Wołodymyr Satsyuk: Zapomniany „truciciel” Juszczenki. Część 1

Volodymyr Satsyuk, Bank Ukraina, dossier, biografia, dowody obciążające

Władimir Saciuk

Głównym podejrzanym w „sprawie dioksyn” przez te wszystkie lata był i pozostaje były wiceszef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Wołodymyr Saciuk, na którego daczy rzekomo otruto Wiktora Juszczenkę. Po przymusowym zesłaniu do Rosji, gdzie otrzymał stopień generała FSB, Saciuk wrócił na Ukrainę w 2011 roku i próbował nawet kandydować do Rady Najwyższej. Wówczas mu się to nie udało, ale próbuje ponownie, dołączając do obecnej fali powracających emigrantów politycznych. Jego syn, Władysław, poszedł już w ślady ojca i planuje start w wyborach parlamentarnych w 62. okręgu jednomandatowym.

Wołodymyr Saciuk może liczyć na to, że wszelkie podejrzenia wobec niego, podobnie jak sama sprawa otrucia Juszczenki, dawno straciły na znaczeniu. W końcu sprawę zniszczył i przekształcił w „farsę dioksynową” sam Wiktor Andriejewicz, który przez kilka lat rozdmuchiwał swoją tajemniczą chorobę do rangi politycznej farsy. Jednak wraz z odejściem Juszczenki ze sceny politycznej Ukraińcy szybko zapomnieli o byłym prezydencie, jego pszczołach i garnkach oraz o rzekomym zatruciu ogromną dawką dioksyn, która uparcie nie chciała opuścić jego organizmu aż do wyborów w 2010 roku. Drugi oskarżony w tej sprawie, Ihor Smeszko, sam już kandydował na prezydenta i teraz startuje ze swoją partią w wyborach parlamentarnych – a jego były zastępca postanowił do niego dołączyć. Co więcej, Wołodymyr Saciuk jest uważany za sponsora partii Siła i Honor.

Zapomniano również o pytaniu, na które nikt nigdy nie udzielił bezpośredniej i szczerej odpowiedzi: dlaczego właściwie „kandydat ludu” Juszczenko, który codziennie potępiał „reżim Kuczmy”, poszedł na przyjacielską kolację z dwoma „strażnikami” swojego wroga? Co więcej, Saciuk i Smeszko nie tylko stali wówczas na czele SBU, ale byli uważani za jego protegowanych. Wiktor Medwedczuk - najbardziej znienawidzony wróg „pomarańczy”.

Półoficjalna wersja zespołu Juszczenki głosiła, że ​​„ukraiński mesjasz” udał się z nimi na negocjacje w sprawie „przejścia na stronę ludu”. I wielu fanów „pomarańczowej rewolucji” w to wierzyło. Jednak, jak odkryłem… Szkielet.OrgTo było dalekie od pierwszego spotkania Juszczenki z Satsukiem. W chwili feralnej kolacji (5 września 2004 r.) byli już długoletnimi i dobrymi znajomymi, wręcz „kumplami” – o czym wymownie świadczy zdjęcie ich „spotkania” na daczy Satsuka, gdzie położył on przyjacielską dłoń na ramieniu Juszczenki (co było dozwolone tylko przyjaciołom Wiktora Andriejewicza). Zdjęcie zostało zrobione Dawid Żwania, wywołało również inne pytania – na przykład, kim był piąty uczestnik tego spotkania? Być może piąta filiżanka lżejszej herbaty należała do Thomasa Tsintsabadze, człowieka stojącego za kulisami tej skandalicznej afery jako „szofer”. Tsintsabadze później twierdził, że był długoletnim bliskim znajomym Satsuka i że to nie był pierwszy raz, kiedy wiózł Wiktora Juszczenkę na daczę.

Wołodymyr Satsyuk: Zapomniany „truciciel” Juszczenki. Część 1

Wiktor Juszczenko, Władimir Satsyuk i Igor Smeszko. Ten sam obiad w daczy Satsyuka.


W ten sposób kulisy ukraińskiej polityki okazały się zupełnie inne od tego, co pokazano łatwowiernej opinii publicznej ze sceny Majdanu. Stało się to kolejnym argumentem na rzecz teorii, że zatrucia nie było, a Juszczenko po prostu wykorzystywał swoją chorobę dla korzyści politycznych. A jednak dwa pytania pozostają bez odpowiedzi: co właściwie łączyło Juszczenkę z Sacukiem i dlaczego ten pierwszy oskarżył drugiego o udział w jego zatruciu?
Wołodymyr Satsyuk: zapomniany „truciciel” Juszczenki

Za kulisami: Dawid Żwania i Tomasz Cincabade z Wiktorem Juszczenką po kolacji w daczy Saciuka. Przyszły prezydent jest zdrowy i pogodny.


Cukier służb specjalnych

Władimir Nikołajewicz Saciuk urodził się 11 marca 1963 roku w miejscowości Małyn w obwodzie żytomierskim. Po ukończeniu szkoły średniej podjął pracę w miejscowym zakładzie odlewniczo-mechanicznym jako praktykant frezarki. Według jego biografii, Saciuk z jakiegoś powodu „spóźnił się” do służby wojskowej. Opuścił oba pobory w 1981 roku, a także pobór wiosenny w 1982 roku, kontynuując pracę w zakładzie. Od jesieni 1982 roku do wiosny 1987 roku studiował w Wyższej Szkole Dowodzenia Sił Połączonych im. Frunzego w Kijowie (zamkniętej w 1992 roku), specjalizując się w rozpoznaniu taktycznym i tłumaczeniu z języka niemieckiego. Po ukończeniu studiów Władimir Saciuk służył w wojsku do 1994 roku: najpierw w Armii Radzieckiej, a potem... cóż, nie wiadomo, co było dalej, ponieważ ta strona jego biografii została „utajniona”, gdy później, w latach 2000., pełnił funkcję zastępcy szefa SBU.

Według źródeł Szkielet.OrgSaciuk był oficerem GRU lub KGB – krótko mówiąc, sowieckich służb specjalnych. Jednocześnie mogła to być jedynie przykrywka, stworzona później, by umożliwić Saciukowi uzyskanie wysokiego stanowiska w SBU. Pozostaje pytanie: gdzie i dla kogo służył w latach 1992-1994 – na Ukrainie czy w Rosji? Stąd informacja, że ​​Saciuk był „służbą” rosyjskich służb specjalnych, co potwierdzają inne informacje, że po jego ucieczce do Rosji został doradcą dyrektora FSB w stopniu generała dywizji tego departamentu.

Ale najciekawsze jest to, że Saciuk studiował w Kijowskiej Akademii Dowodzenia u Igora Potapenki i Serhija Fedorenki i to właśnie oni odegrali kluczową rolę w jego życiu, wprowadzając go w świat wielkiego biznesu i wielkiej polityki. Co więcej, donoszono, że Potapenko i Fedorenko mieli również bezpośrednie powiązania ze służbami specjalnymi (w końcu szkolili się na oficerów wywiadu), a Potapenko był liderem ich grupy – w końcu to on zapoczątkował ich działalność.

Bracia Fedorenko

Siergiej i Aleksander Fedorenko



Igor Potapenko i Satsyuk

Igor Potapenko



Podczas gdy byli członkowie Komsomołu i komunistów chowali „partyjne złoto” w bankach komercyjnych, ta trójka agentów służb specjalnych zaczęła handlować cukrem. Krążyły pogłoski, że rzekomo „ukradli” swój pierwszy cukier z magazynów wojskowych lub z Rezerwy Państwowej, wchodząc w spółkę z wysokimi rangą oficerami służb zaplecza. Oficjalnie w 1992 roku Potapienko, który opuścił armię, aby wstąpić do MGIMO (znanego „inkubatora” dla pracowników służb specjalnych), założył ukraińsko-rosyjskie przedsiębiorstwo UkrRos. Zajmowało się ono transportem cukru i oleju słonecznikowego z Ukrainy do Rosji, a produktów naftowych z powrotem. Dwa lata później Potapienko wciągnął do tego interesu swoich przyjaciół z akademii wojskowej, Saciuka i Fedorenkę; w tym celu opuścili armię (ukraińską czy rosyjską?).

Tak więc w 1994 roku Satsuk został zastępcą dyrektora joint venture Tavr, które zajmowało się tą działalnością. Kiedy UkrRos został zreorganizowany w 1996 roku (jego rosyjska część połączyła się z holdingiem Razgulyai, a ukraińska część stała się zamkniętą spółką akcyjną), Satsuk został jego dyrektorem generalnym. W tym samym czasie Potapenko sfinansował zakup ich pierwszej cukrowni, przedsiębiorstwa Palmyra w obwodzie czerkaskim. W ciągu następnych kilku lat partnerzy nabyli pięć kolejnych cukrowni w obwodach dniepropietrowskim, charkowskim i tarnopolskim, a w 1997 roku utworzyli całą spółkę holdingową na bazie UkrRos CJSC, której największą spółką stał się Związek Cukrowy UkrRos. Fedorenko został jej głównym udziałowcem i prezesem zarządu, ale źródła podały, że Satsyuk kontrolował również część akcji; jednak gdy został członkiem parlamentu i wiceszefem SBU, „ukrył” swoją działalność.

Oszuści w Banku Ukraina

W drugiej połowie lat 90. interesy UkrRos prosperowały znakomicie – oprócz sektora cukrowniczego, holding rozszerzył swoją działalność na sektor transportu, gazu i budownictwa. Eksperci zauważyli później, że UkrRos był jedną z niewielu firm, które nie próbowały pozyskiwać kapitału zewnętrznego i odrzucały takie oferty. Było to typowe dla firm z silnym finansowaniem wewnętrznym, często „ukrytym” – na przykład poprzez pranie pieniędzy pochodzących od zorganizowanych grup przestępczych lub kradzież państwowych funduszy. Oczywiście holding otrzymał hojne zastrzyki gotówki z Rosji od Potapenki (i być może również od innych), ale podejrzenia dotyczące „specjałów cukrowniczych” były mimo to powszechne. I, jak się okazało, uzasadnione.

W marcu 1998 roku Wołodymyr Saciuk został członkiem parlamentu z ramienia bloku wyborczego partii Wiejskich i Socjalistycznych. Kto właściwie musiał zapłacić cukrowniom za mandat Saciuka – czołowe postacie „Wiejskości” Dowhan i Tkaczenko, czy lider socjalistów Moroz? Odpowiedź na to pytanie jest konkretna: jedną z założycielek UkrRos w tamtym czasie była Ałła Ołeksandriwna Peszko, ordynatorka oddziału w Kijowskim Miejskim Szpitalu Endokrynologicznym, współwłaścicielka wielu firm, a zarazem córka Ołeksandra Tkaczenki. I to wyjaśnia, dlaczego mandat nie był jedyny: po objęciu przez Tkaczenko stanowiska przewodniczącego Rady Najwyższej, Saciuk otrzymał również tekę przewodniczącego Komisji ds. Granic i Cel, Gwardii Narodowej i Bezpieczeństwa Narodowego. W ten sposób nieznany wcześniej szpieg cukrowni nagle znalazł się pod nadzorem dwóch kluczowych kwestii: bezpieczeństwa narodowego Ukrainy oraz granic i ceł. Ale to był dopiero początek!

Alla Peshko i Satsyuk

Alla Peshko

Wiosną 1998 roku w Kijowie zamordowano Wadyma Hetmana, ojca ukraińskiego systemu bankowego i założyciela Banku Ukraina, który pozostał jego patronem aż do śmierci. To zrozumiałe, ponieważ to właśnie za pośrednictwem Banku Ukraina co roku miliardy dolarów z hojnych funduszy budżetowych trafiały do ​​przedsiębiorstw państwowych i prywatnych. Wielu rywalizowało więc o kontrolę nad tym korytem. Następnie zamordowano Hetmana, a dosłownie w tym samym czasie w Banku Ukraina pojawił się Ołeksij Poletucha, nowy szef głównego departamentu operacyjnego. Objął to stanowisko z funkcji dyrektora Centralnej Spółki Akcyjnej UkrRos. Kiedy Sacjuk wyjechał do parlamentu, posadził go na swoim stanowisku, a następnie przeniósł do Banku Ukraina. Jak mu się to udało? Och, wtedy Sacjuk był zdolny do jeszcze większych rzeczy! Gdy tylko Sacjuk i Fedorenko mieli swojego człowieka w Banku Ukraina, postanowili wycisnąć z banku jak najwięcej.

Aleksiej Poletukh i Satsiuk

Aleksiej Poletukh



Trochę historii: w 1998 roku rząd Pustowojtienki borykał się z poważnymi problemami finansowymi, ponieważ przedsiębiorstwa państwowe nie generowały już takich samych zysków, a firmy oligarchów unikały płacenia podatków. Kijów zwrócił się więc z prośbą do MFW i Banku Światowego. Jednym z warunków transz była sprzedaż państwowego pakietu akcji JSCB Ukraina. Sprzedaż 12,8% akcji banku rozpoczęła się w czerwcu 1998 roku na ukraińskiej giełdzie, ale z jakiegoś powodu nigdy nie doszła do skutku. Następnie, 10 sierpnia 1998 roku, sprzedaż akcji została anulowana dekretem p.o. przewodniczącego Funduszu Majątku Państwowego Bondar, a 12 sierpnia prezes zarządu UkrRos Fedorenko wysłał oficjalny list do premiera Pustowojtienki i wicepremiera. Tyhipko z prośbą... o przeniesienie tego pakietu akcji do zarządu UkrRosGazStroy (spółki zależnej UkrRos). Podanym powodem była groźba przejęcia tego pakietu akcji przez „nierezydenta Ukrainy”. Innymi słowy, oddajcie nam te akcje, bo inaczej kupią je obcokrajowcy! Następnie, 4 września, UkrRosGazStroy wysłał list do Funduszu Majątku Państwowego z propozycją przeniesienia pakietu akcji spółki JSCB Ukraina jako wkładu do kapitału zakładowego spółki, tak aby Fundusz Majątku Państwowego stał się współzałożycielem spółki UkrRosGazStroy LLC (posiadającej 47% akcji spółki).



Warto zauważyć, że wszystko to zaczęło się zaledwie kilka dni przed „Czarnym Poniedziałkiem” (rosyjskim niewypłacalnością), który później mocno uderzył w ukraińską gospodarkę, wywołując potężny kryzys gospodarczy: upadły banki, hrywna załamała się, a ceny nieruchomości gwałtownie spadły. Wyglądało na to, że „specjaliści od cukru” coś wiedzieli. A potem, 22 września (w czasie szalejącego kryzysu i spadku wartości hrywny), Bondar zarządził przeniesienie 12,8% akcji Ukrainy do kapitału zakładowego UkrRosGazStroy.

Ukrrosgazstroj


Ale najciekawsze dopiero miało nadejść! 11 października ten sam Bondar podpisał dekret o wycofaniu Funduszu Majątku Państwowego ze współzałożycielskich udziałów w spółce UkrRosGazStroy LLC. Zostawił firmie Sociuka i Fedorenki 12,8% udziałów w Banku Ukraina, żądając w zamian zapłaty jedynie za 47% udziałów Funduszu Majątku Państwowego w UkrRosGazStroy.

Ukrrosgazstroj


Później okazało się, że UkrRosGazStroy zapłacił Funduszowi 9 milionów hrywien za ten pakiet, który został zaciągnięty jako pożyczka od Banku Ukraina. Co więcej, pożyczka ta nigdy nie została spłacona, podobnie jak inne zaciągnięte przez spółki holdingowe UkrRos od tego samego banku. 12,8% udziałów w Banku Ukraina, których realna wartość była kilkakrotnie wyższa, trafiło w ręce nowych właścicieli. Podzielili je między siebie kontrowersyjny poseł Ołeksandr Wołkow (6%), Ołeksandr Skrynnik (4%) i Ałła Peszko (2,8%).

Bank Ukrainy

Z wniosków komisji specjalnej Rady Najwyższej w sprawie Banku Ukrainy z 2001 r.


Z wniosków komisji specjalnej Rady Najwyższej w sprawie Banku Ukrainy z 2001 r.

W maju 1999 roku powołano nowy zarząd JSCB Ukraina. W jego skład weszli prezes Narodowego Banku Ukrainy Juszczenko, główny akcjonariusz Ukrainy Wołkow, minister finansów Mitiukow, przewodniczący zarządu UkrRos CJSC Fedorenko oraz prezes UkrRosGazStroy Gonczarow. Wszyscy jednogłośnie wybrali na przewodniczącego Wołodymyra Saciuka. Natychmiast mianował on Poletuchę, który już pracował w banku, swoim zastępcą. To właśnie tam, w 1999 roku, Saciuk i Juszczenko nawiązali bliską współpracę. Współpracowali między innymi w sprawach kadrowych:

JSCB Ukraina

Wtedy zaczęła się agonia JSCB Ukraina. Bank miał służyć jako główna kasa kampanii wyborczej Leonida Kuczmy, a pomysłodawcą był Wołkow – i w ten sposób przejął kontrolę nad bankiem. Jednak pod tym pretekstem bank został po prostu splądrowany, z czego jedna hrywna trafiła do interesów Kuczmy, a dwie lub trzy do kieszeni oszustów. Wśród nich byli Wołodymyr Saciuk, Poletucha i Fedorenko, którzy udzielili kilku pożyczek z funduszy JSCB Ukraina dla swojego holdingu UkrRos, na łączną kwotę 31 milionów dolarów i 21 milionów hrywien. Były to pożyczki „problemowe”, których nigdy nie spłacili – w końcu Poletucha został później wiceprzewodniczącym komisji likwidacyjnej Banku Ukraina przy Rusalinie. Nie licząc faktu, że Saciuk wykorzystał Bank Ukraina do skupowania dolarów przydzielonych mu przez Narodowy Bank Juszczenki po preferencyjnym kursie.

Wszystko to ostatecznie przypieczętowało los JSCB Ukraina, który upadł natychmiast po wyborach prezydenckich. Dlaczego Saciuk i inni „specjaliści od cukru” zostali mianowani szefami banku, pozostaje niejasne – być może ze względu na powiązania z rodziną Tkaczenki, ówczesnego przewodniczącego Rady Najwyższej. Juszczenko był w to zamieszany, przynajmniej jako członek rady, więc ponosił również swoją część odpowiedzialności. Później jednak sam Juszczenko wziął na siebie obowiązek dochodzenia sprawiedliwości dla wszystkich odpowiedzialnych za upadek Ukrainy – czego nigdy nie zrobił. Być może dlatego, że nigdy nie miał takiego zamiaru.

Sergey Varis, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Wołodymyr Satsiuk: zapomniany „truciciel” Juszczenki. Część 2 

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!