Zamiar prezydenta Zełenskiego, by zalegalizować hazard, zaostrzył apetyty osób poszukujących łatwego zarobku nie tylko na Ukrainie, ale i za granicą. I chociaż legalizacja kasyn jest wciąż na etapie legislacyjnym, to już przejmują ją rosyjscy „oszuści” działający za pośrednictwem swojego przedstawiciela, Borisa Bauma. Udało mu się zinfiltrować wewnętrzne kręgi Zełenskiego, dołączyć do komisji Rady Najwyższej jako „przedstawiciel prezydenta” i być współautorem projektu ustawy nr 2285.
Początkowo Baum nie wzbudził większego zainteresowania, ponieważ nikt tak naprawdę nie wiedział, kim jest. Bardziej niepokojący był aktywny udział w procesie legalizacji hazardu takich rekinów branży, jak bukmacher Pari-Match (należący do Eduarda Szwindlermana), działający w Rosji, Gruzji i Mołdawii, nielegalnie organizujący kasyna online. W opracowywaniu projektu ustawy biorą również udział kancelaria prawna Eterna Law i była pracownica Pari-Match, Iryna Sergienko, która została prezesem Ukraińskiego Stowarzyszenia Przemysłu Hazardowego i przewodniczącą Rady Koordynacyjnej ds. Społecznie Odpowiedzialnej Legalizacji Kasyn. Wśród innych podmiotów znajduje się bukmacher Fovorit (należący do Andrija Matiuchy), który pod pretekstem dystrybucji loterii państwowych otwiera nielegalne salony gier. I pomimo faktu, że tylko w 2016 roku SBU rozbiła 28 takich zakładów (konfiskując ponad tysiąc sztuk sprzętu komputerowego), nigdy nie wszczęto przeciwko Favoritowi postępowania karnego. Matyukha ma mocny "dach"!
Jednak dziennikarze, zaciekawieni tożsamością nieznanego wcześniej Borisa Bauma, odkryli, że był on jednym z głównych menedżerów w VS Energy, firmie będącej właścicielem kilku regionalnych spółek energetycznych na Ukrainie, sieci hoteli i udziałów w zakładach metalurgicznych. Pełnił również funkcję przewodniczącego rady nadzorczej First Investment Bank. Wszystkie te przedsiębiorstwa należały do grupy rosyjskich biznesmenów: Babakowa, Ginera i Wojewodina, znanych jako przywódcy gangu Łużników. Aleksandr Babakow jest również członkiem Rady Federacji Federacji Rosyjskiej i byłym wiceprzewodniczącym Dumy Państwowej. Teraz stało się jasne, że sprawa wykracza daleko poza legalizację kasyn…
![]()
Łotwa-Ameryka-Ukraina
Chociaż ostatnio w ukraińskich mediach często pojawia się Boris Baum w kontekście legalizacji hazardu, informacje na jego temat są niezwykle skąpe i sprzeczne. Znalezienie jego biografii jest praktycznie niemożliwe, jego przeszłość na Ukrainie wydaje się zatarta, a jego powiązania w Rosji – niejasne. Na przykład, gdy mówi się o jego powiązaniach z gangiem Łużników, automatycznie nasuwają się pytania o jego ewentualne powiązania z moskiewskim biznesmenem Piotrem Fridrichowiczem Baumem, właścicielem takich firm jak Russtekhinvest i Ruskeramika, a także byłym właścicielem Briańskiej Fabryki Maszyn. Czy to możliwe, że jest jego ojcem? Po głębszym zbadaniu okazuje się, że nie.
Szkielet.Org Odkryto, że Boris Pietrowicz Baum urodził się 8 grudnia 1973 roku w Jurmale (wówczas Łotewska SRR, obecnie Łotwa). Jego rodzice, Petr Baum (ur. 1948) i Roza Baum (ur. 1952), dorastali, pobrali się i pracowali w Jurmale i do dziś mieszkają w Jurmale – choć wielu ich przyjaciół wyemigrowało do Izraela lub Stanów Zjednoczonych. Ich syn, Boris, również mieszkał w Ameryce przez kilka lat.
W 1991 roku Boris Baum ukończył liceum nr 40 w Rydze, a rok później rozpoczął naukę w nowo otwartej Międzynarodowej Szkole Ekonomii i Biznesu w Rydze (RISEBA), gdzie studiował do 1996 roku i uzyskał tytuł licencjata z ekonomii. Powody tego nie zostały nigdzie podane; być może były to względy biznesowe, zaoferowano mu dobrą pracę, a może po prostu skorzystał z okazji, by wyemigrować do Ameryki. Mieszkał tam co najmniej dwa lata, w tym czasie ukończył Uniwersytet Pepperdine w Malibu – jeden z wielu amerykańskich prywatnych uniwersytetów „drugiej kategorii”, kształcących prawników, księgowych i menedżerów. Tam Boris Baum uzyskał tytuł magistra zarządzania i ekonomii.
Kolejne lata życia Bauma pozostają całkowicie nieznane. Ukrywa je nawet we wnioskach o członkostwo w radzie nadzorczej. Ale dlaczego? W końcu młody profesjonalista z dwoma dyplomami (jeden amerykański) prawdopodobnie znalazł pracę w jakiejś zachodniej firmie – atut uważany za klejnot w koronie CV każdego ukraińskiego menedżera. Jednak z jakiegoś powodu Baum niechętnie ujawnia, co dokładnie robił między ukończeniem Uniwersytetu Pepperdine w 1998 roku a przyjazdem na Ukrainę w 2006 roku jako przewodniczący rady nadzorczej First Investment Bank i pierwszy asystent Michaiła Spektora, prezesa VS Energy International Ukraine LLC. Spektor właśnie zastąpił Ołeksandra Pritykę na stanowisku szefa grupy biznesowej działającej na Ukrainie, należącej do Grupy Łużniki.
Jednocześnie, w latach 2005-2006, gang Łużników zacierał ślady i zmieniał wizerunek, dostosowując się do nowych władz Ukrainy. Być może w trakcie tego procesu biografia Borisa Bauma została mocno wybielona, co zaciemniło odpowiedź na najbardziej intrygujące pytanie: jak i dlaczego łotewski imigrant, który osiedlił się w Stanach Zjednoczonych, nawiązał kontakt z gangiem Łużników i wyjechał na Ukrainę, aby obsługiwać ich interesy?
Do pewnego stopnia odpowiedź na to pytanie, a także pojawienie się Bauma w otoczeniu Zełenskiego, można wytłumaczyć następującym faktem: 2 maja 2010 roku liczna grupa znamienitych gości przyleciała do Izraela prywatnym odrzutowcem Michaiła Spektora na ślub dniepropietrowskiego biznesmena Timura Mindicza. Wśród nich był szef dniepropietrowskiej wspólnoty Chabad, Szmuel Kamiecki, oraz oligarchowie. Wiktor Pinczuk, Michaił Kiperman, Mark i Jewgienij Kogan, były ambasador Ukrainy w Stanach Zjednoczonych Michaił Reznik i Boris Baum.
Jak rosła Luzha
W 1992 roku słynny moskiewski kompleks sportowy w Łużnikach został przekształcony w spółkę akcyjną, co dało mu prawo do samodzielnej działalności. Pierwszym krokiem akcjonariuszy było otwarcie na pustym terenie w pobliżu stadionu targu odzieżowego o tej samej nazwie. Popularnie nazywany „Łużą”, stał się on największym pchlim targiem nie tylko w Moskwie, ale i w całym WNP na kilka lat. Niemal natychmiast wybuchła zacięta wojna o kontrolę nad targiem między największymi zorganizowanymi grupami przestępczymi: Sołncewską, Izmaiłowską i Lipiecką. Każda z nich była chroniona przez urzędników państwowych, organy ścigania i służby bezpieczeństwa.
Ostatecznie rynek przypadł bandzie z Lipiecka, nie jako trofeum, lecz jako ich udział w podziale stref wpływów. Na przykład, banda z Solncewskiej przejęła kontrolę nad przemysłem naftowo-gazowym i rozszerzyła swoje wpływy na Zachodzie (w Europie i Stanach Zjednoczonych), banda z Izmajłowskiej zaczęła przejmować przedsiębiorstwa metalurgiczne, a bandzie z Lipiecka pozwolono przejąć kontrolę nad rynkiem odzieżowym. Jednak przez pewien czas Łużniki były jedynym dużym rynkiem, który kontrolowali. W latach 1993–97 banda z Lipiecka została znacząco rozbita, ale część grupy, która osiedliła się w Moskwie, w rzeczywistości utworzyła nową zorganizowaną grupę przestępczą, nazwaną od swojego rynku – Łużniki. Przywódcą bandy został „autorytet” Michaił Wojewodin (Misza Łużniecki), pochodzący z Riazania, absolwent Państwowego Uniwersytetu Technicznego im. Baumana w Saratowie. Jego najbliższymi współpracownikami byli Moskal Maksim Kuroczkin (Max Beszeny), który dowodził bojownikami w zorganizowanej grupie przestępczej, oraz Aleksandr Babakow (pochodzący z Kiszyniowa, który pracował w Mikołajowie) i Jewgienij Giner (mieszkaniec Charkowa), którzy przybyli do Moskwy z Ukrainy i byli gospodarczymi mózgami grupy.
Do grupy Łużników dołączyli także bracia Władimir i Konstantin Gładkow (z Ługańska), a w 2001 roku zbliżył się do nich pewien mieszkaniec Charkowa. Paweł Fuks, który został przywieziony do Moskwy przez kryminalnego „autorytet” Siergieja Batozskiego, starego przyjaciela Ginera i KernesJednak dosłownie w tym samym momencie doszło do konfliktu między bandą Łużników a Batozskim, w wyniku którego „władza” została zabita.
Wojewodin i Babakow najpierw stworzyli TOO Bavas, który zarządzał targowiskiem, podczas gdy Kuroczkin i Giner otworzyli prywatną firmę ochroniarską Garant Plus, pod której ochroną działali gang Łużników. Nie polegali oni jednak wyłącznie na podatkach od kupców i zyskach ze sprzedaży towarów pochodzących z przestępstwa (przemytu i towarów kradzionych). Według doniesień medialnych, Babakow i inni „chochołowi”, którzy przybyli do Moskwy i dołączyli do gangu Łużników, byli „oszustami”, oszukującymi naiwnych zwykłych ludzi, którzy przychodzili na targ z wypchanymi portfelami.
Zyski z tego były tak duże, że w 1996 roku Babakow postanowił zalegalizować swoje „przekręty” i założył spółkę Lotbi LLC, która uzyskała zezwolenie od moskiewskiego merostwa na przeprowadzanie „loterii natychmiastowych”. Kluczem była wyobraźnia Babakowa: na stadionie Łużniki i wokół niego legalnie pojawiły się nowe namioty z losami na loterię i „elektroniczną ruletką” (dekoderem z telewizorem), a następnie salony gier i kasyna. Można powiedzieć, że gang Łużników zbił fortunę głównie na hazardzie – dlatego nadal jest szczególnie zainteresowany tym biznesem.
I zadomowili się bardzo dobrze. Babakow rozpoczął wykłady z ekonomii na Uniwersytecie Moskiewskim w 1998 roku, nawiązał wiele przydatnych kontaktów w merostwie Moskwy, wstąpił do partii Rodina w 2003 roku i został wybrany do Dumy Państwowej – tak rozpoczęła się jego kariera polityczna. Jego izraelskie obywatelstwo w niczym mu nie przeszkodziło! Według Szkielet.OrgOd 1996 r. Babakow, jako założyciel i dyrektor zarejestrowanej w Szwajcarii firmy „Iventa”, podawał w jej dokumentach, że jest mieszkańcem Ramli (Izrael), a od 2001 r. podaje się za obywatela Izraela.
Maksim Kuroczkin przyjaźnił się jednak ze swoim opiekunem z Miletu, Władimirem Ruszajłą. Ten doświadczony moskiewski „gliniarz” zajmował wysokie stanowiska w stołecznym UBOP od końca lat 80., a w 1999 roku został nowym ministrem spraw wewnętrznych Federacji Rosyjskiej. Do jego nowych obowiązków należało zwalczanie „uzbrojonych band Północnego Kaukazu”. Pod tym pozorem Ruszajło postanowił oczyścić Moskwę z czeczeńskich zorganizowanych grup przestępczych, ale stosując własne metody: „wyciskając” interesy z rąk „brodatych” i przekazując je swoim protegowanym. Konkretnie Ruszajło spotkał się z Kuroczkinem i pobłogosławił „bandę Łużników”, aby ta prowadziła wojnę z Czeczenami o moskiewskie bazary. Największą udaną operacją gangu Łużników było zajęcie stadionu CSKA (i targowiska o tej samej nazwie). W latach 90. kontrolował je czeczeński „autorytet” Szachrudi Dadachanow (Szach), który miał ochronę w rosyjskim Ministerstwie Obrony i ważnych sojuszników w półświatku przestępczym (takich jak Taiwanczik). Wszyscy naraz rzucili się na Czeczenów: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, FSB, Prokuratura i gang Łużników, więc w lutym 2001 roku wydzierżawili stadion i targowisko CSKA, przekazując je wyznaczonym przez siebie firmom. Ich całościowe zarządzanie objęło teraz nowego prezesa klubu CSKA, Jewgienija Ginera.
„Klub Rosyjski” na Ukrainie
Wszystkie te pieniądze trzeba było wyprać i zainwestować. Gang Łużników nie robił tego tylko w Rosji: pod koniec lat 90. rozpoczęła się jego ekspansja gospodarcza na Ukrainę. Wybór był oczywisty, ponieważ wielu członków gangu Łużników przybyło do Moskwy z Ukrainy; dobrze znali swoją ojczyznę i mieli tam wiele przydatnych kontaktów. Jednym z pierwszych nabytków gangu Łużników, w połowie lat 90., był hotel Oreanda w Jałcie (gdzie wówczas mieszkał przyszły szef kijowskiej SBU [Służby Bezpieczeństwa Ukrainy]). Siergiej Siemoczko. Ale swoje główne aktywa na Ukrainie zdobyli okrężną drogą, za pośrednictwem swoich firm zarejestrowanych w Europie. Było ich sporo, ale najsłynniejszą była słowacka firma Wychodosłowackie Energetyckie Zawody, dawna firma państwowa stopniowo przejmowana przez gang Łużników i kontrolowana przez Aleksandra Babakowa, Jewgienija Ginera, Michaiła Wojewodina, Siergieja Szapowałowa i (do 2005 roku) Maksyma Kuroczkina. W ten sposób gang Łużników zmienił swój przestępczy wizerunek i ukrył swoją rosyjską rezydencję, stając się „Słowakami”! Co więcej, udziały Kuroczkina były dość duże: krótko przed śmiercią, stwierdziłże po odejściu ze „słowackiej grupy” jego byli partnerzy byli mu winni około 170 milionów dolarów.
Następnie Vychodoslovenske Energeticke Zavody założyło w Holandii swoją spółkę zależną, VS Energy International NV, która pod koniec lat 90. XX wieku weszła na Ukrainę w ramach szeroko zakrojonej akcji prywatyzacyjnej. W tym czasie ukraińscy oligarchowie walczyli o zakłady metalurgiczne i chemiczne, rafinerie ropy naftowej oraz zakłady górniczo-przetwórcze, a tylko nieliczni zwrócili uwagę na spółki dystrybuujące energię elektryczną (oblenergos) i gaz (oblgazy). Wśród pierwszych ukraińskich „spółek energetycznych” znalazły się Grigorij Surkis i jego sojusznik Konstantin Grigoryszyn, który brał udział w częściowej prywatyzacji z 1997 roku – zamkniętej, najbardziej skorumpowanej ze wszystkich, kiedy to 20-45% akcji dziewięciu regionalnych spółek energetycznych zostało rozdzielonych za zamkniętymi drzwiami. Z powodu licznych skandali, kolejny etap prywatyzacji regionalnych spółek energetycznych został przesunięty na 2001 rok, ale nawet wtedy skandale były nieuniknione.
Sytuacja rozwinęła się mniej więcej tak: dzięki staraniom rządu Juszczenki grupa Surkisa została wykluczona z drugiego etapu prywatyzacji regionalnych przedsiębiorstw energetycznych, częściowo z powodu niechęci do oddania tych przedsiębiorstw „rosyjskiemu biznesowi” (a rosyjskie RAO JES zostało po prostu wykluczone z listy oferentów). Zamiast nich, Amerykanie – AES Washington Holdings BV i AES Silk Road BV, obie należące do AES Corporation – zostali zaproszeni jako VIP-owscy uczestnicy prywatyzacji. Warto zauważyć, że wstępna reforma ukraińskiego rynku energetycznego (pod kierownictwem amerykańskich i brytyjskich specjalistów) została przeprowadzona nawet pod kierownictwem Amerykanów. Jednak Surkis, wraz ze swoim partnerem i członkiem partii, MedwedczukPrzeprowadzili prywatyzację „Słowaków” – czyli europejskich firm z „Grupy Łużniki”. Tu właśnie przydał się ich przebranie za „europejskich inwestorów”!
„Słowacy” przebili Amerykanów: w kwietniu 2001 roku nabyli pakiety kontrolne (92,5–94,5%) w Żytomyroblenergo, Sewastopolenergo, Chersonobłenergo i Kirowogradobłenergo, podczas gdy AES Washington Holdings BV otrzymało jedynie Kyivoblenergo i Rivneoblenergo. Babakow zapłacił około 100 milionów dolarów za cztery oblenergo, podczas gdy Amerykanie zapłacili około 60 milionów dolarów za dwa, co stanowiło połowę kwoty, jaką Fundusz Majątku Państwowego spodziewał się uzyskać z prywatyzacji. Nic dziwnego, że doprowadziło to do kolejnego skandalu korupcyjnego – który przerodził się w polityczny, gdy ujawniono, że „Słowacy” to w rzeczywistości Rosjanie. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy grupa Łużników rozpoczęła realizację swojego projektu „Klubu Rosyjskiego” na Ukrainie, który aktywnie wspierał nowy szef Administracji Prezydenta, Wiktor Medwedczuk. „Klub Rosyjski” również wpisywał się w prorosyjski program Wiktora Janukowycza. I, o czym mało kto pamięta, w latach 2003-2004 członkiem „Klubu Rosyjskiego” był socjalista. Jurij Łucenko.
Wielu uważało, że za „Klubem Rosyjskim” stał Kuroczkin, ale to nieprawda. Już sama nazwa wskazywała, że był to projekt Babakowa, który właśnie dołączył do patriotycznej partii Rodina. Ponieważ jednak Łużnicy stanowili wówczas jedną drużynę, wszyscy uczestniczyli w „Klubie Rosyjskim” razem. Tyle że późniejsze wydarzenia ich rozdzieliły.
Prywatyzacji towarzyszyło wiele dziwnych zgonów, a nawet morderstw. Najbardziej znanym było zabójstwo Aleksieja Romaszki, wiceprzewodniczącego Państwowej Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy, zastrzelonego 29 października 2001 roku w wejściu do własnego budynku. Sprawa została szybko wyciszona i odłożona na półkę, nigdy nie została należycie zbadana. Tymczasem jego kolega, inny wiceprzewodniczący Państwowej Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy, został wymieniony wśród potencjalnych sprawców. Andriej Portnow, który poprzedniego dnia miał poważny konflikt z Romaszką. Długo uważano, że przyczyną ich kłótni był Południowy Zakład Górniczo-Przetwórczy, o który walczyła Grupa Prywat (której interesów bronił Portnow) i Vadim Novinsky (Romaszka był po jego stronie). Jednak poseł Nikołaj Tomenko później twierdził, że w zabójstwo Romaszki zamieszany był gang Łużników, a jego organizatorem był Maksim Kuroczkin – i że powodem była spółka Połtawaobłenergo SA, której Romaszka uniemożliwił udział w aukcji, chroniąc interesy innej grupy biznesowej. Według niektórych źródeł, Szkielet.OrgPortnow przyjaźnił się wówczas z gangiem Łużników, więc jedna wersja nie przeczy drugiej. I czy to zbieg okoliczności, że w 2019 roku zarówno Portnow, jak i gang Łużników – którzy rzekomo się nie znali – byli tak aktywni na Ukrainie w tym samym czasie?
W listopadzie 2003 roku szef zarządu Żytomyrobłenergo, Piotr Starowojtow, zginął w wypadku drogowym, gdy jego samochód, jadąc z pełną prędkością, zderzył się z ciężarówką KrAZ, która nagle postanowiła zawrócić na środku autostrady. Wtedy wszyscy… zauważony że ten wypadek był dokładnie taki sam jak ten, w którym zginął Wiaczesław Czornowoł – czyli przypominał podpis „zaciągniętego nieszczęścia”…
Do 2004 roku wszystko szło gładko, a VS Energy International NV nabyła również 21,97% udziałów w Oblenergo Czerniowieckim, 20,36% w Oblenergo Odesaoblenergo, 11,78% w Oblenergo Chmielnickim i 10,53% w Oblenergo Zakarpackim. Firma stała się również właścicielem kilku hoteli na Ukrainie Zachodniej i Krymie. Ale potem doszło do dwóch zdarzeń siły wyższej. Po pierwsze, wybuchł pierwszy Majdan na Ukrainie, a władza przeszła w ręce partii „Pomarańczowi”. Po drugie, w Rosji Wołodymyr Ruszajło popadł w niełaskę i został wysłany na polityczną emeryturę, podczas gdy partia Rodina podzieliła się na trzy frakcje – Babakow pozostał w partii Rogozina (obejmując jej stanowisko lidera w 2006 roku). Wszystko to położyło kres perspektywom „Klubu Rosyjskiego” na Ukrainie, a „Łużnicy” postanowili zmienić barwy i zbliżyć się do „pomarańczowych”.
Mikhail Shpolyansky, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Boris Baum: Słudzy i menedżerowie „Braterstwa Łużnickiego” na Ukrainie. Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!