Bohdan Gubsky. „Bodya” – niekoronowany król. Część 1

Bogdan Gubsky, Ometa Dossier z XXI wieku Biografia Materiał kompromitujący

Bohdan Gubsky. „Bodya” – niekoronowany król. Część 1

Jeśli ktoś pracuje, kradnie. Kiedy inni zaczynają kraść, mogą odpocząć. Chodzi o niesławnego Bohdana Hubskiego, który posiada rzadką umiejętność pozostawania w cieniu Ukraińców.

Jest właścicielem dziesiątek tysięcy hektarów „ojczystej ziemi”, założycielem piramid finansowych i przywódcą jednej z najkrwawszych zorganizowanych grup przestępczych na Ukrainie. Mimo to Hubsky uważa się za uczonego i hojnego filantropa. Od czasu do czasu pojawia się na imprezach towarzyskich z lampką szampana, której koszt znacznie przekracza średnią miesięczną pensję Ukraińca.

Szkielet.Org opowiada historię utalentowanego cybernetyka, któremu udało się oszukać wszystkich.

Bogdan Gubsky. Od cybernetyka do biznesmena

Bogdan Władimirowicz Gubski urodził się 30 marca 1963 roku w Kijowie w wysoko postawionej rodzinie wojskowej – generała Armii Radzieckiej. Otrzymał surowe wychowanie i doskonałe wykształcenie.

Hubsky spędził dzieciństwo we Lwowie, dokąd jego ojciec został przeniesiony służbowo. Ukończył tam elitarną szkołę, a rodzina wróciła do Kijowa.

Bogdan Władimirowicz ukończył studia wyższe na Uniwersytecie im. Tarasa Szewczenki w Kijowie. W 1985 roku ukończył studia na wydziale cybernetyki i pozostał na macierzystej uczelni, aby kontynuować badania. O jego talencie świadczy fakt, że w 1987 roku, w wieku 24 lat, otrzymał Nagrodę Komsomołu im. N. Ostrowskiego za wybitne osiągnięcia w dziedzinie cybernetyki matematycznej. Dwa lata później, po uzyskaniu doktoratu z fizyki i matematyki, Gubski rozpoczął pracę dydaktyczną. Dziesięć lat później obronił rozprawę doktorską i uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych.

Pod koniec lat 80. praca naukowa mogła dawać jedynie satysfakcję moralną. Samorealizacja, a tym bardziej pieniądze, były całkowicie wykluczone. W życiu chodziło o to, by „chwycić to, co potrzebne”. Bogdan Gubsky to rozumiał i znalazł sposób na wykorzystanie swojego talentu: zajął się biznesem. Co więcej, był to idealny moment na stworzenie pierwszych schematów prania brudnych pieniędzy. Głupotą byłoby przegapić taką okazję. Kluczem było znalezienie właściwej drogi i tutaj szczęście uśmiechnęło się do cybernetyka.

„Dżentelmeni Fortuny” i zaufanie, które pękło

Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że Kijowem rządzą ludzie z „Doniecka”, „Winnicy” czy „Dniepropietrowska”. Ale całkowicie zapomnieliśmy o „ludziach z Kijowa” – miejscowych mieszkańcach, którzy z powodzeniem „przejęli” stolicę z cienia.

Pierwsza grupa „kijowian” uformowała się na początku lat 90., kiedy młody i obiecujący budowlaniec i kierownik magazynu Grigorij Surkis nawiązał bliską współpracę z przewodniczącym Kijowskiego Miejskiego Komitetu Wykonawczego Walentinem Zgurskim.

Walentin Zgurski, kijowska mafia zorganizowana grupa przestępcza

Walentin Zgurski był jednym z założycieli kijowskiej mafii.

To ostatnie często pozwalało braciom Surkis uniknąć kłopotów ze strony policji i innych inspekcji.

W 1991 roku Surkis i Zgurski przejęli małą firmę ubezpieczeniową Ometa-Inster, zarejestrowaną przez kijowian Iwana Cukora i Igora Kożewina, z kapitałem zakładowym w wysokości 100 000 rubli. Surkis szybko podwyższył kapitał zakładowy do miliona rubli i został większościowym udziałowcem. Milion rubli w 1991 roku to była oszałamiająca suma!

Bracia Surkis

Bracia Surkis

Założycielami i dyrektorami byli: Igor Surkis, Walentin Zgurski, mąż jego krewnej Jurij Lach (znany bankier, kierownik działu kredytów w Inkobanku, obecnie zmarły), wykładowca KSU Bohdan Gubski, Jurij Karpenko i ówczesny przewodniczący Związku Adwokatów Ukrainy. Wiktor Medwedczuk (przyszły szef administracji prezydenta Leonida Kuczmy). Drużyna natychmiast zyskała przydomek „Kijowskiej Siódemki” (popularnie zwanej „Dynamo”). Ludzie ci wzbudzali strach w całym obwodzie kijowskim; biznesmeni nie chcieli się z nimi zadawać. Kradzieże funduszy, oszustwa podatkowe, oszukiwanie partnerów, wymuszenia, szantaż, rabunki i porwania – członkowie „Kijowskiej Siódemki” byli w to wszystko zamieszani. Ale zacznijmy od początku.

Medvedchuk Kurochkin Gubsky

Wiktor Medwedczuk i gangster Max Besheny (Maxim Kuroczkin); za nimi stoi Bohdan Gubski.

Aktywny zespół rozpoczął swoją intensywną działalność w 1992 roku. W tym czasie powstał koncern JSC „Narodowy Fundusz Inwestycyjny Ometa XXI wieku”, w którego skład weszły spółki Ometa-Trust, Ometa-Invest i Ometa-Inster. Warto zaznaczyć, że działalność Ometa XXI wieku jest kojarzona wyłącznie z Grigorijem Surkisem. W rzeczywistości organizatorem i pomysłodawcą tego „dziecka” był Bohdan Hubskij, który został wiceprzewodniczącym rady nadzorczej. Jego matematyczny umysł pozwolił mu na opracowanie genialnego planu oszukania zwykłych Ukraińców, pozostając w cieniu. Jak zwykle.

Czym więc zajmowała się Ometa XXI Century? Jak głosi przysłowie: „Miała wszystko – piersi jak arbuzy i potężny tył głowy”. Cóż, Ometa XXI Century prowadziła kancelarię prawną, działała za pośrednictwem spółek offshore, eksportowała i importowała towary, a co najważniejsze, była piramidą finansową, której pozazdrościłby jej nawet sam Mavrodi. O tym właśnie opowiemy.

Zaraz po założeniu koncern wyemitował papiery wartościowe z logo Ometa. Hasła w rodzaju „Nie ukrywaj swoich pieniędzy” pojawiły się w całym kraju. Uczciwi Ukraińcy w burzliwych latach 90. zaufali tym oszustom. Na początku 1994 roku Ometa XXI Century wypłaciła inwestorom pierwsze dywidendy, by jeszcze bardziej ich wciągnąć. To było jak uliczna gra w trzy kubki. Następnie ludzie zaczęli masowo wpłacać swoje oszczędności do koncernu, a pieniądze płynęły strumieniami do bezdennej kieszeni Gubskiego. W 1995 roku obiecane dywidendy osiągnęły 1000% rocznie, podczas gdy napływ deponentów zaczął spadać. Kiedy nadszedł czas na kolejne wypłaty, inwestorom powiedziano, że w ogóle nie było dywidend i że nie powinni oczekiwać swoich pieniędzy. Ometa… zbankrutowała. Liczba „oszukanych” obywateli przekroczyła 15 000! Łączną sumę tego oszustwa szacuje się na setki milionów dolarów.

Gubsky Surkisy

Bohdan Gubsky. „Bodya” – niekoronowany król. Część 1

Najsmutniejsze w tej historii jest to, że założyciele trustu nie byli w niebezpieczeństwie. Mieli zapewnioną niezawodną ochronę, a naród ukraiński znany jest ze swojej wyrozumiałości. Mimo to, byli tacy, którzy starali się odzyskać swoje oszczędności na drodze sądowej. Jednak wszystkie ich próby zostały odrzucone przez kancelarię prawną Viktora Medvedczuka, BIM LLC, która reprezentowała interesy Omety.

Na szczególną uwagę zasługuje historia o tym, jak Ometa XXI wieku sprytnie uniknęła odpowiedzialności. W 1993 roku akcje sprzedano po 1250 karbowańców (około 25 centów) z obietnicą fantastycznych stóp procentowych, a w 1996 roku odkupiono je od rozczarowanych Ukraińców za… 2,6 kopiejki (1,2 centa). W ten sposób, na papierze, Ometa wywiązała się ze swoich zobowiązań, a resztę zrzuciła na hiperinflację. Krótko mówiąc, wybaczam wszystkim, których jestem winien.

Po sukcesie „Omety” Bohdan Gubski mógłby długo spocząć na laurach gdzieś daleko za Ukrainą, wydając skradzione miliony. Ale to syn zacnego oficera, więc „ani kroku w tył!”. Bohdan Władimirowicz postanowił dalej pomnażać swój majątek. Co prawda, metodami przestępczymi.

Bogdan Gubsky: Jak „zmiażdżyć” rynek gazu i produktów rolnych

Bogdan Gubskyj zainwestował pieniądze od oszukanych inwestorów Ometa w Koncern Przemysłowo-Finansowy Sławutycz. Nawiasem mówiąc, jego powstanie przypisuje się również Grigorijowi Surkisowi, który w tamtym czasie mógł pochwalić się bliskimi relacjami z obecnym prezydentem Leonidem Makarowiczem Krawczukiem. Jednak, według… Szkielet.OrgInicjatorem powstania tej organizacji był Bohdan Władimirowicz, który już wówczas został mianowany członkiem komisji ds. stabilizacji finansowej.

Czym więc zajmowało się przedsiębiorstwo Sławutycz? Subtelna strategia Gubskiego koncentrowała się na lukratywnych rynkach energii, rafinacji ropy naftowej, zboża, cukru i metali. Koncentrował się na dwóch głównych obszarach: przepływach finansowych i transakcjach naftowych. Warto zauważyć, że handel rafinowanymi produktami naftowymi był wówczas u szczytu popularności.

Firma Sławutycz wkracza na rynek produktów naftowych. Początkowo firma zaciągała pożyczki w bankach zagranicznych (często z gwarancjami państwowymi) na zakup ropy naftowej, która była rafinowana na Ukrainie. Dzięki temu procederowi „Siódemka Kijowska” przejęła kontrolę nad 25% ukraińskiego rynku produktów naftowych. Wszyscy konkurenci zostali zastraszeni lub w inny sposób poddani wpływom prawa. Za tę „prawo” odpowiadał Grigorij Surkis. Przedsiębiorcy rozwiązali problem podatkowy w bardzo ciekawy sposób – dosłownie grosze trafiały do ​​budżetu. Surkis i Medwedczuk zapewnili im ochronę. Co więcej, znakiem rozpoznawczym „Siódemki Kijowskiej” stały się „oszustwa” – przedsiębiorcy nigdy nie spłacili ani jednej pożyczki!

W 1994 roku koncern Sławutycz otrzymał prawo do dostaw gazu turkmeńskiego na Ukrainę. Bohdan Gubski uzyskał wyłączne prawo do obsługi płatności za dostawy gazu. Sławutycz szybko stał się krajowym monopolistą, a Gubski regulował płatności za gaz w sposób, który pozostawił kraj z wielomilionowym długiem. W tym roku Ukraina była winna Turkmenistanowi 243 miliony dolarów. Oligarcha niewątpliwie zgarnął wielomilionowe łapówki.

Koniec 1994 roku był trudnym okresem dla „Kijowskiej Siódemki”. Leonid Krawczuk przegrał wybory z Leonidem Kuczmą. Cała „Siódemka” poparła Krawczuka i popadła w niełaskę. Surkis próbował negocjować z nowo wybranym prezydentem. Plotka głosi, że zaprosił Krawczuka na mecz Dynama do loży VIP. Po meczu Surkis i Kuczma naprawili swoje relacje.

Już w latach 1997-1998 premier Jewhen Marczuk zwolnił Sławutycz z podatku VAT na import ropy naftowej. Decyzja ta przyniosła budżetowi państwa stratę w wysokości 1,5 miliarda dolarów.

Sławutycz osiągnął swój prawdziwy szczyt w 1998 roku. Z usług grupy korzystało wówczas ponad 2 dużych klientów. Niestety, nigdy nie poznamy pełnych statystyk – w tym samym roku w biurze Sławutycza wybuchł pożar, który zniszczył cały dział księgowości. Oficjalną przyczyną było zwarcie w przedłużaczu przeciążonym sprzętem AGD. Jednak naoczni świadkowie, którzy byli na miejscu pożaru, twierdzili, że nie widzieli żadnych dokumentów biurowych. Nawiasem mówiąc, pożar wybuchł w idealnym momencie. Jewhen Marczuk, kurator „Kijowskiej Siódemki” ze służb specjalnych, kandydował wówczas na prezydenta. Środki na kampanię wyborczą, oczywiście, zapewnili jego przyjaciele. Wiedząc, że obecny przywódca państwa, Leonid Kuczma, nie lubi Marczuka, członkowie „Siódemki” bali się przechowywać dokumentację działu księgowości. Gdyby Leonid Daniłowicz wpadł w złość, dokumenty stałyby się głównym dowodem w potencjalnej sprawie karnej.

Równolegle z koncernem Sławutycz, Bohdan Gubski rozwijał inną branżę – rolnictwo. W 1996 roku został szefem projektu Ukraińskiej Giełdy Rolnej, która połączyła koncern Sławutycz ze stowarzyszeniem Interagro. Gubski z lekkim sercem wkroczył w obiecujący i dochodowy biznes rolny.

Giełda została pierwotnie stworzona w szczytnym celu – reformie rolnictwa i pomocy rolnikom. I mogłaby spełnić swoje zadanie, gdyby nie Bogdan Władimirowicz u steru. Oligarcha rozpoczął swoją kampanię w dwóch kierunkach: zobowiązał wszystkich rolników do sprzedaży swoich produktów wyłącznie za pośrednictwem UAB i nałożył na tę sprzedaż ogromną prowizję. W istocie była to najbardziej bezpośrednia monopolizacja rolnictwa. Plan się jednak nie powiódł. Rolnicy mieli silne lobby w parlamencie i gabinecie ministrów. Gubskiego wezwano do złagodzenia swojego zapału i porzucenia idei scentralizowanego handlu.

W tym samym roku Bohdan Władimirowicz objął stanowisko zastępcy przewodniczącego Państwowej Komisji ds. Organizacji Giełdowego Rynku Rolnego.

Po tym zdarzeniu Bohdan Władimirowicz zaczął być nazywany za plecami „nowym ukraińskim baronem”. Zgromadził już swój pierwszy milion, mimo że średnia pensja na Ukrainie wynosiła nie więcej niż 40-60 dolarów miesięcznie. Gubski zrozumiał, że działanie według utartego schematu, oparte jedynie na logice i przestępczym talencie, staje się niebezpieczne. Aby liczyć na większą wypłatę, musiał zagrać w nową grę, podbijając stawkę. W naszym kraju jedynym sposobem na zarobienie dużych pieniędzy po popełnieniu przestępstwa była polityka.

Ekwilibrysta polityczny

Pod koniec lat 90. Bohdan Wołodymyrowycz wkroczył do wielkiej polityki. W 1998 roku został członkiem Rady Najwyższej III kadencji z ramienia Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy (Zjednoczonej), zajmując prestiżowy dziewiąty mandat. Dlaczego akurat ta partia? W swoich rzadkich wywiadach biznesmen nazywał ją „słuszną partią”. Nie jest jasne, co dokładnie nasz bohater miał na myśli, używając tego słowa. Najprawdopodobniej jego wybór był motywowany faktem, że SDPU(o) miała wówczas wyraźnie proprezydencką postawę. Dzięki tej „słusznej” partii Hubskij zbliżył się do prezydenta i ugruntował swoją pozycję w jego najbliższym otoczeniu. W parlamencie zakasał rękawy i pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Finansów i Bankowości. Pełniąc tę ​​funkcję, Bohdan Wołodymyrowycz opracował koncepcję reformy systemu podatkowego i zaproponował projekt Kodeksu Podatkowego.

Na początku 2000 roku Bohdan Hubski założył Fundację Współpracy Intelektualnej „Ukraina – XXI wiek”. Projekt został pomyślany jako platforma do dyskusji elit i opracowywania propozycji dla rządu. Co najciekawsze, biznesmen uniemożliwił udział w projekcie swoim kolegom z frakcji, Medwedczukowi i Surkisowi. Rząd jednak sceptycznie odniósł się do tej inicjatywy intelektualnej, praktycznie ją ignorując.

W 2002 roku oligarcha zdecydował się wystartować w wyborach parlamentarnych jako kandydat niezależny w obwodzie czerkaskim. Podczas kampanii Gubski aktywnie odwiedzał szkoły, kupując komputery i remontując sale lekcyjne. To podejście okazało się skuteczne. Biznesmen wygrał w obwodzie zołotonskim, zdobywając ponad 34% głosów.

Jednocześnie Gubski zarejestrował w Radzie Najwyższej grupę „Narodowladya”, która liczyła 17 deputowanych. Jej współprzewodniczącym został były minister stosunków gospodarczych z zagranicą i handlu Serhij Osyka.

„Narodowładya” była uważana za jedną z najbardziej „niepozornych” członkiń większości parlamentarnej. Przywódcy ugrupowania nie wygłaszali żadnych śmiałych oświadczeń, a jedynie popierali prezydenta.

W 2003 roku Bohdan Władimirowicz ogłosił swoje odejście ze „zjednoczonych socjaldemokratów” i wyraźnie zdystansował się od całej „Kijowskiej Siódemki”. Przyłączył się do „właściwego” proprezydenckiego Bloku ZaEDU.

Podczas zaciętych wyborów prezydenckich w 2004 roku Hubskyi nie ukrywał swoich poglądów politycznych, zdecydowanie wspierając „pomarańczową” opozycję. Argumentował, że prezydent i jego protegowani muszą ustąpić przed narodem, aby uniknąć rozlewu krwi. Był to prawdopodobnie jedyny moment, w którym biznesmen otwarcie wyraził swoje stanowisko. I to w czasie, gdy Medwedczuk i Surkis otwarcie poparli rządzącego kandydata na prezydenta, Wiktora Janukowycza.

Po zwycięstwie Wiktora Juszczenki, Bohdan Wołodymyrowycz jako pierwszy pogratulował nowo wybranemu prezydentowi. Nieco później zorganizował widowisko wokół insygniów i buławy Bohdana Chmielnickiego, które przywiózł z warszawskiego muzeum do Kijowa na zaprzysiężenie nowego gwaranta.

Buława Gubskiego

Bohdan Gubsky. „Bodya” – niekoronowany król. Część 1

Jednak ku zaskoczeniu wszystkich, Wiktor Juszczenko nigdy nie rozpoznał Hubskiego. Nie mógł ufać „człowiekowi Medwedczuka”. A poseł Jewgienij Chervonenko otworzył się i powiedział, że chciał pobić biznesmena, gdy ten przyszedł świętować swoje zwycięstwo w kwaterze głównej Juszczenki po trzeciej turze. Według informacji Szkielet.OrgPrzejście Bohdana Wołodymyrowego do „pomarańczowej” partii zostało starannie zaplanowane przez Medwedczuka i Surkisa, którzy, mówiąc wprost, nie chcieli wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka. Takie rozproszenie władzy z pewnością działałoby na ich korzyść. Z pomocą Gubskiego łatwo byłoby wpłynąć na rząd i przeforsować „niezbędne” ustawy. Ale Juszczenko nie dał się na to nabrać.

Arina Dmitrieva, dla Skelet.Org

KONTYNUACJA: Bogdan Gubsky. „Bodya” – niekoronowany król. Część 2

Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!