Igor Kaletnik. Historia naczelnego celnika Ukrainy i jego przyjaciół przemytników.
Za prezydentury Wiktora Janukowycza niektóre kluczowe stanowiska rządowe zajmowali ludzie o wątpliwej reputacji, których działania nie tylko nie przyczyniły się do rozwoju państwa ukraińskiego, ale wręcz go poważnie utrudniły. Jedną z takich osób jest Ihor Kaletnik, były szef Państwowej Służby Celnej Ukrainy i były wiceprzewodniczący Rady Najwyższej. Podczas 16 lat służby w ukraińskim systemie celnym udało mu się jedynie ukraść cło. Był również człowiekiem o bardzo rodzinnym usposobieniu, ponieważ niemal wszyscy jego krewni zostali zatrudnieni w służbie celnej. Po wydarzeniach rewolucyjnych na Ukrainie uciekł do Rosji, ale do dziś zmagamy się z jego spuścizną.
Igor Kaletnik. Celnik-przemytnik
Od 1995 roku Igor Grigoriewicz Kaletnik pracuje w ukraińskim systemie celnym. Zaczynając jako inspektor, awansował na stanowisko naczelnika wydziału w Winnickim Urzędzie Celnym (warto pamiętać, że nasz Garant również pochodzi z Winnicy i tam rozpoczął całą swoją działalność). We wrześniu 1998 roku został mianowany naczelnikiem Podolskiego Obwodowego Urzędu Celnego. Warto zauważyć, że w latach 90. urząd celny był organizacją quasi-wojskową, działającą w dwóch obszarach: po pierwsze, pobierającą podatki od zwykłych obywateli, a po drugie, prowadzącą tajne struktury, które decydowały o sposobie pobierania łapówek w zamian za „korzyści” i pomoc w rozwiązywaniu problemów celnych.
Kariera Igora Kaletnika zaczęła dynamicznie rozwijać się w 1999 roku, po mianowaniu go na stanowisko naczelnika Chersonskiego Urzędu Celnego. Przez kolejne trzy lata zarządzał czterema obwodowymi urzędami celnymi (Rawa Ruska, Halicka, Razdelniańska i Chersoń). Za każdym razem, gdy przejmował nową agencję, Igor Grigoriewicz mianował na stanowiska kierownicze osoby, które uważał za „wygodne”. Co więcej, urzędnik ten opracował własny „know-how korupcyjny”. Jeśli celnik został przyłapany na przyjmowaniu łapówek, Igor Kaletnik, jako naczelnik, musiał podpisać dokumenty i go zwolnić. Jednak w zamian za „grubą kopertę” z gotówką, „przypadkowo” popełnił błąd w dokumencie zwolnienia. Zadowoleni celnicy mogli z łatwością odwołać się od zwolnienia do sądu. Warto zauważyć, że Igor Grigoriewicz popełnił wiele takich „śmiesznych” błędów w trakcie swojej kariery i w konsekwencji otrzymał swoją porcję łapówek. W istocie, przyjmował łapówki od skorumpowanych urzędników, aby mogli nadal piastować swoje stanowiska, otrzymując kolejne łapówki. Z czasem tak wielu pracowników agencji celnych było „zobowiązanych” wobec Kaletnika, że powierzone im zadania były wykonywane w ciągu kilku godzin.
Ihor Kaletnik zawdzięcza swoją karierę ojcu, Hryhorijowi, który przez długi czas pracował w ekipie Leonida Kuczmy, a nawet awansował na stanowisko szefa Winnickiej Obwodowej Administracji Państwowej. Zdobywszy znaczne środki finansowe dzięki oszustwom w obwodzie winnickim, zapewnił synowi stanowisko szefa Zachodniego Obwodowego Urzędu Celnego. Urząd ten można nazwać „rajem przemytników”. Tak się złożyło, że w całej historii niepodległej Ukrainy Ihor Hryhorijewicz został najmłodszym generałem celnym. To nominowanie, na prośbę Hryhorija Kaletnika, ułatwił… Wiktor Medwedczuk, ówczesny szef Administracji Prezydenta Ukrainy.
Za Kaletnika mechanizmy przemytu były dość proste. Jeden zestaw towarów trafiał do odprawy celnej, ale dokumenty ujawniały zupełnie inne towary, które nie wymagały wysokich opłat. Zamiast tego przedsiębiorcy płacili bezpośrednio celnikom Kaletnika. System był tak zaawansowany, że wszystkie ładunki przechodzące przez odprawę celną były kontrolowane wyłącznie przez jego zespół. Aby sfinansować ten proceder, powstała firma Brokservice, na której czele stał znany ukraiński biznesmen Siergiej Sporyszew. W rzeczywistości nikt nie otrzymał zgody na odprawę celną, dopóki „organy regulacyjne” nie rozwiązały problemu. Tylko Brokservice mógł szybko rozwiązać te „problemy celne”, pobierając dość wysokie opłaty za tę usługę. Plotka głosi, że dochody z tych procederów ostatecznie trafiły do kieszeni Wiktora Medwedczuka, który z kolei zapewnił Igorowi Kaletnikowi rozległą ochronę i ułatwił mu awans zawodowy.
W 2005 roku, w wyniku losowego audytu działalności czarnomorskiego regionalnego urzędu celnego pod kierownictwem Igora Kaletnika, za okres od 2003 do 2005 roku, kontrolerzy stwierdzili niedobór opłat celnych, których łączna kwota wyniosła ponad 30 milionów UAH.
Wyniki śledztwa zostały przesłane do Prokuratury Generalnej, a jej szef, Światosław Piskun, wszczął nawet postępowanie karne. Jednak z nieznanych przyczyn najbardziej głośna wówczas sprawa została przeniesiona do biura obwodowego w Odessie, gdzie została skutecznie „utopiona”. Wygląda na to, że Piskun otrzymał od Kaletnika znaczną sumę za to oszustwo, a biorąc pod uwagę fakt, że materiały ze sprawy zniknęły natychmiast po jej zamknięciu, jest to jeszcze bardziej przekonujące. Według źródeł, Igor Kaletnik wykupił własną sprawę karną, aby zapewnić sobie, że organy ścigania nie będą miały z nią nic wspólnego w przyszłości (najwyraźniej wiedział, że to nie ostatni raz, kiedy złamał prawo).
Po zwolnieniu z Czarnomorskiej Służby Celnej, Ihor Kaletnik niespodziewanie został sędzią Sądu Dnieprowskiego w Kijowie. Według Kaletnika, stanowisko to objął z inicjatywy ówczesnego prezydenta Wiktora Juszczenki. Kandydował w wyborach do Rady Najwyższej szóstej kadencji z ramienia Partii Komunistycznej. Zasiadał w parlamencie do 2011 roku, kiedy to komuniści doszli do porozumienia z Partią Regionów w sprawie mianowania go przewodniczącym Państwowej Służby Celnej.
System celny „Rodzinny” Kaletnika
Wraz z dojściem Wiktora Janukowycza do władzy i mianowaniem Ihora Kaletnika na stanowisko szefa Państwowej Służby Celnej, na Ukrainie zaczął się rozwijać potężny system korupcyjny. Miał on jeden cel: wzbogacenie członków „Rodziny”, która właśnie zaczynała zyskiwać na sile.
„Ludzie Kaletnika” – a dokładniej członkowie jego rodziny – zaczęli zajmować wszystkie stanowiska kierownicze. Po zakończeniu „Rewolucji Godności” Szkielet.Org Odkryłem, że większość rodziny Igora Grigoriewicza pracowała w służbie celnej na zachodniej Ukrainie, głównie bliscy krewni jego żony, Antoniny Kaletnik (z domu Mroczko). Wszyscy zostali mianowani na swoje stanowiska w ciągu miesiąca od objęcia przez Igora Kaletnika stanowiska szefa Państwowej Służby Celnej Ukrainy. Oprócz krewnych, w urzędzie celnym pracowało pięcioro jego rodziców chrzestnych, kilku kolegów z klasy i kolegów ze studiów. Wszyscy pracowali na rzecz „sieci celnej Kalenika”, z radością spełniając wszystkie jego prośby.
Innym znanym krewnym Kaletnika jest były naczelnik urzędu celnego w Czopie, Siergiej Charczenko. To właśnie on został przywiązany taśmą klejącą do „słupa hańby” przez miejscowych mieszkańców podczas wydarzeń rewolucyjnych. Wówczas pochopnie przyznał się do przyjmowania łapówek i do służby trafił jedynie dzięki koneksjom rodzinnym (jego brat, Witalij, jest mężem siostry Igora Kaletnika).
Igor Kaletnik, „Oszustwo mieszkaniowe”
W grudniu 2014 roku program „Schematy” przeprowadził śledztwo w sprawie sprzedaży mieszkania Igora Kaletnika przy ulicy Wołodymyrskiej. Zgodnie z jego oświadczeniem, dochód ze sprzedaży został wliczony do zeznania podatkowego Igora Grigoriewicza, co dało ogromną sumę – ponad 70 milionów hrywien.
Przeczytaj więcej w artykule:
Igor Kaletnik. „Drakońskie prawa”
Jako wiceprzewodniczący Rady Najwyższej, Ihor Kaletnik również wyróżnił się, przewodnicząc feralnej sesji parlamentu, która 16 stycznia przyjęła „ustawy dyktatorskie”. Zorganizował skróconą procedurę, bez debaty. Co ciekawe, posłowie głosowali przez podniesienie ręki. Później wyjaśnił tę procedurę, mówiąc, że „opozycja” po prostu skonfiskowała karty do głosowania członkom Partii Regionów i głosowanie musiało zostać przeprowadzone w jakiś sposób. Tego dnia Rada przyjęła ponad tuzin projektów ustaw, które prawdopodobnie nigdy nie przeszłyby procedury prawnej.
A teraz najciekawszy fakt: Za rządów Kaletnika w różnych urzędach celnych w Odessie wyłoniło się dwóch „królów przemytu”. Był to Wadim Alperin, o którym pisaliśmy wcześniej: Wadim Alperin, „król” odeskiego przemytu, znany z porwania statku Faina przez somalijskich piratów, oraz Oleg Rybalczenko, właściciel PollyFruit, firmy zajmującej się przemytem owoców cytrusowych, bananów i kiwi. Podczas gdy Alperin znalazł wspólny język z Kaletnikiem podczas jego urzędowania jako szefa Czarnomorskiego Regionalnego Urzędu Celnego i całej Państwowej Służby Celnej, Rybalczenko popadł z nim w konflikt i ostatecznie trafił na krótki okres do aresztu tymczasowego.
Wraz z przybyciem Saakaszwilego do obwodu odeskiego, obaj przemytnicy również znajdują się w trudnej sytuacji. Spodziewane są interesujące wieści w tej sprawie.
I kończąc o panu Kaletniku: Pod jego przywództwem ukraińska służba celna uległa całkowitemu załamaniu, przekształcając się w strukturę, która obsługuje przedsiębiorstwa nielegalnymi metodami i wykorzystuje możliwości ukraińskiego rynku. Nasza gospodarka nadal traci ogromne zasoby finansowe z powodu podejrzanych praktyk Kaletnika i jego zwolenników. Jego działania skutecznie zepchnęły ukraińską gospodarkę w cień. Według ekspertów, w ciągu osiemnastu miesięcy, gdy Kaletnik kierował agencją, z budżetu państwa wyciekło ponad 38 miliardów hrywien. Nawiasem mówiąc, ta kwota z nawiązką wystarczyłaby na pokrycie deficytu budżetowego Funduszu Emerytalnego. Tymczasem, podczas gdy emeryci głodują za obiecanymi pieniędzmi, Igor Kaletnik wiedzie wygodne życie gdzieś w Rosji.
Dmitrij Samofałow dla Skelet.Org
AKTA: Sergey Trigubenko: Figaro ukraińskiej korupcji
Ilja Pawluk: Sługa ludu, celna mafia. Część 1
Tematycznie: W Radzie Najwyższej grupa deputowanych zjednoczyła się wokół nadzorcy celnego Pawluka.
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!