Przyzwyczailiśmy się do tego, że w naszym kraju każdy pomnik może zostać uznany za „antyukraiński” i zburzony wśród radosnych okrzyków „patriotów”. Ale mało kto wie, że na Ukrainie również kradnie się pomniki! I to nie byle jakie pomniki, ale całe zabytkowe budynki, które służą za budynki mieszkalne lub centra handlowe. Człowiek stojący za tymi oszustwami, Andrij Wingranowski – były szef Departamentu Ochrony Dziedzictwa Kulturowego Ministerstwa Kultury, obecnie przewodniczący zarządu Kyivgaz – mógłby nam o nich opowiedzieć. Co więcej, ma bogate doświadczenie w przekrętach gazowych w przeszłości, które prawdopodobnie wykorzystuje dziś.
Andriej Wingranowski. Za kulisami sztuki
Dla większości Ukraińców Andriej Wingranowski znany jest jedynie jako jej mąż. Julia LewoczkinaDlatego wielu błędnie uważa, że zawdzięcza swoją pozycję i majątek jej (i jej bratu). Ale to absolutnie nieprawda! Wingranowski poślubił Lewoczkinę dopiero w 2014 roku (w swoim drugim małżeństwie), mając już ponad 50 lat. Do tego czasu wiódł już burzliwe i pełne wydarzeń życie: był biznesmenem, wysoko postawionym urzędnikiem i jeszcze bardziej skorumpowanym urzędnikiem. Znany był również jako syn swojego sławnego ojca.
Andriej Nikołajewicz Wingranowski urodził się 31 lipca 1963 roku w Kijowie jako syn radzieckiego aktora, reżysera i poety Nikołaja Stiepanowicza Wingranowskiego (1936–2004). Los sprzyjał jego ojcu, podobnie jak później synowi. Zainspirowany teatrem i poezją w młodości, Nikołaj Wingranowski zapisał się po szkole na pierwszy rok Kijowskiego Instytutu Teatralnego. W ciągu dwóch tygodni sam Aleksander Dowżenko dostrzegł młodego mężczyznę o charyzmatycznym jak na tamte czasy wyglądzie i sprowadził go do Moskwy na studia do Instytutu Kinematografii im. Gierasimowa (WGIK), gdzie studiował w latach 1955–1960. Chociaż Dowżenko zmarł rok później, udało mu się wprowadzić Nikołaja Wingranowskiego do swojego kręgu twórczego i rodzinnego, gdzie rozpoczął karierę.
Warto zauważyć, że Nikołaj Wingranowski unikał służby wojskowej: w tamtym czasie trwała ona co najmniej trzy lata i w jego biografii nie ma takiej „luki”. Niemniej jednak jego debiutem filmowym była główna rola żołnierza Orlika w „Opowieści o płonących latach” (1960), która natychmiast przyniosła mu zarówno oficjalną gwiazdę radzieckiego ekranu, jak i uznanie za granicą (film zdobył nagrodę na festiwalu filmowym w Cannes). Film, oparty na scenariuszu zmarłego Dowżenki, wyreżyserowała wdowa po nim, Julia Sołncewa, co przesądziło o wyborze Nikołaja Wingranowskiego do głównej roli, jako „przyjaciela rodziny” i „ulubionego ucznia mistrza”. Mimo to, dał znakomity występ.
Jednak kolejne role i filmy Vingranovsky'ego nie odniosły już takiego sukcesu. Być może wynikało to z faktu, że stał się młodym aktorem i reżyserem starej szkoły, która od drugiej połowy lat 60. XX wieku stała się nieco archaiczna (styl filmowy zmienia się co dekadę). Dlatego w latach 70. Vingranovsky stopniowo odchodził od filmów fabularnych i zajął się zawodowo poezją, w której osiągnął znaczny sukces. To właśnie za tę poezję zyskał później uznanie, między innymi jako „człowiek lat sześćdziesiątych”.
Jednak, w przeciwieństwie do większości pokolenia „lat sześćdziesiątych”, Wingranowski nie próbował się „buntować” (dopiero w niepodległej Ukrainie zaliczano go do „budzących naród”). Jego filmy były wzorowymi radzieckimi „plakatami filmowymi”, a jego poezja i proza spotkały się z krytyką tylko raz. Zamiast tego osiągnął status i laury żywego klasyka, co pomogło mu nawiązać liczne kontakty – nie tylko w środowisku twórczym, ale także w rządzie, w tym w Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Ukrainy. Obejmowało to tantiemy za książki i artykuły, świadczenia, wyjazdy do sanatoriów dla pisarzy i „specjalne racje żywnościowe”, miejsca w prezydiach, hojne diety podróżne oraz mieszkanie niemal w centrum Kijowa (w budynku naprzeciwko placu Czkałowa).
Dzięki temu syn Andriej dorastał jako typowy radziecki bogaty dzieciak, obdarzony sławą ojca. Uczęszczał do elitarnej szkoły, nie zaznał materialnej biedy i od dzieciństwa znał liczne „ciotki” i „wujków” (oraz ich dzieci). Jednak w jego przypadku natura ewidentnie sprzysięgła się przeciwko dziecku geniusza: Andriej Wingranowski nie miał zamiaru kontynuować twórczej dynastii. Co więcej, uważał otaczającą ojca elitę twórczą za „szalońską” i bezużyteczną – chyba że obdarzy go cennymi prezentami. Wysoko cenił jednak znajomości z szefami i dyplomatami, marząc o tym, by w przyszłości do nich dołączyć.
Jego marzenie mogło się spełnić łatwo i prosto, ponieważ ojciec z pewnością umieściłby go, jeśli nie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, to w Komsomole albo w handlu detalicznym. Ale sam Andriej Wingranowski wszystko zrujnował. Według jego znajomych, których dowiedział się Skelet.Org, gdy ukończył szkołę średnią, był już niesfornym, awanturniczym chuliganem, który oblał egzaminy wstępne na studia. Dlatego jedyne, co ojciec mógł dla niego zrobić, to zorganizować synowi służbę w wojsku blisko domu, w garnizonie kijowskim. To przerodziło się w serię samowolnych ucieczek i pijackich ciągów, za które Wingranowski junior wielokrotnie lądował w wartowni – skąd, ponownie, ojciec wpłacał kaucję.
To, czy w ogóle ukończył jakąkolwiek uczelnię, wiadomo tylko jego najbliższym kręgom. Co zaskakujące, biografia Andrieja Wingranowskiego nie wspomina o jego wykształceniu! Od momentu jego urodzenia do połowy lat 2000. jest zupełna pustka, bez wzmianki o tym, gdzie studiował (jeśli studiował), jaki był jego zawód ani czym się zajmował. Ale dlaczego?
Gaz bandycki
Gdyby Andriej Wingranowski nie ukrywał informacji o swojej młodości, krążyłoby wokół niego znacznie mniej nieprzyjemnych plotek. I rzeczywiście są nieprzyjemne: na przykład media donoszą, że Andriej Wingranowski był powiązany ze zorganizowaną grupą przestępczą. Viktor Rybalko (Ryba), i był nawet towarzyszem swoich popleczników. W jakim stopniu to prawda? Powiedzmy: w bardzo dużym stopniu!
Czcigodny mistrz Nikołaj Wingranowski nie mógł sobie wyobrazić, że jego syn, który bawił się w rozbójników, w końcu do nich dołączy, gdy dorośnie. Co nie jest zaskakujące, bo bogate dzieciaki sowieckiej elity często przyjaźniły się z przestępczymi „władzami”: na przykład, inny z nich był… Artur Palatny, nawiasem mówiąc, krążył po orbicie bliskiej Rybce. Ale powiązania Andrieja Wingranowskiego były najprawdopodobniej po prostu „w pobliżu Rybki”. Na razie Szkielet.Org Nie ma informacji o tym, co dokładnie robił pod koniec lat 80. i na początku lat 90. (w erze gangsterstwa, kiedy wielu przyszłych oligarchów i wybranych urzędników przemierzało rynki uzbrojone w kije). Jednak od połowy lat 90. Vingranovsky jest zaangażowany w biznes energetyczny, u boku znanych skorumpowanych urzędników i gangsterów. Pytanie o to, jak się w to wplątał, pozostaje otwarte.
Szefowie Vingranovsky'ego w tamtym czasie byli skandalicznymi oszustami Igor Bakai i jego bankier-oszust Wasilij GorbalTen ostatni, nawiasem mówiąc, studiował w KIMO razem z Micheilem Saakaszwilim i Andriejem Jermakiem.
Spotkanie absolwentów KIMO, 2004:
W centrum znajduje się Micheil Saakaszwili, po prawej stronie Andriej Jermak, obok niego Wasilij Gorbal,
Po lewej stronie Saakaszwilego stoi obecny „Sługa Narodu” Andriej Zadorozhny
Wśród współpracowników Vingranovsky'ego znalazły się tak znane postacie o bogatej przeszłości kryminalnej, jak Michaił Panteleer i Igor Kuczerenko, a także inny współpracownik Bakajewa, Aleksiej Kuczerenko. Co więcej, ci dwaj Kuczerenko są często myleni w materiałach dotyczących Vingranovsky'ego. Co więcej, od 2005 roku w wielu artykułach powtarzano te same informacje, które nie wytrzymały krytyki. roszczenieTwierdzą, że Wingranowski był współzałożycielem firmy „Paliwo i Energia”, następcy prawnego firmy Bakaia, REC. Twierdzą również, że REC posiadał kiedyś monopol na dystrybucję gazu do ukraińskich przedsiębiorstw. Jednak najbardziej szczegółowe przeszukanie tych firm ujawnia jedynie linki do artykułów powtarzających te informacje – i nic więcej! Jak to możliwe?
Zacznijmy od znanych faktów: Bakai miał dwie firmy, które zajmowały się gazem na taką skalę – po pierwsze, korporację Republic, którą stworzył wspólnie z Igor Szarow, a następnie Intergaz CJSC. Po upadku Intergazu, podobnie jak wcześniej Respubliki, i założeniu przez Bakaia i kierowaniu Naftogazem, jednym z jego następców był ukraińsko-szwajcarski joint venture Bari, działający na Ukrainie jako CJSC o tej samej nazwie (EDRPOU 22936423) i również zajmujący się płatnościami barterowymi za surowce energetyczne. W rzeczywistości Andrij Wingranowski pełnił funkcję wiceprezesa Bari pod koniec lat 90., o czym świadczy zachowane artykuły Wtedy. Czyli ktoś celowo zmienił nazwy firm, żeby publikacje o Wingranowskim były nieprawdziwe, po prostu bez znaczenia? Ale dlaczego? Być może z tego samego powodu cała jego biografia sprzed 2004 roku została zniszczona.
Miał bezpośrednie powiązania z ZAO Bari (krążą pogłoski, że nazwa została nadana na cześć Bakaia i Rybalko) Aleksiej Juriewicz Kuczerenko — znany biznesmen „z cienia”, jeden z partnerów Bakaia (był szefem zarządu Intergazu). Przeprowadził również duże transakcje z Konstantin Żewago i Aleksandra Wołkowa. Bari CJSC brało udział w jego korupcyjnych układach barterowych i energetycznych, które posłużyły do przejęcia kontroli nad Zakładami Górniczo-Przetwórczymi w Połtawie i innymi dużymi przedsiębiorstwami.
Ciekawostką jest, że gdy Aleksiej Kuczerenko był szefem zarządu Intergazu Bakajewa, prezesem firmy był Aleksander Abdullin, później znany jako jeden z głównych sponsorów Julia TymoszenkoNic więc dziwnego, że w 2007 roku Ołeksij Kuczerenko został mianowany ministrem budownictwa i usług komunalnych w rządzie Julii Wołodymyriwnej. Warto również zauważyć, że Abdullin jest niemal w tym samym wieku co Wingranowski; w młodości był podobnym kijowskim chuliganem i również odbył służbę wojskową w garnizonie kijowskim (w Wasylkowie).
Inny Kuczerenko, Igor Iwanowicz (ur. 1969), znany był na początku lat 90. pod pseudonimem „Gonzik” jako członek Zorganizowana grupa przestępcza Władimira Kisela. Według doniesień wywiadowczych należał do gangu Aleksandra Kadyrowa i „pracował” na Rynku Władimirskim, wyłudzając pieniądze od biznesmenów. Gonzik zaczął wtedy pracować dla Rybki: media spekulują nawet, że to on go sobie przedstawił w 1992 roku. Bracia KliczkoCo jest w istocie nieprawdą, ponieważ Rybka znała ich od lat 80. za pośrednictwem wspólnego przyjaciela Artura Palatnego (który znał „wujka Witię” od dzieciństwa). Pewne jest jednak, że Kuczerenko stał się jednym z protegowanych braci Kliczko w latach 90., obok Bakaia i Rybki. Szybko awansował ze skromnego oszusta na kryminalnego biznesmena: pod koniec lat 90. kontrolował zakład pogrzebowy moskiewskiego „Specjalnego Kombinatu Usług Komunalnych”, który generował znaczne dochody, a także zaangażował się w projekty energetyczne Bakaia. W ten sposób Igor Kuczerenko był również bezpośrednio powiązany z Andriejem Wingranowskim, również zaangażowanym w biznes gazowy i energetyczny – i nic dziwnego, że obaj Kuczerenko są ciągle myleni.
Kiedy Bakai i Rybalko mieli poważny konflikt, Igor Kuczerenko opowiedział się po stronie Bakai (podobnie jak Wingranowski). Podczas długiego „podziału majątku” w 2002 roku Igor Kuczerenko oszukał Rybalkę na bardzo dużą sumę (według doniesień medialnych 42 miliony dolarów), po czym zmuszony był pilnie uciekać do Stanów Zjednoczonych, aby uzyskać stały pobyt. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: od tego czasu Igor Kuczerenko stał się międzynarodowym biznesmenem. Jest właścicielem firmy wydobywającej złoto MPG Global, funduszu VEK Capital Partners i sieci klubów SportLife. W 2015 roku poślubił byłą członkinię grupy Viagra. Święty (Chrisante) Dimopoulos.
Innym uczestnikiem tego przekrętu był Michaił Pantelejer. Na początku lat 90. był jednym z najbrutalniejszych „brygadierów” Rybki (według źródeł Szkielet.OrgPanteleer brał udział w „likwidacji” i cieszył się nawet statusem bliskim „autorytetowi”. W rezultacie między nim a Rybką często dochodziło do napięć, które zakończyły się ich śmiertelną kłótnią. Według doniesień medialnych Panteleer był „nadzorcą” spółek gazowych Bakaia, które chronił i w które zainwestował Wiktor Rybałko. Wingranowski został rzekomo mianowany wiceprezesem jednej z nich, co było zgodne z ówczesną praktyką grup przestępczych polegającą na mianowaniu własnych ludzi do kierownictwa kontrolowanych przez siebie spółek.
Oszustwo Igora Kuczerenki i Michaiła Panteleera bardzo rozwścieczyło Rybkę, która w odpowiedzi zorganizowała nieudany zamach na „osobę wpływową”. Pierwszy z nich uciekł do Stanów Zjednoczonych, a drugi do Niemiec, gdzie wkrótce uzyskał obywatelstwo i paszport pod nazwiskiem Michael Panteleer. Po założeniu kilku firm w Europie i jurysdykcjach offshore, Panteleer powrócił na Ukrainę po śmierci Rybki jako „niemiecki biznesmen”, angażując się w lukratywne, podejrzane i korupcyjne interesy. Wraz z Wiaczesławem Dimontem, „węgierskim biznesmenem” rosyjskiego pochodzenia, i Serhijem Jestremskim, radnym Lwowa z ramienia partii Batkiwszczyna, stworzyli firmę „Sankom”, kluczowe ogniwo w skandalicznych lwowskich programach utylizacji odpadów, które od lat nękają całą zachodnią Ukrainę. Jak widać, nie bez powodu nazywa się ich gangsterami!
Mikhail Shpolyansky, Skelet.Org
KONTYNUACJA: Andriej Wingranowski: Kulturalny oszust przy kijowskim kranie z gazem. Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!