Nikołaj Tiszczenko: od Koly Obołońskiej do „sługi ludu”. Część 1
Ostatnio Mykoła Tyszczenko ponownie stał się prominentną postacią w ukraińskich mediach, wyraźnie dążąc do tego, by być kimś więcej niż tylko telewizyjnym showmanem i funkcjonariuszem Sługi Narodu. Być może spieszy się, by zdobyć laury poważnego polityka publicznego, zanim kraj stanie w obliczu kolejnej zmiany reżimu, a jego ojciec chrzestny... Andriej Ermak Straci swoją pozycję i wpływy. Jednak nie mogąc się nimi prawdziwie stać, Tyszczenko zwyczajowo stara się jedynie sprawiać takie wrażenie. Regularnie pojawia się w wiadomościach parlamentarnych i epatuje rozmownością w zleconych artykułach, prezentując się jako ekspert we wszystkich sprawach i uczestnik kolosalnych reform. Regularnie chwali się też swoją modelową, szczęśliwą rodziną i atletyczną sylwetką, składa życzenia Ukraińcom z okazji świąt i publikuje entuzjastyczne bzdury na Facebooku.
Ale nawet to Tiszczenko robi raczej słabo! Jego nieugięta wytrwałość i niezachwiana pewność siebie, w połączeniu z brakiem niezbędnej wiedzy i roztargnieniem, regularnie prowadzą do dziwacznych kompromitacji. Czasami świętuje zmartwychwstanie Chrystusa w Boże Narodzenie, a czasami dzień katastrofy w Czarnobylu jest dla niego „wielkim świętem”. A ostatnio Tiszczenko ogłosił potrzebę przemianowania kotletów na klopsiki, które tylko… rozśmieszył Ukraińców Zarówno swoją bezsensowną inicjatywą, jak i nieznajomością znaczenia tego słowa. A to człowiek, który nieustannie kreuje się na wielkiego restauratora!
Oczywiście Tiszczenko ma jeszcze szansę powtórzyć sukces jeszcze bardziej „wymownego” Vitalij Kliczko, który z jakiegoś niezrozumiałego powodu wciąż cieszy się ogromną popularnością wśród kijowskich wyborców. Jest jednak pewien haczyk, znacznie poważniejszy niż klopsiki i „święto w Czarnobylu”. Choć Tyszczenko i Kliczko mieli wiele wspólnego w odległej przeszłości, ich przeszłość znacząco się różni. Kliczko zawsze był znany jako mistrz, nawet gdy boksował pod opieką swojego szefa, Wiktora Rybałki. Tyszczenko był jednak znany pod pseudonimem Kola Obołoński jako „brygadzista” zorganizowanej grupy przestępczej Sawłocha (Borys Sawłochow). Reputację tę później musiał przez wiele lat wymazywać, kreując sobie nowy wizerunek.
Nikołaj Tiszczenko. Rodzina, dzieciństwo i młodość
Nikołaj Nikołajewicz Tiszczenko urodził się 17 maja 1972 roku w Kijowie. Według autobiografii, które Tiszczenko ostatnio aktywnie publikuje w różnych mediach, jego pradziadek ze strony ojca, Mitrofan, i prababcia, Uljana, pochodzili z Kubania. Po wywłaszczeniu spakowali swoje rzeczy i udali się… nie, nie na Syberię, ale prosto do Kijowa, gdzie zapuścili nowe korzenie. Mój dziadek, Tadeusz Tarnawski (ojciec mojej matki), przyjechał do Kijowa z Polski i pracował tam jako fotograf. Jego córka, Żanna, również wybrała ten sam zawód. A kiedy ojciec Tiszczenki miał 22 lata (czyli w 1970 roku) i pracował w ośrodku usług publicznych w stolicy, poznał 17-letnią fotografkę Żannę Tarnawską.
Nikołaj Tiszczenko Sr.
Publikacje o Tiszczence są często pełne błędów „kronikarzy”, a czasem przedstawiają nawet zupełnie odmienne wersje jego biografii. Na przykład: tutaj w tym jednym, opublikowanej w 2019 roku, twierdzi, że ich rodzina była biedna, a mały Kola miał tylko jedną parę zepsutych butów, które nosił do szkoły. tutaj w tym jednymW nowszej historii twierdzi, że jego ojciec był już dyrektorem ośrodka kultury w wieku 22 lat. Ten szalony pomysł sugeruje, że Tiszczenko jest niezłym gawędziarzem, i to bardzo kiepskim! Szybko zapomina, że okłamał ludzi rok czy dwa lata temu i wymyśla zupełnie inną historię. To oznacza, że jego pozostałe opowieści należy traktować odpowiednio.
Tak Szkielet.Org Przeprowadziłem własne badania i skonsultowałem źródła. Okazało się, że ojciec Nikołaja Tiszczenki, mając 22 lata, zaczynał od bardzo skromnego stanowiska w ośrodku usług domowych (lub innej organizacji usługowej), gdzie poznał swoją żonę. Stopniowo awansował z kierownika działu na zastępcę kierownika, aż w pierwszej połowie lat 80. został mianowany dyrektorem kolejnego Centrum serwisowe Obolon, otwarty w 1983 roku (i zburzony w 2012 roku pod budowę kompleksu mieszkaniowego Obolon Residences). W tej samej okolicy ich rodzina otrzymała nowe mieszkanie – prawdopodobnie więcej niż jedno, ponieważ znane są dwa stare adresy Tiszczenki, oba położone zaledwie kilkaset metrów od Obolon. Są to mieszkania w budynku nr 27 przy Obolonsky Prospekt (pojawiła się w raportach policyjnych (według zorganizowanej grupy przestępczej Sawłoch, jako adres domowy Nikołaja Tiszczenki) oraz pod numerem 25 przy Alei Bohaterów Stalingradu. Ten ostatni obecnie tonie w ściekach i roi się od hord owadów, jak donosi sygnały rozpaczy jej mieszkańców. Ale Tiszczenko, będąc człowiekiem wpływowym i bogatym, pozostaje głuchy na skargi swoich byłych sąsiadów.
Kiedy Kola był mały...
Nawiasem mówiąc, wśród internetowych plotek można znaleźć osoby, które rzekomo znały rodzinę Tiszczenko w czasach sowieckich, twierdzące, że przydomek ten wziął się od nazwy centrum usług, a nie od dzielnicy, w której mieszkał. Podobno jego ojciec początkowo nosił przydomek „Dyrektor Obołoński” i „Mykoła Obołoński”, a dopiero później ten „tytuł” odziedziczył jego dorosły syn – tak narodził się „Koła Obołoński”! Początkowo przydomek mu się podobał, ponieważ przywodził na myśl pewien „złodziejski romans”. Ale później, gdy Tiszczenko został restauratorem i showmanem, zaczął mu on niemiłosiernie przypominać o przeszłości…
Po przeprowadzce rodziny do nowego mieszkania, Nikołaj Tiszczenko junior uczęszczał do moskiewskiej szkoły nr 194, która w latach 80. nie miała jeszcze specjalnego statusu ani nazwy „Perspektiva” (otrzymała ją dopiero w 2005 roku). Jej jedynym atutem była młodzież (otwarta w 1978 roku) i stosunkowo nowe wyposażenie klas. Naturalnie nauczyciele (a zwłaszcza nauczycielki) mieli dość szczególny stosunek do syna dyrektora okręgowego domu kultury, co Tiszczenko wykorzystywał. Być może, gdyby był po prostu zdolnym uczniem, z łatwością zdobyłby złoty medal, ale Tiszczenko nigdy nie wyróżniał się wiedzą, więc zadowolił się dyplomem ukończenia szkoły średniej. W 1989 roku wstąpił do Kijowskiego Instytutu Budownictwa Lądowego (KISI, obecnie Narodowy Uniwersytet Budownictwa i Architektury), aby studiować inżynierię mechaniczną. Dzięki wydziałowi wojskowemu instytutu Nikołaj Tiszczenko uniknął służby wojskowej. W 1994 roku, wraz z dyplomem, otrzymał stopień porucznika wojsk inżynieryjnych (batalionu budowlanego).
Nie interesując się nauką, Tiszczenko od dzieciństwa fascynował się sztukami walki: najpierw boksem, a potem, bliżej studiów, poważnie zajął się judo. Ten „bogaty dzieciak” o trudnej osobowości i ogromnym ego, zdolny do bicia rówieśników, zyskał reputację autorytetu już w szkole. Jednak jego autorytet zawsze wystarczał jedynie do zgromadzenia wokół siebie małego „zespołu”. Tiszczenko nigdy nie był prawdziwym liderem, ponieważ nigdy nie nauczył się wykraczać poza własny wizerunek w dążeniu do celu.
Opowieści o „Szewcu”
„Mykoła Tyszczenko zarobił swój pierwszy majątek dzięki przedsiębiorczości – importowi obuwia na Ukrainę. Samodzielnie wyjechał do Włoch, żeby kupić buty. Otworzył trzy sklepy obuwnicze na Ukrainie: Studio Moda, Euromoda i Ital-moda. Po ponownym otwarciu granic Mykoła zdał sobie sprawę, że jego biznes nie będzie już dochodowy i zaczął zgłębiać tajniki branży restauracyjnej”.
— tak opisują jego działalność w latach 90. chwalebne artykuły o Tiszczence, szeroko publikowane w ostatnich latach. Są one dość zwięzłe, podkreślając, że rzetelnie zarobił kapitał początkowy poprzez uczciwy biznes, a dopiero potem zainwestował go w swoją ukochaną restaurację.
„Moi partnerzy i ja złożyliśmy się i otworzyliśmy sklep obuwniczy Evromoda przy ulicy Rognedinskaja 2. Importowaliśmy towary z Włoch. Dzięki temu nasze buty były najlepsze w kraju. Nauczyłem się nawet włoskiego, żeby je robić”.
- tak o sobie mówił Tiszczenko w kolejny zlecony wywiadDziennikarz odważył się nawet zapytać go o zorganizowaną grupę przestępczą Sawłochowa – tylko po to, by Tiszczenko z uśmieszkiem zaprzeczył tym „absurdalnym plotkom”. Widać wyraźnie, że zleca te artykuły, by przepisać swoją przeszłość. Dlatego próba dowiedzenia się o nim czegoś z jego własnych słów jest daremna. Zastanawiamy się jednak, co tak naprawdę się wtedy wydarzyło?
Niestety, twierdzenia Tiszczenki o sprzedaży włoskich butów za pośrednictwem sklepu „Euromoda”, rzekomo mieszczącego się w budynku przy ulicy Rognedyńskiej, nie potwierdziły się. Chociaż sklep oferujący tak luksusowe obuwie z pewnością zapadłby w pamięć kijowianom! Problemem mógł być zatem fakt, że w Kijowie pod szyldem „Euromoda” działało wiele innych sklepów, albo to, że wcale nie sprzedawały drogich włoskich butów, a jedynie tureckie towary konsumpcyjne. Cóż, Tiszczenko jest mistrzem w zacieraniu śladów. Nie udało mu się jednak całkowicie ukryć swojego zaangażowania w kijowski półświatek przestępczy lat 90.
Nikołaj Tiszczenko: mroczna przeszłość restauratora
Jeszcze podczas studiów w KISI Tiszczenko nabawił się pierwszych blizn (na nodze), które rzekomo odniósł w walkach „sąsiedzkich”. Według źródeł Szkielet.OrgBył to o wiele poważniejszy incydent, na miarę kryminalnego „pojedynku”. Co ciekawe, Boris Sawłochow również doznał blizny na nodze mniej więcej w tym samym czasie, w wyniku zamachu. Czy mogli cierpieć razem? Pewne jest jedynie, że już wtedy byli dobrymi znajomymi. Według Tiszczenki, ich jedynym łącznikiem była siłownia. Jako student był zagorzałym entuzjastą judo, uzyskał tytuł Mistrza Sportu i trenował w kompleksie sportowym, gdzie został zauważony przez Borisa Sawłochowa, znanego międzynarodowego trenera zapaśniczego i dorywczego przywódcę zorganizowanej grupy przestępczej „sportowców”. Według innych źródeł, Sawłochow znał ojca Tiszczenki od końca lat 80. A gdy „założył” przy swoim centrum usług, które w 1992 roku zostało zarejestrowane jako przedsiębiorstwo prywatne, a następnie jako prywatna spółka akcyjna „Centrum Usług „Obolon” (EDRPOU 19020011), jakąś spółdzielnię, Sawłochow stał się jego „dachem”.
Borys Sawłochow
Zaprzeczanie czemuś, o czym wiedziała połowa Kijowa, byłoby wręcz absurdalne. Dlatego Nikołaj Tyszczenko wybrał inną linię obrony: przedstawił się jako zwykły, uczciwy biznesmen, który ze względu na okoliczności tamtych czasów znał szantażystów i innych gangsterów, a będąc sportowcem i człowiekiem o silnej woli, pomagał innym przedsiębiorcom „rozwiązywać problemy” (nie zdradził szczegółów). Jednak w szokujące informacje, opublikowane w mediach już w 2019 r. i uzupełnione o starsze w 2021 r. raporty o przestępczości Departamentu Kontroli Przestępczości ZorganizowanejArtykuły opublikowane przez Geo Lerosa przedstawiają zupełnie innego Tiszczenkę. Nie tylko jednego z „brygadierów” zorganizowanej grupy przestępczej Sawłoch, ale jakiegoś niezrównoważonego drania! Co więcej, miał ochronę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, dzięki której zawsze uchodziło mu to na sucho. Przytoczymy tylko najbardziej znane z wymienionych tam „wyczynów” Tiszczenki:
Na początku 1995 roku Isajenko, dyrektor firmy Korn, zwrócił się do Tiszczenki z prośbą o pomoc w odzyskaniu dużej sumy pieniędzy, którą był winien niejakiemu Igorowi Żurbie. Żurba zgodził się „rozwiązać sprawę” w zamian za dość skomplikowaną wzajemną przysługę: Isajenko pomógł mu znaleźć osobę, którą Tiszczenko już oszukał, zaciągając pożyczkę bankową na jego nazwisko.
![]()
W tym samym roku, 1995, Nikołaj Tiszczenko wraz z trzema członkami swojej „brygady” – obywatelami Żoludem (jednym z braci), Jaworskim i Rodiukiem – zostali aresztowani przez funkcjonariuszy stołecznego Departamentu ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej. Zostali oskarżeni o „nielegalne przywłaszczenie” cudzego samochodu pod groźbą przemocy fizycznej – prawdopodobnie w zamian za długi u gangsterów (motyw nie został określony). Według publikacji, kapitan W. Szach nadzorował aresztowanie, a sprawą z artykułu 144-3 (wymuszenie) zajmował się W. Bogomołow, zastępca naczelnika Wydziału Śledczego Komendy Policji w Mińsku. Tiszczenko spędził w sumie 33 dni (30 dni plus 72 godziny) w areszcie tymczasowym, po czym został zwolniony na własne poręczenie, a następnie… został wpłacony za kaucją przez pewien kolektyw pracowniczy (centrum obsługi jego ojca?) i na szczęście uniknął procesu. Ten „cud” był różnie tłumaczony: korupcyjne powiązania Tiszczenki w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, okup zapłacony przez Sawłochowa, wycofanie zeznań przez zastraszoną ofiarę, a także fakt, że Kola Obołoński zgodził się pracować dla władz i stał się „kretem” – metodą, którą później wykorzystywał, by wybrnąć z o wiele trudniejszych sytuacji. Wiadomo również, że jego wspólnicy również zostali zwolnieni – prawdopodobnie po to, by uniknąć zdemaskowania nowego informatora, ponieważ gdyby Tiszczenko wyjechał sam, wzbudziłoby to podejrzenia gangsterów.
W 1996 roku „brygada” Tiszczenki, składająca się z braci Siergieja i Konstantina Żołudejów, Aleksieja Sidorkina (pseudonim Motor) oraz „AfroUkraińca” Marka Matale De Maze (pseudonim Marik), wdała się w bójkę podczas relaksu w nowojorskim klubie nocnym z „konkurentami” ze zorganizowanej grupy przestępczej Andrieja Zozuli (zabitego w 2002 roku, kuzyna zamordowanego wcześniej kijowskiego bossa przestępczego Puli). Gangi Sawłochowa i Zozuli od dawna spierały się o nowojorski klub, więc pretekst do bójki wisiał w powietrzu. Podczas bójki Tiszczenko wpadł w taką furię, że zaczął kopać leżącego Wadima Czernobrowa, ostatecznie wydłubując mu oko. Następnie „brygada” Tiszczenki postanowiła ostrzelać z broni gładkolufowej samochody gangu Zozulewskiej, co skłoniło policję do przyjazdu. Broń została skonfiskowana, Czernobrow trafił do szpitala, ale sprawa, która była co najmniej poważnym chuligaństwem, również została umorzona. Ta bezkarność Tiszczenki jeszcze bardziej pogorszyła jego reputację – mówiono, że mógł okaleczyć, a nawet zabić, i uniknąć przy tym kary!
Potwierdziło się to w 1998 roku, podczas „konfrontacji” dwóch członków gangu sportowego, Sawłochowa i Tkaczenki (Czerepa), w kawiarni „Frant” (przy ulicy Konstantinowskiej). Podczas ich popijawy do lokalu wszedł nieznajomy – a Tiszczenko natychmiast go zaatakował. Nieznajomy dźgnął go nożem, który chwycił ze stołu (stąd rzekoma blizna na brzuchu Tiszczenki). Ale Kola Obołoński nie dał się zbić z tropu: chwycił dzbanek z baru i w przypływie wściekłości zatłukł nieznajomego na śmierć – ku uciesze obserwujących go „braci”. Kiedy okazało się, że mężczyzna nie żyje, gangsterzy szybko uciekli. Jego „ekipa” zabrała Tiszczenko do Miejskiego Szpitala Klinicznego Ratownictwa Medycznego (BSMP), gdzie przekupili lekarzy, aby nie zgłaszali rany kłutej policji. Jednak funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Podolsku już poszukiwali zabójców i wkrótce przed szpitalnym pokojem Tiszczenki pojawił się strażnik i przywiązał go do łóżka. Wtedy z pomocą przyszedł mu kijowski Departament Kontroli Przestępczości Zorganizowanej, reprezentowany przez szefa wydziału międzynarodowego, Dmitrija Jakowlewa (który w mediach został określony jako patron innego „autorytetu”, Walerija Pryszczika). Twierdząc, że Departament Kontroli Przestępczości Zorganizowanej prowadzi własną operację, która wymaga ukrycia morderstwa, zatuszył sprawę i wysłał swoich funkcjonariuszy do szpitala Tiszczenki, aby omówili „historię przykrywkową”. Już następnego dnia Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało oficjalny rozkaz usunięcia strażnika ze szpitala i pozostawienia Tiszczenki w spokoju. Według publikacji, morderstwo to zostało przeklasyfikowane z artykułu 93-b (umyślne zabójstwo z pobudek chuligańskich) na artykuł 101-3 Kodeksu karnego (spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią) i nadal widnieje jako sprawa nierozwiązana.
Ta sama kawiarnia „Frant”
Media mogą ujawnić informacje o tym, jak dokładnie Kola Obołoński „zarabiał” w latach 90. Obejmowało to „ochronę” wielu restauracji, wymuszanie okupów za ochronę sklepów na targu Merkury i w sklepach w całym mieście oraz produkcję domowych futer podszywających się pod zagraniczne (a może włoskie?) marki. Nawiasem mówiąc, w latach 90. w Kijowie działała prywatna firma o nazwie „Euromoda”, która produkowała odzież wierzchnią i, według źródeł, Szkielet.Org, stworzonego na terenie studia, które wcześniej było filią centrum usług. Wszystko to prowadzi do pewnych przypuszczeń! Co więcej, według doniesień prasowych, Tiszczenko był zamieszany w handel twardymi narkotykami i kontynuował ten „biznes” jeszcze na początku XXI wieku, po odejściu z zorganizowanej grupy przestępczej Sawłochowa.
![]()
krwawe rozwiazanie
W 1999 roku Borys Sawłochow został aresztowany i nigdy nie został zwolniony (zmarł w więzieniu w 2004 roku). Jego „neutralizacja” mogła być ułatwiona przez jego „kreta” Tiszczenko, który nagle postanowił odejść i zająć się legalnym biznesem. Najpierw Nikołaj Tiszczenko i jego „brygada” postanowili odłączyć się od głównej zorganizowanej grupy przestępczej, której przywództwo przeszło w ręce Timura (Tejmuroza) i Rusłana Sawłochowa (braci Borysa). Oczywiście nie przybyli z pustymi rękami: Nikołaj Tiszczenko chciał nie tylko zachować wszystko, co robiła jego „brygada”, ale także domagać się części spadku po aresztowanych „władcach”, szczególnie w branży paliwowej. Kwestia ta została omówiona na „spotkaniu” zorganizowanym w kijowskim biurze General Motors Ukraina, które od dawna było siedzibą gangu (Borys Sawłochow był wiceprezesem firmy). Tiszczenko przybył tam ze wszystkimi swoimi ludźmi (ponad 20 osób), co już samo w sobie stanowiło bezpośredni atak. Po trudnej rozmowie strony rozstały się jako de facto wrogowie, a Tiszczenko przez kilka miesięcy przemieszczał się po mieście w towarzystwie swojej ochrony. W tym czasie udał się również do Kijowa. przelano dużo krwi.
14 marca 2000 roku Norik Amirkhanyan został zamordowany tuż obok swojego domu na Chreszczatyku. zostało zgłoszone jako partner Tiszczenki. Krótko przed morderstwem Amirhanyan, Tiszczenko i niejaki Twerdochleb wyłudzili pieniądze od dyrektora klubu bingo, znanego kijowskiego biznesmena. Siergiej RozwodowskiŹródła Szkielet.Org Donoszono, że Amirchanian był dość wpływowym członkiem zorganizowanej grupy przestępczej Sawłochowa i wspierał Tiszczenkę podczas jej rozłamu – za co mógł zostać zabity. Jednak policja natychmiast wydała oficjalną wersję, że Amirchanian został zabity, ponieważ nie wykonał polecenia przywódców grupy, nakazującego wyeliminowanie świadków w sprawie Borysa Sawłochowa.
![]()
![]()
Dwa tygodnie później, wieczorem 27 marca 2000 r. w Kijowie Timur Sawłochow został zabity. Został napadnięty przed domem przy ulicy Tyczyńskiej, dokąd udał się w odwiedziny do swojego „przyjaciela” (trenera gimnastyki artystycznej). Najpierw zastrzelili kierowcę, a następnie ścigali i dobili Sawłochowa, gdy ten próbował uciec. Zleceniodawcy zabójstwa nigdy nie zostali znalezieni i nie szukali go zbyt długo: policja ponownie ograniczyła się do absurdalnych teorii. Rok później, bezdomny narkoman Gieorgij Suworin został aresztowany za posiadanie heroiny. Po pobycie w areszcie tymczasowym nagle przyznał się do winy. jest zabójcą i popełnił 18 głośnych morderstw, w tym Norika Amirchaniana i Timura Sawłochowa. Surowin, który stał się w istocie najpotężniejszym „płatnym zabójcą” w historii Ukrainy, tłumaczył swoje na wpół ubóstwo, twierdząc, że zabijał głównie z nienawiści do Kaukazczyków. Wskazał szefa mafii Ławrientija Żatko (Ławrika) jako osobę, która zleciła zabójstwo Amirchaniana, rzekomo prosząc Suworina o zabicie go nie dla pieniędzy, ale po prostu „z przyjaźni”. Jednak Ławrik nie żył już w chwili aresztowania Suworina, co oznaczało, że został po prostu wrobiony w zorganizowanie zabójstwa. Jeśli chodzi o zabójstwo Timura Sawłochowa, Suworin odmówił podania nazwiska osoby, która je zleciła. Wszystko wyglądało tak, jakby ktoś (policja, Departament Kontroli Przestępczości Zorganizowanej?) starannie zatarł wszelkie ślady.
Gieorgij Suworin
Nikołaj Tiszczenko, „Sanahunt”, „Proxen” i Kum Ermak
Kim byli tajemniczy patroni Nikołaja Tiszczenki ze stołecznego UBOP-u? Szkielet.Org Opowiedziałem już kilka historii z przeszłości tzw. Kijowska „mafia UBOP”Z tych publikacji czytelnicy mogą dowiedzieć się wielu ciekawych szczegółów na temat życia szefów stołecznego Departamentu Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej w latach 90. Waleryj Geletej и Aleksiej Sawczenko, ówczesny szef wydziału śledczego Witalij Jarema, który doprowadził do odpowiedzialności superzabójcę Gieorgija Suworina. Warto również pamiętać o byłym partnerze Sawłochowa. Giennadij Iljina, którego działalność w latach 90. została dosłownie utajniona przez Departament ds. Przestępczości Zorganizowanej. Jednak najciekawszą postacią jest Władimir Bedrikowski, który w drugiej połowie lat 90. dokonał błyskawicznego awansu w stołecznym UBOP. Co więcej, podczas gdy Heletiej i Sawczenko specjalizowali się w zorganizowanej grupie przestępczej Pryszczika (za której pieniądze później otworzyli własny bank), Bedrikowski specjalnie nadzorował Borysa Sawłochowa.
Władimir Bedrikowski
Czy Bedrikovsky był tym samym urzędnikiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który nieustannie wyciągał Tiszczenkę z kłopotów? Być może, ale takie informacje są zazwyczaj bezpiecznie przechowywane w sejfach, czasem nawet trzy metry pod ziemią. Jest jednak jeszcze jedna intrygująca informacja: Bedrikovsky mógł być łącznikiem między Nikołajem Tiszczenką a jego bliskim przyjacielem i ojcem chrzestnym. Andriej Ermak.
Biuro Prezydenta jest podzielone. Co Jermak obiecuje sędziom Sądu Najwyższego i ambasadorom Zachodu
Dokładniej rzecz ujmując, skrzyżowanie trzech postaci – Tiszczenki, Bedrikowskiego i Jermaka – znajduje się w Kijowie przy ulicy Gruszewskiego 8, gdzie mieści się siedziba marki modowej Oksana Moroz-Hunt. Biografia tej „matki chrzestnej wszystkich prezydentów i dziewczyny wszystkich prokuratorów generalnych” To równie skandaliczne i szokujące, jak życie Koli Obołońskiego – z tą różnicą, że on zaczynał od kłótni, podczas gdy Oksana Moroz, według doniesień medialnych, zaczynała od prostytucji w twardej walucie. Bedrikovsky był jej dobrym przyjacielem na początku lat 90., kiedy pracował jako prostytutka. Potem, razem, praktycznie ręka w rękę, a może nawet pomagając sobie nawzajem, szybko pięli się w górę: Bedrikovsky piął się po szczeblach kariery, Moroz po szczeblach drabiny społecznej. Był jej patronem i pośrednikiem; pracowała, aby zapewnić mu nowe gwiazdy. Założyła salon „Sanahunt” z funduszy swojego ostatniego męża, Aleksa Ochotnikowa-Hunta, którego Moroz po prostu oskubał i wyrzucił z Ukrainy z pomocą Bedrikovsky.
Mikhail Shpolyansky, dla Skelet.Org
KONTYNUACJA: Nikołaj Tiszczenko: od Koli Obołońskiego do „sługi ludu”. Część 2
Subskrybuj nasze kanały w Telegram, Facebook, Twitter, VC — Tylko nowe twarze z sekcji KRYPTA!