nazwiska śledczych pozostają nieznane. Mimo to umowa dzierżawy została przedłużona.
Inna Loifenfeld jest wyłączną właścicielką akcji Impex-Proekt PJSC. A co najważniejsze, w momencie przydzielenia firmie gruntów, Loifenfeld była członkinią parlamentarnej frakcji Kijowskich Aktywistów Obywatelskich, która konsekwentnie głosowała zgodnie z Blokiem Leonida Czernowieckiego.
Zniszczenie zabytku architektonicznegoNajbardziej skandaliczny skandal 2016 roku rozgrywa się w centrum stolicy. Niedaleko Rady Najwyższej i gabinetu ministrów firma Graal, związana z byłym ministrem edukacji Dmytro Tabacznykiem (właścicielem jest brat polityka, Mychajło) i jego wspólnikiem, byłym deputowanym Rady Miejskiej i oligarchą Ołeksandrem Łojfenfeldem, remontuje budynek przy ul. Gruszewskiego 4B. Poseł Ihor Łucenko napisał o tym na swoim profilu na Facebooku i opublikował zdjęcia. Poseł zauważył, że firma deweloperska Tabacznyka-Łojfenfelda próbuje wykreślić budynek z rejestru zabytków, aby na jego miejscu wybudować luksusowy hotel.Aby uzyskać więcej informacji: Firma Grail Tabachnik-Loifenfeld niszczy zabytek architektury w Kijowie.).
Nieudana polityka
Aleksander Jakowlewicz musiał ciężko pracować, aby zdobyć upragnioną legitymację posła.
Loifenfeld po raz pierwszy kandydował do Rady Najwyższej w 2006 roku, jako szesnasty kandydat na liście bloku wyborczego partii Za Związkiem. Na czele bloku stali kontrowersyjni Wołodymyr Goszowski i Lew Mirimski. Blok zdobył zaledwie 0,2% głosów i nie dostał się do parlamentu. Jednocześnie milioner kandydował do Rady Miasta Kijowa i był numerem dwa na liście kijowskiego oddziału Wszechukraińskiego Związku Patriotycznego. Kateryna Ochendowska, żona członka Centralnej Komisji Wyborczej Mychajła Ochendowskiego, znalazła się na szczycie listy.
W 2007 roku Łoifenfeld startował w przedterminowych wyborach parlamentarnych z ramienia bloku Kuczmy („Konstytucja-Ukraina-Honor-Pokój-Antyfaszyzm”). Był to projekt polityczny, który zjednoczył interesy wieloletnich przyjaciół: Ołeksandra Wołkowa, Ołeksandra Zadorożnego, Wadyma Rabinowicza i Ołeksandra Łoifenfelda. Ołeksandr Jakowlewicz był jedenastym numerem na liście partyjnej. Nawiasem mówiąc, zarezerwował kolejny szczebel w partii dla Oksany Cyganenko, pracownicy firmy „L. Kwadrat”.
Milioner podjął kolejną próbę zostania deputowanym w 2008 roku. Tym razem wszedł do Rady Miasta Kijowa z frakcją o nazwie Aktywiści Obywatelscy Kijowa (GAK), na której czele stał Ołeksandr Pabat. Przed wyborami ugrupowanie to nazywano „czarnym”, ponieważ zasiadała w nim cała plejada skorumpowanych urzędników wszystkich szczebli, a także milionerzy – Igor Bakalenko, założyciel sieci handlowej Furshet; Dmitrij Kazakow, członek komisji gruntowej i główny promotor nielegalnego budownictwa; oraz Galina Gerega, właścicielka hipermarketów budowlanych Epicenter.Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Jak rodzinie Geregów udało się skutecznie „wyciągnąć” wszystkich mieszkańców Kijowa ) itd.
Warto zauważyć, że Państwowa Spółka Akcyjna była pomysłem znanego magnata Wasyla Chmielnickiego (byłego właściciela zakładu w Zaporożu). Łącząc swoje wysiłki biznesowe i polityczne z Andrijem Iwanowem, z powodzeniem stworzył nową siłę w Radzie Miasta Kijowa.
W 2014 roku Loifenfeld ponownie kandydował do Rady Miasta Kijowa. Zajął trzecie miejsce na liście mało znanej, ale aktywnej partii „Prawa Woli Ukrainy”.
W 2015 roku był przedstawicielem partii Jedność Aleksandra Omelczenki (Przeczytaj więcej na ten temat - Aleksandr Omelczenko: Tajemnice przeszłości głównego konkurenta Kliczki w wyborach w Kijowie).
Słabości milionera
Ukochane kobiety. Dziś milioner Loifenfeld ma dwoje dzieci: córkę i kochankę. Jego była konkubina, osoba prywatna, utrzymuje się całkowicie sama, oczywiście z niewielką pomocą męża. Aleksander Jakowlewicz musi więc opiekować się córką i kochanką, które, nawiasem mówiąc, są praktycznie w tym samym wieku. I robi to z powodzeniem.
Na przykład w 2013 roku Rada Miasta Kijowa podarowała córce Innesy działkę o powierzchni 1 hektara pod budowę daczy przy ulicy Kurortnej 9 w rejonie obołońskim. Zbudowała tam domek o łącznej powierzchni 511,9 metrów kwadratowych. Nawiasem mówiąc, nie przeprowadzono wyceny działki i nie ma informacji o opłatach za użytkowanie gruntu.
W 2015 roku dziewczyna milionera, 28-letnia Julia Jurczuk, również otrzymała „prezent”. Została mianowana zastępcą dyrektora Kyivtransparkservice, firmy, która przynosi 4 miliony hrywien miesięcznie. I to tylko według oficjalnych statystyk. Według nieoficjalnych danych, firma przynosi 26 milionów hrywien miesięcznie. Po ukończeniu studiów Julia przez pewien czas pracowała jako księgowa w prywatnej firmie Dobro-Plast, a następnie od razu awansowała na stanowisko zastępcy dyrektora. Wcześniej jednak spędzała czas, zabawiając Ołeksandra Jakowlewicza.
Zamek Barona SteingelaW 2012 roku Loifenfeld rozpoczął formalizację praw do budynku w centrum Kijowa, przy ul. Jarosławiw Wal 1, znanego jako Zamek Steingel. Wielu ekspertów uważało, że sprzedaż takiej nieruchomości będzie trudna, ponieważ wymagałaby gruntownego remontu i gruntownego remontu. Jednak milioner Loifenfeld sprostał zadaniu. Co więcej, zaczął kupować apartamenty w tym budynku już w 1998 roku, a przejęcie sfinalizował w 2006 roku.
Do
Alexander Loifenfeld celowo i metodycznie buduje swoje imperium, nabywając nieruchomości w Kijowie. A tak przy okazji, kto jest właścicielem twojego domu?
Arina Dmitrieva, dla SKELET-info
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!