Victor Nusenkis: Fałszywy grecki oligarcha na czele ortodoksyjnej korporacji złodziei. Część 1

Viktor Nusenkis, Energo Concern, dossier, biografia, dowody obciążające

Victor Nusenkis: Fałszywy grecki oligarcha na czele ortodoksyjnej korporacji złodziei. Część 1

Apostołowie Chrystusa byliby zdumieni, widząc, jak dzisiejszym ukraińskim oligarchom udaje się nie tylko wcisnąć się do Królestwa Niebieskiego przez ucho igielne, ale także otwierać tam biura i firmy offshore. Od ćwierć wieku Wiktor Nusenkis potrafi jedną ręką żegnać się przed ikonami i składać datki na kościoły, a drugą okradać państwo i wyciskać resztki po swoich pracownikach. Nie zbudował jednak nawet kościołów i kaplic, by odpokutować za swoje liczne grzechy…

Kłamliwy „sprawiedliwy człowiek” Victor Nusenkis

Jedno z Dziesięciu Przykazań, równie święte dla chrześcijan i Żydów, głosi: Nie mów fałszywego świadectwa! Dante w swoim Piekle zarezerwował ósmy krąg dla kłamców, najstraszniejszy, gorszy jedynie od losu Judasza Iskarioty. I mało prawdopodobne, aby tak wykształcony i głęboko religijny człowiek jak Wiktor Leonidowicz Nusenkis o tym nie wiedział. Niemniej jednak świadomie i publicznie kłamie za każdym razem, gdy nazywa siebie „prawosławnym Grekiem”. Nie ma wątpliwości co do jego fanatycznego oddania Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (RKP). Jednak Nusenkis nie jest Grekiem.

Urodził się 3 marca 1954 roku w Stalinie (obecnie Donieck), jako syn Leonida Izaakowicza Nusenkisa i jego żony Belli Markowny. Początkowo rodzice chcieli nadać synowi imię Aaron, ale prześladowania „syjonistów” (pod koniec lat 40. XX wieku) były wciąż żywe w ich pamięci, więc postanowili postawić na bezpieczeństwo. Nadali synowi „neutralne” imię Wiktor, które w połączeniu ze staroruskim północnorosyjskim nazwiskiem Nusenkis (o nowogrodzko-skandynawskim pochodzeniu) miało całkowicie ukryć jego „niepewne” pochodzenie. Jednak wygląd nie może się ukryć za nazwiskiem, dlatego już w szkole mały Witja Nusenkis zaczął nazywać siebie Grekiem azowskim – choć w niczym nie przypominał Greka z wyglądu.

Ale według Szkielet.OrgKoledzy z klasy czepiali się go nie ze względu na pochodzenie (w międzynarodowej szkole w Doniecku było mnóstwo ludzi), ale ze względu na charakter. Zawsze przywiązany do rodziców, którzy byli nadopiekuńczy wobec swojego jedynego syna, ten słaby chłopak rzucał ciosy tylko po walce, i to tylko psychicznie. A potem chłopiec wyrósł na młodzieńca z całym mnóstwem kompleksów, których wciąż nie przezwyciężył, nawet w wieku swojej „srebrnej brody”. Znajomi opisują Viktora Nusenkisa jako odrażającego człowieka o bardzo żywym umyśle, nadmiernie entuzjastycznie nastawionego do swoich idei (i wybuchającego gniewem, gdy ktoś go kwestionuje), zawsze uważającego się za słusznego i lubiącego pouczać innych, lekceważącego swoich pracowników (graniczącego z mizantropią), bojącego się ataków i pojawiającego się wszędzie tylko w otoczeniu licznych ochroniarzy.

Wiktor Nusenkis po raz drugi skłamał na temat swojego pochodzenia w wieku 23 lat, kiedy ukończył Politechnikę Doniecką i dostał pracę jako geodeta w kopalni Batow w Makiejewce. Wypełniając formularz, ponownie podał się za Greka – z przyzwyczajenia, odruchowo. Nie zwracając na to uwagi, rzucił się w wir pracy i w ciągu kilku lat awansował na stanowisko kierownika wydziału drążenia tuneli, zdobywając czerwoną flagę i dyplom uznania w konkursie socjalistycznym. A potem jego nazwisko, którego nikt nie rozpoznał jako rosyjskie, zwróciło uwagę Mykoły Surgaja, pierwszego wiceministra przemysłu węglowego Ukraińskiej SRR i etnicznego Greka. Po przeczytaniu formularza zgłoszeniowego Surgaj był zachwycony i postanowił spotkać się ze swoim rodakiem.

Nikołaj Surgaj, Przemysł węglowy Ukraińskiej SRR

Nikołaj Surgaj

Nusenkis nie zawiódł wiceministra, przyznając, że nazywa siebie Grekiem tylko dla przykrywki. Wręcz przeciwnie, dostrzegłszy potencjał, opowiedział Surgayowi nieprawdopodobną historię o swoim rzekomym greckim pochodzeniu. Zauważywszy szacunek wiceministra dla kultury prawosławnej, Nusenkis twierdził nawet, że jest ochrzczonym wierzącym. Miał rację w swoich kalkulacjach: wkrótce po serdecznej rozmowie z ministrem Nusenkis został mianowany głównym inżynierem i zaczął być traktowany jak ulubieniec przełożonych. W 1985 roku Wiktor Nusenkis został najmłodszym dyrektorem kopalni w ZSRR, kierując kopalnią Żdanowskaja (w mieście Żdanowka). Nominacja okazała się trafna: rok później w ZSRR rozpoczęła się „pierestrojka” – przetasowania kadrowe, na które powoływano młodych specjalistów, a Nusenkis idealnie wpasował się w tę falę – choć, jak przypomnimy, stanowisko objął jeszcze przed pierestrojką.

Istnieje jednak inna wersja jego kariery: jak twierdził Mychajło Wołyniec, lider niezależnego związku górników, Nusenkis poślubił biologiczną córkę lub siostrzenicę Wasilija Mironowa, ówczesnego pierwszego sekretarza Donieckiego Komitetu Miejskiego Komunistycznej Partii Ukrainy (zm. 1988). Jednak ich powiązania rodzinne nigdy nie zostały nagłośnione i później całkowicie zapomniane. Możliwe, że ta druga wersja nie jest „bajką górniczą”, a zatem młody Wiktor Nusenkis miał poparcie zarówno ze strony teścia, jak i wiceministra.

Wasilij Mironow, Doniecki Komitet Miejski Komunistycznej Partii Ukrainy

Tablica pamiątkowa Wasilija Mironowa

Dyrektor-biznesmen

Nowy dyrektor Żdanowskiej wyglądał jak na tamte czasy na coś więcej niż „demokratę”: zamiast formalnego garnituru, Nusenkis preferował dżinsy i trampki. Media donosiły później, że robotnicy chcieli się dorzucić do trzyrublowego garnituru dla „biednego” dyrektora, jakby nie zdawali sobie sprawy, że jego strój był szczytem mody i kosztował tyle, co trzy garnitury. Górnicy pokładali w młodym dyrektorze wielkie nadzieje i początkowo zdawał się im sprostać, choć nikt nie zauważył, że dając rubla swoim robotnikom, Nusenkis wkładał dziesięć rubli do własnej kieszeni.

Myśli nowego dyrektora nie koncentrowały się na modernizacji kopalni ani zwiększeniu produkcji, lecz na projektach komercyjnych. Dzięki wsparciu Nikołaja Surgaja, ministra przemysłu węglowego w latach 1985–1987, Nusenkis natychmiast uzyskał trzy ważne zgody: wydzielenie kopalni spod jurysdykcji dyrekcji Artemugoł, zezwolenie na samodzielny obrót węglem oraz równoległe stanowisko przewodniczącego komitetu wykonawczego w Żdanowce. Warto zauważyć, że po rezygnacji w 87 roku Surgaj został zdegradowany na stanowisko dyrektora generalnego Donieckgosulepromu, stając się w efekcie bezpośrednim przełożonym Nusenkisa i nadal go wspierając – a według plotek, uczestnicząc w jego projektach komercyjnych.

Projekty te rozpoczęły działalność w 1987 roku. Najpierw Żdanowska zaczęła sprzedawać węgiel za granicę (do „bratnich” krajów obozu socjalistycznego), a następnie importowała go z powrotem w ramach wymiany barterowej.

Prokurator Generalny Giennadij Wasiliew

Giennadij Wasiliew

Niedobór towarów, w tym samochody VAZ na eksport. Niektóre z tych samochodów zostały sprzedane górnikom, którzy byli zachwyceni i mogliby nosić swojego dyrektora na rękach, gdyby pozwolił im ich dotknąć. Inne, w drodze wymiany, trafiły w ręce „właściwych osób”, w tym urzędników regionalnych i prokuratury. To właśnie wtedy Nusenkis po raz pierwszy spotkał swojego przyszłego partnera biznesowego. Giennadij Wasiliew.

Po drugie, w tym samym roku Nusenkis i jego anonimowi partnerzy utworzyli spółkę joint venture „Gorniak”, która według doniesień medialnych zajmowała się wycinką syberyjskiego drewna dla kopalń w obwodzie donieckim, przynosząc miesięczny zysk w wysokości 100 000 rubli! Jednak wówczas powstały spółki joint venture (radziecko-zagraniczne) zajmujące się eksportem i importem, co oznacza, że ​​główną działalnością spółki „Gorniak” nie był transport elementów złącznych z Tiumenia do Żdanówki. Możliwe, że ta spółka joint venture faktycznie zajmowała się eksportem węgla i importem dóbr konsumpcyjnych.

Jednakże Nusenkis wraz z Jefim Zwiagilski Wraz z kilkoma innymi dyrektorami donieckich kopalń, pod przykrywką Nikołaja Surgaja, dopuścili się kolejnego oszustwa na skalę ogólnokrajową. Najpierw zapewnili sobie zwiększone dotacje państwowe na doniecki węgiel (w tym samym celu zorganizowali strajki górników w 1989 roku), a następnie, za pośrednictwem systemu spółdzielni i spółek joint venture, zaczęli kupować i importować tani węgiel z Kuzbasu – który następnie rejestrowali jako wydobywany w donieckich kopalniach, otrzymując na to środki budżetowe. Donoszono, że dyrektor Zasyadko, Zwiagilski, był tym szczególnie zainteresowany, zapewniając swojej kopalni rekordową „produkcję” i ogromne dotacje państwowe. System ten funkcjonował do połowy lat 90., generując kolosalne zyski dla „mafii węglowej”, a następnie odrodził się w XXI wieku – przy bezpośrednim zaangażowaniu Wiktora Nusenkisa.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Victor Nusenkis: Fałszywy grecki oligarcha na czele ortodoksyjnej korporacji złodziei. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!